Ważny komunikat dla mieszkańców Gdańska
Co musisz wiedzieć:
- Nagrania z gdańskiej Motławy stały się internetowym viralem po tym, jak tłumy ludzi zaczęły spacerować po zamarzniętej rzece, mimo realnego zagrożenia załamania lodu.
- Gdański Ośrodek Sportu ostrzega, że lód jest cienki i nieprzewidywalny, a odwilż oraz ogrzewane jednostki pływające dodatkowo zwiększają ryzyko tragedii.
- Na nabrzeżach pojawiły się tabliczki ostrzegawcze, a w sieci nagrania wideo, które mają działać na wyobraźnię i zniechęcać do wchodzenia na lód.
- Chaos kompetencyjny sprawia, że służby nie mogą skutecznie karać spacerowiczów mandatami.
„Lód jest cieńszy, niż wygląda”
Po fali zdjęć i filmów pokazujących tłumy ludzi chodzących po lodzie na Motławie, Gdański Ośrodek Sportu zdecydował się na działania ostrzegawcze. Choć instytucja nie ma formalnych narzędzi do egzekwowania zakazów, nie chce biernie czekać na możliwy wypadek.
Lód na Motławie jest cieńszy, słabszy i bardziej nieprzewidywalny, niż wygląda. Dodajmy do tego odwilż i ogrzewane jachty – i mamy przepis na tragedię
– czytamy w komunikacie opublikowanym w mediach społecznościowych GOS.
- Wyłączenia prądu. Ważny komunikat dla mieszkańców Dolnego Śląska
- Pogoda na najbliższe dni. IMGW wydał komunikat
- Pilne doniesienia z granicy. Jest komunikat Straży Granicznej
- Ziobro zadzwonił na numer z listu gończego. Tego nikt się nie spodziewał
- Wyłączenia prądu. Ważny komunikat dla mieszkańców Małopolski
- Komunikat dla mieszkańców Warszawy
- Komunikat dla mieszkańców woj. kujawsko-pomorskiego
- Burza w sieci po ceremonii otwarcia igrzysk. Tak TVP potraktowała Karola Nawrockiego
Tabliczki i ostrzegawcze nagrania
Najpierw na nabrzeżach pojawiły się tabliczki ostrzegawcze, zwłaszcza w miejscach, gdzie znajdują się drabinki umożliwiające zejście na lód. Teraz GOS opublikował także krótki film z ujęciami spacerujących po rzece osób – materiał ma działać na wyobraźnię i zniechęcać do ryzykownych zachowań. Umieściliśmy go na końcu artykułu.
Tabliczki wiszą po to, żeby do tragedii nie doszło
– podkreślają przedstawiciele ośrodka.
Gorąca dyskusja w sieci
W sieci rozgorzała dyskusja. Jedni bagatelizują zagrożenie, inni apelują o zdrowy rozsądek. Pojawiają się też pytania o odpowiedzialność instytucji. Na jedno z nich GOS odpowiedział:
Za stan wody w Motławie odpowiadają Urząd Morski w Gdyni oraz Urząd Żeglugi Śródlądowej w Bydgoszczy. Gdański Ośrodek Sportu zarządza marinami, przystaniami i pobrzeżem.
To właśnie dlatego ostrzeżenia pojawiły się przy drabinkach na nabrzeżach – to nimi ludzie schodzą na lód, często z wysokości ponad czterech metrów, m.in. w rejonie Wyspy Spichrzów.
Straż Miejska apeluje, ale...
Już 1 lutego na miejscu pojawiła się Straż Miejska. Z radiowozu, przez megafon, funkcjonariusze wzywali spacerowiczów do zejścia z lodu. Bezskutecznie.
Było mroźnie, słonecznie, a po rzece chodziły tłumy. Nikt nie reagował
– relacjonują świadkowie.
Ws potencjalnej reakcji służb, szef GOS Kamil Koniuszewski przyznaje, że problemem są kompetencje.
Gdy staniesz na Zielonym Moście twarzą do Żurawia, przed sobą masz wody morskie, a za plecami – wody śródlądowe tej samej Motławy. Za jedne odpowiada Urząd Morski w Gdyni, za drugie Urząd Żeglugi Śródlądowej w Bydgoszczy
– tłumaczy. W praktyce oznacza to, że ani policja, ani Straż Miejska nie mogą skutecznie karać mandatami za chodzenie po lodzie na rzece.
Apel do mieszkańców i turystów
Gdańskie instytucje nie ukrywają obaw: jeśli dojdzie do tragedii, pytanie „dlaczego nikt nie zareagował wcześniej?” padnie bardzo szybko. Dlatego miasto apeluje o rozsądek.
Motława to nie jezioro i nie lodowisko. Lód może załamać się w każdej chwili
– podkreślają urzędnicy.




