Szukaj
Konto

Magdalena Okraska: Boże Narodzenie trwa niewzruszone w swojej polskiej formie

Magdalena Okraska
Źródło: Tygodnik Solidarność / rys. Barbara Sadowska
Obfite polskie święta – pełne plastikowego badziewia, tanich światełek i wiader jedzenia – są realizacją naszej polskiej, gombrowiczowskiej formy. Nienawidzimy jej, ale jednocześnie kochamy – a już na pewno nie do końca wyobrażamy sobie świat bez niej.
Co musisz wiedzieć
  • Zdaniem autorki - pomimo ataków - Święta Bożego Narodzenia nie zmieniają w Polsce swojego dotychczasowego charakteru.
  • Konsumpcja jest nieodłączną cechą polskiego sposobu spędzania Świąt.

 

Moc truchleje

Rok za rokiem pojawia się jednak nowy trend, którego apologeci wmawiają nam, że powinniśmy przeżywać "święta bez presji", a jednocześnie "bez komercji". Zamiast produktów, towarów czy rzeczy powinniśmy ofiarować sobie nawzajem "przeżycia" - a najlepiej w ogóle nic nie musieć. Brak presji nie oznacza oczywiście upieczenia jednego ciasta mniej, lecz wyjazd do egzotycznego kraju, "odcięcie się od toksycznych osób", całkowitą ucieczkę i rezygnację z typowych polskich świąt.

Nowa kultura społeczna, wraz z popkulturą i poppsychologią, dostarczają nam na tacy wykręty, usprawiedliwienia i wymówki. Możemy zatem całkowicie zignorować święta, a potem narzekać na rozpad więzi społecznych i rodzinnych, na kulturę monad, na społeczną znieczulicę - nie widząc, że sami nie jesteśmy rozwiązaniem problemu, ale jego częścią.

Wolna Wigilia

Słychać podszepty, że "wystarczy zrezygnować z konsumpcji", a święta odzyskają swoją magię. Po pierwsze - to nieprawda. Po drugie - konsumpcja, nawet niekoniecznie w postaci prezentów, ale po prostu wystawnego jedzenia, nadmiaru potraw, to znak rozpoznawczy polskich świąt. Nie ma ich bez tego. Ten nadmiar ktoś musi przygotować - lub kupić. Przeciwnicy wolnej Wigilii dla pracownic handlu podkreślali, że kobiety "i tak będą musiały" przygotować całe święta, zatem może lepiej by im było tego dnia w pracy, za ladą czy kasą. To nieporozumienie - musiałby je przygotować i tak, tylko że po męczącej obsłudze klienta, trwającej od świtu do minimum czternastej. W tym roku pierwszy raz zobaczymy, czy robi im to różnicę.

Pomimo rozmaitych wątpliwości, a nawet ataków, Boże Narodzenie nie zmienia się, tylko trwa niewzruszone w swojej polskiej formie. Konserwatyści czasami zakładają, że zakusy na jego tradycyjny kształt to ataki na instytucję rodziny. Może niekoniecznie - ale na pewno przyzwolenie na rozluźnienie więzi, atomizację, rozpad relacji. Skoro "nic nie musisz", to po co się starać? A mimo to kupujemy te karpie, taszczymy wiechcie jedliny, pieczemy pierniczki (czasem z paczki) i uśmiechamy się do nielubianej ciotki.

Jezus przyjdzie pod postacią, której się nie spodziewamy, i nie rozpoznamy Go, a On nas potem na tej podstawie oceni. Warto zatem spodziewać się Go pod każdą postacią i na każdym kroku, zwłaszcza w grudniu. I żadnego "dobrego czasu", jak lubią nowomodnie życzyć niektórzy. To żaden "szczególny czas" czy "zimowe dni". To po prostu Boże Narodzenie.
Wesołych Świąt!

[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 23.12.2025 21:09
Źródło: Tygodnik Solidarność nr. 51-52/2025