Czarnek wskazywany jako kluczowa postać przyszłego układu władzy

Przemysław Czarnek staje się najbardziej wyrazistą twarzą PiS i jednocześnie prawdopodobnym kandydatem na premiera – oczywiście jeśli prawica przejmie władzę. Chyba najlepiej w Prawie i Sprawiedliwości rozumie, na czym opiera się konserwatywna fala, która wzbiera w świecie Zachodu, i stara się na niej serfować.
Przemysław Czarnek
Przemysław Czarnek / Tygodnik Solidarność / fot. Marcin Żegliński

Co musisz wiedzieć:

  • Zdaniem autora Przemysław Czarnek staje się kluczową postacią PiS i realnym kandydatem na premiera.
  • Dostrzega jego siłę polityczną w konsekwentnym odrzuceniu lewicowo-liberalnych norm i bezkompromisowej obrona konserwatywnych wartości.
  • Ponadto Czarnek wyróżnia się, jego zdaniem odpornością na kryzysy, zdolnością do precyzyjnej narracji i tworzy potencjalny pomost do Konfederacji

 

Inteligentny barbarzyńca z PiS

Władzę trzeba sobie wyrąbać. W PiS jest to zadanie szczególne. Konieczne jest zyskanie przychylności walczących ze sobą frakcji – przynajmniej większości, umiejętne poruszanie się w świecie mediów, twarda gra z Koalicją Obywatelską, ale jednocześnie wystrzeganie się prymitywnych zagrywek w stylu posłów Dariusza Mateckiego czy Dominika Tarczyńskiego. Przy strywializowanej dziś polityce trudno zachować balans i być jednocześnie poważnym politykiem i showmanem, który potrafi podgrzać atmosferę.

Po wyprzedzeniu konkurentów, pokazaniu determinacji i gotowości do walki pozostaje jeszcze zyskać przychylność prezesa partii Jarosława Kaczyńskiego. Przy tego rodzaju decyzjach jest on zwykle pragmatyczny i stawia na najsilniejszego kandydata. Zanim to jednak nastąpi, poddaje ubiegającego się o najwyższe stanowiska polityka próbie – oznajmia, że jest faworytem. To na nowo uruchamia walki frakcji oraz uaktywnia kontrkandydatów. Przemysław Czarnek już te słowa usłyszał. Jego rywale przyjęli to jako własną porażkę i już knują.

 

Nie wy jesteście elitą

Jego siłą jest to, że jako jeden z niewielu poważnych polityków PiS nie zabiega o akceptację lewicowo-liberalnego salonu. Raczej drwi z niego i ostentacyjnie uznaje jego przedstawicieli za ludzi pozbawionych zdrowego rozsądku, a w większości także inteligencji. Nie boi się wchodzić w zwarcie, bo świetnie radzi sobie zarówno w starciu z prorządowymi dziennikarzami, jak i z politykami obozu przeciwnego. I to zarówno w szybkiej wymianie zdań, jak i poważniejszym sporze na argumenty. Potrafi więc wykrzyczeć Włodzimierzowi Czarzastemu komunistyczną przeszłość, nazwać premiera Donalda Tuska klaunem, media publiczne „szambem kłamstwa”, a jednocześnie z wyjątkową precyzją punktować politykę rządu. W Kanale Zero najpierw zupełnie nie radził sobie z nim Robert Mazurek. Na nic zdała się odsiecz Krzysztofa Stanowskiego, a do dyskusji włączył się wiceminister nauki Maciej Gdula i on został rozłożony na łopatki. Polityk PiS górował wiedzą.

Prof. Czarnek z zasady kwestionuje lewicowy system wartości, uznając go za zły i szkodliwy. Nie próbuje się przypodobać mainstreamowi, nie relatywizuje własnych przekonań i nie udaje kogoś innego, niż jest. Można powiedzieć, że nie wchodzi na boisko przeciwnika, ale zawsze stara się grać na swoim. Wiąże się to oczywiście z dużym poczuciem własnej wartości, co często jest odbierane jako arogancja, bezczelność czy buta, jednak wcale nie działa to na niekorzyść wiceprezesa PiS. Wręcz przeciwnie, uodparnia go na opinie lewicowych dziennikarzy i publicystów, którzy roszczą sobie prawo do przesądzania, kto jest bohaterem pozytywnym, a kto czarnym charakterem. Czarnek mniej lub bardziej ironicznie kpi z ich sądów. Traktuje z mieszaniną pobłażania, wyższości i drwiny. Dlatego tak bardzo jest przez nich nielubiany.

 

Twardy zawodnik

Ta mieszanina nonszalancji i rzadkiego u profesorów zuchwalstwa jest znakiem rozpoznawczym konserwatywnej kontrrewolucji, która wkracza także do Polski. W świecie mediów, ekspertów, naukowców oraz artystycznych elit opanowanych przez neomarksistowską ideologię i takowy język jedyną skuteczną bronią prawicy jest wyjście poza te ramy. Przywracanie słowom pierwotnych znaczeń, a zjawiskom społecznym odpowiedniej rangi.

Bardzo jaskrawo było to widać w czasie, gdy Przemysław Czarnek był ministrem edukacji. Starał się nadać szkole należną rolę w kształtowaniu u młodych ludzi świadomości obywatelskiej oraz polskiej tożsamości. Te dwa czynniki nieodłącznie prowadzą do postaw patriotycznych, które są kluczowe dla budowania siły państwa narodowego. Lewica doskonale to zrozumiała i wpadła w furię. Czarnek atakowany był za wszystko: podręcznik do historii i teraźniejszości, podniesienie rangi lekcji religii czy wreszcie przywracanie w szkołach cnót niewieścich, czyli absolutnie wymyślonej historii. Ówczesny minister nigdy o tym nie mówił, ale kłamstwo powtórzone wiele razy stało się niemal prawdą i słowa te przylgnęły do polityka PiS. W ten sposób dorobiono mu gębę człowieka radykalnego i zacofanego.

 

Pod prąd

Istotne było to, że nie bał się konfrontować z lewicowymi dogmatami, które w dziedzinie edukacji są niezwykle mocne oraz mają wyjątkowo duże znaczenie dla kształtowania społeczeństwa. Przykładem jest spotkanie zorganizowane w Ministerstwie Edukacji Narodowej i Nauki wiosną 2023 roku poświęcone kondycji psychicznej uczniów szkół średnich. Obecni na sali psychologowie oraz uczniowie alarmowali o coraz częstszych przypadkach depresji oraz prób samobójczych młodych ludzi. Receptą miało być zwiększenie liczby psychologów w szkołach, poradni, konsultacji, czyli objęcie jak największej liczby młodzieży opieką. Podejście takie od zawsze forsuje lewica, ponieważ uważa, że jak największa część społeczeństwa – a najlepiej całe – powinna zostać poddana terapii.

Prof. Czarnek przez chwilę przysłuchiwał się dyskusji, aż wreszcie ewidentnie zirytowany przerwał, mówiąc, że nie należy leczyć skutków, ale zlikwidować przyczyny. Droga do polepszenia sytuacji miała prowadzić przez przywracanie prostego i tradycyjnego systemu wartości, wyprowadzenie ze szkół ideologii kwestionujących prawa biologii i nauki oraz przez sport. Minister nie odmawiał oczywiście pomocy osobom jej potrzebującym, ale priorytety postawił zupełnie gdzie indziej. Bynajmniej nie tam, gdzie życzyliby sobie tego obecni na spotkaniu psychologowie oraz środowiska lewicowe.

Terapia lekiem na... rodzinę?

Ta historia doskonale pokazuje fundamentalną różnicę między konserwatystami a liberałami i lewicą. Dla prawicy tradycja, rodzina, religia, tożsamość jest siłą, która kształtuje młodego człowieka i zabezpiecza go przed niebezpieczeństwami pojawiającymi się podczas wchodzenia w dorosłość. Przystosowuje go także do wzięcia odpowiedzialności za siebie, rodzinę i kraj. Postępowcy uważają dokładnie odwrotnie – tradycyjne społeczeństwo ciemięży jednostkę, odbiera mu prawo wyboru i niszczy jego indywidualność. Przez to staje się ona ofiarą opresyjnej zbiorowości. Za niepowodzenia jednostki odpowiada więc społeczeństwo, indywidualna wina właściwie więc nie istnieje. Człowiek, aby stać się wolnym, musi się wyzwolić z narzuconych przez Kościół, narodową tożsamość i rodzinę reguł. W tym najlepiej pomagają terapie, które zawsze źródeł traum szukają w przytłaczającej rodzinie. Przemysław Czarnek jest jednym z niewielu polityków, który w tak drażliwych kwestiach nie boi się przeciwstawiać lewicowym przekonaniom, choć większość elit uznaje za oczywiste.

 

Nie odpuszczać

Istotną cechą wiceprezesa PiS jest umiejętność zachowania zimnej krwi w czasie kryzysu. Pierwszy raz było to widoczne podczas kampanii prezydenckiej, gdy ekipa Donalda Tuska odpaliła sprawę kawalerki rzekomo przejętej przez Karola Nawrockiego. Sztab wspieranego przez PiS kandydata zupełnie się pogubił.
Przemysław Czarnek, choć podobno wściekły na Nawrockiego i jego najbliższych współpracowników, wziął na siebie znaczną część odpowiedzialności. Na konferencji krok po kroku wyjaśnił przebieg zdarzeń i w dużej ograniczył skutki ataku. Odsunął na bok kwestie prywatnych ambicji, wszak konkurował z obecnym prezydentem o nominację.

Drugi raz zdarzyło się to po opisaniu afery ze sprzedażą przez rząd PiS działki pod CPK. Gdy wszyscy niemal politycy Prawa i Sprawiedliwości bili się w piersi, przepraszali, dziękowali mediom za ujawnienie prawdy i zrzucali winę jeden na drugiego, były minister edukacji zachował zimną krew. Śmiało stwierdził, że żadnej afery nie ma, a jeśli gdzieś wystąpiły nieprawidłowości, to już w obecnym kierownictwie CPK i KOWR. Chronologicznie i precyzyjnie przedstawił przebieg wydarzeń, co w dużej mierze przekierowało uwagę opinii publicznej na obecny rząd. Najszybciej chyba w PiS zrozumiał, że była to operacja dezinformacyjna, bliźniaczo podobna do sprawy kawalerki czy tzw. afery wizowej.

 

Dwa oblicza

Widoczny w mediach i podczas debat wizerunek fightera nieco zmienia się podczas spokojnej rozmowy. Przemysław Czarnek potrafi być jednocześnie precyzyjny i ironiczny. Nigdy ostro nie atakuje Sławomira Mentzena, a o Krzysztofie Bosaku wiele razy wypowiadał się bardzo pozytywnie. Przez to nie budzi niechęci w Konfederacji, co może być szczególnie istotne w kontekście ewentualnych rozmów koalicyjnych. Jeśli ktoś dziś jest w stanie złagodzić nastroje w obu prawicowych partiach, to jest to prawdopodobnie właśnie Czarnek.
Choć umiarkowani wyborcy ciągle widzą w nim radykała, to na prawicy zyskuje opinię polityka przede wszystkim racjonalnego i skutecznego. Takiego, który nie obraża się na rzeczywistość. Nigdy nie pokazał publicznie żalu, że to nie on wystartował w wyborach prezydenckich, ani razu nie wdawał się także w dyskusje o wewnętrznych sporach w PiS.

No i – jak twierdzą jego współpracownicy – znów zaczął się odchudzać. Znów, ponieważ wcześniej kilogramy zrzucał, gdy rozważany był jako kandydat na prezydenta.

[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]


 

POLECANE
Beata Szydło krytykuje propozycję KE ws. aut spalinowych: „To gospodarcza katastrofa” Wiadomości
Beata Szydło krytykuje propozycję KE ws. aut spalinowych: „To gospodarcza katastrofa”

Beata Szydło na X skomentowała ostatnie doniesienia medialne o tym, że „Komisja Europejska rezygnuje z zakazu aut spalinowych od 2035 roku”. Jak podkreśliła europoseł PiS, nowe regulacje KE nadal zagrażają europejskiemu przemysłowi samochodowemu.

Tego w Volkswagenie jeszcze nie było. Koncern zamyka fabrykę w Dreźnie Wiadomości
Tego w Volkswagenie jeszcze nie było. Koncern zamyka fabrykę w Dreźnie

Z taśmy produkcyjnej fabryki Volkswagena w Dreźnie we wtorek zjechał ostatni samochód. Koncern tym samym zamknął ten zakład, co jest pierwszym takim przypadkiem dla tej firmy w Niemczech w ciągu 88 lat jej działalności. Fabryka w Dreźnie ma zostać przekształcona w centrum badań i rozwoju, skoncentrowane na półprzewodnikach, sztucznej inteligencji oraz robotyce. Połowę przestrzeni ma zająć Uniwersytet Techniczny w Dreźnie.

Chile skręca ostro w prawo. Prawicowa fala w Ameryce Łacińskiej tylko u nas
Chile skręca ostro w prawo. Prawicowa fala w Ameryce Łacińskiej

Ameryka Łacińska ma dość lewicowych eksperymentów, na dodatek prawicę w tej części świata natchnęło zwycięstwo Donalda Trumpa. W kolejnych krajach zwyciężają kandydaci konserwatywni, opowiadający się za wolnym rynkiem, rządami twardego prawa i współpracą z USA. Szczególnie symboliczny jest wynik wyborów prezydenckich w Chile: zdecydowane zwycięstwo polityka otwarcie chwalącego rządy Augusto Pinocheta.

Rząd Czech zapowiada blokadę unijnych regulacji. Nie dla ETS2 i paktu migracyjnego z ostatniej chwili
Rząd Czech zapowiada blokadę unijnych regulacji. "Nie" dla ETS2 i paktu migracyjnego

Nowy rząd Czech pod przewodnictwem premiera Andreja Babisza otwarcie kwestionuje kluczowe elementy polityki Unii Europejskiej. Gabinet, zaprzysiężony dzień wcześniej, przyjął uchwały odrzucające zarówno system handlu emisjami ETS2, jak i unijny pakt migracyjny, zapowiadając, że regulacje te nie zostaną wdrożone do czeskiego prawa.

Jarmark Warszawski pod specjalnym nadzorem. Student podejrzany o planowanie zamachu z ostatniej chwili
Jarmark Warszawski pod specjalnym nadzorem. Student podejrzany o planowanie zamachu

Organizator Jarmarku Warszawskiego, w związku z publikacjami dotyczącymi zatrzymania 19-letniego studenta, który miał planować zamach terrorystyczny, zwrócił się do firmy ochrony o zintensyfikowanie działań prewencyjnych, reagowania i informowania o wszelkich sytuacjach mogących stanowić zagrożenie dla odwiedzających jarmark.

Sondaż Politico. Kto za, a kto przeciw pomocy dla Ukrainy Wiadomości
Sondaż Politico. Kto za, a kto przeciw pomocy dla Ukrainy

Większość Niemców i Francuzów chce ograniczenia pomocy dla Ukrainy, podczas gdy Amerykanie, Brytyjczycy i Kanadyjczycy chcą ją zwiększyć lub utrzymać na obecnym poziomie - wykazał najnowszy sondaż Politico przeprowadzony w tych pięciu krajach i opublikowany we wtorek.

 GIS wydał pilny komunikat dla konsumentów z ostatniej chwili
GIS wydał pilny komunikat dla konsumentów

Główny Inspektorat Sanitarny wydał ostrzeżenie dotyczące świeżych jaj z chowu ściółkowego, w których wykryto bakterie Salmonella spp. GIS apeluje, aby nie jeść jaj z partii 05.01.2026, zwłaszcza jeśli nie zostały odpowiednio ugotowane lub usmażone.

Niemiecka żądza przywództwa. Niemiecki think-tank proponuje trzy kroki tylko u nas
Niemiecka żądza przywództwa. Niemiecki think-tank proponuje trzy kroki

Aleksandra Fedorska, ekspert ds. Niemiec, analizuje najnowszy raport niemieckiego think tanku Institut für Europäische Politik, który wskazuje trzy kluczowe warunki przejęcia przez Berlin większej roli w europejskiej polityce obronnej. W tle wojna w Ukrainie, zmiany w NATO oraz ambicje nowego rządu Friedricha Merza.

KE wycofuje się z całkowitego zakazu aut spalinowych. Ma nowy plan Wiadomości
KE wycofuje się z całkowitego zakazu aut spalinowych. Ma nowy plan

Komisja Europejska zmienia nieco podejście do planowanego zakazu sprzedaży nowych samochodów spalinowych w UE od 2035 roku. Zamiast pełnego zakazu proponuje obowiązek redukcji emisji CO2 o 90 proc., co ma otworzyć furtkę dla wybranych technologii spalinowych i hybrydowych.

Skandal w Wodach Polskich. Fikcyjna inwestycja po powodzi została odebrana Wiadomości
Skandal w Wodach Polskich. Fikcyjna inwestycja po powodzi została "odebrana"

Inwestycja popowodziowa warta ponad 400 tys. zł została formalnie odebrana, mimo że w terenie nie wykonano żadnych prac. Sprawa wyszła na jaw po ujawnieniu dokumentów z Dolnego Śląska.

REKLAMA

Czarnek wskazywany jako kluczowa postać przyszłego układu władzy

Przemysław Czarnek staje się najbardziej wyrazistą twarzą PiS i jednocześnie prawdopodobnym kandydatem na premiera – oczywiście jeśli prawica przejmie władzę. Chyba najlepiej w Prawie i Sprawiedliwości rozumie, na czym opiera się konserwatywna fala, która wzbiera w świecie Zachodu, i stara się na niej serfować.
Przemysław Czarnek
Przemysław Czarnek / Tygodnik Solidarność / fot. Marcin Żegliński

Co musisz wiedzieć:

  • Zdaniem autora Przemysław Czarnek staje się kluczową postacią PiS i realnym kandydatem na premiera.
  • Dostrzega jego siłę polityczną w konsekwentnym odrzuceniu lewicowo-liberalnych norm i bezkompromisowej obrona konserwatywnych wartości.
  • Ponadto Czarnek wyróżnia się, jego zdaniem odpornością na kryzysy, zdolnością do precyzyjnej narracji i tworzy potencjalny pomost do Konfederacji

 

Inteligentny barbarzyńca z PiS

Władzę trzeba sobie wyrąbać. W PiS jest to zadanie szczególne. Konieczne jest zyskanie przychylności walczących ze sobą frakcji – przynajmniej większości, umiejętne poruszanie się w świecie mediów, twarda gra z Koalicją Obywatelską, ale jednocześnie wystrzeganie się prymitywnych zagrywek w stylu posłów Dariusza Mateckiego czy Dominika Tarczyńskiego. Przy strywializowanej dziś polityce trudno zachować balans i być jednocześnie poważnym politykiem i showmanem, który potrafi podgrzać atmosferę.

Po wyprzedzeniu konkurentów, pokazaniu determinacji i gotowości do walki pozostaje jeszcze zyskać przychylność prezesa partii Jarosława Kaczyńskiego. Przy tego rodzaju decyzjach jest on zwykle pragmatyczny i stawia na najsilniejszego kandydata. Zanim to jednak nastąpi, poddaje ubiegającego się o najwyższe stanowiska polityka próbie – oznajmia, że jest faworytem. To na nowo uruchamia walki frakcji oraz uaktywnia kontrkandydatów. Przemysław Czarnek już te słowa usłyszał. Jego rywale przyjęli to jako własną porażkę i już knują.

 

Nie wy jesteście elitą

Jego siłą jest to, że jako jeden z niewielu poważnych polityków PiS nie zabiega o akceptację lewicowo-liberalnego salonu. Raczej drwi z niego i ostentacyjnie uznaje jego przedstawicieli za ludzi pozbawionych zdrowego rozsądku, a w większości także inteligencji. Nie boi się wchodzić w zwarcie, bo świetnie radzi sobie zarówno w starciu z prorządowymi dziennikarzami, jak i z politykami obozu przeciwnego. I to zarówno w szybkiej wymianie zdań, jak i poważniejszym sporze na argumenty. Potrafi więc wykrzyczeć Włodzimierzowi Czarzastemu komunistyczną przeszłość, nazwać premiera Donalda Tuska klaunem, media publiczne „szambem kłamstwa”, a jednocześnie z wyjątkową precyzją punktować politykę rządu. W Kanale Zero najpierw zupełnie nie radził sobie z nim Robert Mazurek. Na nic zdała się odsiecz Krzysztofa Stanowskiego, a do dyskusji włączył się wiceminister nauki Maciej Gdula i on został rozłożony na łopatki. Polityk PiS górował wiedzą.

Prof. Czarnek z zasady kwestionuje lewicowy system wartości, uznając go za zły i szkodliwy. Nie próbuje się przypodobać mainstreamowi, nie relatywizuje własnych przekonań i nie udaje kogoś innego, niż jest. Można powiedzieć, że nie wchodzi na boisko przeciwnika, ale zawsze stara się grać na swoim. Wiąże się to oczywiście z dużym poczuciem własnej wartości, co często jest odbierane jako arogancja, bezczelność czy buta, jednak wcale nie działa to na niekorzyść wiceprezesa PiS. Wręcz przeciwnie, uodparnia go na opinie lewicowych dziennikarzy i publicystów, którzy roszczą sobie prawo do przesądzania, kto jest bohaterem pozytywnym, a kto czarnym charakterem. Czarnek mniej lub bardziej ironicznie kpi z ich sądów. Traktuje z mieszaniną pobłażania, wyższości i drwiny. Dlatego tak bardzo jest przez nich nielubiany.

 

Twardy zawodnik

Ta mieszanina nonszalancji i rzadkiego u profesorów zuchwalstwa jest znakiem rozpoznawczym konserwatywnej kontrrewolucji, która wkracza także do Polski. W świecie mediów, ekspertów, naukowców oraz artystycznych elit opanowanych przez neomarksistowską ideologię i takowy język jedyną skuteczną bronią prawicy jest wyjście poza te ramy. Przywracanie słowom pierwotnych znaczeń, a zjawiskom społecznym odpowiedniej rangi.

Bardzo jaskrawo było to widać w czasie, gdy Przemysław Czarnek był ministrem edukacji. Starał się nadać szkole należną rolę w kształtowaniu u młodych ludzi świadomości obywatelskiej oraz polskiej tożsamości. Te dwa czynniki nieodłącznie prowadzą do postaw patriotycznych, które są kluczowe dla budowania siły państwa narodowego. Lewica doskonale to zrozumiała i wpadła w furię. Czarnek atakowany był za wszystko: podręcznik do historii i teraźniejszości, podniesienie rangi lekcji religii czy wreszcie przywracanie w szkołach cnót niewieścich, czyli absolutnie wymyślonej historii. Ówczesny minister nigdy o tym nie mówił, ale kłamstwo powtórzone wiele razy stało się niemal prawdą i słowa te przylgnęły do polityka PiS. W ten sposób dorobiono mu gębę człowieka radykalnego i zacofanego.

 

Pod prąd

Istotne było to, że nie bał się konfrontować z lewicowymi dogmatami, które w dziedzinie edukacji są niezwykle mocne oraz mają wyjątkowo duże znaczenie dla kształtowania społeczeństwa. Przykładem jest spotkanie zorganizowane w Ministerstwie Edukacji Narodowej i Nauki wiosną 2023 roku poświęcone kondycji psychicznej uczniów szkół średnich. Obecni na sali psychologowie oraz uczniowie alarmowali o coraz częstszych przypadkach depresji oraz prób samobójczych młodych ludzi. Receptą miało być zwiększenie liczby psychologów w szkołach, poradni, konsultacji, czyli objęcie jak największej liczby młodzieży opieką. Podejście takie od zawsze forsuje lewica, ponieważ uważa, że jak największa część społeczeństwa – a najlepiej całe – powinna zostać poddana terapii.

Prof. Czarnek przez chwilę przysłuchiwał się dyskusji, aż wreszcie ewidentnie zirytowany przerwał, mówiąc, że nie należy leczyć skutków, ale zlikwidować przyczyny. Droga do polepszenia sytuacji miała prowadzić przez przywracanie prostego i tradycyjnego systemu wartości, wyprowadzenie ze szkół ideologii kwestionujących prawa biologii i nauki oraz przez sport. Minister nie odmawiał oczywiście pomocy osobom jej potrzebującym, ale priorytety postawił zupełnie gdzie indziej. Bynajmniej nie tam, gdzie życzyliby sobie tego obecni na spotkaniu psychologowie oraz środowiska lewicowe.

Terapia lekiem na... rodzinę?

Ta historia doskonale pokazuje fundamentalną różnicę między konserwatystami a liberałami i lewicą. Dla prawicy tradycja, rodzina, religia, tożsamość jest siłą, która kształtuje młodego człowieka i zabezpiecza go przed niebezpieczeństwami pojawiającymi się podczas wchodzenia w dorosłość. Przystosowuje go także do wzięcia odpowiedzialności za siebie, rodzinę i kraj. Postępowcy uważają dokładnie odwrotnie – tradycyjne społeczeństwo ciemięży jednostkę, odbiera mu prawo wyboru i niszczy jego indywidualność. Przez to staje się ona ofiarą opresyjnej zbiorowości. Za niepowodzenia jednostki odpowiada więc społeczeństwo, indywidualna wina właściwie więc nie istnieje. Człowiek, aby stać się wolnym, musi się wyzwolić z narzuconych przez Kościół, narodową tożsamość i rodzinę reguł. W tym najlepiej pomagają terapie, które zawsze źródeł traum szukają w przytłaczającej rodzinie. Przemysław Czarnek jest jednym z niewielu polityków, który w tak drażliwych kwestiach nie boi się przeciwstawiać lewicowym przekonaniom, choć większość elit uznaje za oczywiste.

 

Nie odpuszczać

Istotną cechą wiceprezesa PiS jest umiejętność zachowania zimnej krwi w czasie kryzysu. Pierwszy raz było to widoczne podczas kampanii prezydenckiej, gdy ekipa Donalda Tuska odpaliła sprawę kawalerki rzekomo przejętej przez Karola Nawrockiego. Sztab wspieranego przez PiS kandydata zupełnie się pogubił.
Przemysław Czarnek, choć podobno wściekły na Nawrockiego i jego najbliższych współpracowników, wziął na siebie znaczną część odpowiedzialności. Na konferencji krok po kroku wyjaśnił przebieg zdarzeń i w dużej ograniczył skutki ataku. Odsunął na bok kwestie prywatnych ambicji, wszak konkurował z obecnym prezydentem o nominację.

Drugi raz zdarzyło się to po opisaniu afery ze sprzedażą przez rząd PiS działki pod CPK. Gdy wszyscy niemal politycy Prawa i Sprawiedliwości bili się w piersi, przepraszali, dziękowali mediom za ujawnienie prawdy i zrzucali winę jeden na drugiego, były minister edukacji zachował zimną krew. Śmiało stwierdził, że żadnej afery nie ma, a jeśli gdzieś wystąpiły nieprawidłowości, to już w obecnym kierownictwie CPK i KOWR. Chronologicznie i precyzyjnie przedstawił przebieg wydarzeń, co w dużej mierze przekierowało uwagę opinii publicznej na obecny rząd. Najszybciej chyba w PiS zrozumiał, że była to operacja dezinformacyjna, bliźniaczo podobna do sprawy kawalerki czy tzw. afery wizowej.

 

Dwa oblicza

Widoczny w mediach i podczas debat wizerunek fightera nieco zmienia się podczas spokojnej rozmowy. Przemysław Czarnek potrafi być jednocześnie precyzyjny i ironiczny. Nigdy ostro nie atakuje Sławomira Mentzena, a o Krzysztofie Bosaku wiele razy wypowiadał się bardzo pozytywnie. Przez to nie budzi niechęci w Konfederacji, co może być szczególnie istotne w kontekście ewentualnych rozmów koalicyjnych. Jeśli ktoś dziś jest w stanie złagodzić nastroje w obu prawicowych partiach, to jest to prawdopodobnie właśnie Czarnek.
Choć umiarkowani wyborcy ciągle widzą w nim radykała, to na prawicy zyskuje opinię polityka przede wszystkim racjonalnego i skutecznego. Takiego, który nie obraża się na rzeczywistość. Nigdy nie pokazał publicznie żalu, że to nie on wystartował w wyborach prezydenckich, ani razu nie wdawał się także w dyskusje o wewnętrznych sporach w PiS.

No i – jak twierdzą jego współpracownicy – znów zaczął się odchudzać. Znów, ponieważ wcześniej kilogramy zrzucał, gdy rozważany był jako kandydat na prezydenta.

[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]



 

Polecane