Rachunek za nazistowską grabież. Dlaczego Berlin wciąż chroni owoce „dekretu Göringa”?
Co musisz wiedzieć:
- W 1940 r. na mocy tzw. „dekretu Göringa” zdelegalizowano Związek Polaków w Niemczech, a jego majątek – w tym aktywa Banku Słowiańskiego i nieruchomości – został przejęty przez państwo niemieckie.
- Po 1945 r. nie doszło do pełnej restytucji zagrabionego mienia, a status przedwojennej mniejszości polskiej w Niemczech nie został przywrócony.
- Traktat polsko-niemiecki z 1991 r. uznał mniejszość niemiecką w Polsce, ale nie przyznał Polakom w RFN statusu mniejszości narodowej, co do dziś jest przedmiotem sporów politycznych i prawnych.
Mniejszość polska w Niemczech
Podczas gdy polski podatnik hojnie finansuje mniejszość niemiecką, Polacy w RFN pozostają zakładnikami „grzechu pierworodnego” traktatu z 1991 roku – pozbawieni statusu mniejszości narodowej, własnych nieruchomości i elementarnej sprawiedliwości dziejowej. Historia Związku Polaków w Niemczech to nie tylko opowieść o heroizmie spod znaku Rodła, to przede wszystkim wciąż otwarta księga bezkarnej, państwowej grabieży, za którą nowoczesne Niemcy nie chcą zapłacić rachunku.
Relacje polsko-niemieckie, kształtowane przez wieki sąsiedztwa, konfliktów i trudnych procesów pojednania, znajdują się obecnie w punkcie wymagającym ponownej, dogłębnej analizy struktur prawnych i historycznych, które determinują położenie milionów ludzi.
Centralnym punktem tej analizy jest status mniejszości polskiej w Republice Federalnej Niemiec – zagadnienie, które łączy w sobie echa brutalnej brunatnej polityki III Rzeszy, niedoskonałości traktatowe z okresu transformacji ustrojowej oraz współczesne wyzwania dyplomatyczne. Problem ten nie jest jedynie kwestią semantyczną czy symboliczną - dotyczy realnych zasobów finansowych, dostępu do edukacji, obecności w przestrzeni publicznej oraz, co być może najważniejsze, sprawiedliwości dziejowej w odniesieniu do zrabowanego majątku narodowego.
Geneza i ewolucja polskiej obecności w Niemczech
Polska obecność na terenach dzisiejszych Niemiec ma charakter wielowarstwowy i nie daje się sprowadzić wyłącznie do współczesnych fal migracji zarobkowej. Aby zrozumieć dzisiejsze postulaty dotyczące statusu mniejszości, należy cofnąć się do XIX wieku i procesów industrializacji, które przyciągnęły tysiące Polaków z zaboru pruskiego do Zagłębia Ruhry.
Ta grupa, znana jako Ruhrpolen, stworzyła fundament pod zorganizowane życie społeczne, budując własne parafie, związki zawodowe i organizacje kulturalne. Obok imigrantów ekonomicznych, w granicach państwa niemieckiego po 1918 roku pozostała liczna polska ludność rodzima – na Śląsku Opolskim, Warmii, Mazurach oraz w pasie nadgranicznym (Ziemia Lubuska, Kaszuby). To właśnie ta ludność, posiadająca obywatelstwo niemieckie, ale deklarująca polską narodowość, stała się podmiotem praw mniejszościowych w okresie międzywojennym.
Związek Polaków w Niemczech
Powstanie Związku Polaków w Niemczech (ZPwN) 27 sierpnia 1922 roku było strategiczną odpowiedzią na realia geopolityczne po traktacie wersalskim. Organizacja, utworzona przez przedstawicieli młodej inteligencji, takich jak Stanisław Sierakowski czy dr Jan Kaczmarek, szybko przekształciła się w rozbudowaną strukturę o charakterze quasi-państwowym. Jej celem było zapewnienie mniejszości polskiej pełnej autonomii kulturowej, edukacyjnej i gospodarczej w obliczu narastającej presji germanizacyjnej.
Kulminacją tej aktywności był I Kongres Polaków w Niemczech zorganizowany 6 marca 1938 roku w berlińskim Theater des Volkes, który zgromadził 5000 delegatów i zamanifestował jedność mniejszości w samym sercu III Rzeszy.
ZPwN nie był jedynie stowarzyszeniem - był to organ zarządzający siecią polskich instytucji kredytowych, spółdzielni rolniczych, szkół (w tym słynnego gimnazjum w Kwidzynie) oraz domów polskich. Organizacja ta reprezentowała interesy około 1,5 do 2 milionów osób, stanowiąc realną siłę społeczną i gospodarczą wewnątrz Rzeszy Niemieckiej.
Fundamenty tożsamościowe: Rodło i Pięć Prawd Polaków
W obliczu narastającego zagrożenia ze strony narodowego socjalizmu, mniejszość polska w Niemczech stanęła przed koniecznością zdefiniowania swoich symboli w sposób, który omijałby restrykcje prawne. Po dojściu Adolfa Hitlera do władzy w 1933 roku, zakazano używania polskiego godła państwowego – Orła Białego – przez obywateli niemieckich polskiego pochodzenia. Odpowiedzią na tę represję było stworzenie Rodła. Symbol ten, zaprojektowany przez Janinę Kłopocką, przedstawiał bieg Wisły z zaznaczonym Krakowem, a jego nazwa była neologizmem powstałym z połączenia słów „rodzina” i „godło”. Rodło stało się znakiem niepodległości ducha i trwania przy polskości, a jego przyjęcie w 1933 roku było aktem odwagi cywilnej i politycznej.
Kulminacją ideowego hartu ducha polskiej mniejszości był I Kongres Polaków w Niemczech, który odbył się 6 marca 1938 roku w berlińskim Theater des Volkes. To właśnie wtedy ogłoszono „Pięć Prawd Polaków”, które do dziś stanowią fundament etosu Rodłaków i są przywoływane podczas uroczystości polonijnych. Oto one:
- Jesteśmy Polakami!,
- Wiara ojców naszych jest wiarą naszych dzieci!,
- Polak Polakowi bratem!,
- Co dzień Polak Narodowi służy!,
- Polska Matką naszą, nie wolno mówić o Matce źle!
Prawdy te nie były jedynie pustymi hasłami. Stanowiły realny kodeks postępowania dla mniejszości, która z każdym rokiem była poddawana coraz silniejszej presji germanizacyjnej i fizycznej przemocy ze strony bojówek nazistowskich.
Likwidacja mniejszości. Mechanizm „dekretu Göringa” z 1940 roku
Tragiczny przełom nastąpił wraz z wybuchem II wojny światowej, choć przygotowania do ostatecznej likwidacji polskich organizacji trwały już wcześniej. 27 lutego 1940 roku Rada Ministrów Obrony Rzeszy wydała rozporządzenie, powszechnie znane jako „dekret Göringa”, które delegalizowało wszystkie polskie stowarzyszenia, związki i organizacje na terenie Niemiec. Akt ten nie był jedynie zakazem działalności; stanowił on podstawę prawną do całkowitego przejęcia mienia należącego do Polaków oraz do rozpoczęcia masowych prześladowań.
Z punktu widzenia współczesnej doktryny prawa międzynarodowego, rozporządzenie z lutego 1940 roku było aktem nieważnym ab initio (od samego początku). Naruszało ono elementarne standardy ochrony praw mniejszości, które Niemcy zobowiązały się przestrzegać m.in. w ramach Konwencji Górnośląskiej z 1922 roku. Niemniej jednak, w realiach totalitarnego państwa, dekret ten posłużył jako narzędzie grabieży i eksterminacji.
Skutki rozporządzenia były wielowymiarowe. Państwo niemieckie przejęło konta bankowe, nieruchomości, maszyny drukarskie i zapasy towarów należące do polskich spółdzielni. Wartość samych strat materialnych szacowana jest na co najmniej 8,45 miliona reichsmarek, co w dzisiejszych realiach stanowiłoby kwotę gigantyczną.
Ogromne straty
W oficjalnym raporcie przygotowanym w 2022 r. przez zespół pod przewodnictwem Arkadiusza Mularczyka, straty w samym sektorze bankowym, instytucjach kredytowych i ubezpieczeniowych (w skład których wchodziły m.in. aktywa Banku Słowiańskiego) oszacowano na 89,3 miliarda złotych według stanu na 31 grudnia 2021 roku. Choć jest to kwota dla całego sektora, mienie ZPwN stanowiło kluczowy składnik polskich zasobów finansowych na terenie Rzeszy.
Stosując uproszczone porównanie siły nabywczej (gdzie 1 reichsmarka z lat 30. odpowiada około 10 współczesnym euro), wartość zagrabionego mienia można szacować na około 84,5 miliona euro.
Polacy mieszkający w Niemczech zostali pozbawieni ochrony prawnej i poddani rygorom „dekretów polskich” (Polenerlasse), które wprowadzały rasistowski podział i usankcjonowany wyzysk polskich robotników. Około 1200 prominentnych działaczy Związku Polaków w Niemczech zostało natychmiast uwięzionych w obozach koncentracyjnych, m.in. w Buchenwaldzie, Sachsenhausen i Ravensbrück. Wielu z nich nie doczekało końca wojny.
Problem polega na tym, że choć hitlerowskie prawo przestało obowiązywać po 1945 roku, to skutki finansowe i majątkowe dekretu z 1940 roku nie zostały w pełni odwrócone. RFN przez dziesięciolecia stała na stanowisku, że kwestie te zostały uregulowane w ramach powojennych odszkodowań, co polskie organizacje polonijne i kolejne rządy RP konsekwentnie kwestionują, wskazując na brak restytucji konkretnych nieruchomości należących do ZPwN.
Zagrabione dziedzictwo. Nieruchomości i kapitał Banku Słowiańskiego
Centralnym filarem polskiej siły ekonomicznej w Niemczech był Bank Słowiański (Slawische Bank A.G.). Z siedzibą w Berlinie przy Potsdamer Straße 61, bank ten pełnił rolę centrali finansowej dla gęstej sieci polskich kas oszczędnościowych i banków ludowych. Jego likwidacja w 1940 roku oznaczała nie tylko utratę kapitału, ale także zniszczenie infrastruktury, która pozwalała Polakom na niezależność gospodarczą od państwa niemieckiego.
Losy polskiego majątku
Szczególnie bolesna jest sytuacja Domu Polskiego w Bochum. Jako spuścizna wszystkich Polaków w Niemczech, budynek ten powinien przynosić dochody z wynajmu i służyć jako centrum kultury. Tymczasem od 2011 roku obiekt był odłączony od ogrzewania, a jedyne wynajmowane mieszkanie opłacano symbolicznym czynszem. Brak systemowego wsparcia ze strony państwa niemieckiego dla utrzymania tej historycznej własności jest jaskrawym przykładem asymetrii w porównaniu do statusu mniejszości niemieckiej w Polsce, która korzysta z bogatej i dobrze utrzymanej infrastruktury finansowanej z budżetu państwa polskiego.
Asymetria prawna. Traktat z 1991 roku jako „grzech pierworodny”
Podpisany 17 czerwca 1991 roku „Traktat o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy” miał być fundamentem nowej ery w stosunkach polsko-niemieckich. Jednak w sferze ochrony mniejszości dokument ten utrwalił głęboką nierównowagę, która rzuca cień na wzajemne relacje od ponad trzech dekad. Problem ten wynika z fundamentalnej różnicy w definicjach prawnych zastosowanych wobec obu grup.
Podczas gdy strona polska uznała zamieszkujących Polskę Niemców za pełnoprawną „mniejszość narodową”, Niemcy w odniesieniu do Polaków użyli sformułowania „osoby polskiego pochodzenia”. Ta subtelna z pozoru różnica terminologiczna ma kolosalne skutki praktyczne. Mniejszość narodowa w polskim systemie prawnym (zgodnie z ustawą z 2005 roku) cieszy się przywilejami wyborczymi (zwolnienie z progu 5 proc.), gwarantowanym finansowaniem szkolnictwa oraz dwujęzycznymi nazwami miejscowości.
Niemcy argumentują, że Polacy nie spełniają kryteriów mniejszości narodowej, ponieważ nie są grupą „tradycyjnie osiadłą” od stuleci, lecz w większości imigrantami zarobkowymi, analogicznie do społeczności tureckiej. Taka argumentacja ignoruje jednak istnienie rdzennie polskiej ludności, która posiadała status mniejszości przed 1939 rokiem i której ten status został odebrany bezprawnym dekretem. Z punktu widzenia polonijnych organizacji, takich jak Konwent Organizacji Polskich w Niemczech, nieprzyznanie statusu mniejszości jest formą sankcjonowania skutków polityki III Rzeszy.
Asymetria finansowa
Asymetria staje się jeszcze bardziej widoczna, gdy spojrzymy na twarde dane finansowe i statystyczne dotyczące wsparcia dla obu społeczności. Dane te, pochodzące z opracowań m.in. Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”, obnażają skalę dysproporcji. Mniejszość niemiecka w Polsce to ok. 150 000 – 300 000 osób, Polacy w Niemczech (jako grupa etniczna) to ok. 2 000 000 osób.
Z analiz danych wynika, że państwo polskie wydaje na jednego ucznia mniejszości niemieckiej około 100 razy więcej środków niż budżet niemiecki na dziecko polskiego pochodzenia. Co więcej, struktura federalna Niemiec służy często jako wymówka dla rządu federalnego, który odsyła kwestie finansowania edukacji do poszczególnych landów. Te z kolei (np. Bawaria czy Hesja) często nie uznają polskiego jako języka ojczystego w szkołach publicznych, traktując go jako język obcy lub zajęcia dodatkowe.
Walka o restytucję i reparacje
Kwestia zadośćuczynienia za zagrabiony majątek Związku Polaków w Niemczech powróciła z nową siłą w agendzie dyplomatycznej ostatnich lat. Polska stoi na stanowisku, że sprawa nie została zamknięta, ponieważ dotyczy konkretnego mienia prywatnego i organizacyjnego, które zostało przejęte przez Rzeszę na podstawie aktów kryminalnych.
Dialog przy polsko-niemieckim „Okrągłym Stole”
W 2011 roku, z okazji 20-lecia Traktatu, powołano polsko-niemiecki Okrągły Stół ds. wspierania obywateli niemieckich polskiego pochodzenia oraz mniejszości niemieckiej w Polsce. Choć inicjatywa ta doprowadziła do pewnych gestów symbolicznych, takich jak otwarcie Biura ds. Polonii w Berlinie czy rehabilitacja prześladowanych członków mniejszości, kwestie majątkowe pozostają w impasie. Strona niemiecka konsekwentnie odmawia uznania roszczeń do zwrotu majątku Banku Słowiańskiego, twierdząc, że wszelkie roszczenia wygasły w wyniku powojennych regulacji międzysojuszniczych.
1 grudnia 2025 roku w Berlinie odbyły się konsultacje międzyrządowe z udziałem premiera Donalda Tuska i kanclerza Friedricha Merza. Podpisana wówczas wspólna deklaracja zawiera zapisy o „partnerstwie strategicznym” i potrzebie „polityki pamięci”, która uwzględniałaby polskie ofiary hitlerowskich Niemiec.
W kontekście braku reparacji za przejęty majątek ZPwN, polski rząd podnosił argument, że zadośćuczynienie powinno przyjąć formę systemowego wsparcia dla instytucji polonijnych w Niemczech, co byłoby nowoczesną formą restytucji. Niemiecki ambasador Miguel Berger apelował o „skoncentrowanie się na przyszłości”, ale dla milionów Polaków w Niemczech przyszłość ta jest nierozerwalnie związana z uregulowaniem statusu prawnego ich społeczności.
Strategia Rządowa 2025-2030
Rok temu przyjęta została „Rządowa strategia współpracy z Polonią i Polakami za granicą na lata 2025-2030”. Dokument ten definiuje priorytety w relacjach z Niemcami:
- Wymuszenie na stronie niemieckiej realizacji zapisów traktatowych w duchu wzajemności, zwłaszcza w obszarze nauczania języka polskiego jako ojczystego.
- Intensyfikacja starań o rewitalizację Domu Polskiego w Bochum oraz godne upamiętnienie siedziby Banku Słowiańskiego w Berlinie.
- Zwiększenie finansowania dla organizacji polonijnych, aby mogły one skutecznie lobbować na rzecz swoich praw w poszczególnych landach RFN.
Niewidoczna oficjalnie mniejszość
Utrzymywanie Polaków w Niemczech w prawnym „zawieszeniu” – jako grupy posiadającej polskie pochodzenie, ale niebędącej mniejszością narodową – ma głębokie reperkusje dla integracji i tożsamości tej społeczności. Brak statusu mniejszości oznacza, że wsparcie finansowe dla polskich organizacji ma charakter dobrowolny (dotacje projektowe), a nie ustawowy. Prowadzi to do sytuacji, w której polska obecność kulturalna w Niemczech jest efemeryczna i zależy od aktualnej koniunktury politycznej.
W sferze politycznej, brak zwolnienia z progu wyborczego uniemożliwia Polonii wprowadzenie własnych reprezentantów do parlamentów krajowych czy Bundestagu. Jest to uderzający kontrast w porównaniu do Polski, gdzie mniejszość niemiecka jest stałym elementem krajobrazu parlamentarnego, mając realny wpływ na legislację dotyczącą mniejszości. Ta dysproporcja w dostępie do mechanizmów władzy utrudnia Polakom skuteczną walkę o ich prawa edukacyjne i majątkowe.
Problem statusu mniejszości polskiej w Niemczech oraz zrabowanego majątku ZPwN nie jest wyłącznie historycznym sporem prawników. To żywy konflikt o definicję partnerstwa w zjednoczonej Europie. Jeśli Niemcy aspirują do roli lidera moralnego i politycznego kontynentu, nie mogą ignorować faktu, że skutki nazistowskiego dekretu z 1940 roku w sferze majątkowej trwają do dziś.
Model z 1991 roku się wyczerpał
Model z 1991 roku wyczerpał swoją skuteczność. Potrzebne jest nowe porozumienie, które przyzna Polakom w Niemczech status mniejszości narodowej, uznając ciągłość prawną między przedwojennym ZPwN a współczesną Polonią. Zamiast trudnych do wyegzekwowania zwrotów konkretnych budynków (często już nieistniejących), strona niemiecka powinna powołać fundusz zadośćuczynienia, który sfinansuje budowę nowoczesnej infrastruktury edukacyjnej i kulturalnej dla Polaków w RFN. Rząd federalny musi przejąć większą odpowiedzialność za nauczanie języka polskiego, wymuszając na landach standardy nauczania języka ojczystego, analogiczne do tych, jakie Polska oferuje mniejszości niemieckiej.
Pełna rehabilitacja prawna wszystkich członków Związku Polaków w Niemczech oraz uznanie znaku Rodła za chroniony element dziedzictwa europejskiego byłoby krokiem milowym w procesie prawdziwego pojednania. Status Polaków w Niemczech jest papierkiem lakmusowym dla jakości polsko-niemieckiego sąsiedztwa. Bez rozwiązania kwestii asymetrii i bez jasnego rozliczenia z grabieżą mienia Związku Polaków w Niemczech, relacje te zawsze będą obciążone brakiem pełnego zaufania.
Sprawiedliwość dla „Rodłaków” to nie tylko dług wobec przeszłości, ale przede wszystkim inwestycja w uczciwość i co najmniej moralne zadośćuczynienie. Ale to na razie tylko złudne nadzieje.




