Młodzi ludzie bezmyślnymi „lemingami” – skutek destrukcyjnych działań MEN (video)
Szkoła „kozetką psychoanalityka”
Czy polscy uczniowie mają stać się bezmyślnymi „lemingami”? Taki zarzut stawia wiele osób przyglądających się procesom zachodzącym w polskiej oświacie. Prezes Ordo Iuris Jerzy Kwaśniewski i dyrektor Centrum Edukacyjnego Ordo Iuris Artur Górecki analizują przyczyny takiego stanu rzeczy.
Dr Górecki stwierdził, że w polskim szkolnictwie ma miejsce „domknięciem systemu”.
– Mamy do czynienia z sytuacją, w której wszystkie konsekwencje negatywnych zjawisk, jakie obserwować możemy w oświacie od wielu dziesięcioleci, niejako przynoszą owoc w postaci propozycji skrajnej deformacji tego, czym powinno być właściwie rozumiane kształcenie i wychowanie – podkreślił pedagog.
Jerzy Kwaśniewski zwrócił natomiast uwagę, że we współczesnej szkole „mamy do czynienia z przekształceniem szkoły jako przestrzenie edukacji i wychowania w kozetkę psychoanalityka. W przestrzeń, w której mamy dbać głównie o wąsko rozumiany dobrostan ucznia, którego emocje mają być niezagrożone, którego granice komfortu mają być nienaruszane, który ma się po prostu czuć dobrze. Dzieje się to z jakąś naiwną wiarą, że jeżeli będzie mu dobrze i ciepło, to wtedy będzie się naturalnie jak kwiat rozwijał”.
Dyrektor Centrum Edukacyjnego zauważył z kolei, że problemy współczesnej edukacji zaczęły się od odrzucenia klasycznej wizji człowieka.
– Nie mamy dzisiaj świadomości tego, że cel życia człowieka jest wpisany w jego serce, w jego naturę. Dotyczy to każdego bytu, to znaczy każdy byt dąży ku swojemu celowi. I teraz właściwe rozpoznanie tego celu gwarantuje nam właściwe także wsparcie w rozwoju dziecka, rozwoju człowieka – podkreślił dr Górecki.
Każdy jest „specjalny”
Jednym z negatywnych zjawisk we współczesnej oświacie jest tzw. edukacja włączająca. Jak zaznaczył adw. Kwaśniewski, koncepcja ta „zakłada, że w każdej szkole każdy uczeń, bez względu na swój potencjał, bez względu na swoje niedostatki, na swoje niepełnosprawności, znajdzie sobie przestrzeń, a szkoła będzie musiała się dostosować i w pewnym sensie inni uczniowie będą musieli się dostosować. Zatem on, mający specjalne potrzeby, nie skorzysta na tym, bo będzie cały czas skonfrontowany z rówieśnikami, będzie cały czas skonfrontowany z mechanizmem nieprzygotowanej szkoły. Pozostali uczniowie natomiast nie będą mogli rozwijać swojego potencjału, ponieważ szkoła będzie się dostosowywała do specjalnych potrzeb jakiejś grupki uczniów, która potrzebowałaby tak naprawdę odrębnego toru, toru nauczania”.
Mechanizmy edukacji włączającej opisał dr Artur Górecki.
– Wszyscy mają specjalne potrzeby, a zatem po prostu każdy musi być zaopiekowany. Nad każdym państwo musi się pochylić, zdefiniować jego specjalne potrzeby, stworzyć jego profil indywidualny, dostosować do niego rozwiązania, a następnie dbać o niego. Każdy staje się wobec państwa dzieckiem specjalnej troski – wskazał.
Z koncepcją edukacji włączającej związana jest idea oceny funkcjonalnej. Jak stwierdził prezes Ordo Iuris, ma ona charakter „bardzo głębokiej, indywidualnej oceny każdego człowieka w procesie edukacji, każdego dziecka do 18 roku życia, do opuszczenia liceum, żeby dowiedzieć się dokładnie kim ono jest i to szerzej niż jego sprawność ciała czy umysłu, ale również kim ono jest w kontekście rodzinnym i społecznym. Do tego trzeba dostosować cały aparat państwa i cały aparat edukacji” – zauważył.
Utylitarna wizja ucznia
W rozmowie poruszono także temat profilu absolwenta.
– Teraz mamy do czynienia z bardziej wysublimowaną koncepcją stworzenia nowego człowieka, czyli bożkiem staje się potrzeba rynku. Nie jest to jednak potrzeba wolnego rynku, tylko potrzeba rynku, który powstał na biurku urzędnika planującego profil absolwenta. To nie uczeń jest podmiotem, uczestnikiem procesu edukacji, ale staje się przedmiotem obróbki w procesie edukacji. Ma zostać wykonany z niego absolwent o sztucznie zaplanowanych z góry cechach. To nie formowanie, tylko formatowanie – zwrócił uwagę Jerzy Kwaśniewski.
Dr Górecki wskazał, że profil absolwenta polega na profilowaniu uczniów pod kątem ich użyteczności ekonomicznej.
– Tak jak sobie jesteśmy w stanie wyobrazić taśmę produkcyjną i opisujemy produkt, który z tej taśmy ma zejść, jakoś go standaryzujemy pod kątem tego, co uważamy za produkt dobry, a co za zły to w ten sam sposób opisany jest człowiek. Czyli nie zaczynamy od zdiagnozowania, kim on jest. Ten jego dynamiczny potencjał ludzkiej natury we właściwy sposób ukierunkowujemy tylko w oparciu o założenia ideologiczne i ekonomiczne mówiące, na jakiego człowieka jest zapotrzebowanie. To jest też bardzo ważne kryterium, podporządkowanie całej edukacji, paradygmatowi utylitaryzmu – zaznaczył.
Kolejnym zjawiskiem mającym destrukcyjny wpływ na młodzież jest projektowanie uniwersalne.
– Ono zakłada, że żaden materiał dydaktyczny, żaden program nauczania, żadna podstawa programowa nie może postawić komukolwiek w procesie edukacji, żadnemu dziecku, wymagań, które by je przerastały – wskazał Jerzy Kwaśniewski.
– Na przykład, jeżeli mamy podręcznik do języka polskiego, to trzeba na nowo napisać wiersz Adama Mickiewicza, bo nie ma możliwości zastosowania w tym wierszu i słownictwa, i składni tak, żeby to był tekst dostępny dla każdego. A tak naprawdę, to trzeba byłoby zrezygnować z poezji, bo poezja już sama w sobie stawia wymagania. I są osoby, które nie są w stanie tym wymaganiom sprostać – dodał Artur Górecki.
Rodzice zepchnięci na margines
Dyrektor Centrum Edukacyjnego Ordo Iuris podkreślił też, że tendencje forsowane we współczesnej oświacie mogą znacznie ograniczać prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami.
– Dzisiaj żyjemy w sytuacji, w której to państwo w duchu etatystycznym zawłaszcza sobie, czy przypisuje sobie prawo do tego, żeby tak naprawdę narzucać rodzicom, to, jak powinni wychowywać, jak powinni kształtować swoje dzieci. Co więcej, próbuje ono przejąć tę rolę, a rodziców co najwyżej uczynić tylko swoimi współpracownikami i to jeszcze takimi, których się pilnuje, a jeżeli czegoś nie przestrzegają, to można im przywalić po łapie, albo odebrać dzieci – alarmował dr Górecki.
– Również pamiętajmy o tym, że rozmawiając o systemie edukacji i o tym, jak bardzo on zaczyna wkraczać w przestrzeń rodziny, mówimy o bardzo bezpośrednich zagrożeniach dla nas samych – przekonywał adw. Kwaśniewski.
Prezes Ordo Iuris wskazał również na drogi do powstrzymania tych negatywnych procesów.
– Po pierwsze, musimy być suwerenni, musimy zrzucić z siebie łańcuchy Europejskiego Obszaru Edukacyjnego, A to jest możliwe, bo nawet nie trzeba wychodzić z Unii Europejskiej, żeby z Europejskiego Obszaru Edukacyjnego się otrząsnąć, żeby na nowo budować polską szkołę i polską edukację. Dalej trzeba pomyśleć o tym, jaka ma być polska szkoła, jaka ma być polska edukacja, czy my wrócimy do encyklopedyzmu PRL -u czy wrócimy do tej szkoły, która też odrzuca duchowość, duszę człowieka jako ten element integralnego rozwoju czy jednak sięgniemy głębiej. Czy rzeczywiście spróbujemy zbudować taką edukację, która każdemu dziecku pozwoli znaleźć jego cel i pozwoli mu się naprawdę rozwijać – podsumował prawnik.
Przeczytaj też:
• Biurokratyzacja i inwigilacja rodzin. Analiza oceny funkcjonalnej ucznia w Polsce
• Ideologiczne przeformatowanie edukacji – projekt zmian w prawie oświatowym
• Pozorny kompromis MEN w celu wprowadzenia obowiązkowej „edukacji zdrowotnej”
• Założenia reformy polskiej edukacji „ab imis fundamentis”




