Natalia Nitek-Płażyńska: Co lato w Gdańsku wylewa się nazistowskie szambo

– Brakuje nam długofalowej strategii. Niemcy prowadzą swoją konsekwentnie, niezależnie od rządu. My? Przez chwilę była propolska, gdy rządziło PiS. A teraz znowu: „Nie wracajmy do przeszłości, wszyscy coś tam mieliśmy na sumieniu”– mówi Natalia Nitek-Płażyńska, prezes Fundacji Łączy nas Polska, o polityce historycznej Niemiec realizowanej przy udziale władz Gdańska w rozmowie z Konradem Wernickim w historycznej Sali BHP w Gdańsku.
Natalia Nitek-Płażyńska
Natalia Nitek-Płażyńska / fot. Tygodnik Solidarność

Co musisz wiedzieć:

  • W lipcu otwarto w Gdańsku wystawę czasową zatytułowaną "Nasi chłopcy. Mieszkańcy Pomorza Gdańskiego w armii III Rzeszy".
  • Wystawa została przygotowana przez Muzeum Gdańska we współpracy z Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku i Centrum Badań Historycznych PAN w Berlinie. Jej celem było pokazanie tragicznego losu ludzi, którzy po 1939 roku zostali wpisani na Volkslistę i powołani do Wermachtu pod groźbą represji.

 

"Nazistowskie szambo"

– Co się w tym naszym Gdańsku dzieje? Ostatnio mieliśmy wystawę „Nasi chłopcy” – to wszystkich zbulwersowało. No, może nie wszystkich, ale część prawicową w Gdańsku na pewno. Takich sytuacji w ostatnich latach było sporo. Mi od razu przypomina się ta impreza ku czci Stauffenberga.

– Z Gdańskiem jest problem. Ja tak ostatnio to skonstatowałam – może ładnie, może nieładnie, ale myślę, że celnie – co lato, co wakacje w Gdańsku wylewa się takie nazistowskie szambo. Niestety. Nawet pomijając ten rok – do którego zaraz dojdziemy – popatrzmy na poprzedni. Claus von Stauffenberg – polakożerca, nazista, Niemiec, który w Niemczech jest traktowany jako bohater. W Polsce próbuje się nam to przedstawiać również poprzez wydarzenia takie jak ubiegłoroczna impreza w Ratuszu w Gdańsku organizowana przez niemiecki konsulat. Było tam wiele osób z lokalnych elit, zwłaszcza ze środowisk liberalnych związanych z Platformą Obywatelską.

Fetowano Stauffenberga jako bohatera, który chciał zabić Hitlera. Ale nie mówi się, że chciał go zabić, bo uważał, że Hitler zbyt nieudolnie prowadził machinę zagłady – że należało robić to szybciej, skuteczniej, bardziej przemysłowo.

– Bo Stauffenberg chciał ratować III Rzeszę przed upadkiem.

– Dokładnie. Widział, że Hitler coraz gorzej sobie radzi, więc trzeba go zlikwidować, wejść w jego buty i kontynuować jego zamierzenia – tylko skuteczniej. Nie udało mu się, ale Niemcy – jako naród moralnie skompromitowany, bez wyrazistych bohaterów – próbują z takich ludzi robić autorytety. A problem w tym, że Polacy im w tym pomagają.

– To pokazuje, że w Niemczech nie było realnego ruchu oporu, skoro trzeba robić bohatera z regularnego nazisty...

– Tak. Jakiś czas temu przeglądałam niemieckie podręczniki do szkół ponadgimnazjalnych. Teoretycznie powinny dogłębnie przedstawiać historię. A tymczasem pomijają krzywdy wyrządzone Polakom. Jeśli już mówią o ruchu oporu, to tylko o Białej Róży – jako wielkim zrywie Niemców przeciwko „mitycznym nazistom”. To całkowicie wyolbrzymione.

Niemcy próbują dziś uchodzić za moralne mocarstwo. Przekręcają fakty, żeby pokazać, że oni też cierpieli i pomagali. Stauffenberg to przykład – a na imprezie w Gdańsku był tłum Polaków, urzędników, samorządowców. Nikomu to nie przeszkadzało.

Złożyliśmy zawiadomienie do prokuratury – razem z radnymi Andrzejem Skibą i Przemysławem Majewskim – ale prokuratura stwierdziła, że nie dopatrzyła się propagowania nazizmu. Kolejny skandal.

– Tłumaczyli, że Stauffenberg „był człowiekiem swoich czasów”. Tak próbowano go usprawiedliwić.

– To im zawsze dobrze wychodzi. Tylko dlaczego Polacy mają w to wchodzić? Dwa lata temu na Jarmarku Dominikańskim zespół z Niemiec wykonywał piosenkę „Ein Heller und ein Batzen”, którą Niemcy śpiewali, idąc mordować Polaków. I nikt nie zareagował. Gdyby nie czujny dziennikarz z „Gdańsk Strefa Prestiżu”, nikt by się o tym nie dowiedział.

A teraz mamy wystawę „Nasi chłopcy” – niektórzy mówią: „Nazi chłopcy”. Słyszałam, że pierwotnie miała się tak nazywać. I znowu – Gdańsk realizuje niemiecką politykę historyczną w sposób wręcz prostacki.

 

"Przemieleni przez wermacht"

– Wygląda to tak, jakby Gdańsk był wykorzystywany przez Niemcy do prowadzenia polityki historycznej albo sam gra w tę grę.

– Jedno i drugie. Są tacy, którzy wiedzą, w co grają, i robią to za pieniądze. Ale są też pożyteczni idioci. Niemcy prowadzą tę politykę od dekad – poprzez przemówienia, organizacje pozarządowe, działania na wielu poziomach. I widzimy tego efekty – wystawy, imprezy, akcje społeczne.

Byłam na tej wystawie. Przyszedł też rzecznik prasowy Muzeum Gdańska Andrzej Gierszewski. Powiedział, że lepszy byłby tytuł „Przemieleni przez wermacht”. Myślę, że gdyby ta wystawa nazywała się w ten sposób, to kontrowersji byłoby mniej. Ale gdy zaczęłam mówić o przekłamaniach, to reagował skrzywionym uśmieszkiem. Przechwalał się, że bywa na niemieckich salonach, że go zapraszają. A ja mogę to tylko oglądać przez internet i chodzić do prokuratury.

To pokazuje problem. Mówię o godności Polaka, a on o tym, że został „dopuszczony do stołu”. Okruszek mu spadł z niemieckiego stołu i już się czuje wyróżniony.

– Czyli część elit widzi w tym sposób na awans?

– Zdecydowanie. Bez tego proniemieckiego sformatowania trudno o awans w Gdańsku. Niemieckie wpływy są tam bardzo silne – imprezy, wydarzenia, wystawy – to codzienność.

– Polska jest dla tych osób przaśna, a niemieckość – bardziej europejska?

– Tak. Związki z Wolnym Miastem Gdańskiem czy niemieckie nazwy brzmią dla nich dumnie. A wystawa sugeruje, że służba w wermachcie to była przygoda. Nie ma tam słowa o niemieckim terrorze, o polskim cierpieniu. To uważają za „paździerz”, coś śmiesznego.

– Uroczystości rocznicy wybuchu II wojny światowej na Westerplatte również są zawsze okazją do relatywizacji: „Na początku było złe słowo”, „nienawiść, nietolerancja”. Zamiast powiedzieć wprost – wojna była efektem niemieckiej żądzy podboju; polityka imperialistyczna, a nie żadna nienawiść.

– I do tego „Imagine there’s no hate” – hasło Magdaleny Adamowicz. Tym się przykrywa prawdę. Weźmy taki tramwaj, któremu nadano imię Hansa Förstera. On jest też proklamowany u nas jako bohater kociewski, podróżnik, taki wspaniały Niemiec, który pisał o Polsce i ją pokazywał. Tylko w ogóle się nie mówi o tym, że to on rozpowszechnił określenie „polnische Wirtschaft”, że to on pisał o Polakach jako o świniach, o narodzie, który powinien służyć.

Günter Grass też jest nam na każdym kroku w Gdańsku przedstawiany jako jakiś bohater. A był członkiem Waffen-SS.

– Mamy w Gdańsku tylu bohaterów z czasów Solidarności, II wojny światowej. Czemu sięga się po tamtych?

– Bo Niemcy w to inwestują, i to działa, a symbole wchodzą do przestrzeni publicznej. My słyszymy: „Nie rozdrapujmy ran”, „Patrzmy w przyszłość”.

 

"Musimy mówić prawdę"

– Jak zatem powinniśmy prowadzić własną politykę historyczną?

– Brakuje nam długofalowej strategii. Niemcy prowadzą swoją konsekwentnie, niezależnie od rządu. My? Przez chwilę była propolska, gdy rządziło PiS. A teraz znowu: „Nie wracajmy do przeszłości, wszyscy coś tam mieliśmy na sumieniu”.

W niemieckich szkołach już od dziesięcioleci uczy się tego, że Niemcy byli zaatakowani przez nazistów, że Niemcy pomagali innym. Dzisiaj 70% Niemców sądzi, że ich przodkowie nie byli wśród sprawców, a prawie 37% Niemców jest przekonanych, że ich przodkowie byli ofiarami nazistów. Tego uczą się dzieci w niemieckich szkołach, a u nas?

Dlatego my musimy mówić prawdę. Mamy Witolda Pileckiego, ojca Maksymiliana Marię Kolbego, powstańców – bohaterów, o których pamięć trzeba przywracać, a którzy teraz niestety są wymazywani z Muzeum II Wojny Światowej. Polecam wszystkim książki profesora Andrzeja Nowaka, Feliksa Konecznego – dla dzieci i dorosłych. To są dzieła, które naprawdę mogą łączyć pokolenia. Nasza piękna, fascynująca historia jest czymś, z czego naprawdę możemy być dumni. My jesteśmy narodem bohaterskim i dlatego cały czas zakazuje się nam o tym mówić i pamiętać.

Jeśli będziemy bezrefleksyjnie „kodować” kolejne pokolenia – bez rozmowy, bez kontekstu – na to, że Polacy też byli sprawcami, a Niemcy ofiarami, to stworzymy bardzo niebezpieczny grunt na przyszłość. W efekcie agresywnej polityki historycznej Niemiec przeinaczającej naszą historię może się okazać, że nasze dzieci albo wnuki będą musiały płacić reparacje Żydom i Niemcom. I to nie dlatego, że jesteśmy winni, ale dlatego, że nie zadbaliśmy o własną narrację.

 


 

POLECANE
Gwiazda Klanu przekazała radosną wiadomość Wiadomości
Gwiazda "Klanu" przekazała radosną wiadomość

Nowy, 2026 rok zaczął się dla Kai Paschalskiej w wyjątkowo piękny sposób. Znana z roli w serialu "Klan" aktorka przyjęła oświadczyny swojego partnera, Damiana. Informację o zaręczynach przekazała 3 stycznia na Instagramie, dzieląc się z fanami wzruszającymi zdjęciami i filmami.

Paweł Wąsek zdyskwalifikowany w Innsbrucku. Wystartują tylko czterej Polacy Wiadomości
Paweł Wąsek zdyskwalifikowany w Innsbrucku. Wystartują tylko czterej Polacy

Choć pięciu Polaków awansowało do trzeciego konkursu narciarskiego Turnieju Czterech Skoczni w Innsbrucku, w niedzielę wystąpi tylko czterech. Po zawodach został zdyskwalifikowany Paweł Wąsek, którego rywalem w pierwszej serii miał być Kazach Ilia Mizernych.

Awaria prądu w stolicy Niemiec. Wielu mieszkańców bez ogrzewania i światła Wiadomości
Awaria prądu w stolicy Niemiec. Wielu mieszkańców bez ogrzewania i światła

Około 50 tys. gospodarstw domowych w południowo-zachodnim Berlinie nie ma w sobotę dostępu do prądu - przekazały lokalne władze. Awaria spowodowana jest pożarem, który uszkodził kable sieci energetycznej. Elektryczność ma zostać przywrócona wszystkim w czwartek.

Ta wyspa przeżywa turystyczny boom. Wszystko za sprawą hitu Netflixa Wiadomości
Ta wyspa przeżywa turystyczny boom. Wszystko za sprawą hitu Netflixa

Wyspa Czedżu w Korei Południowej notuje wyraźny wzrost liczby zagranicznych turystów. Wszystko za sprawą filmu „Kiedy życie daje ci mandarynki”, który zadebiutował na Netfliksie w marcu 2025 roku i szybko stał się międzynarodowym hitem.

Trzeci atak na fotoradar w Warszawie. Służby zapowiadają działania Wiadomości
Trzeci atak na fotoradar w Warszawie. Służby zapowiadają działania

Fotoradar stojący przy Alejach Jerozolimskich 239 w Warszawie znów został zniszczony. To już trzeci przypadek wandalizmu wobec tego samego urządzenia. Tym razem sprawca oblał je farbą, unieruchamiając system kontroli prędkości.

Siatkarski świat w żałobie. Nie żyje wielokrotny medalista Wiadomości
Siatkarski świat w żałobie. Nie żyje wielokrotny medalista

Media obiegła smutna wiadomość. Nie żyje Pavel Schenk, jeden z najwybitniejszych siatkarzy w historii Czechosłowacji. Był mistrzem świata i wielokrotnym medalistą największych turniejów. Miał 84 lata. Informację o jego śmierci potwierdziła czeska federacja siatkarska.

Ważny mecz Barcelony coraz bliżej. Polscy kibice nie będą zadowoleni Wiadomości
Ważny mecz Barcelony coraz bliżej. Polscy kibice nie będą zadowoleni

W sobotę rozegrane zostaną derby Barcelony, które będą najważniejszym meczem 18. kolejki La Liga. Espanyol zmierzy się z FC Barceloną, liderem tabeli. Spotkanie budzi duże zainteresowanie także wśród polskich kibiców.

Trump: Będziemy rządzić Wenezuelą do czasu jej bezpiecznej transformacji z ostatniej chwili
Trump: Będziemy rządzić Wenezuelą do czasu jej bezpiecznej transformacji

Będziemy w rządzić Wenezuelą do czasu przeprowadzenia bezpiecznej, porządnej i rozsądnej transformacji - ogłosił w sobotę prezydent USA Donald Trump podczas konferencji prasowej. Jak dodał, chce wolności dla Wenezuelczyków.

Jest oficjalna reakcja Chin i Rosji na atak USA w Wenezueli z ostatniej chwili
Jest oficjalna reakcja Chin i Rosji na atak USA w Wenezueli

Sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres wyraził głęboki niepokój z powodu operacji USA wobec Wenezueli, w której pojmano przywódcę kraju Nicolasa Maduro. Akcję USA potępiły Chiny, a Moskwa zażądała uwolnienia Maduro i jego żony. Poparcie dla działań USA wyraziły m.in. Argentyna i Izrael.

Czy człowiek ma wpływ na klimat?. Przed nami konferencja naukowa nt. polityki klimatycznej Wiadomości
"Czy człowiek ma wpływ na klimat?". Przed nami konferencja naukowa nt. polityki klimatycznej

Konferencja pt. "Czy człowiek ma wpływ na klimat?" odbędzie się 14 stycznia 2026 roku w Sejmie RP w Warszawie, przy ul. Wiejskiej, Budynek U, sala 211.

REKLAMA

Natalia Nitek-Płażyńska: Co lato w Gdańsku wylewa się nazistowskie szambo

– Brakuje nam długofalowej strategii. Niemcy prowadzą swoją konsekwentnie, niezależnie od rządu. My? Przez chwilę była propolska, gdy rządziło PiS. A teraz znowu: „Nie wracajmy do przeszłości, wszyscy coś tam mieliśmy na sumieniu”– mówi Natalia Nitek-Płażyńska, prezes Fundacji Łączy nas Polska, o polityce historycznej Niemiec realizowanej przy udziale władz Gdańska w rozmowie z Konradem Wernickim w historycznej Sali BHP w Gdańsku.
Natalia Nitek-Płażyńska
Natalia Nitek-Płażyńska / fot. Tygodnik Solidarność

Co musisz wiedzieć:

  • W lipcu otwarto w Gdańsku wystawę czasową zatytułowaną "Nasi chłopcy. Mieszkańcy Pomorza Gdańskiego w armii III Rzeszy".
  • Wystawa została przygotowana przez Muzeum Gdańska we współpracy z Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku i Centrum Badań Historycznych PAN w Berlinie. Jej celem było pokazanie tragicznego losu ludzi, którzy po 1939 roku zostali wpisani na Volkslistę i powołani do Wermachtu pod groźbą represji.

 

"Nazistowskie szambo"

– Co się w tym naszym Gdańsku dzieje? Ostatnio mieliśmy wystawę „Nasi chłopcy” – to wszystkich zbulwersowało. No, może nie wszystkich, ale część prawicową w Gdańsku na pewno. Takich sytuacji w ostatnich latach było sporo. Mi od razu przypomina się ta impreza ku czci Stauffenberga.

– Z Gdańskiem jest problem. Ja tak ostatnio to skonstatowałam – może ładnie, może nieładnie, ale myślę, że celnie – co lato, co wakacje w Gdańsku wylewa się takie nazistowskie szambo. Niestety. Nawet pomijając ten rok – do którego zaraz dojdziemy – popatrzmy na poprzedni. Claus von Stauffenberg – polakożerca, nazista, Niemiec, który w Niemczech jest traktowany jako bohater. W Polsce próbuje się nam to przedstawiać również poprzez wydarzenia takie jak ubiegłoroczna impreza w Ratuszu w Gdańsku organizowana przez niemiecki konsulat. Było tam wiele osób z lokalnych elit, zwłaszcza ze środowisk liberalnych związanych z Platformą Obywatelską.

Fetowano Stauffenberga jako bohatera, który chciał zabić Hitlera. Ale nie mówi się, że chciał go zabić, bo uważał, że Hitler zbyt nieudolnie prowadził machinę zagłady – że należało robić to szybciej, skuteczniej, bardziej przemysłowo.

– Bo Stauffenberg chciał ratować III Rzeszę przed upadkiem.

– Dokładnie. Widział, że Hitler coraz gorzej sobie radzi, więc trzeba go zlikwidować, wejść w jego buty i kontynuować jego zamierzenia – tylko skuteczniej. Nie udało mu się, ale Niemcy – jako naród moralnie skompromitowany, bez wyrazistych bohaterów – próbują z takich ludzi robić autorytety. A problem w tym, że Polacy im w tym pomagają.

– To pokazuje, że w Niemczech nie było realnego ruchu oporu, skoro trzeba robić bohatera z regularnego nazisty...

– Tak. Jakiś czas temu przeglądałam niemieckie podręczniki do szkół ponadgimnazjalnych. Teoretycznie powinny dogłębnie przedstawiać historię. A tymczasem pomijają krzywdy wyrządzone Polakom. Jeśli już mówią o ruchu oporu, to tylko o Białej Róży – jako wielkim zrywie Niemców przeciwko „mitycznym nazistom”. To całkowicie wyolbrzymione.

Niemcy próbują dziś uchodzić za moralne mocarstwo. Przekręcają fakty, żeby pokazać, że oni też cierpieli i pomagali. Stauffenberg to przykład – a na imprezie w Gdańsku był tłum Polaków, urzędników, samorządowców. Nikomu to nie przeszkadzało.

Złożyliśmy zawiadomienie do prokuratury – razem z radnymi Andrzejem Skibą i Przemysławem Majewskim – ale prokuratura stwierdziła, że nie dopatrzyła się propagowania nazizmu. Kolejny skandal.

– Tłumaczyli, że Stauffenberg „był człowiekiem swoich czasów”. Tak próbowano go usprawiedliwić.

– To im zawsze dobrze wychodzi. Tylko dlaczego Polacy mają w to wchodzić? Dwa lata temu na Jarmarku Dominikańskim zespół z Niemiec wykonywał piosenkę „Ein Heller und ein Batzen”, którą Niemcy śpiewali, idąc mordować Polaków. I nikt nie zareagował. Gdyby nie czujny dziennikarz z „Gdańsk Strefa Prestiżu”, nikt by się o tym nie dowiedział.

A teraz mamy wystawę „Nasi chłopcy” – niektórzy mówią: „Nazi chłopcy”. Słyszałam, że pierwotnie miała się tak nazywać. I znowu – Gdańsk realizuje niemiecką politykę historyczną w sposób wręcz prostacki.

 

"Przemieleni przez wermacht"

– Wygląda to tak, jakby Gdańsk był wykorzystywany przez Niemcy do prowadzenia polityki historycznej albo sam gra w tę grę.

– Jedno i drugie. Są tacy, którzy wiedzą, w co grają, i robią to za pieniądze. Ale są też pożyteczni idioci. Niemcy prowadzą tę politykę od dekad – poprzez przemówienia, organizacje pozarządowe, działania na wielu poziomach. I widzimy tego efekty – wystawy, imprezy, akcje społeczne.

Byłam na tej wystawie. Przyszedł też rzecznik prasowy Muzeum Gdańska Andrzej Gierszewski. Powiedział, że lepszy byłby tytuł „Przemieleni przez wermacht”. Myślę, że gdyby ta wystawa nazywała się w ten sposób, to kontrowersji byłoby mniej. Ale gdy zaczęłam mówić o przekłamaniach, to reagował skrzywionym uśmieszkiem. Przechwalał się, że bywa na niemieckich salonach, że go zapraszają. A ja mogę to tylko oglądać przez internet i chodzić do prokuratury.

To pokazuje problem. Mówię o godności Polaka, a on o tym, że został „dopuszczony do stołu”. Okruszek mu spadł z niemieckiego stołu i już się czuje wyróżniony.

– Czyli część elit widzi w tym sposób na awans?

– Zdecydowanie. Bez tego proniemieckiego sformatowania trudno o awans w Gdańsku. Niemieckie wpływy są tam bardzo silne – imprezy, wydarzenia, wystawy – to codzienność.

– Polska jest dla tych osób przaśna, a niemieckość – bardziej europejska?

– Tak. Związki z Wolnym Miastem Gdańskiem czy niemieckie nazwy brzmią dla nich dumnie. A wystawa sugeruje, że służba w wermachcie to była przygoda. Nie ma tam słowa o niemieckim terrorze, o polskim cierpieniu. To uważają za „paździerz”, coś śmiesznego.

– Uroczystości rocznicy wybuchu II wojny światowej na Westerplatte również są zawsze okazją do relatywizacji: „Na początku było złe słowo”, „nienawiść, nietolerancja”. Zamiast powiedzieć wprost – wojna była efektem niemieckiej żądzy podboju; polityka imperialistyczna, a nie żadna nienawiść.

– I do tego „Imagine there’s no hate” – hasło Magdaleny Adamowicz. Tym się przykrywa prawdę. Weźmy taki tramwaj, któremu nadano imię Hansa Förstera. On jest też proklamowany u nas jako bohater kociewski, podróżnik, taki wspaniały Niemiec, który pisał o Polsce i ją pokazywał. Tylko w ogóle się nie mówi o tym, że to on rozpowszechnił określenie „polnische Wirtschaft”, że to on pisał o Polakach jako o świniach, o narodzie, który powinien służyć.

Günter Grass też jest nam na każdym kroku w Gdańsku przedstawiany jako jakiś bohater. A był członkiem Waffen-SS.

– Mamy w Gdańsku tylu bohaterów z czasów Solidarności, II wojny światowej. Czemu sięga się po tamtych?

– Bo Niemcy w to inwestują, i to działa, a symbole wchodzą do przestrzeni publicznej. My słyszymy: „Nie rozdrapujmy ran”, „Patrzmy w przyszłość”.

 

"Musimy mówić prawdę"

– Jak zatem powinniśmy prowadzić własną politykę historyczną?

– Brakuje nam długofalowej strategii. Niemcy prowadzą swoją konsekwentnie, niezależnie od rządu. My? Przez chwilę była propolska, gdy rządziło PiS. A teraz znowu: „Nie wracajmy do przeszłości, wszyscy coś tam mieliśmy na sumieniu”.

W niemieckich szkołach już od dziesięcioleci uczy się tego, że Niemcy byli zaatakowani przez nazistów, że Niemcy pomagali innym. Dzisiaj 70% Niemców sądzi, że ich przodkowie nie byli wśród sprawców, a prawie 37% Niemców jest przekonanych, że ich przodkowie byli ofiarami nazistów. Tego uczą się dzieci w niemieckich szkołach, a u nas?

Dlatego my musimy mówić prawdę. Mamy Witolda Pileckiego, ojca Maksymiliana Marię Kolbego, powstańców – bohaterów, o których pamięć trzeba przywracać, a którzy teraz niestety są wymazywani z Muzeum II Wojny Światowej. Polecam wszystkim książki profesora Andrzeja Nowaka, Feliksa Konecznego – dla dzieci i dorosłych. To są dzieła, które naprawdę mogą łączyć pokolenia. Nasza piękna, fascynująca historia jest czymś, z czego naprawdę możemy być dumni. My jesteśmy narodem bohaterskim i dlatego cały czas zakazuje się nam o tym mówić i pamiętać.

Jeśli będziemy bezrefleksyjnie „kodować” kolejne pokolenia – bez rozmowy, bez kontekstu – na to, że Polacy też byli sprawcami, a Niemcy ofiarami, to stworzymy bardzo niebezpieczny grunt na przyszłość. W efekcie agresywnej polityki historycznej Niemiec przeinaczającej naszą historię może się okazać, że nasze dzieci albo wnuki będą musiały płacić reparacje Żydom i Niemcom. I to nie dlatego, że jesteśmy winni, ale dlatego, że nie zadbaliśmy o własną narrację.

 



 

Polecane