Szukaj
Konto

Jan Wróbel: Główne partie promują antypaństwowy egoizm

14.11.2025 20:45
Jan Wróbel
Źródło: Tygodnik Solidarność / rys. Barbara Sadowska
Komentarzy: 0
Największe polskie partie polityczne są odpowiedzialne za systemową destrukcję wspólnoty, którą karmią cynicznym językiem plemiennego konfliktu.
Co musisz wiedzieć
  • Autor nie ocenia KO i PiS przez pryzmat ich kompetencji, lecz przez to, że obie strony świadomie wzmacniają antypaństwowy egoizm i niszczą wspólnotę polityczną
  • Wskazuje, że polska polityka nie jest zdolna do długofalowych reform, a jej "słabość strukturalna" sprawia, że każda zmiana jest jedynie personalna, a nie systemowa.

 

Polski wróg nr. 1? Rzeczpospolita

Z okazji naszego narodowego święta postanowiłem wygarnąć politykom KO i PiS, dlaczego uważam ich za szkodników. Nie wszystkich, jasna sprawa, ale wystarczająco wielu, by wygarniać en masse, a nie ad hoc.
Otóż nie buduję swojej niechęci na zauważalnie kiepskich wynikach działań KO czy PiS. To tak, jakby mieć pretensje do polskiej reprezentacji piłkarskiej, że gra raczej słabo, a w porywach średnio. Cóż zrobić, piłka nożna jest grą zespołową. Nie dość, że nie wszyscy piłkarze naszej drużyny są dobrzy, to na dodatek nie mają specjalnie czasu, aby z kilkunastu graczy zrobić wyszkoloną pięść. A w demokracji, zwłaszcza w jej współczesnej neurotycznej odmianie, na jakąś pracę "od przedszkola do Opola", na jakieś mozolne budowanie rozumiejącej się drużyny czasu brak jeszcze bardziej niż podczas zgrupowań kadry narodowej.

Jest jak jest

Wiem, że przy odrobinie dobrej woli można znaleźć dobre posunięcia PiS, a nawet i KO. Na ogół chodziło w nich jednak o jakieś wydanie dużych pieniędzy w prosty sposób i z widocznym rezultatem. Natomiast przygotowanie ram działania długofalowego mocną stroną naszej polityki nie jest i nie będzie. Można było wprowadzić "500 plus" albo babciowe. Nie można było sprawić, aby bocian przydźwigał do Polski więcej dzieci. Dało się kupić najdroższe czołgi świata. Nie dało się utkać z firm prywatnych i państwowych spójnie działającego sektora. I tak dalej...

Pogodziłem się z tym. SOR, atom, szkoły zawodowe, system podatkowy, sądy i transparentność nominacji będą, jakie były. To wszystko zagadnienia bardzo złożone - i politycy będą je omijać szerokim łukiem. Jakość "piłkarzy" jest, jaka jest, i żaden "Lewandowski" nic tu nie pomoże. A ewentualna wielka personalna zmiana przyniesie właśnie taką zmianę - personalną, ale nie systemową.

Rozbijanie wspólnoty

Pretensje mam natomiast o to, że główne partie naszej demokracji, łącznie z ich rozemocjonowanym zapleczem, bezceremonialnie promują antypaństwowy egoizm. Te wszystkie nieprzyjmowania medali od "złego" prezydenta, te wszystkie lamenty, że Polska jest właściwie okupowana... Te brednie o kraju z kartonu (bo nie my rządzimy), o dyktaturze dławiącej wolność (no raczej, bo nie my rządzimy), o faszyzacji kraju... Te kłamstwa o agentach, o wyprowadzaniu Polski z Unii Europejskiej, o polityce dyktowanej przez Berlin. Nawet szkolne przedmioty potrafią być "nasze" albo "wasze".

Nawiedzony bełkot niesie się po internecie bardzo dobrze i nawet dobrze się sprzedaje podczas wyborów - co mimochodem tłumaczy, dlaczego w Polsce ciągle mamy kampanię wyborczą. Zrównuje jednak miłość do kraju z chęcią zdeptania okupanta, czyli KO bądź PiS. Autorzy, a chyba trafniej powiedzieć sprawcy, wiecznego stanu wzmożenia stawiają sprawę jasno. Nie ma wspólnej Rzeczypospolitej, jest tylko nasza, ogrodzona murem Polska, której zaciekle trzeba bronić przed jej odwiecznym wrogiem, innymi Polakami.

[Tytuł, niektóre śródtytuły, lead i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 14.11.2025 20:45
Źródło: Tygodnik Solidarność nr. 45/2025