Jeden z najbardziej nieoczekiwanych fenomenów filmowych - rozmowa z twórcami filmu „Sacre Coeur"

O genezie filmu, intencjach, towarzyszących mu znakach, cenzurze, która stała się najlepszą reklamą, i o tym, dlaczego w 2025 roku potrzeba orędzia o miłości - w rozmowie z KAI opowiadają twórcy filmu „Sacre Coeur” Steven i Sabrina Gunnell. Od 20 lutego w polskich kinach można oglądać film „Najświętsze Serce”, który we Francji stał się jednym z najbardziej nieoczekiwanych fenomenów filmowych ostatnich lat. Produkcja, określana przez tamtejsze media jako zaskakujące wydarzenie kulturalne, przyciągnęła setki tysięcy widzów i wywołała szeroką debatę na temat obecności religii w zlaicyzowanym społeczeństwie.
Kard z filmu
Kard z filmu "Sacre Coeur" / YT print screen/Rafael Film

Co musisz wiedzieć: 

  • We Francji przyjęcie filmu "Sacre Coeur" [Święte Serce] przerosło wszelkie oczekiwania twórców;
  • Steven i Sabrina Gunnell mówią o idei filmu i rekcji, z jaką spotkał się on w środowisku filmowym oraz wśród widzów;
  • Treść filmu odnosi się do XVII-wiecznych objawień prywatnych św. Małgorzaty Marii Alacoque.

 

Idea filmu

Dawid Gospodarek (KAI): Skąd wzięła się idea, żeby właśnie teraz – w 2025 roku, w laickiej Francji, w nowoczesnej Europie – opowiedzieć o Sercu Jezusa?

Sabrina: To piękna historia, jedna z tych, które można opowiadać bez końca. Wszystko zaczęło się w sierpniu 2023 roku, kiedy wyjechaliśmy całą rodziną do sanktuarium maryjnego Notre-Dame de Laus na południu Francji. Właśnie skończyliśmy pracę nad naszym poprzednim filmem „Jedno Ciało” o teologii ciała Jana Pawła II, co zajęło nam półtora roku. Steven był już myślami przy kolejnym projekcie i nie mógł się doczekać września, by zacząć nad nim pracować.

Kiedy on pracował, ja poszłam posłuchać świadectwa Alicji Beauvisage i księdza Marota. Na koniec podeszłam do nich i powiedziałam, że razem z mężem tworzymy filmy. Alicja wzięła mnie wtedy za rękę, zrobiła wielkie oczy i wyznała: „Właśnie się modliłam, żeby spotkać filmowców katolickich”. Od razu poczułam, że to wola Boża, ale powiedziałam Panu Bogu: „Zwróć się najpierw do mojego męża”.

- Nie chciała Pani narzucać tematu?

Sabrina: Dokładnie. Przy poprzednim filmie już tak było, że musiałam go przekonywać, by jego pomysły poczekały, a teraz nie chciałam tego powtarzać. Tego samego wieczoru poszliśmy całą rodziną poświęcić się Najświętszemu Sercu Jezusa. Następnego dnia, wracając do Paryża, kupiłam płytę z nagranym świadectwem, którego wysłuchałam w sanktuarium. Pomyślałam: „Boże, jeśli chcesz do niego przemówić, to jest ten moment”. Steven prowadził, słuchał i nagle pod koniec zapytał mnie: „Czy my nie mamy czegoś do zrobienia w sprawie Najświętszego Serca?”.

Co więcej, projekt, który Steven planował realizować po powrocie, z różnych przyczyn nie mógł dojść do skutku. Przez kolejne dwa miesiące nieustannie widzieliśmy znaki od Najświętszego Serca. Wchodziłam do sklepu – widziałam poduszkę z Sercem Jezusa. Steven otwierał książkę - widział obrazek Serca. Znalazłam nawet w domu starą maskę covidową, na której pojawił się ten motyw. Stwierdziliśmy więc, że tego właśnie chce Bóg.

 

Reakcja

- Jak zareagowało na to otoczenie? Temat Serca Jezusa kojarzy się wielu z czymś dawnym, może wręcz archaicznym.

Steven: Odkąd robimy filmy, naszym mottem jest pełnienie woli Bożej. Kiedy jednak mówiliśmy znajomym, że planujemy film o Najświętszym Sercu, pukali się w głowę. Mówili: „To przestarzałe, staromodne, co wy chcecie z tym robić?”.

Ale my, czytając pisma św. Małgorzaty Marii Alacoque i zgłębiając przesłanie Jezusa, byliśmy zdumieni. Powtarzaliśmy sobie: „To jest orędzie idealne dla dzisiejszego świata”. Żyjemy w rzeczywistości, która jest pesymistyczna, pełna doniesień o zabójstwach i zagrożeniach. Świat jest coraz bardziej połączony technologicznie, a ludzie są coraz bardziej samotni przed swoimi ekranami.

- Mieliście moment zwątpienia czy to na pewno dobry kierunek?

Steven: Tak, i wtedy poprosiliśmy o znak. To było pod koniec października, kiedy we Francji kina i ulice zalewają treści halloweenowe, a czasem wręcz kojarzące się z satanizmem. Modliliśmy się pewnego ranka, pytając, czy ten film to naprawdę wola Boża. I w modlitwie zobaczyłem wizję: wielki plakat z otwartym, płonącym Najświętszym Sercem i tłumem u jego stóp. Widziałam ten afisz w całej Francji, przebijający się pośród tych wszystkich mrocznych, halloweenowych reklam. To dało nam bezmierną radość i pewność.

Dla ostatecznego potwierdzenia zadzwoniliśmy do rektora sanktuarium w Paray-le-Monial. Kiedy opowiedzieliśmy mu o pomyśle, roześmiał się. Powiedział: „Wiecie, że za kilka dni zaczyna się wielki jubileusz 350-lecia objawień? A za 18 miesięcy, w czerwcu 2025, będzie jego zamknięcie. Chcę, żeby ten film był gotowy na zamknięcie”. Ta idealna zbieżność dat była dla nas ostatecznym znakiem.

 

 

Gatunek

- „Sacre Coeur” to film historyczny, dokumentalny czy ewangelizacyjny? Jaki cel wam przyświecał?

Sabrina: Pracujemy nad filmami jako małżeństwo od 2012 roku i widzimy, jak Duch Święty prowadzi nas w tej pracy. Naszym celem od zawsze jest ewangelizacja poprzez opowiadanie pięknych historii. „Sacre Coeur” to nasz dziewiąty film, ale pierwszy, który trafił do szerokiej dystrybucji kinowej, także międzynarodowej.

Chcieliśmy stworzyć coś, co jest wyjaśnieniem miłości. Film łączy w sobie wiele aspektów: historyczny, teologiczny, ale też świadectwa współczesnych ludzi. To taka hybryda. Wcześniej robiliśmy dokumenty „podrasowane” inscenizacjami, ale tutaj poszliśmy o krok dalej. Zorientowaliśmy się, że we Francji nie ma filmów o Najświętszym Sercu – są o św. Teresce, o św. Bernadecie, a o tym temacie cisza. Ponieważ brakowało materiałów archiwalnych, postanowiliśmy stworzyć własne sceny fabularyzowane. Chcieliśmy, aby widz, wychodząc z kina, miał serce rozpalone miłością – albo na nowo, albo po raz pierwszy w życiu.

 

Polityka

- Symbol Serca Jezusa ma we Francji również pewne konotacje polityczne – kojarzy się z monarchią, Wandeą, ruchami kontrrewolucyjnymi. Dziś też bywa wykorzystywany ideologicznie. Jak uniknąć zawłaszczenia tego symbolu przez politykę, co mogłoby odstraszać ludzi od wiary?

Sabrina: To bardzo delikatny temat. Świadomie nie poruszaliśmy wątków politycznych w filmie, daliśmy się nieść świadectwom i historii duchowej. Historycy nie są zresztą zgodni, czy królowie Ludwik XIV lub Ludwik XV faktycznie otrzymali i zrozumieli wezwanie do poświęcenia Francji Najświętszemu Sercu. Wiadomo, że Ludwik XVI dokonał aktu poświęcenia w więzieniu, ale było już za późno – trwała rewolucja.

Steven: Od 1789 roku Francja jest przesiąknięta duchem rewolucji, co utrudnia łączenie polityki z wiarą. Owszem, istnieją partie prawicowe, które mocno odwołują się do katolicyzmu i patriotyzmu, i używają tego symbolu. Jednak we Francji panuje przekonanie, by nie pozwalać na polityczne zawłaszczanie symboli religijnych.

Z drugiej strony, wiemy, że nie da się oddzielić sfery wiary od życia społecznego. Gdyby udało się wnieść choć trochę miłości Serca Jezusowego do polityki, świat wyglądałby inaczej. Jezus jest Królem Królów i Kościół od dawna naucza o Jego społecznym panowaniu. Nasz film jednak skupia się na czymś innym – na komunikacie do każdego człowieka, zwłaszcza niewierzącego: „Jesteś bezgranicznie kochany”.

 

Odbiór

- A jak film został odebrany w kontekście dzisiejszej, laickiej Francji? Przy okazji rozpętaliście głośną dyskusję o granice laicyzacji i wolność religijną…

Steven: Nie zastanawialiśmy się nad tym podczas produkcji, ale kiedy film wyszedł, jakby rzuciliśmy go jak „kawał mięsa”, na który rzuciły się media. Dziennikarze i urzędnicy zareagowali nerwowo, co paradoksalnie stało się naszą najlepszą promocją.

Mer Marsylii odwołał seans w ostatniej chwili, godzinę przed projekcją, gdy ludzie mieli już bilety. W mediach społecznościowych i prasie ciągle pojawiało się słowo „zabronione”. To wywołało oburzenie – ludzie pytali: „Jak to? Chrześcijanom zabrania się wypowiedzi w przestrzeni publicznej?”. Poczucie bycia „intelektualnie prześladowanym” sprawiło, że ludzie ruszyli do kin. Zamiast spadku frekwencji w drugim i trzecim tygodniu wyświetlania, liczba widzów się podwajała, a nawet potrajała. To był swoisty humor Pana Boga – media, które nie chciały naszych plakatów, zrobiły nam największy rozgłos.

Dawid Gospodarek, dg


 

POLECANE
Trump na wojnie z narcos. Amerykanie wkroczą do Meksyku? tylko u nas
Trump na wojnie z narcos. Amerykanie wkroczą do Meksyku?

„Narcos. Mexico” już pewnie wracają do czołówki seriali najchętniej oglądanych na platformach streamingowych. Nagle wszyscy zainteresowali się kartelami w Meksyku. Powód wiadomy. Bezprecedensowa fala przemocy po zabiciu lidera jednej z najpotężniejszych grup przestępczych w tym kraju. Donald Trump dostał prezent. Okazuje się, że wszystko to, co mówił o Meksyku, potwierdza się. Można się więc spodziewać jeszcze większej presji USA na południowego sąsiada.

Rosja grozi możliwym starciem między potęgami jądrowymi z ostatniej chwili
Rosja grozi możliwym starciem między potęgami jądrowymi

Służby Wywiadu Zagranicznego (SVR) Federacji Rosyjskiej i rosyjskie MSZ zarzuciły władzom brytyjskim i francuskim, że chcą dozbroić Kijów w broń nuklearną, aby podbić pozycję Ukrainy w negocjacjach pokojowych z Rosją.

Władze Zamościa chcą upamiętnić komunistyczną działaczkę. To podlega karze z ostatniej chwili
Władze Zamościa chcą upamiętnić komunistyczną działaczkę. "To podlega karze"

Instytutu Pamięci Narodowej skierował do władz Zamościa oświadczenie, w którym wyraża swoje oburzenie planowanym przywróceniem tablicy upamiętniającej komunistyczną działaczkę Różę Luksemburg.

Likwidacja CBA 1 października? Jest projekt ustawy z ostatniej chwili
Likwidacja CBA 1 października? Jest projekt ustawy

1 października br. ma przestać istnieć Centralne Biuro Antykorupcyjne - zakłada nowa wersja projektu ustawy przyjęta we wtorek przez sejmową komisję administracji i spraw wewnętrznych. Kompetencje CBA mają przejąć policja, ABW i KAS, a ochroną antykorupcyjną zajmować się policja, ABW i SKW.

Starcie Bąkiewicza z Tuskiem. „Kanclerz znad Wisły” gorące
Starcie Bąkiewicza z Tuskiem. „Kanclerz znad Wisły”

Robert Bąkiewicz starł się na platformie X z Donaldem Tuskiem. Poszło o „zakute łby”.

Wybór kandydatów do KRS. „Niebywały szantaż instytucjonalny” gorące
Wybór kandydatów do KRS. „Niebywały szantaż instytucjonalny”

„To jest po prostu przykład szantażu instytucjonalnego niebywałego, niespotykanego i naruszającego podstawowe zasady państwa prawa oraz wartości, na których opiera się Unia Europejska” - napisała na platformie X sędzia Kamila Borszowska-Moszowska odnosząc się do doniesień radia RMF odnośnie do sposobu wyboru kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa.

Data wejścia Ukrainy do UE? Jest stanowisko Von der Leyen z ostatniej chwili
Data wejścia Ukrainy do UE? Jest stanowisko Von der Leyen

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen oświadczyła we wtorek w Kijowie, że podanie konkretnej daty wejścia Ukrainy do UE z jej strony nie jest możliwe. Podkreśliła jednak, że Ukraina może liczyć na wszelkie wsparcie w dążeniu do tego celu.

Wyłączenia prądu w Małopolsce. Ważny komunikat dla mieszkańców z ostatniej chwili
Wyłączenia prądu w Małopolsce. Ważny komunikat dla mieszkańców

Mieszkańcy wielu powiatów w województwie małopolskim powinni przygotować się na planowane przerwy w dostawie energii elektrycznej. Operator Tauron opublikował aktualne harmonogramy wyłączeń dla wielu rejonów dystrybucji; na liście znalazły się duże miasta, takie jak Kraków czy Nowy Sącz, jak i wiele mniejszych miejscowości. Sprawdź, czy Twoja ulica znajduje się na liście.

Groźne ogniska ptasiej grypy w Polsce. Wybito dziesiątki tysięcy ptaków z ostatniej chwili
Groźne ogniska ptasiej grypy w Polsce. Wybito dziesiątki tysięcy ptaków

– Ogniska grypy ptaków wykryto w woj. kujawsko-pomorskim w hodowlach 8,5 tys. gęsi w Kołudzie Wielkiej koło Janikowa i 55,6 tys. kur niosek w miejscowości Okrąg koło Lipna – poinformował we wtorek wojewódzki lekarz weterynarii Wojciech Młynarek.

W UE powstała nowa instytucja. Zajmie się ingerowaniem w wybory i cenzurą z ostatniej chwili
W UE powstała nowa instytucja. Zajmie się ingerowaniem w wybory i cenzurą

Na wtorkowym posiedzeniu Rady do Spraw Ogólnych ministrowie UE zostali zaproszeni przez Komisję i prezydencję Rady UE, aby zainaugurować rozpoczęcie prac Europejskiego Centrum Odporności Demokratycznej. Jego celem będzie ingerowanie w procesy demokratyczne oraz przestrzeń publiczną państw członkowskich, cenzurowanie dostępnych treści i reakcja na „zagrożenia” w postaci prawicowych treści czy tendencji politycznych. KE zaangażowała w to nawet unijny wywiad, czyli Europejską Służbę Działań Wewnętrznych.

REKLAMA

Jeden z najbardziej nieoczekiwanych fenomenów filmowych - rozmowa z twórcami filmu „Sacre Coeur"

O genezie filmu, intencjach, towarzyszących mu znakach, cenzurze, która stała się najlepszą reklamą, i o tym, dlaczego w 2025 roku potrzeba orędzia o miłości - w rozmowie z KAI opowiadają twórcy filmu „Sacre Coeur” Steven i Sabrina Gunnell. Od 20 lutego w polskich kinach można oglądać film „Najświętsze Serce”, który we Francji stał się jednym z najbardziej nieoczekiwanych fenomenów filmowych ostatnich lat. Produkcja, określana przez tamtejsze media jako zaskakujące wydarzenie kulturalne, przyciągnęła setki tysięcy widzów i wywołała szeroką debatę na temat obecności religii w zlaicyzowanym społeczeństwie.
Kard z filmu
Kard z filmu "Sacre Coeur" / YT print screen/Rafael Film

Co musisz wiedzieć: 

  • We Francji przyjęcie filmu "Sacre Coeur" [Święte Serce] przerosło wszelkie oczekiwania twórców;
  • Steven i Sabrina Gunnell mówią o idei filmu i rekcji, z jaką spotkał się on w środowisku filmowym oraz wśród widzów;
  • Treść filmu odnosi się do XVII-wiecznych objawień prywatnych św. Małgorzaty Marii Alacoque.

 

Idea filmu

Dawid Gospodarek (KAI): Skąd wzięła się idea, żeby właśnie teraz – w 2025 roku, w laickiej Francji, w nowoczesnej Europie – opowiedzieć o Sercu Jezusa?

Sabrina: To piękna historia, jedna z tych, które można opowiadać bez końca. Wszystko zaczęło się w sierpniu 2023 roku, kiedy wyjechaliśmy całą rodziną do sanktuarium maryjnego Notre-Dame de Laus na południu Francji. Właśnie skończyliśmy pracę nad naszym poprzednim filmem „Jedno Ciało” o teologii ciała Jana Pawła II, co zajęło nam półtora roku. Steven był już myślami przy kolejnym projekcie i nie mógł się doczekać września, by zacząć nad nim pracować.

Kiedy on pracował, ja poszłam posłuchać świadectwa Alicji Beauvisage i księdza Marota. Na koniec podeszłam do nich i powiedziałam, że razem z mężem tworzymy filmy. Alicja wzięła mnie wtedy za rękę, zrobiła wielkie oczy i wyznała: „Właśnie się modliłam, żeby spotkać filmowców katolickich”. Od razu poczułam, że to wola Boża, ale powiedziałam Panu Bogu: „Zwróć się najpierw do mojego męża”.

- Nie chciała Pani narzucać tematu?

Sabrina: Dokładnie. Przy poprzednim filmie już tak było, że musiałam go przekonywać, by jego pomysły poczekały, a teraz nie chciałam tego powtarzać. Tego samego wieczoru poszliśmy całą rodziną poświęcić się Najświętszemu Sercu Jezusa. Następnego dnia, wracając do Paryża, kupiłam płytę z nagranym świadectwem, którego wysłuchałam w sanktuarium. Pomyślałam: „Boże, jeśli chcesz do niego przemówić, to jest ten moment”. Steven prowadził, słuchał i nagle pod koniec zapytał mnie: „Czy my nie mamy czegoś do zrobienia w sprawie Najświętszego Serca?”.

Co więcej, projekt, który Steven planował realizować po powrocie, z różnych przyczyn nie mógł dojść do skutku. Przez kolejne dwa miesiące nieustannie widzieliśmy znaki od Najświętszego Serca. Wchodziłam do sklepu – widziałam poduszkę z Sercem Jezusa. Steven otwierał książkę - widział obrazek Serca. Znalazłam nawet w domu starą maskę covidową, na której pojawił się ten motyw. Stwierdziliśmy więc, że tego właśnie chce Bóg.

 

Reakcja

- Jak zareagowało na to otoczenie? Temat Serca Jezusa kojarzy się wielu z czymś dawnym, może wręcz archaicznym.

Steven: Odkąd robimy filmy, naszym mottem jest pełnienie woli Bożej. Kiedy jednak mówiliśmy znajomym, że planujemy film o Najświętszym Sercu, pukali się w głowę. Mówili: „To przestarzałe, staromodne, co wy chcecie z tym robić?”.

Ale my, czytając pisma św. Małgorzaty Marii Alacoque i zgłębiając przesłanie Jezusa, byliśmy zdumieni. Powtarzaliśmy sobie: „To jest orędzie idealne dla dzisiejszego świata”. Żyjemy w rzeczywistości, która jest pesymistyczna, pełna doniesień o zabójstwach i zagrożeniach. Świat jest coraz bardziej połączony technologicznie, a ludzie są coraz bardziej samotni przed swoimi ekranami.

- Mieliście moment zwątpienia czy to na pewno dobry kierunek?

Steven: Tak, i wtedy poprosiliśmy o znak. To było pod koniec października, kiedy we Francji kina i ulice zalewają treści halloweenowe, a czasem wręcz kojarzące się z satanizmem. Modliliśmy się pewnego ranka, pytając, czy ten film to naprawdę wola Boża. I w modlitwie zobaczyłem wizję: wielki plakat z otwartym, płonącym Najświętszym Sercem i tłumem u jego stóp. Widziałam ten afisz w całej Francji, przebijający się pośród tych wszystkich mrocznych, halloweenowych reklam. To dało nam bezmierną radość i pewność.

Dla ostatecznego potwierdzenia zadzwoniliśmy do rektora sanktuarium w Paray-le-Monial. Kiedy opowiedzieliśmy mu o pomyśle, roześmiał się. Powiedział: „Wiecie, że za kilka dni zaczyna się wielki jubileusz 350-lecia objawień? A za 18 miesięcy, w czerwcu 2025, będzie jego zamknięcie. Chcę, żeby ten film był gotowy na zamknięcie”. Ta idealna zbieżność dat była dla nas ostatecznym znakiem.

 

 

Gatunek

- „Sacre Coeur” to film historyczny, dokumentalny czy ewangelizacyjny? Jaki cel wam przyświecał?

Sabrina: Pracujemy nad filmami jako małżeństwo od 2012 roku i widzimy, jak Duch Święty prowadzi nas w tej pracy. Naszym celem od zawsze jest ewangelizacja poprzez opowiadanie pięknych historii. „Sacre Coeur” to nasz dziewiąty film, ale pierwszy, który trafił do szerokiej dystrybucji kinowej, także międzynarodowej.

Chcieliśmy stworzyć coś, co jest wyjaśnieniem miłości. Film łączy w sobie wiele aspektów: historyczny, teologiczny, ale też świadectwa współczesnych ludzi. To taka hybryda. Wcześniej robiliśmy dokumenty „podrasowane” inscenizacjami, ale tutaj poszliśmy o krok dalej. Zorientowaliśmy się, że we Francji nie ma filmów o Najświętszym Sercu – są o św. Teresce, o św. Bernadecie, a o tym temacie cisza. Ponieważ brakowało materiałów archiwalnych, postanowiliśmy stworzyć własne sceny fabularyzowane. Chcieliśmy, aby widz, wychodząc z kina, miał serce rozpalone miłością – albo na nowo, albo po raz pierwszy w życiu.

 

Polityka

- Symbol Serca Jezusa ma we Francji również pewne konotacje polityczne – kojarzy się z monarchią, Wandeą, ruchami kontrrewolucyjnymi. Dziś też bywa wykorzystywany ideologicznie. Jak uniknąć zawłaszczenia tego symbolu przez politykę, co mogłoby odstraszać ludzi od wiary?

Sabrina: To bardzo delikatny temat. Świadomie nie poruszaliśmy wątków politycznych w filmie, daliśmy się nieść świadectwom i historii duchowej. Historycy nie są zresztą zgodni, czy królowie Ludwik XIV lub Ludwik XV faktycznie otrzymali i zrozumieli wezwanie do poświęcenia Francji Najświętszemu Sercu. Wiadomo, że Ludwik XVI dokonał aktu poświęcenia w więzieniu, ale było już za późno – trwała rewolucja.

Steven: Od 1789 roku Francja jest przesiąknięta duchem rewolucji, co utrudnia łączenie polityki z wiarą. Owszem, istnieją partie prawicowe, które mocno odwołują się do katolicyzmu i patriotyzmu, i używają tego symbolu. Jednak we Francji panuje przekonanie, by nie pozwalać na polityczne zawłaszczanie symboli religijnych.

Z drugiej strony, wiemy, że nie da się oddzielić sfery wiary od życia społecznego. Gdyby udało się wnieść choć trochę miłości Serca Jezusowego do polityki, świat wyglądałby inaczej. Jezus jest Królem Królów i Kościół od dawna naucza o Jego społecznym panowaniu. Nasz film jednak skupia się na czymś innym – na komunikacie do każdego człowieka, zwłaszcza niewierzącego: „Jesteś bezgranicznie kochany”.

 

Odbiór

- A jak film został odebrany w kontekście dzisiejszej, laickiej Francji? Przy okazji rozpętaliście głośną dyskusję o granice laicyzacji i wolność religijną…

Steven: Nie zastanawialiśmy się nad tym podczas produkcji, ale kiedy film wyszedł, jakby rzuciliśmy go jak „kawał mięsa”, na który rzuciły się media. Dziennikarze i urzędnicy zareagowali nerwowo, co paradoksalnie stało się naszą najlepszą promocją.

Mer Marsylii odwołał seans w ostatniej chwili, godzinę przed projekcją, gdy ludzie mieli już bilety. W mediach społecznościowych i prasie ciągle pojawiało się słowo „zabronione”. To wywołało oburzenie – ludzie pytali: „Jak to? Chrześcijanom zabrania się wypowiedzi w przestrzeni publicznej?”. Poczucie bycia „intelektualnie prześladowanym” sprawiło, że ludzie ruszyli do kin. Zamiast spadku frekwencji w drugim i trzecim tygodniu wyświetlania, liczba widzów się podwajała, a nawet potrajała. To był swoisty humor Pana Boga – media, które nie chciały naszych plakatów, zrobiły nam największy rozgłos.

Dawid Gospodarek, dg



 

Polecane