Małkowska: Dzisiaj o tym, kto zasługuje na miano artysty, decyduje kuratorska kasta

Za PRL-u kursował dowcip: ilu milicjantów potrzeba do wymiany żarówki? Otóż – pięciu. Jeden staje na stole i trzyma żarówkę, a czterech tym stołem kręci. W kolejnym wariancie tego suchara pytanie dotyczyło filozofów – tych miało wystarczy tylko dwóch plus duuużo czasu, bo przed wymianą sprzętu mędrcy musieliby podyskutować, czy światło jest bytem realnym. W III RP pojawia się nowa kwestia: ile osób trzeba do zorganizowania wystawy? W „tym temacie” w porównaniu z minionym ustrojem rozdęło nas jak balon.
Monika Małkowska
Monika Małkowska / Tygodnik Solidarność / rys. Barbara Sadowska

Co musisz wiedzieć:

  • Autorka krytykuje współczesny świat sztuki za rozrost kuratorskich i technicznych zespołów, które przyćmiły znaczenie samych artystów.
  • Jej zdaniem dzisiejsze wystawy stały się projektami mnożącymi stanowiska i nazwiska, często bez realnego uzasadnienia, co prowadzi do absurdalnego przerostu formy nad treścią.

 

Podpięci pod wystawy

Za PRL-u przy koncepcji i nadzorze trudził się kurator (zwany także komisarzem), ktoś zajmował się aranżacją pokazu, dwóch technicznych wieszało i ustawiało światło. Wiem, bo w latach 80. łatałam swój budżet, najmując się w różnych galeriach do aranżowania wystawowego kontentu. Dla publiczności pozostawałam anonimem, zresztą pozostali członkowie ekipy takoż. Widownia znała tylko nazwisko autora prac. Jedynie w przypadku kilku przełomowych w naszej historii sztuki wydarzeń, jak „Polaków portret własny” czy „Znak Krzyża”, odbiorcy poznali nazwiska Marka Rostworowskiego i Janusza Boguckiego, autorów scenariuszy i kuratorów. Nikt nie interesował się zespołem współpracowników, dla nich zaś, jak dla średniowiecznych budowniczych katedr, satysfakcją był sukces wydarzenia.

W kapitalistycznych realiach bezimienność uznano za frajerstwo. Zamiast do etosu pracy zaapelowano do ludzkiej próżności. Najpierw więc kurator zepchnął z podium artystę i zamiast niego obsadził się w roli twórcy prezentacji. Teraz to jego, kuratora, nazwisko wybija się na afiszu tłustym drukiem, on oprowadza po ekspozycji, z nim robi się wywiady, on za swoją pracę dostaje kasę. Artysta – nie. W ogóle kto zasługuje na miano artysty, decyduje kuratorska kasta. W rezultacie autorzy prac zostają hen, w tyle, nie tylko za kuratorem-demiurgiem, również za tymi, którzy bożyszczu w czymkolwiek pomagali.

 

Kto wkręca żarówkę?

Ostatnio każdy współodpowiedzialny za kształt wystawy domaga się uznania i rozpoznawalności, a także wzmianki w kolofonach. Orszak ciągnący się za kuratorem wydłużył się o przedstawicieli nieznanych wcześniej specjalności, co do przydatności których dla sztuki można mieć wątpliwości. Dam przykład z ostatnich tygodni. W zespole „zasłużonych” dla najnowszej prezentacji w Muzeum Warszawskiej Pragi zatytułowanej „Kolekcje. Bycie pośród rzeczy” naliczyłam 72 osoby!

Jak głosi tytuł, chodzi o pokaz przedmiotów codziennego użytku wypożyczonych od prywatnych właścicieli. Organizacja tego show nie wymagała potu ekspertów ani prestidigitatorskich pertraktacji z zagranicznymi placówkami. Tymczasem zespół kuratorski liczy 15 dusz; oprawa i realizacja techniczna – 13; kolekcjonerzy – 11; do tego są zatrudnieni przy produkcji, udźwiękowieniu i (osobno) muzyce w przestrzeni wystawy; w marketingu, przy koordynacji dofinansowania, konsultacji merytorycznej i (osobno) archeologicznej. Nie wspominając o programie edukacyjnym i towarzyszącym. I najoryginalniejsze zajęcie: koordynacja procesu partycypacyjnego. Pytanie – kto z tego tłumu wkręca żarówkę, a kto kręci lody?

[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]


 

POLECANE
Jako najważniejszego partnera Polski Polacy wskazali USA. UE na drugim miejscu Wiadomości
Jako najważniejszego partnera Polski Polacy wskazali USA. UE na drugim miejscu

W najnowszym sondażu przeprowadzonym przez United Surveys na zlecenie Wirtualnej Polski Polacy zostali zapytani o kluczowych partnerów kraju w kwestiach bezpieczeństwa i polityki zagranicznej w 2026 roku.

UE zwołuje spotkanie przywódców w sprawie Grenlandii z ostatniej chwili
UE zwołuje spotkanie przywódców w sprawie Grenlandii

Przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa poinformował w niedzielę, że w najbliższych dniach planuje zwołać nadzwyczajne posiedzenie unijnych przywódców w sprawie Grenlandii. Według źródeł unijnych miałoby się ono odbyć w najbliższy czwartek, 22 stycznia.

Pałac Buckingham: Nowe doniesienia ws. księżnej Kate Wiadomości
Pałac Buckingham: Nowe doniesienia ws. księżnej Kate

Księżna Kate ponownie przyciągnęła uwagę mediów, tym razem swoim nietypowym zachowaniem podczas oficjalnego spotkania. W czwartek, 15 stycznia, żona księcia Williama odwiedziła Windsor, aby spotkać się z angielską kadrą rugby kobiet.

Warszawa bez wody w kilku dzielnicach. Mróz wywołuje kolejne awarie Wiadomości
Warszawa bez wody w kilku dzielnicach. Mróz wywołuje kolejne awarie

W Warszawie silny mróz znów daje się we znaki. W niedzielę, 18 stycznia, MPWiK zgłosiło osiem awarii w siedmiu dzielnicach, przez co 83 adresy nie mają wody.

Grafzero: Co się kręci w Polsce 2026? z ostatniej chwili
Grafzero: Co się kręci w Polsce 2026?

Polskie premiery filmowe 2026! Postapokalipsa, filmy historyczne, dramaty obyczajowe i wiele innych. Grafzero vlog literacki sprawdza co warto obejrzeć w 2026 roku.

Astronomowie nie kryją zaskoczenia. Ten obiekt nie był aktywny od 100 mln lat Wiadomości
Astronomowie nie kryją zaskoczenia. Ten obiekt nie był aktywny od 100 mln lat

W odległej galaktyce o nazwie J1007+3540 astronomowie zaobserwowali niezwykłe zjawisko. Supermasywna czarna dziura znajdująca się w jej centrum po bardzo długim okresie ciszy znów wykazała aktywność. Przez niemal 100 milionów lat była uśpiona, a teraz najwyraźniej wróciła do życia.

Medal na zakończenie mistrzostw. Polska sztafeta trzecia w Europie Wiadomości
Medal na zakończenie mistrzostw. Polska sztafeta trzecia w Europie

Felix Pigeon, Michał Niewiński, Diane Sellier i Łukasz Kuczyński w sztafecie wywalczyli brązowy medal mistrzostw Europy w short tracku. To była ostatnia konkurencja imprezy zakończonej w holenderskim Tilburgu.

Pogoda na najbliższe dni. IMGW wydał komunikat Wiadomości
Pogoda na najbliższe dni. IMGW wydał komunikat

Jak informuje Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, nad Europą dominował będzie układ wysokiego ciśnienia z centrum na pograniczu Białorusi i Ukrainy, jedynie południe kontynentu oraz rejon Wysp Brytyjskich znajdzie się w zasięgu niżów. Polska będzie pod wpływem wyżu, w powietrzu polarnym kontynentalnym.

KE otworzyła rynek UE na brazylijskie kurze jaja zanim podpisała umowę z Mercosur z ostatniej chwili
KE otworzyła rynek UE na brazylijskie kurze jaja zanim podpisała umowę z Mercosur

„Wystarczyła jedna decyzja Komisji Europejskiej o szerszym otwarciu rynku na jaja konsumpcyjne brazylijskiego pochodzenia” - poinformowała Krajowa Izba Producentów Drobiu i Pasz.

Nie żyje legenda disco polo Wiadomości
Nie żyje legenda disco polo

Środowisko muzyki disco polo pogrążyło się w żałobie. W wieku 50 lat zmarł Krzysztof Chiliński - współzałożyciel, wokalista i twarz legendarnego zespołu Vabank. Był on ostatnim żyjącym członkiem pierwotnego składu grupy, która w latach 90. cieszyła się popularnością na polskiej scenie muzyki tanecznej.

REKLAMA

Małkowska: Dzisiaj o tym, kto zasługuje na miano artysty, decyduje kuratorska kasta

Za PRL-u kursował dowcip: ilu milicjantów potrzeba do wymiany żarówki? Otóż – pięciu. Jeden staje na stole i trzyma żarówkę, a czterech tym stołem kręci. W kolejnym wariancie tego suchara pytanie dotyczyło filozofów – tych miało wystarczy tylko dwóch plus duuużo czasu, bo przed wymianą sprzętu mędrcy musieliby podyskutować, czy światło jest bytem realnym. W III RP pojawia się nowa kwestia: ile osób trzeba do zorganizowania wystawy? W „tym temacie” w porównaniu z minionym ustrojem rozdęło nas jak balon.
Monika Małkowska
Monika Małkowska / Tygodnik Solidarność / rys. Barbara Sadowska

Co musisz wiedzieć:

  • Autorka krytykuje współczesny świat sztuki za rozrost kuratorskich i technicznych zespołów, które przyćmiły znaczenie samych artystów.
  • Jej zdaniem dzisiejsze wystawy stały się projektami mnożącymi stanowiska i nazwiska, często bez realnego uzasadnienia, co prowadzi do absurdalnego przerostu formy nad treścią.

 

Podpięci pod wystawy

Za PRL-u przy koncepcji i nadzorze trudził się kurator (zwany także komisarzem), ktoś zajmował się aranżacją pokazu, dwóch technicznych wieszało i ustawiało światło. Wiem, bo w latach 80. łatałam swój budżet, najmując się w różnych galeriach do aranżowania wystawowego kontentu. Dla publiczności pozostawałam anonimem, zresztą pozostali członkowie ekipy takoż. Widownia znała tylko nazwisko autora prac. Jedynie w przypadku kilku przełomowych w naszej historii sztuki wydarzeń, jak „Polaków portret własny” czy „Znak Krzyża”, odbiorcy poznali nazwiska Marka Rostworowskiego i Janusza Boguckiego, autorów scenariuszy i kuratorów. Nikt nie interesował się zespołem współpracowników, dla nich zaś, jak dla średniowiecznych budowniczych katedr, satysfakcją był sukces wydarzenia.

W kapitalistycznych realiach bezimienność uznano za frajerstwo. Zamiast do etosu pracy zaapelowano do ludzkiej próżności. Najpierw więc kurator zepchnął z podium artystę i zamiast niego obsadził się w roli twórcy prezentacji. Teraz to jego, kuratora, nazwisko wybija się na afiszu tłustym drukiem, on oprowadza po ekspozycji, z nim robi się wywiady, on za swoją pracę dostaje kasę. Artysta – nie. W ogóle kto zasługuje na miano artysty, decyduje kuratorska kasta. W rezultacie autorzy prac zostają hen, w tyle, nie tylko za kuratorem-demiurgiem, również za tymi, którzy bożyszczu w czymkolwiek pomagali.

 

Kto wkręca żarówkę?

Ostatnio każdy współodpowiedzialny za kształt wystawy domaga się uznania i rozpoznawalności, a także wzmianki w kolofonach. Orszak ciągnący się za kuratorem wydłużył się o przedstawicieli nieznanych wcześniej specjalności, co do przydatności których dla sztuki można mieć wątpliwości. Dam przykład z ostatnich tygodni. W zespole „zasłużonych” dla najnowszej prezentacji w Muzeum Warszawskiej Pragi zatytułowanej „Kolekcje. Bycie pośród rzeczy” naliczyłam 72 osoby!

Jak głosi tytuł, chodzi o pokaz przedmiotów codziennego użytku wypożyczonych od prywatnych właścicieli. Organizacja tego show nie wymagała potu ekspertów ani prestidigitatorskich pertraktacji z zagranicznymi placówkami. Tymczasem zespół kuratorski liczy 15 dusz; oprawa i realizacja techniczna – 13; kolekcjonerzy – 11; do tego są zatrudnieni przy produkcji, udźwiękowieniu i (osobno) muzyce w przestrzeni wystawy; w marketingu, przy koordynacji dofinansowania, konsultacji merytorycznej i (osobno) archeologicznej. Nie wspominając o programie edukacyjnym i towarzyszącym. I najoryginalniejsze zajęcie: koordynacja procesu partycypacyjnego. Pytanie – kto z tego tłumu wkręca żarówkę, a kto kręci lody?

[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]



 

Polecane