Dom działaczy Ruchu Obrony Granic zaatakowany koktajlem Mołotowa

W niedzielę nad ranem doszło do podpalenia domu Beaty i Roberta Fijałkowskich. Zdaniem małżeństwa atak może mieć podłoże polityczne.
Miejsce zdarzenia
Miejsce zdarzenia / fot. Facebook

Co musisz wiedzieć:

  • W niedzielę nad ranem doszło do podpalenia domu Beaty i Roberta Fijałkowskich.
  • Robert Bąkiewicz jako pierwszy opisał sprawę i ocenił ją jako atak o podłożu politycznym.
  • Fijałkowski twierdzi, że napastnicy sforsowali dwa ogrodzenia, weszli przez las i wykorzystali "martwy punkt" kamer.
  • Małżeństwo łączy swoją aktywność społeczną z możliwym tłem zdarzenia.

 

Zaatakowano dom działaczy Ruchu Obrony Granic

Informację przekazał w niedzielę za pośrednictwem mediów społecznościowych lider Ruchu Obrony Granic Robert Bąkiewicz, który podkreślił, że w nocy z soboty na niedzielę "przekroczono kolejną granicę".

"Dom Beaty i Roberta Fijałkowskich został zaatakowany koktajlami Mołotowa. To nie był wybryk chuligański – to był polityczny akt terroru wymierzony w patriotów. Zamach pod osłoną nocy" – zaznaczył Bąkiewicz.

Do zdarzenia doszło w niedzielę przed godz. 5 rano. "Sprawcy doskonale wiedzieli, co robią i kogo atakują. Dom Fijałkowskich to leśniczówka, oddalona o 3,5 kilometra od najbliższych zabudowań. Napastnicy zakradli się pod osłoną nocy, by rzucić w budynek mieszkalny dwoma przedmiotami zapalającymi" – napisał Bąkiewicz.

"Jeden z koktajli Mołotowa wywołał pożar na tarasie, drugi roztrzaskał się o okno. Tylko błyskawiczna reakcja Roberta Fijałkowskiego, który wybudzony hukiem ugasił ogień, zapobiegła tragedii na niewyobrażalną skalę. Na posesji, oprócz gospodarza, znajdowały się liczne zwierzęta – konie, krowy, psy i koty" – dodał.

 

Fijałkowski: Dzięki Bogu, że te koktajle Mołotowa nie wpadły do środka

Robert Fijałkowski w rozmowie z Telewizją wPolsce24 przyznał, że "usłyszał straszny huk". – Wyjrzałem przez okno, usłyszałem tylko bieg oddalających się ludzi po tym zmrożonym śniegu, ale patrząc w dół na taras, zauważyłem płomienie ognia, więc zszedłem szybko na dół i ''ratuj się, kto może'', można tak powiedzieć – relacjonował.

– Po prostu wziąłem się do gaszenia pożaru – tak jak stałem. Po prostu poszukałem jakiejś wody, wiaderka. No i zacząłem gasić pożar. Z wewnątrz zgasiłem pożar na tarasie. Natomiast musiałem wyjść na zewnątrz, żeby gasić drugie okno, gdzie był też rzucony koktajl Mołotowa. Dzięki Bogu te koktajle Mołotowa nie wpadły do środka, tylko zatrzymały się na szybach i ten pożar miał miejsce na zewnątrz domu – dodał.


 

POLECANE
Dramat w parafii na Śląsku. Woda wdarła się do kościoła z ostatniej chwili
Dramat w parafii na Śląsku. Woda wdarła się do kościoła

Dramat w parafii na Śląsku. Woda wdarła się do kościoła w Parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Mysłowicach.

Wyłączenia prądu na Pomorzu. Ważny komunikat dla mieszkańców z ostatniej chwili
Wyłączenia prądu na Pomorzu. Ważny komunikat dla mieszkańców

Mieszkańcy województwa pomorskiego powinni przygotować się na planowane przerwy w dostawie energii elektrycznej. Operator Energa opublikował harmonogram wyłączeń, które w najbliższych dniach obejmą wiele miejscowości i ulic w regionie. Przerwy mają charakter planowany i wynikają z prac na sieci energetycznej.

Komunikat dla mieszkańców woj. podkarpackiego z ostatniej chwili
Komunikat dla mieszkańców woj. podkarpackiego

Program "Aktywne Place Zabaw" 2026 ma budżet 61,3 mln zł. Do 12 gmin Podkarpacia trafi ponad 5,7 mln zł na 23 place zabaw przy żłobkach i klubach dziecięcych – informuje Podkarpacki Urząd Wojewódzki w Rzeszowie.

USA stawiają ultimatum Ukrainie i Rosji. Zełenski przekazał termin zakończenia wojny z ostatniej chwili
USA stawiają ultimatum Ukrainie i Rosji. Zełenski przekazał termin zakończenia wojny

USA wyznaczyły Ukrainie i Rosji termin w czerwcu na zawarcie porozumienia kończącego wojnę - przekazał prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, cytowany w sobotę przez agencje Reutera i AP. Jeśli termin ten nie zostanie dotrzymany, administracja USA prawdopodobnie wywrze presję na obie strony - dodał.

Skazana za zabójstwo noworodka wyszła na wolność. Powód? Neo-sędzia z ostatniej chwili
Skazana za zabójstwo noworodka wyszła na wolność. Powód? "Neo-sędzia"

Magdalena P., prawomocnie skazana w 2024 r. na 10 lat więzienia za zabójstwo nowo narodzonego dziecka, wyszła na wolność po uchyleniu wyroku przez Sąd Najwyższy. Powód? W sprawie orzekała tzw. neo-sędzia.

PKO BP wydał komunikat z ostatniej chwili
PKO BP wydał komunikat

PKO Bank Polski ostrzega przed fałszywymi linkami w SMS-ach i mailach. Oszuści wykorzystują pośpiech, podszywają się pod bank i proszą m.in. o kody autoryzacyjne oraz BLIK.

Ziobro zadzwonił na numer z listu gończego. Tego nikt się nie spodziewał z ostatniej chwili
Ziobro zadzwonił na numer z listu gończego. Tego nikt się nie spodziewał

List gończy za Zbigniewem Ziobrą trafił na stronę policji. Polityk w programie na żywo zadzwonił na numer z obwieszczenia – i usłyszał od automatycznej sekretarki, że... linia jest zajęta.

Burza w sieci po ceremonii otwarcia igrzysk. Tak TVP potraktowała Karola Nawrockiego z ostatniej chwili
Burza w sieci po ceremonii otwarcia igrzysk. Tak TVP potraktowała Karola Nawrockiego

Po transmisji ceremonii otwarcia zimowych igrzysk olimpijskich w TVP wybuchła dyskusja. Zwrócono uwagę na to, że komentatorzy wspomnieli o obecności ministra sportu jednocześnie pomijając polskiego prezydenta.

Poderwano myśliwce, dwa lotniska zamknięte. Jest komunikat wojska z ostatniej chwili
Poderwano myśliwce, dwa lotniska zamknięte. Jest komunikat wojska

Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych postawiło w stan gotowości naziemne systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego w związku z intensywnymi atakami Rosji na Ukrainie. Wstrzymano także działanie dwóch lotnisk.

IMGW wydał komunikat. Oto co nas czeka w najbliższych dniach z ostatniej chwili
IMGW wydał komunikat. Oto co nas czeka w najbliższych dniach

W Polsce dominuje słabogradientowy obszar obniżonego ciśnienia. Możliwe opady marznące i gołoledź – informuje w sobotę rano IMGW.

REKLAMA

Dom działaczy Ruchu Obrony Granic zaatakowany koktajlem Mołotowa

W niedzielę nad ranem doszło do podpalenia domu Beaty i Roberta Fijałkowskich. Zdaniem małżeństwa atak może mieć podłoże polityczne.
Miejsce zdarzenia
Miejsce zdarzenia / fot. Facebook

Co musisz wiedzieć:

  • W niedzielę nad ranem doszło do podpalenia domu Beaty i Roberta Fijałkowskich.
  • Robert Bąkiewicz jako pierwszy opisał sprawę i ocenił ją jako atak o podłożu politycznym.
  • Fijałkowski twierdzi, że napastnicy sforsowali dwa ogrodzenia, weszli przez las i wykorzystali "martwy punkt" kamer.
  • Małżeństwo łączy swoją aktywność społeczną z możliwym tłem zdarzenia.

 

Zaatakowano dom działaczy Ruchu Obrony Granic

Informację przekazał w niedzielę za pośrednictwem mediów społecznościowych lider Ruchu Obrony Granic Robert Bąkiewicz, który podkreślił, że w nocy z soboty na niedzielę "przekroczono kolejną granicę".

"Dom Beaty i Roberta Fijałkowskich został zaatakowany koktajlami Mołotowa. To nie był wybryk chuligański – to był polityczny akt terroru wymierzony w patriotów. Zamach pod osłoną nocy" – zaznaczył Bąkiewicz.

Do zdarzenia doszło w niedzielę przed godz. 5 rano. "Sprawcy doskonale wiedzieli, co robią i kogo atakują. Dom Fijałkowskich to leśniczówka, oddalona o 3,5 kilometra od najbliższych zabudowań. Napastnicy zakradli się pod osłoną nocy, by rzucić w budynek mieszkalny dwoma przedmiotami zapalającymi" – napisał Bąkiewicz.

"Jeden z koktajli Mołotowa wywołał pożar na tarasie, drugi roztrzaskał się o okno. Tylko błyskawiczna reakcja Roberta Fijałkowskiego, który wybudzony hukiem ugasił ogień, zapobiegła tragedii na niewyobrażalną skalę. Na posesji, oprócz gospodarza, znajdowały się liczne zwierzęta – konie, krowy, psy i koty" – dodał.

 

Fijałkowski: Dzięki Bogu, że te koktajle Mołotowa nie wpadły do środka

Robert Fijałkowski w rozmowie z Telewizją wPolsce24 przyznał, że "usłyszał straszny huk". – Wyjrzałem przez okno, usłyszałem tylko bieg oddalających się ludzi po tym zmrożonym śniegu, ale patrząc w dół na taras, zauważyłem płomienie ognia, więc zszedłem szybko na dół i ''ratuj się, kto może'', można tak powiedzieć – relacjonował.

– Po prostu wziąłem się do gaszenia pożaru – tak jak stałem. Po prostu poszukałem jakiejś wody, wiaderka. No i zacząłem gasić pożar. Z wewnątrz zgasiłem pożar na tarasie. Natomiast musiałem wyjść na zewnątrz, żeby gasić drugie okno, gdzie był też rzucony koktajl Mołotowa. Dzięki Bogu te koktajle Mołotowa nie wpadły do środka, tylko zatrzymały się na szybach i ten pożar miał miejsce na zewnątrz domu – dodał.



 

Polecane