Trump na wojnie z narcos. Amerykanie wkroczą do Meksyku?
Co musisz wiedzieć:
- Administracja prezydenta Donalda Trumpa zapowiada możliwość bezpośrednich działań militarnych przeciwko meksykańskim kartelom narkotykowym i zwiększa presję na Meksyk w sprawie walki z przemytem fentanylu.
- Prezydent Meksyku Claudia Sheinbaum sprzeciwia się wkroczeniu wojsk USA na terytorium kraju, mimo eskalacji przemocy po likwidacji lidera kartelu Cártel Jalisco Nueva Generación.
- Czy bezprecedensowy wybuch przemocy wywołany przez kartel CJNG po likwidacji jego przywódcy El Mencho wpłynie na stanowisko Meksyku?
Trump: Kartele rządzą Meksykiem
- Prezydent Meksyku Claudia Sheinbaum jest dobrą kobietą, ale Meksykiem rządzą kartele narkotykowe, a nie ona. Musimy również coś zrobić z Meksykiem.
– te słowa padły z ust Trumpa dzień po błyskotliwej operacji wojskowej w Wenezueli. Prezydent USA regularnie zarzuca władzom Meksyku różne grzechy: od całkowitej niezdolności do poradzenia sobie z kartelami i powstrzymania przepływu narkotyków i nielegalnych imigrantów wysyłanych do Stanów Zjednoczonych, po pośrednie wspieranie komunistycznego reżimu na Kubie. Teraz jednak jest jasne, że wszystko skupi się na wojnie z narcos.
Prezydent USA już 8 stycznia w wywiadzie dla Fox News ogłosił rychłe amerykańskie ataki wojskowe na meksykańskie kartele narkotykowe. - Zablokowaliśmy 97 procent przemytu narkotyków, który dociera do nas drogą wodną, a teraz zamierzamy rozpocząć ataki na kartele na lądzie. Kartele rządzą Meksykiem. Bardzo, bardzo smutno jest obserwować i widzieć, co stało się z tym krajem, ale kartele nim rządzą, a przy tym zabijają 250–300 tysięcy ludzi w naszym kraju każdego roku – powiedział Trump. Waszyngton wywiera stałą presję na Meksyk, aby oficjalnie zezwolił amerykańskim siłom zbrojnym na udział w takich operacjach. Do tej pory prezydent Sheinbaum kategorycznie wykluczała taką możliwość. Czy bezprecedensowy wybuch przemocy wywołany przez kartel CJNG po likwidacji jego przywódcy El Mencho wpłynie na stanowisko Meksyku?
Rozkaz dla Pentagonu
W sierpniu ubiegłego roku prezydent USA podpisał rozkaz dla Pentagonu o rozpoczęciu stosowania siły militarnej przeciwko czołowym latynoamerykańskim kartelom narkotykowym, które jego administracja uznała wcześniej za organizacje terrorystyczne. Dyrektywa ta stworzyła oficjalną podstawę do prowadzenia przez siły zbrojne USA bezpośrednich operacji wojskowych przeciwko kartelom „na terytorium państw zagranicznych”. W połowie stycznia Departament Stanu USA oficjalnie powiadomił Meksyk, że jego „powolne postępy” w zapewnieniu bezpieczeństwa wspólnej granicy są „nie do przyjęcia” i że Stany Zjednoczone wymagają „konkretnych i weryfikowalnych” wyników w zakresie likwidacji sieci handlu narkotykami i ograniczenia przemytu fentanylu z Meksyku przez granicę.
Na początku lutego administracja Trumpa ogłosiła, że liczba nielegalnych przekroczeń granicy USA z Meksykiem spadła do najniższego poziomu od 50 lat. W Białym Domu fakt ten wiąże się bezpośrednio ze wzmocnieniem kontroli granicznej, rozmieszczeniem amerykańskich wojsk na granicy oraz rozszerzeniem uprawnień amerykańskiej policji imigracyjnej i celnej (ICE). Od marca ubiegłego roku administracja Trumpa rozpoczęła tworzenie wzdłuż całej granicy o długości 3145 kilometrów tak zwanych krajowych stref obronnych (NDA). Na terytorium NDA policja wojskowa i oddziały sił specjalnych mają prawo działać bez żadnych ograniczeń i bez angażowania policji cywilnej i prokuratorów, a tym bardziej niezależnych adwokatów. Są to całkowicie zamknięte tereny, patrolowane z powietrza i podlegające jurysdykcji ministerstwa wojskowego. W lutym prezydent USA przekazał dodatkowe około trzysta kilometrów granicy między Stanami Zjednoczonymi a Meksykiem pod bezpośrednią kontrolę Pentagonu.
CIA codziennie wysyła drony zwiadowcze do przestrzeni powietrznej Meksyku. Na razie nie ma uprawnień do wykorzystywania tych bezzałogowych statków powietrznych „do prowadzenia działań bojowych”. Jak twierdzą w Waszyngtonie, obecnie pracownicy CIA w Meksyku przekazują zebrane informacje jedynie meksykańskim organom ścigania. Jednak w Białym Domu mówi się wprost, że w każdej chwili mogą podjąć bardziej radykalne kroki. Amerykańscy doradcy wojskowi już na stałe przebywają w centrach dowodzenia sił zbrojnych i służb specjalnych Meksyku, aby pomagać meksykańskim kolegom w operacjach związanych z walką z narkotykami. Zresztą właśnie przy pomocy Amerykanów udało się zabić El Mencho.
Czy Trump w końcu to załatwi?
Pytanie, czy Trumpowi uda się w końcu to, co nie udawało się Stanom Zjednoczonym przez wiele ostatnich lat. Formalną współpracę w walce z narcos podpisano z Meksykiem jeszcze za czasów Busha juniora (program Merida). W latach budżetowych 2008–2021 Stany Zjednoczone przeznaczyły około 3,5 mld dolarów na współpracę z Meksykiem w zakresie bezpieczeństwa; pomoc ta została przeznaczona na zakup samolotów wojskowych, oprogramowania do nadzoru i innego sprzętu. Administracja Busha skupiała się głównie na zapewnieniu Meksykowi pomocy w zakresie bezpieczeństwa, w tym wsparcia w walce z narkotykami i terroryzmem. Obama rozszerzył zakres pomocy, aby ukierunkować ją między innymi na fundamentalne reformy meksykańskiego systemu wymiaru sprawiedliwości oraz opracowanie programów zapobiegania przestępczości na poziomie społeczności lokalnych.
Podczas swojej pierwszej kadencji Trump zmienił priorytety Stanów Zjednoczonych, skupiając się na kwestiach takich jak bezpieczeństwo granic oraz zwalczanie produkcji narkotyków i prania brudnych pieniędzy. Za czasów Bidena Amerykanie mocno odpuścili sprawę walki z narcos, powrót Trumpa jednak to zmienił.




