Szukaj
Konto

Ojciec zginął, ratując córki nad Bałtykiem

17.08.2025 18:06
Morze Bałtyckie
Źródło: pixabay.com
Komentarzy: 0
Dramat nad Bałtykiem. Jedna z tragedii miała miejsce w niedzielę około godziny 14 na plaży nr 64 w Stegnie, gdzie 48-letni mężczyzna próbował uratować swoje córki, porwane przez fale i prąd wsteczny.
Co musisz wiedzieć
  • Do tragedii doszło 17 sierpnia na plaży nr 64 w Stegnie.
  • 48-letni mężczyzna wszedł do morza, aby uratować swoje córki porwane przez fale i prąd wsteczny. Dziewczynki dopłynęły do brzegu, ojca nie udało się uratować.
  • Prąd wsteczny to silny strumień wody poruszający się od brzegu w kierunku morza, który może być niebezpieczny nawet dla doświadczonych pływaków.

 

Dramat nad Bałtykiem

Jak podał profil Żuławy TV, dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Nowym Dworze Gdańskim otrzymał natychmiastowe zgłoszenie o tonącym mężczyźnie. Dziewczynkom udało się dopłynąć do brzegu o własnych siłach, ale ojciec miał problem z wydostaniem się z wody.

Na ratunek 48-latkowi ruszyli plażowicze, którzy wyciągnęli go na brzeg. "Mężczyzna pomimo udzielonej pomocy i prowadzonej resuscytacji krążeniowo-oddechowej zmarł, lekarz stwierdził zgon" - poinformowano na profilu Żuławy TV.

Czym jest prąd wsteczny?

Prąd wsteczny to silny, wąski strumień wody, który porusza się od brzegu w kierunku morza. Powstaje, gdy woda zgromadzona przy plaży ucieka węższymi kanałami z powrotem na głębszą wodę. Jest bardzo szybki i potrafi zmęczyć nawet doświadczonych pływaków. W takich sytuacjach najlepiej płynąć równolegle do brzegu, by wydostać się z prądu, a dopiero potem wracać na plażę.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 17.08.2025 18:06
Źródło: Wprost / Żuławy TV