REKLAMA

Prof. Marek Jan Chodakiewicz dla "TS": Wyznawcy Allaha: Definicje

Zastanawiam się często, jak najlepiej wytłumaczyć zjawiska związane z islamem. „He who gets to name names wins”: ten, kto definiuje, zwycięża. Język klarowny jest kluczem do komunikacji. Z naszej definicji wynikają konsekwencje – odbiorca wiadomości, czytelnik felietonu, będzie musiał podążać za naszą intencją. Zgodzicie się państwo czy zakwestionujecie naszą definicję, ale koncepcja już zapadnie w mózg. Propagandę robi się słowem, jak powiadał śp. pan Wojtek Wasiutyński. A święty Paweł uczył, że słowo jest jak ziarno. Potrzebuje czasu, aby wyrosło, o ile się je pielęgnuje. Czyli powtarza i tłumaczy.
 Prof. Marek Jan Chodakiewicz dla "TS": Wyznawcy Allaha: Definicje
/ pixabay.com
Opowiadanie o jakimkolwiek zjawisku sprawia kłopot, bowiem większość rzeczy i procesów zachodzących w świecie została już opisana. Stąd konieczność precyzyjnego określenia. Czasami konieczne jest tworzenie neologizmów (np. kalifatyści zamiast islamiści czy islamofaszyści). Potrzebne są do skontrowania sformułowań, które uważamy za nieadekwatne. Z podobnych powodów czasami warto się uciec do odkurzenia starej terminologii, dla klarowności i wielowątkowości analizy (np. stosując słowo „mahometanizm”, które dla wielu trąci myszką, bowiem albo nie rozumieją jego głębi, albo właśnie jego głębia drażni ich polityczną poprawność).

Z islamem są kłopoty, bowiem wiele osób spoza cywilizacji mahometańskiej odbiera samo słowo „islam” jako pejoratywne. Ma się wiązać to jedynie z terroryzmem. To nieporozumienie. Do przemocy ucieka się margines, który ją aktywnie uprawia. Ale wszyscy muzułmanie mają mu pomagać, więc powinni być zaangażowani pośrednio. Inna sprawa, że większość jednak nie pomaga aktywnie, chociaż w ramach mahometańskiej solidarności rozmaite sondaże pokazują duży stopień wsparcia i solidarności z terrorystami wśród przeciętnych wyznawców tej wiary. Z drugiej strony słyszymy, że takie odbieranie mahometanizmu to „islamofobia”. Islam to, rzekomo, „religia pokoju”. W rzeczywistości islam to wiara napędzana wojną – chodzi o to, by albo zlikwidować niewiernych, albo zmusić ich do poddania się Allahowi. Wtedy nastąpi pokój. Można go opisać jako „pokój grobowy” (peace of the grave) albo w najlepszym wypadku „pokój więzienia” (peace of the prison), jak uczą Angelo Codevilla i Paul Seabury.

O wyznawcach islamu piszę nie tylko muzułmanie, ale również mahometanie, aby podkreślić centralną rolę w tej religii jej proroka, Mahometa. Tak jak chrześcijanie mówią o imitatio Christi, tak też mahometanie naśladują Mahometa. Odróżniam między muzułmanami i mahometanami, przeciętnymi wyznawcami proroka a rozmaitymi sektami skrajnymi. Wśród nich wyróżniam dżihadystów, którzy twierdzą, że islam spełnia się tylko w ramach wojny. Ukazuję też islamistów, którzy islam przeistoczyli w nowoczesną ideologię islamizmu, aby zdobyć władzę. Wolę nazywać islamistów kalifatystami, bowiem każdy z nich marzy o przywróceniu kalifatu. A większość z nich obiecuje, że prawdę Allaha znajdzie się dopiero, gdy społeczność islamska (umma) powróci do VII w. w wierze i formie organizacyjnej, odrzuciwszy wszelkie naleciałości, tak aby islam był „czysty”.

W kontekście islamu nie piszę o Bogu, a o Allahu. Bez wątpienia islam wywodzi się z religii Abrahama. Jednak mahometańskie zrozumienie Boga nie jest ani hebrajskie, ani chrześcijańskie. Muzułmanie odrzucają, że Allah kieruje się rozumem, więc dlatego jest dobry. Allah jest ponad dobrem i złem. Rozum zupełnie do niego nie pasuje, bo jest to kategoria ludzka. Allah nie jest więc Panem Bogiem chrześcijan czy Jahwe żydów.

Po drugie doktryna islamska głosi, że Allah jest jeden. Nie istnieje Duch Święty. Nie istnieje Pan Jezus jako Syn Boży. Jezus jest jedynie jednym z proroków, który nigdy za nikogo życia nie poświęcił, a tylko powtórzył obietnice Allaha, których chrześcijanie nie zrozumieli i tak jak żydzi – skorumpowali. Aż przyszedł Mohamet i wszystko naprawił.

Po trzecie dla muzułmanów istnieje kontynuacja między Jahwe i Panem Bogiem, która wyraża się koncepcją Allaha tylko wtedy, gdy wszyscy podporządkują się Allahowi. Muzułmanie uważają bowiem, że Abraham, Mojżesz i Jezus przyjęli islam (islam oznacza poddanie się). Czyli prorocy i Pan Jezus po prostu poddali się Allahowi. Stali się po prostu muzułmanami. I tylko w takim kontekście są akceptowalni w islamie.

Jeżeli tak, to właściwe jest mówić o muzułmańskim Allahu, a nie o Panu Bogu. Mimo pewnych wspólnych punktów odniesienia jest to jednak inny byt. W sensie metafizycznym dla chrześcijan, jak wiadomo, to co nie pochodzi od Pana Boga, wywodzi się od szatana.

Ale my będziemy tylko trochę zainteresowani metafizyką. Głównie skoncentrujemy się na teologii, historii, polityce i socjologii światów islamu. Chcemy zgłębić to zjawisko i przedstawić je w serii esejów zorganizowanych tematycznie. Na końcu zajmiemy się sprawami współczesnymi i odniesiemy je do wiary mahometańskiej oraz islamskiej historii. Chodzi nam o to, aby osoby zainteresowane kwestią islamu miały punkt odniesienia do dalszych studiów, wyciągnięcia racjonalnych wniosków i skonstruowania logicznych argumentów wobec muzułmańskiej obecności w Europie. Jest to obecność, która zagraża cywilizacji zachodniej. Jest ona dopuszczalna, o ile Europejczycy odkryją na nowo w chrześcijaństwie i świadomości narodowej źródło swojej potęgi. Polska ma tutaj wielką rolę do odegrania, bowiem w Polsce samoświadomość narodowa kwitnie, a chrześcijaństwo wciąż jest mocne. Nie ma natomiast solidnej wiedzy o islamie. Stąd o tym piszę.

Marek Jan Chodakiewicz
Waszyngton, 6 grudnia 2017
www.iwp.edu


Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (50/2017) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj

#REKLAMA_POZIOMA#

Ankieta
Czy Polska powinna budować mur na granicy?

 

POLECANE
Wydarzenia

Związek

Ankieta
Czy Polska powinna budować mur na granicy?
Tygodnik

Opinie

Popkultura