Szukaj
Konto

Tadeusz Płużański: Zdrajca AK-owców, „demokrata”, major „Lawina”

08.05.2025 20:25
Tadeusz Płużański
Źródło: Tygodnik Solidarność
Komentarzy: 0
3 maja 1946 roku w Wiśle oddział NSZ kpt. Flamego „Bartka” przeprowadził defiladę na oczach komunistów — wydarzenie, które doprowadziło do ich likwidacji.

3 maja 1946 r. w uzdrowiskowej miejscowości Wisła żołnierze Narodowych Sił Zbrojnych kpt. Henryka Flamego "Bartka" na oczach sterroryzowanych komunistów przeprowadzili, w pełnym rynsztunku, dwugodzinną defiladę w 155. rocznicę uchwalenia pierwszej nowoczesnej europejskiej konstytucji - Konstytucji 3 maja. To był ewenement w "demoludach". Dlatego ubecja postanowiła ich zlikwidować.

Operację "Lawina", w porozumieniu z kierownictwem bezpieki, przygotował były AK-owiec Henryk Wendrowski, ps. "Lawina". O swojej zdradzie mówił Henrykowi Piecuchowi ("Akcje specjalne. Od Bieruta do Ochaba"): "Zacząłem się zastanawiać, jaki jest podstawowy interes mojego narodu. Doszedłem do wniosku, że w sytuacji, jaka się wytworzyła po zakończeniu wojny, takim interesem jest lojalna współpraca ze Związkiem Radzieckim. Dlatego mój wybór był taki, a nie inny. Gdybym w podobnych warunkach miał wybierać jeszcze raz, zrobiłbym to samo. Jestem dumny z tego, co zrobiłem dla moich kolegów z lasu. Pomogłem im wrócić do normalnego życia". To "normalne" życie oznaczało dla tysięcy wydawanych przez "Lawinę" AK-owców represje, a nawet śmierć.

O "niecelowym przebywaniu w konspiracji" przekonał go mjr Siemionow, który tak charakteryzował Wendrowskiego: "W pracy był szczerym i oddanym ideiom [pisownia oryginalna] Polski Demokratycznej". Tak Wendrowski został współpracownikiem sowieckiego kontrwywiadu wojskowego "Smiersz".

Zwabienie Żołnierzy Wyklętych do Gliwic

Jedną z ważniejszych operacji zdrajcy Wendrowskiego było rozbicie oddziału kpt. Józefa Zadzierskiego ps. "Wołyniak". Żołnierzy Wyklętych zwabiono do Gliwic pod pretekstem wywiezienia na Zachód i zlikwidowano. To pierwowzór operacji "Lawina", kiedy to Wendrowski - we wrześniu 1946 r. zorganizował trzy transporty samochodowe żołnierzy VII (Śląskiego) Okręgu NSZ Henryka Flamego ps. "Bartek" z okolic Wisły na Opolszczyznę, w wyniku czego zlikwidowanych zostało ponad 100 partyzantów.

Wiceszef WUBP w Białymstoku Józef Pluta pisał, że Wendrowski wydaje "zakonspirowane wrogie nam elementy, nie tylko na terenie woj. Białegostoku, ale również współpracuje z płk. Czaplickim w Warszawie, za co został odznaczony Bronzowym [sic!] Krzyżem zasłużonym na polu chwały" - za "aktywny udział w likwidacji Kom[endy] Gł[ównej] NSZ".

"Jest pracownikiem b. zdyscyplinowanym, energicznym, pełnym inicjatywy, pierwszorzędnym organizatorem, b. dobrym pracownikiem operatywnym" - oceniał swojego podwładnego wspomniany Józef Czaplicki [tak naprawdę Izydor Kurc, dyrektor Departamentu III MBP do walki z bandytyzmem, czyli niepodległościowym podziemiem; ze względu na nienawiść do AK-owców zwany Akowerem].

Kim był Henryk Wendrowski?

Henryk Wendrowski odegrał potem jedną z kluczowych ról w rozpracowaniu V Komendy Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość, znanej pod kryptonimem "Cezary", która była kolejną ubecką prowokacją.

W 1959 r. został pułkownikiem Wojskowej Służby Wewnętrznej, następnie ambasadorem PRL w Danii i Islandii. Pochowany w 1997 r. na Cmentarzu Północnym w Warszawie.

[Felieton pochodzi z Tygodnika Solidarność 18/2025]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 08.05.2025 20:25
Źródło: Tygodnik Solidarność 18/2025