Olivier Bault: Proces Ordo Iuris - Suchanow. Świadek zmienia narrację

W procesie, jaki Instytut Ordo Iuris wytoczył Klementynie Suchanow o naruszenie dóbr osobistych – w tym o rozpowszechnianie twierdzenia, że Ordo Iuris to organizacja finansowana z Rosji – sąd przesłuchał w ubiegły piątek świadka pozwanej, pana Łukasza Bugajskiego.
Sędzia. Ilustracja poglądowa
Sędzia. Ilustracja poglądowa / screen YT "Magazyn Śledczy Anity Gargas"

Rozprawa była jawna, a jej przebieg nagrałem za zgodą sądu. Dlatego możemy – i powinniśmy – przytoczyć to, co padło pod przysięgą, ponieważ wyraźnie różni się to od publicystycznych oskarżeń, które w przeszłości wysuwał ten sam człowiek, przedstawiający się w swoich wypowiedziach publicznych jako były współpracownik ABW. Tym bardziej warto to zrobić, że tropiciele onuc spod znaku Strajku Kobiet, Gazety Wyborczej, OKO.press czy Onetu, niejednokrotnie powoływali się na jego autorytet. Dla przykładu, przywołała go sama Klementyna Słuchanow we wpisie z 14 stycznia 2025 r. na X: „"nie jest żadną tajemnicą, że @OrdoIuris jest organizacją finansowaną z pieniędzy rosyjskich, które do OI trafiają w bardzo przemyślany sposób, toteż ciężko jest OI tak za rękę złapać" - spowiedź byłego agenta ABW (po 50 min) @bugajski_lukasz”.

 

Łukasz Bugajski a ABW

Czy faktycznie pan Bugajski pracował w przeszłości z ABW? Bugajski nie umiał lub nie chciał przed sądem precyzyjnie określić, jaki charakter miały jego działania dla Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Sąd więc nie dowiedział się, czy był on funkcjonariuszem czy może agentem ABW. Twierdził, że z ABW jakoś „współpracował”, ale co to była za współpraca, nie można było się dowiedzieć z jego zeznań. Warto tu zwrócić uwagę, że – zgodnie z art. 36 ustawy o ABW i AW – ABW może korzystać z pomocy osób niebędących jej funkcjonariuszami. Takie osoby wiąże jednak zakaz ujawniania „faktu udzielania pomocy ani okoliczności związanych z jej udzielaniem”. Jeśli pan Bugajski rzeczywiście był tego rodzaju współpracownikiem ABW nie może na ten temat mówić w mediach, a przed sądem powinien zasłonić obowiązkiem dochowania tajemnicy. Z tej możliwości świadek korzystał, ale wybiórczo, przypuszczalnie, tylko wtedy kiedy miał na to ochotę.

Ku rozczarowaniu słynnej aktywistki aborcyjnej od lat wojującej z proliferskim Instytutem Ordo Iuris, zeznania Łukasza Bugajskiego okazały się przy tym znacznie mniej sensacyjne niż wcześniejsze publiczne jego opowieści o „rozpracowywaniu” konserwatywnego think-tanku prawniczego. Świadek wił się, miotał, pocił i kręcił jak mógł, co rusz zasłaniając się tajemnicą służbową i ryzykiem odpowiedzialności karnej. Pytany przez pełnomocnika strony powodowej i nawoływany co jakiś czas do porządku przez sędziego, musiał w końcu to powiedzieć: nic mu nie wiadomo, żeby Ordo Iuris było finansowane z Rosji. Co więcej, w spotkaniach Kręgu Przyjaciół Ordo Iuris, do którego miał „dostać się” dzięki swojej przebiegłości, nigdy nie uczestniczył, a osoby z Ordo Iuris, z którymi – jak twierdził – udało mu się nawiązać relacje, „to nie przedstawiciele Instytutu”, tylko osoby „z Instytutem powiązane”, tj. „osoby, które działalność czy też relacje jakieś utrzymują, czy też pośrednie kontakty z osobami, które są aktywne w tym instytucie” (cytuję dosłownie z nagrania).

 

„Rozpracowywałem środowiska prawicowe”

A zatem w ubiegły piątek Łukasz Bugajski zeznał, że w latach 2019–2021 współpracował z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego we Wrocławiu, pomagając w analizowaniu i „rozpracowywaniu środowisk prawicowych” – najwyraźniej, jeśli to prawda, na polecenie rządu Mateusza Morawieckiego. Wśród tych środowisk – jak powiedział – znajdował się również Instytut Ordo Iuris. Według relacji świadka Klementyny Suchanow, po objęciu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość w 2015 roku nastąpiło bowiem zwiększone zainteresowanie służb organizacjami „na prawo od PiS”. Powodem miała być obawa, że z tych środowisk może wyrosnąć konkurencja polityczna.

Czy rzeczywiście po 2015 roku państwo pod rządami PiS próbowało penetrować i osłabiać środowiska, które potencjalnie mogły stać się dla niego konkurencją na jego prawym skrzydle? To pytanie wykracza daleko poza proces wytoczony pani Suchanow, ale należy jednak stwierdzić, że Łukasz Bugajski zeznający półtorej godziny przed sądem sprawiał bardziej wrażenie mitomana niż byłego „współpracownika” poważnej agencji kontrwywiadowczej.

 

Finansowanie z Rosji? „Nic mi nie wiadomo”

Jedną z ważniejszych kwestii dla tego procesu jest natomiast pytanie: czy istnieją podstawy pozwalające Klementynie Suchanow napisać w książce, że Ordo Iuris było finansowane z Rosji? Publicznie Łukasz Bugajski wielokrotnie twierdził, że tak faktycznie jest.

Cytowany wyżej tweet pani Suchanow powielał właśnie taką sugestię zawartą w wypowiedzi Łukasza Bugajskiego dostępnej na kanale YT Jana Pińskiego: 

- Ordo Iuris jest rosyjską organizacją wpływu działającą w Polsce, finansowaną ze środków pochodzących z Rosji, bardzo dobrze zorganizowaną, precyzyjnie działającą, czego nie można im odmówić, z dużymi wpływami na polityków, z dużymi wpływami na różne grupy interesów, które to grupy wykorzystuje też do utrzymywania swojej działalności. Jest to też organizacja bardzo niebezpieczna, przede wszystkim dla porządku publicznego. I tak, jeśli nie można mówić, że Ordo Iuris jest organizacją finansowaną z Rosji, to ja to powtórzę raz jeszcze – Ordo Iuris jest organizacją finansowaną z Rosji.

Tymczasem przed sądem świadek przyznał jednoznacznie, że nic mu nie wiadomo na temat uzyskiwania przez Instytut Ordo Iuris finansów z Rosji. 

Zapytany przez pełnomocnika Ordo Iuris:

– Panu coś wiadomo o tym, żeby Instytut uzyskiwał jakieś pieniądze pochodzące z Rosji, albo od osób w jakiś sposób z Rosją powiązanych?

Bugajski odpowiedział: 

– Ja nic takiego dzisiaj nie powiedziałem. Nic mi nie wiadomo na temat uzyskiwania finansów z Rosji. 

– Czy Instytut uzyskiwał jakieś środki pochodzące z Rosji? –  dopytał pełnomocnik Ordo Iuris.

– Nie mam takiej wiedzy – odpowiedział świadek.

Według pana Bugajskiego, ABW miało się też interesować źródłami finansowania Ordo Iuris. Zbadanie tego jest łatwe, ponieważ Instytut Ordo Iuris informuje w jaki sposób jest finansowana jego działalność i publikuje co roku swoje sprawozdania finansowe w zakresie wykraczającym nawet to, czego wymaga polskie prawo. Oczywiście też jak każda legalnie działająca fundacja prowadzi księgowość.

Pytany przez pełnomocnika strony powodowej Łukasz Bugajski nie miał jednak bladego pojęcia o wielkości budżetu Instytutu, o przybliżonej liczbie rocznych darowizn na jego rzecz, o ich pochodzeniu i ich średniej wielkości czy o liczbie darczyńców oraz członków Kręgu Przyjaciół Ordo Iuris, do którego miał się dostać się celem „rozpracowywania Instytutu”. Nawiasem mówiąc do Kręgu Przyjaciół Ordo Iuris każdy może się zapisać, deklarując, że będzie regularnie dokonywać darowizn – nawet niewielkich – na rzecz działalności Instytutu w obronie życia, rodziny, wolności i suwerenności – do czego szczerze zachęcam czytelników, którym cele i wartości Instytutu Ordo Iuris są bliskie.

 

„Operacyjne” wpłaty na rzecz Instytutu Ordo Iuris

Jak zeznał świadek – sam miał tak postępować, podobnie jak jego rzekomi współpracownicy z ABW. W ramach działań „rozpoznawczych” on oraz kilka innych osób wpłacali na rzecz Ordo Iuris środki finansowe – razem od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. Podkreślał przy tym, że nie były to jego prywatne pieniądze, jednak źródła tych środków nie może ujawnić, czyli przypuszczalnie były to środki z funduszu operacyjnego ABW.
Wpłaty miały być regularne – kilka razy w miesiącu – realizowane przelewami, przez bramki płatnicze, a także, według jego relacji, w formie gotówkowej. Był – jak twierdził – świadkiem przekazywania gotówki osobom „na wysokich stanowiskach”. Jednocześnie nie był w stanie wskazać konkretnych nazwisk ani precyzyjnych okoliczności, zasłaniając się tajemnicą służbową i odpowiedzialnością karną.

Pełnomocnik Instytutu Ordo Iuris zadał pytanie zasadnicze: jaki sens operacyjny miało wpłacanie kilkunastu tysięcy złotych organizacji, która – według świadka – miała około 500 darczyńców i budżet rzędu 1,7–2,5 mln zł rocznie? Odpowiedź była taka, że nie wie, ponieważ tylko wykonywał polecenia. Jeśli jednak miała to być przemyślana operacja strategiczna, to trudno zrozumieć jej proporcje. Kilkanaście tysięcy złotych przy budżecie liczonym w milionach nie daje bowiem realnego wpływu, nie zapewnia kontroli ani nie uzależnia organizacji od darczyńcy. Chyba że celem było coś zupełnie innego niż to, co sugerował świadek — na przykład machanie w mediach społecznościowych „dyplomem” Przyjaciela Ordo Iuris, by pochwalić się, jak to rzekomo udało się nasz instytut ograć i „rozpracować”. Do tego nie potrzeba było jednak wydawać kilkunastu tysięcy złotych.
Przed sądem okazało się zresztą, że pan Bugajski nie potrafi wyjaśnić podstawowych zasad funkcjonowania Kręgu: kto może do niego należeć, jakie są obowiązki, jakie przywileje, o których wielokrotnie wspomniał, oraz czy członkowie Kręgu Przyjaciół znają się nawzajem.

Sprawiał wrażenie osoby, która nie uczestniczyła w spotkaniach ani konferencjach kierowanych do darczyńców, a na końcu ostatecznie zeznał pod przysięgą, że na wykładach czy otwartych wydarzeniach dla Kręgu Przyjaciół nie bywał. Wydawał się w ogóle nie wiedzieć, że takie spotkania otwarte się odbywają. Nie pamiętał też, w jaki sposób „dostał się” do Kręgu Przyjaciół Instytutu Ordo Iuris. Z trudem przypomniał sobie, że były to działania „online” – czyli że po prostu wypełnił formularz dostępny na stronie Ordo Iuris. Bugajski twierdził też, że zna osoby z zarządu Instytutu, ale dopytywany o charakter tej znajomości – czy była osobista, prywatna czy wyłącznie medialna –odmówił odpowiedzi, zasłaniając się tajemnicą. Czyli albo fałszywie zeznał, że zna te osoby, albo zasugerował, że znajomość ta została nawiązana w ramach kontaktów operacyjnych. W tym drugim wypadku de facto ujawnił, że ABW podejmowała działania operacyjne względem tych osób, czym naruszyłby tajemnicę prawnie chronioną. Chyba że znajomość ta polega na tym, że jako osoba zapisana do Kręgu Przyjaciół Instytutu Ordo Iuris otrzymał certyfikat podpisany przez jego prezesa. Wtedy jednak mógłby śmiało to powiedzieć, a nie zasłaniać się grożącą odpowiedzialnością karną.

 

Dwa procesy o naruszenie dóbr osobistych jako „działania represyjne”

Koniec końców przed sądem okazało się, że jego główne zarzuty wobec Instytutu Ordo Iuris sprowadzały się do rzekomej „zbieżności narracji” z rosyjską oraz do „represyjnego modelu działania”, polegającego na „masowym pozywaniu wszystkich osób, które odpowiadają na idee głoszone przez Instytut”. Przyznał przy tym, że jeśli zarzut finansowania z Rosji jest nieprawdziwy, organizacja ma prawo bronić swojego dobrego imienia. Ponadto, poza procesem wytoczonym pani Suchanow w ramach owych rzekomych „działań represyjnych” Instytutu, świadek potrafił wskazać jeszcze tylko jeden proces – przeciwko innej, obok Suchanow, inicjatorce Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, Marcie Lempart – w którym obecnie toczy się postępowanie apelacyjne.
Na koniec warto zauważyć, że nawet po stronie lewicowej dziś — poza Klementyną Suchanow, która na piątkowej rozprawie wyglądała mi na mocno zawiedzioną — mało kto jeszcze daje wiarę twierdzeniom „byłego agenta ABW” Łukasza Bugajskiego. Nawet „Wyborcza” w końcu opisała, jak sfabrykował stenogramy w „aferze lubińskiej”, a red. Czuchnowski nazywa go na X „Panem Oszustem Łukaszem Bugajskim”.

Przeczytaj też: UJAWNIAMY! „Tajemnice Ordo Iuris


 

POLECANE
Balon zahaczył o budynek w Zielonej Górze. Jeden z pasażerów wypadł z kosza z ostatniej chwili
Balon zahaczył o budynek w Zielonej Górze. Jeden z pasażerów wypadł z kosza

Dramatyczne zdarzenie w Zielonej Górze. Balon pasażerski zahaczył o budynek w rejonie ulicy Chrobrego. W koszu znajdowały się trzy osoby - dwie zdołały opuścić go o własnych siłach, trzecia wypadła.

Ceny paliw rosną. Minister zapowiada analizy i „stosowne działania” z ostatniej chwili
Ceny paliw rosną. Minister zapowiada analizy i „stosowne działania”

Rosnące ceny ropy na świecie zaczynają odbijać się na kosztach paliw w Polsce. W tej sytuacji pojawiła się propozycja obniżenia podatków na paliwo. Minister finansów i gospodarki odniósł się do tego pomysłu w programie „Graffiti”.

Pierwsze burze już niedługo. Gdzie pogoda zaskoczy? Wiadomości
Pierwsze burze już niedługo. Gdzie pogoda zaskoczy?

Najbliższe dni przyniosą w Polsce prawdziwie wiosenną aurę. Temperatura miejscami wzrośnie nawet do 18°C, ale pogoda nie będzie stabilna. W prognozach pojawiają się przelotne opady deszczu, a w niektórych regionach także burze.

Obietnice wyborcze dla kobiet a rzeczywistość. Nowy sondaż o rządach Tuska gorące
Obietnice wyborcze dla kobiet a rzeczywistość. Nowy sondaż o rządach Tuska

Ponad dwa lata po powrocie Donalda Tuska na stanowisko premiera Polacy wciąż nie są zgodni, czy sytuacja kobiet w kraju się poprawiła. Najnowszy sondaż RMF wskazuje, że największa grupa respondentów nie dostrzega żadnych zmian, a opinie społeczeństwa są mocno podzielone.

Iran ma nowego przywódcę pilne
Iran ma nowego przywódcę

Modżtaba Chamenei został nowym najwyższym przywódcą Iranu po śmierci swojego ojca w atakach Izraela i USA. Wybór ogłosiło Zgromadzenie Ekspertów, a region wciąż pogrążony jest w eskalacji konfliktu. Napięcie na Bliskim Wschodzie natychmiast odbiło się na rynkach - ceny ropy przekroczyły 100 dolarów za baryłkę.

tylko u nas
Jeśli prawica chce wygrać, musi budować wokół Nawrockiego

Dzielenie skóry na niedźwiedziu w postaci rozważań pt. „kto będzie premierem z PiS-u” nie ma dziś większego sensu. Prawo i Sprawiedliwość nie wygra samodzielnie wyborów. Tak samo nie zrobi tego Konfederacja. Tym, co może się udać, jest stworzenie wspólnego rządu środowisk prawicowych w Polsce. Jeśli szeroko pojęta prawica chce wygrać w 2027 r., powinna budować swoją siłę wokół Karola Nawrockiego i razem z nim – w praktyce tworząc system prezydencki.

Burza po decyzji Brauna. Ambasador USA w Polsce reaguje z ostatniej chwili
Burza po decyzji Brauna. Ambasador USA w Polsce reaguje

Grzegorz Braun odwiedził ambasadę Iranu w Warszawie i wpisał się do księgi kondolencyjnej po śmierci Alego Chameneiego. Decyzja szefa Konfederacji Korony Polskiej spotkała się z ostrą krytyką ambasadora USA w Polsce.

Atak na Iran. USA podały dane o poległych żołnierzach z ostatniej chwili
Atak na Iran. USA podały dane o poległych żołnierzach

Wczoraj wieczorem amerykański żołnierz zmarł w wyniku obrażeń odniesionych podczas pierwszych ataków irańskiego reżimu na Bliskim Wschodzie – poinformował w niedzielę wieczorem Dowództwo Centralne USA (CENTCOM).

Grafzero: Brzemię pustego morza i Kaduk, czyli wielka niemoc Tadeusz Łopalewski z ostatniej chwili
Grafzero: "Brzemię pustego morza" i "Kaduk, czyli wielka niemoc" Tadeusz Łopalewski

Grafzero razem z Mirkiem z kanału ‪@emigrant41‬ o dwóch powieściach Tadeusza Łopalewskiego: "Brzemię pustego morza" i "Kaduk, czyli wielka niemoc" . Czyli polskie powieści historyczne o losach Rzeczpospolitej w XVII wieku.

Iran wybrał nowego przywódcę. Trump zabrał głos z ostatniej chwili
Iran wybrał nowego przywódcę. Trump zabrał głos

– Następny przywódca Iranu nie przetrwa zbyt długo, jeśli nie będzie miał mojego poparcia – powiedział prezydent USA Donald Trump w niedzielę w wywiadzie dla telewizji ABC. Prezydent nie wykluczył też użycia wojsk lądowych, by przejąć zapasy irańskiego wzbogaconego uranu.

REKLAMA

Olivier Bault: Proces Ordo Iuris - Suchanow. Świadek zmienia narrację

W procesie, jaki Instytut Ordo Iuris wytoczył Klementynie Suchanow o naruszenie dóbr osobistych – w tym o rozpowszechnianie twierdzenia, że Ordo Iuris to organizacja finansowana z Rosji – sąd przesłuchał w ubiegły piątek świadka pozwanej, pana Łukasza Bugajskiego.
Sędzia. Ilustracja poglądowa
Sędzia. Ilustracja poglądowa / screen YT "Magazyn Śledczy Anity Gargas"

Rozprawa była jawna, a jej przebieg nagrałem za zgodą sądu. Dlatego możemy – i powinniśmy – przytoczyć to, co padło pod przysięgą, ponieważ wyraźnie różni się to od publicystycznych oskarżeń, które w przeszłości wysuwał ten sam człowiek, przedstawiający się w swoich wypowiedziach publicznych jako były współpracownik ABW. Tym bardziej warto to zrobić, że tropiciele onuc spod znaku Strajku Kobiet, Gazety Wyborczej, OKO.press czy Onetu, niejednokrotnie powoływali się na jego autorytet. Dla przykładu, przywołała go sama Klementyna Słuchanow we wpisie z 14 stycznia 2025 r. na X: „"nie jest żadną tajemnicą, że @OrdoIuris jest organizacją finansowaną z pieniędzy rosyjskich, które do OI trafiają w bardzo przemyślany sposób, toteż ciężko jest OI tak za rękę złapać" - spowiedź byłego agenta ABW (po 50 min) @bugajski_lukasz”.

 

Łukasz Bugajski a ABW

Czy faktycznie pan Bugajski pracował w przeszłości z ABW? Bugajski nie umiał lub nie chciał przed sądem precyzyjnie określić, jaki charakter miały jego działania dla Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Sąd więc nie dowiedział się, czy był on funkcjonariuszem czy może agentem ABW. Twierdził, że z ABW jakoś „współpracował”, ale co to była za współpraca, nie można było się dowiedzieć z jego zeznań. Warto tu zwrócić uwagę, że – zgodnie z art. 36 ustawy o ABW i AW – ABW może korzystać z pomocy osób niebędących jej funkcjonariuszami. Takie osoby wiąże jednak zakaz ujawniania „faktu udzielania pomocy ani okoliczności związanych z jej udzielaniem”. Jeśli pan Bugajski rzeczywiście był tego rodzaju współpracownikiem ABW nie może na ten temat mówić w mediach, a przed sądem powinien zasłonić obowiązkiem dochowania tajemnicy. Z tej możliwości świadek korzystał, ale wybiórczo, przypuszczalnie, tylko wtedy kiedy miał na to ochotę.

Ku rozczarowaniu słynnej aktywistki aborcyjnej od lat wojującej z proliferskim Instytutem Ordo Iuris, zeznania Łukasza Bugajskiego okazały się przy tym znacznie mniej sensacyjne niż wcześniejsze publiczne jego opowieści o „rozpracowywaniu” konserwatywnego think-tanku prawniczego. Świadek wił się, miotał, pocił i kręcił jak mógł, co rusz zasłaniając się tajemnicą służbową i ryzykiem odpowiedzialności karnej. Pytany przez pełnomocnika strony powodowej i nawoływany co jakiś czas do porządku przez sędziego, musiał w końcu to powiedzieć: nic mu nie wiadomo, żeby Ordo Iuris było finansowane z Rosji. Co więcej, w spotkaniach Kręgu Przyjaciół Ordo Iuris, do którego miał „dostać się” dzięki swojej przebiegłości, nigdy nie uczestniczył, a osoby z Ordo Iuris, z którymi – jak twierdził – udało mu się nawiązać relacje, „to nie przedstawiciele Instytutu”, tylko osoby „z Instytutem powiązane”, tj. „osoby, które działalność czy też relacje jakieś utrzymują, czy też pośrednie kontakty z osobami, które są aktywne w tym instytucie” (cytuję dosłownie z nagrania).

 

„Rozpracowywałem środowiska prawicowe”

A zatem w ubiegły piątek Łukasz Bugajski zeznał, że w latach 2019–2021 współpracował z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego we Wrocławiu, pomagając w analizowaniu i „rozpracowywaniu środowisk prawicowych” – najwyraźniej, jeśli to prawda, na polecenie rządu Mateusza Morawieckiego. Wśród tych środowisk – jak powiedział – znajdował się również Instytut Ordo Iuris. Według relacji świadka Klementyny Suchanow, po objęciu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość w 2015 roku nastąpiło bowiem zwiększone zainteresowanie służb organizacjami „na prawo od PiS”. Powodem miała być obawa, że z tych środowisk może wyrosnąć konkurencja polityczna.

Czy rzeczywiście po 2015 roku państwo pod rządami PiS próbowało penetrować i osłabiać środowiska, które potencjalnie mogły stać się dla niego konkurencją na jego prawym skrzydle? To pytanie wykracza daleko poza proces wytoczony pani Suchanow, ale należy jednak stwierdzić, że Łukasz Bugajski zeznający półtorej godziny przed sądem sprawiał bardziej wrażenie mitomana niż byłego „współpracownika” poważnej agencji kontrwywiadowczej.

 

Finansowanie z Rosji? „Nic mi nie wiadomo”

Jedną z ważniejszych kwestii dla tego procesu jest natomiast pytanie: czy istnieją podstawy pozwalające Klementynie Suchanow napisać w książce, że Ordo Iuris było finansowane z Rosji? Publicznie Łukasz Bugajski wielokrotnie twierdził, że tak faktycznie jest.

Cytowany wyżej tweet pani Suchanow powielał właśnie taką sugestię zawartą w wypowiedzi Łukasza Bugajskiego dostępnej na kanale YT Jana Pińskiego: 

- Ordo Iuris jest rosyjską organizacją wpływu działającą w Polsce, finansowaną ze środków pochodzących z Rosji, bardzo dobrze zorganizowaną, precyzyjnie działającą, czego nie można im odmówić, z dużymi wpływami na polityków, z dużymi wpływami na różne grupy interesów, które to grupy wykorzystuje też do utrzymywania swojej działalności. Jest to też organizacja bardzo niebezpieczna, przede wszystkim dla porządku publicznego. I tak, jeśli nie można mówić, że Ordo Iuris jest organizacją finansowaną z Rosji, to ja to powtórzę raz jeszcze – Ordo Iuris jest organizacją finansowaną z Rosji.

Tymczasem przed sądem świadek przyznał jednoznacznie, że nic mu nie wiadomo na temat uzyskiwania przez Instytut Ordo Iuris finansów z Rosji. 

Zapytany przez pełnomocnika Ordo Iuris:

– Panu coś wiadomo o tym, żeby Instytut uzyskiwał jakieś pieniądze pochodzące z Rosji, albo od osób w jakiś sposób z Rosją powiązanych?

Bugajski odpowiedział: 

– Ja nic takiego dzisiaj nie powiedziałem. Nic mi nie wiadomo na temat uzyskiwania finansów z Rosji. 

– Czy Instytut uzyskiwał jakieś środki pochodzące z Rosji? –  dopytał pełnomocnik Ordo Iuris.

– Nie mam takiej wiedzy – odpowiedział świadek.

Według pana Bugajskiego, ABW miało się też interesować źródłami finansowania Ordo Iuris. Zbadanie tego jest łatwe, ponieważ Instytut Ordo Iuris informuje w jaki sposób jest finansowana jego działalność i publikuje co roku swoje sprawozdania finansowe w zakresie wykraczającym nawet to, czego wymaga polskie prawo. Oczywiście też jak każda legalnie działająca fundacja prowadzi księgowość.

Pytany przez pełnomocnika strony powodowej Łukasz Bugajski nie miał jednak bladego pojęcia o wielkości budżetu Instytutu, o przybliżonej liczbie rocznych darowizn na jego rzecz, o ich pochodzeniu i ich średniej wielkości czy o liczbie darczyńców oraz członków Kręgu Przyjaciół Ordo Iuris, do którego miał się dostać się celem „rozpracowywania Instytutu”. Nawiasem mówiąc do Kręgu Przyjaciół Ordo Iuris każdy może się zapisać, deklarując, że będzie regularnie dokonywać darowizn – nawet niewielkich – na rzecz działalności Instytutu w obronie życia, rodziny, wolności i suwerenności – do czego szczerze zachęcam czytelników, którym cele i wartości Instytutu Ordo Iuris są bliskie.

 

„Operacyjne” wpłaty na rzecz Instytutu Ordo Iuris

Jak zeznał świadek – sam miał tak postępować, podobnie jak jego rzekomi współpracownicy z ABW. W ramach działań „rozpoznawczych” on oraz kilka innych osób wpłacali na rzecz Ordo Iuris środki finansowe – razem od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. Podkreślał przy tym, że nie były to jego prywatne pieniądze, jednak źródła tych środków nie może ujawnić, czyli przypuszczalnie były to środki z funduszu operacyjnego ABW.
Wpłaty miały być regularne – kilka razy w miesiącu – realizowane przelewami, przez bramki płatnicze, a także, według jego relacji, w formie gotówkowej. Był – jak twierdził – świadkiem przekazywania gotówki osobom „na wysokich stanowiskach”. Jednocześnie nie był w stanie wskazać konkretnych nazwisk ani precyzyjnych okoliczności, zasłaniając się tajemnicą służbową i odpowiedzialnością karną.

Pełnomocnik Instytutu Ordo Iuris zadał pytanie zasadnicze: jaki sens operacyjny miało wpłacanie kilkunastu tysięcy złotych organizacji, która – według świadka – miała około 500 darczyńców i budżet rzędu 1,7–2,5 mln zł rocznie? Odpowiedź była taka, że nie wie, ponieważ tylko wykonywał polecenia. Jeśli jednak miała to być przemyślana operacja strategiczna, to trudno zrozumieć jej proporcje. Kilkanaście tysięcy złotych przy budżecie liczonym w milionach nie daje bowiem realnego wpływu, nie zapewnia kontroli ani nie uzależnia organizacji od darczyńcy. Chyba że celem było coś zupełnie innego niż to, co sugerował świadek — na przykład machanie w mediach społecznościowych „dyplomem” Przyjaciela Ordo Iuris, by pochwalić się, jak to rzekomo udało się nasz instytut ograć i „rozpracować”. Do tego nie potrzeba było jednak wydawać kilkunastu tysięcy złotych.
Przed sądem okazało się zresztą, że pan Bugajski nie potrafi wyjaśnić podstawowych zasad funkcjonowania Kręgu: kto może do niego należeć, jakie są obowiązki, jakie przywileje, o których wielokrotnie wspomniał, oraz czy członkowie Kręgu Przyjaciół znają się nawzajem.

Sprawiał wrażenie osoby, która nie uczestniczyła w spotkaniach ani konferencjach kierowanych do darczyńców, a na końcu ostatecznie zeznał pod przysięgą, że na wykładach czy otwartych wydarzeniach dla Kręgu Przyjaciół nie bywał. Wydawał się w ogóle nie wiedzieć, że takie spotkania otwarte się odbywają. Nie pamiętał też, w jaki sposób „dostał się” do Kręgu Przyjaciół Instytutu Ordo Iuris. Z trudem przypomniał sobie, że były to działania „online” – czyli że po prostu wypełnił formularz dostępny na stronie Ordo Iuris. Bugajski twierdził też, że zna osoby z zarządu Instytutu, ale dopytywany o charakter tej znajomości – czy była osobista, prywatna czy wyłącznie medialna –odmówił odpowiedzi, zasłaniając się tajemnicą. Czyli albo fałszywie zeznał, że zna te osoby, albo zasugerował, że znajomość ta została nawiązana w ramach kontaktów operacyjnych. W tym drugim wypadku de facto ujawnił, że ABW podejmowała działania operacyjne względem tych osób, czym naruszyłby tajemnicę prawnie chronioną. Chyba że znajomość ta polega na tym, że jako osoba zapisana do Kręgu Przyjaciół Instytutu Ordo Iuris otrzymał certyfikat podpisany przez jego prezesa. Wtedy jednak mógłby śmiało to powiedzieć, a nie zasłaniać się grożącą odpowiedzialnością karną.

 

Dwa procesy o naruszenie dóbr osobistych jako „działania represyjne”

Koniec końców przed sądem okazało się, że jego główne zarzuty wobec Instytutu Ordo Iuris sprowadzały się do rzekomej „zbieżności narracji” z rosyjską oraz do „represyjnego modelu działania”, polegającego na „masowym pozywaniu wszystkich osób, które odpowiadają na idee głoszone przez Instytut”. Przyznał przy tym, że jeśli zarzut finansowania z Rosji jest nieprawdziwy, organizacja ma prawo bronić swojego dobrego imienia. Ponadto, poza procesem wytoczonym pani Suchanow w ramach owych rzekomych „działań represyjnych” Instytutu, świadek potrafił wskazać jeszcze tylko jeden proces – przeciwko innej, obok Suchanow, inicjatorce Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, Marcie Lempart – w którym obecnie toczy się postępowanie apelacyjne.
Na koniec warto zauważyć, że nawet po stronie lewicowej dziś — poza Klementyną Suchanow, która na piątkowej rozprawie wyglądała mi na mocno zawiedzioną — mało kto jeszcze daje wiarę twierdzeniom „byłego agenta ABW” Łukasza Bugajskiego. Nawet „Wyborcza” w końcu opisała, jak sfabrykował stenogramy w „aferze lubińskiej”, a red. Czuchnowski nazywa go na X „Panem Oszustem Łukaszem Bugajskim”.

Przeczytaj też: UJAWNIAMY! „Tajemnice Ordo Iuris



 

Polecane