Szukaj
Konto

„GW” w rocznicę inwazji Rosji na Ukrainę opisuje historię prostytutki

24.02.2026 12:42
sztuka teatralna
Źródło: AI, zdj. ilustr.
Komentarzy: 0
W rocznicę rosyjskiej agresji na Ukrainę „GW” skupia się na nietypowych wątkach zamiast na dramacie frontu. Szczególne emocje budzi publikacja opisująca losy „pracownicy seksualnej” w realiach wojny.
Co musisz wiedzieć
  • 24 lutego 2022 r. Rosja rozpoczęła pełnoskalową inwazję.
  • Kontrowersje wokół dramatu "Menstruacja".
  • Komentatorzy mówią o spłycaniu wojennej tragedii.

 

Rocznica wojny i medialne kontrowersje

O świcie 24 lutego 2022 roku rosyjska armia uderzyła na Ukrainę, rozpoczynając pełnoskalową wojnę. W pierwszych miesiącach konfliktu świat z napięciem śledził rozwój wydarzeń, a w przestrzeni informacyjnej toczyła się równoległa walka z rosyjską propagandą i cyberatakami.

W kolejną rocznicę tych wydarzeń pojawiają się jednak publikacje, które przesuwają uwagę opinii publicznej na poboczne i prowokacyjne wątki.

Tak wygląda nowa "sztuka wojny"

"Mówi o gwiazdach porno, które płacą na armię. Pisze o mundurowych matkach na froncie" - tak "GW" przedstawia twórczość Aliny Sarnackiej, kreując ją na przenikliwą obserwatorkę wojennej rzeczywistości.

Szokujący początek i kontrowersyjna tematyka

Artykuł zaczyna się od cytatu ze sztuki "Menstruacja":

24 lutego po całonocnej sesji seksu analnego z klientem zaczął mi się okres.

Według "GW" dramat pokazuje wojnę z perspektywy "pracownic seksualnych" i ma odsłaniać "nieoczywisty i skomplikowany obraz dzisiejszej Ukrainy".

W tekście przywoływane są historie klientów płacących ogromne kwoty za spotkania w strefach ostrzału oraz opisy napięć w środowisku seksbiznesu po rosyjskiej inwazji.

Gazeta relacjonuje, że Sarnacka przedstawia konflikty między miejscowymi a przyjezdnymi prostytutkami oraz wątki unikania służby wojskowej. Autorka - jak podkreślono - sama jest weteranką.

"Gwiazda porno finansuje armię"

"GW" szeroko opisuje poglądy dramatopisarki na legalizację prostytucji. Sarnacka przekonuje:

Ukraińskie aktorki porno dawały przez ostatnie lata miliony hrywien na armię. Ale wciąż mogą być ukarane za to, co robią. Josephine Jackson przynosiła państwu ukraińskiemu miliony w podatkach. Ale wyjechała za granicę, by nie być w Ukrainie traktowana jak przestępca.

Gazeta przypomina, że Josephine Jackson (Julia Seniuk) opuściła Ukrainę w 2024 roku i angażowała się w akcje charytatywne na rzecz wojska. Jednocześnie zauważa, że produkcja pornografii w Ukrainie nadal jest nielegalna, choć platformy internetowe płacą tam podatki.

Wojsko walczy o uwagę w internecie

Autorka twierdzi, że oddziały walczą o uwagę w internecie, bo "uwaga odbiorców to pieniądze, donacje", które przekładają się na przeżycie żołnierzy. Według relacji gazety Sarnacka podkreśla, że sama, publikując w mediach społecznościowych, "myślała o każdym słowie", by pomóc w zbiórkach.

Autofikcja z frontu

"GW" opisuje także inne dramaty pisarki - "Matkę żołnierkę" i "Balans". Podkreśla obecne w nich wątki nepotyzmu, napięć społecznych i konfliktów politycznych w Ukrainie. W jednym z cytowanych fragmentów padają słowa:

Ten Witia i Maryna wyjechali do Hiszpanii i już pracują na targu (…) a ty siedzisz tam, jak w muzeum UPA ze swoimi chłopakami.

Gazeta zaznacza, że twórczość Sarnackiej bywa określana jako autofikcja i mocno czerpie z jej własnych doświadczeń wojennych.

Autorka bez kompleksów

Na koniec "GW" przytacza charakterystyczną deklarację dramatopisarki dotyczącą pracy nad tekstem:

To ja jestem bogiem tego świata.

Według gazety Sarnacka po odejściu z wojska wydała książkę z wywiadami z żołnierzami LGBT+ i angażuje się w działania na rzecz weteranów. Niedawno obroniła też doktorat.

Narracja "GW" wyraźnie buduje wizerunek odważnej, bezkompromisowej artystki. Pytanie jednak, czy za medialnym szumem i prowokacyjną formą rzeczywiście stoi pogłębiona diagnoza wojennej rzeczywistości - czy raczej kolejna próba przyciągnięcia uwagi kontrowersją.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 24.02.2026 12:42
Źródło: GW