Afera finansowa w Trójmieście. Prokuratura stawia pierwsze zarzuty
Co musisz wiedzieć:
- Pierwsze zarzuty wobec władz spółki.
- Straty liczone w milionach złotych.
- W tle znane nazwiska i środowiskowe powiązania.
Pierwsze zarzuty w śledztwie
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Mariusz Duszyński potwierdził, że dwóm podejrzanym postawiono pierwsze zarzuty w sprawie prowadzonej przez śledczych. Chodzi o członków władz spółki kapitałowej, będącej liderem konsorcjum finansującego działalność innej spółki poprzez umowy konsorcjalne i pożyczki.
56-letni Adam K. oraz 49-letni Wojciech H. usłyszeli zarzut niezgłoszenia wniosku o upadłość spółki od stycznia 2019 roku do lutego 2022 roku, mimo istnienia przesłanek do ogłoszenia upadłości.
- "Polskę należy wykończyć". Pogarda i antypolonizm Republiki Weimarskiej
- ZUS wydał pilny komunikat
- Wyłączenia prądu w Wielkopolsce. Ważny komunikat dla mieszkańców
- Ważny komunikat dla mieszkańców Gdańska
- Komunikat dla mieszkańców woj. warmińsko-mazurskiego
- Energa wydała pilny komunikat dla woj. warmińsko-mazurskiego
- Komunikat dla mieszkańców woj. lubelskiego
- Związkowcy zbulwersowani. Nauczycielka, która miała wyrzucić krzyż do kosza, została zawieszona przed dyrekcję
Zarzuty oszustw i działania na szkodę wierzycieli
Adamowi K. postawiono dodatkowo zarzuty popełnienia piętnastu oszustw, w tym dotyczących mienia znacznej wartości w latach 2017–2020.
Zdaniem śledczych podejrzany doprowadzał pokrzywdzonych do niekorzystnego rozporządzania mieniem, przyjmując gotówkę i zawierając umowy bez informowania o rzeczywistej sytuacji finansowej spółek oraz ryzykach inwestycji. Zarzucono mu także spłacanie części wierzycieli kosztem pozostałych.
Wobec Adama K. prokurator zastosował środki zapobiegawcze w postaci dozoru policji, poręczenia majątkowego oraz zakazu prowadzenia określonych kategorii działalności finansowej
– przekazał prokurator Duszyński.
Za oszustwo grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Biznes oparty na zaufaniu i znajomościach
Inwestycja w spółkę L.I. polegała na finansowaniu wynajmu samochodów zastępczych dla klientów zakładów ubezpieczeń, co miało przynosić zyski z wierzytelności wobec ubezpieczycieli. Twarzą projektu był znany profesor Uniwersytetu Gdańskiego, wskazywany jako pomysłodawca biznesu.
W toku postępowania przesłuchiwano m.in. znanego biznesmena z Pomorza, który miał polecić inwestycję innym przedsiębiorcom. Jeden z nich stracił niemal 2 mln zł. Gotówkę w działalność spółki wpłacił również sam pomorski biznesmen.
Elity Trójmiasta i milionowe wpłaty
Śledczy przesłuchali także trójmiejskiego dealera samochodowego, który miał ręczyć za powodzenie przedsięwzięcia. Jego syn wciągnął do projektu sopockiego przedsiębiorcę, który wpłacił 1,5 mln zł.
Prokuratura zabezpieczyła m.in. korespondencję mailową, w której inwestycja była polecana kolejnym osobom.
Biznes mógł się kręcić, bo opierał się na znajomości, a czasem nawet przyjaźni poszczególnych osób. Część osób, ufając znajomym, nie czytała podpisywanych umów. W sprawie przewijają się nazwiska śmietanki towarzyskiej Trójmiasta. Nie ma tam przypadkowych osób, a większość z nich na co dzień dysponuje dużą ilością gotówki. Stąd też określenie „Amber Gold dla bogatych”
– powiedział jeden z uczestników przedsięwzięcia.
Zawiadomienie i skala strat
Pierwsze zawiadomienie trafiło do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku na początku stycznia 2022 roku. Dotyczyło trzech osób, w tym profesora Uniwersytetu Gdańskiego, prezesa funduszu inwestycyjnego oraz jednego z członków zarządu.
Pokrzywdzeni zarzucają organizatorom oszustwa, działanie w zorganizowanej grupie przestępczej oraz wyrządzenie strat sięgających co najmniej 9 mln zł. Wpłaty inwestorów wynosiły od kilkuset tysięcy do prawie 2 mln zł.
Profesor UG: inwestorzy znali ryzyko
Jak wcześniej tłumaczył profesor Uniwersytetu Gdańskiego, spółka miała pozyskiwać finansowanie projektu i gwarantować wysokie zyski. Z zawiadomień wynika jednak, że inwestorów zapewniano o bezpiecznym wykorzystaniu środków na zakup samochodów.
Założyciel funduszu podkreślił, że sam poniósł straty, a konsorcjanci mieli świadomość ryzyka biznesowego.




