Stalowa Wola w centrum sporu o zbrojenia

O Stalowej Woli głośno jest dziś głównie w kontekście politycznej przepychanki, jaką wokół programu SAFE funduje nam premier Donald Tusk. Huta Stalowa Wola według słów premiera miałaby być jednym z głównych beneficjentów, choć bardziej na miejscu byłoby słowo „pożyczkobiorców”, tego programu. Politycy różnych opcji przypisują sobie zasługi dla miasta i lokalnego przemysłu. O Stalowej Woli nie było aż tak głośno, gdy w kwietniu ubiegłego roku świętowała stulecie uzyskania praw miejskich.
Czołg
Czołg / Wikipedia

Co musisz wiedzieć:

  • Stalowa Wola jako robotnicze miasto odegrało ważną rolę w historii protestów robotniczych i ruchu NSZZ Solidarność.
  • Po 1989 roku huta przeszła restrukturyzację, częściową prywatyzację i ostatecznie została włączona do Polskiej Grupy Zbrojeniowej, koncentrując się dziś głównie na produkcji sprzętu wojskowego.
  • Unijny program SAFE, według rządu Donalda Tuska ma przynieść wielkie zamówienia dla huty, a według krytyków grozi uzależnieniem finansowym od UE i wspieraniem firm powiązanych z władzą.

 

Stalowa Wola, stalowy gniew

Stalowa Wola nie ma w Polsce najlepszego PR-u, ba, właściwie poza doniesieniami o kwestiach związanych z hutą rzadko jest obecna w przekazach największych mediów. Może dlatego, że bywa niepoprawna politycznie, może dlatego, że jest miastem robotniczym, położonym w regionie, który w niepodległej Polsce startował z pozycji mocno zapóźnionych, na co lekarstwem miał być Centralny Okręg Przemysłowy? Może też dlatego, że po upadku PRL potężna huta, stanowiąca uzasadnienie istnienia miasta, była czymś wymykającym się pomysłom neoliberałów na Polskę jako kraj usług, a nie produkcji?

Wreszcie i dlatego, że od 1990 roku niemal każdy prezydent tego miasta wywodził się ze środowisk prawicowych i konserwatywnych, a ostatnich dwóch prezydentów należało do Prawa i Sprawiedliwości, przy czym rządzący miastem w latach 2002–2024 Andrzej Szlęzak po uzyskaniu fotela z PiS wystąpił, a później jego drogi z tą partią definitywnie się rozeszły, natomiast Lucjusz Nadbereżny wybrany w roku 2014 w PiS nie tylko pozostał, ale dziś wymieniany jest jako jeden z potencjalnych kandydatów tej partii na przyszłego premiera. I trudno się temu dziwić, zważywszy na solidarnościowe tradycje tego robotniczego miasta.

 

Miasto stali i buntu

Nim do nich przejdziemy, cofnijmy się do początków historii miasta. Zostało ono zaprojektowane w ramach budowy COP w latach 30. ubiegłego wieku w okolicy dawnej wsi Pławów. Tradycja tamtego miejsca zachowana jest w nazwie jednego z osiedli – osiedla Flisaków. Na początku nazwa Stalowa Wola odnosiła się do osiedli budowanych wokół tzw. Zakładu Południowego, a pochodziła od słów:

„[Centralny Okręg Przemysłowy] jest to stalowa wola narodu polskiego wybicia się na nowoczesność”,

wypowiedzianych przez gen. Tadeusza Kasprzyckiego, ówczesnego ministra spraw wojskowych.

W czasie wojny miejscowość była punktem polskiego oporu, a jej mieszkańcy padali ofiarą najpierw niemieckich, a następnie sowieckich represji. W 1945 roku Stalowa Wola zyskała prawa miejskie, a trzy lata później Zakłady Południowe stały się Hutą Stalowa Wola. Huta wraz z kooperującymi zakładami w innych miastach tworzyła kombinat dający pracę ponad 30 tysiącom ludzi. Drugim kluczowym dla miasta zakładem pracy była elektrownia, również wybudowana w ramach COP.

Robotnicy Stalowej Woli protestowali przeciwko podwyżkom w 1976 roku, jednak ich protest był krótszy i mający mniejszy zasięg od znanych strajków w Radomiu i Ursusie. Miasto stanęło również latem 1980 roku, a rok później Solidarność była w nim naprawdę znaczącą siłą, posiadając 22 tys. członków (przy liczbie mieszkańców ok. 55 tys.). Końcówka karnawału Solidarności przyniosła potężny strajk całego regionu Ziemi Sandomierskiej, w którym masowo brali udział pracownicy ze Stalowej Woli. Strajk został zakończony w listopadzie na wniosek Lecha Wałęsy, po czym doszło do zawarcia z władzami porozumienia, które nigdy nie zostało przez nie zrealizowane. W stanie wojennym huta poddana była wyjątkowym restrykcjom jako obiekt istotny dla wojska. Wreszcie, w roku 1988, HSW stanęła aż trzy razy: w kwietniu, lipcu i pod koniec sierpnia. Strajk 22 VIII – 1 IX 1988 był przez źródła lokalne i ogólnopolskie opisywany jako wyjątkowy także w skali kraju (m.in. jako największy strajk sierpnia 1988, a w publicystyce – jako „bastion Solidarności” i jedyny tak długi protest w zakładzie zbrojeniowym).

 

Miasto "jak oblężona twierdza"

Kalendarium Encyklopedii Solidarności podaje, że jedynym postulatem była legalizacja Związku; miasto wyglądało „jak oblężona twierdza” (obecność wojska, transporterów, nisko krążących śmigłowców, sił MO i ZOMO, i agentów). W pożegnalnym oświadczeniu komitetu strajkowego podkreślano zakończenie akcji bez formalnych gwarancji bezpieczeństwa, ale z poczuciem „moralnego zwycięstwa”.

„Tamte lata już się skończyły/ Moje miasto na zawsze odmieniły/ Wtedy czasy były bardzo ciężkie/ Kolejki pod sklepami i zamieszki miejskie”

– śpiewał kilkanaście lat później związany ze Stalową Wolą punkowy zespół Fiut126P w piosence malującej raczej ponury obraz miasta, którą do dziś można znaleźć na YouTubie.

Po wielu latach, 3 czerwca 2023 roku, to w HSW przewodniczący „S” Piotr Duda podpisze porozumienie z premierem Mateuszem Morawieckim i prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim dotyczące m.in. podwyżek w sferze finansów publicznych, wsparcia dla przedsiębiorstw energochłonnych, odmrożenia odpisu na Zakładowy Fundusz Świadczeń Socjalnych czy emerytur pomostowych.

 

Rozkaz „spocznij”

Jak w przypadku olbrzymiej większości polskich zakładów moralne zwycięstwo roku ’88 przyniosło wymarzoną wolność, ale i niespodziewane problemy. W 1991 roku HSW stała się spółką akcyjną. W kolejnych latach trwała restrukturyzacja z udziałem ARP, której ostatnim akordem była kolejna zmiana charakteru zakładu. W 2006 roku wyodrębniono walcownię i zakład hutniczy, które stały się częścią grupy Złomrex. W 2012 roku cywilna część HSW, skoncentrowana na produkcji maszyn budowlanych, została sprzedana chińskiemu koncernowi LiuGong, który włączył ją na 10 lat w swoją strukturę międzynarodową. Tym samym w głównym przedsiębiorstwie pozostała jedynie produkcja wojskowa, poszerzona o produkującą podwozia wojskowe spółkę Jelcz.

W 2014 roku HSW weszła w skład Polskiej Grupy Zbrojeniowej, a 9 lat później odkupiła swoją dawną część cywilną. W latach dwutysięcznych zmianom towarzyszyły protesty, a pracownicy domagali się rezygnacji z planów zwolnień, gwarancji socjalnych czy wypłat zaległych wynagrodzeń. Oczywiście protesty nie ograniczały się do dawnego kombinatu. Od lat w stalowowolskim szpitalu trwa pogotowie strajkowe, przez miasto w 2021 roku przetoczyły się protesty proaborcyjne, a kilka lat temu szkoły brały udział w strajku nauczycieli, co jednak leży poza naszym obszarem zainteresowań.

 

Goździki, Kraby, Borsuki

Już w fazie projektowania huta w Stalowej Woli planowana była jako zakład o przeznaczeniu militarnym. Przed wojną rozpoczęły się testy i montaż haubicy 100 mm. Po wojnie HSW rozwinęła produkcję artyleryjską (m.in. Armata D-10, haubica Goździk) i podwozi gąsienicowych. Wiele produktów powstawało w oparciu o radzieckie licencje. Po 1989 roku spadła liczba zamówień wojskowych, a wzrosło znaczenie produkcji maszyn budowlanych.

Po roku 2006, nim jeszcze sprywatyzowano produkcję cywilną, ponownie wzrosło znaczenie produkcji na użytek wojska. W Stalowej Woli powstawały między innymi AHS Krab, haubica zgodna ze standardami NATO, przechodząca z kalibru sowieckiego (122 mm) na zachodni (155 mm) wraz z wozami dowodzenia i logistyką. Po wejściu w skład PGZ produkcja objęła również moździerze samobieżne rak i wozy wsparcia. Po pełnowymiarowej agresji Rosji na Ukrainę i wzroście wydatków na uzbrojenie nastąpił wzrost produkcji Krabów, wozów wsparcia, ruszyła też produkcja nowych bojowych wozów piechoty Borsuk. I tu właśnie wkracza bieżąca polityka i wspomniany już spór o SAFE.

 

Wielka szansa czy wielkie oszustwo?

Jak wiemy, rząd przedstawia ten unijny program pożyczkowy jako niezbędny dla naszych możliwości obronnych. W oficjalnych przekazach pomija się fakt, że podobnie jak w przypadku KPO mamy do czynienia z pożyczką, której wypłata warunkowana będzie humorami unijnych urzędników, a więc stanowić może element politycznych nacisków na Polskę. Co więcej, choć jesteśmy zapewniani, że beneficjentami SAFE będą głównie polscy producenci, już wiemy, że definicja „polskości” będzie w tym przypadku bardzo elastyczna i obejmie również zagraniczne podmioty, które rozpoczną produkcję w naszym kraju. Lista beneficjentów została utajniona, wiadomo jednak, że jednym z nich ma być należąca do byłego posła PO Pawła Poncyljusza firma nieposiadająca stosownego zaplecza. Budzi to obawy, że podobnie jak w przypadku KPO dojdzie nie tylko do uzależnienia politycznego od Unii, lecz również finansowania powiązanych z rządzącymi firm na etapie przyznawania środków.

Program może też utrudnić współpracę z dotychczasowymi partnerami, a więc USA i Koreą, równocześnie zwiększając patchworkową, nie zawsze kompatybilną ze sobą strukturę polskiego uzbrojenia. Przeciwko umowie jest dziś cała opozycja, a choć otoczenie prezydenta wciąż nie ujawniło, jaką podejmie on decyzję, Karol Nawrocki również formułuje wobec ustawy przyjmującej ten program wiele uwag dotyczących zarówno kwestii suwerenności państwa, jak i wątpliwości co do efektywności polityki finansowej rządu Tuska.

– My dzisiaj żyjemy w przekonaniu, że bez SAFE nie da się zbudować polskiej odporności

– mówił Nawrocki podczas spotkania z samorządowcami w Mikołajkach.

– To jest tak głęboka inżynieria polityczna obecnie rządzących, że cały naród żyje w takich emocjach, że Polski nie da się obronić bez programu SAFE. Zadaję więc sobie pytanie, jak to było, że udawało się kupować południowokoreańskie czołgi K2, Himarsy, udawało się zbroić Rzeczpospolitą Polską bez programu SAFE?

 

Zakute łby z dobrą pamięcią

W ramach przekonywania Polaków i prezydenta do przyjęcia SAFE premier Tusk odwiedza kolejne zakłady zbrojeniowe, którym obiecuje złote góry z unijnej pożyczki. 23 lutego dotarł również do Stalowej Woli, gdzie obiecał zakładowi zamówienia z SAFE opiewające na kwotę 20 miliardów złotych. To właśnie tam, przechadzając się wśród maszyn, nagrał filmik, w którym swoich oponentów nazywa „zakutymi łbami”.

„⁠Jesteśmy w Stalowej Woli, o której ostatnio było tak głośno. Nazwozili tu partyjniaków, podnosili wrzask, protestowali przeciwko wielkim pieniądzom, jakie mają trafić do tej Huty. Podobnie jak do innych zakładów pracy przemysłu zbrojeniowego w Polsce. Ten krzyk, że pieniądze dla Niemców. Postaram się to wytłumaczyć najprościej, jak potrafię. Patrzcie mi na usta: 20 miliardów, tylko dla tej Huty, Stalowa Wola, Podkarpacie Polska. Dotarło, zakute łby?”.

Agresywna retoryka ma zapewne podnieść temperaturę dyskusji i odwrócić uwagę od znanych już faktów. Na słowa Tuska odpowiedzi padły bowiem już wcześniej, zanim prowokacyjne nagranie szefa rządu pojawiło się w sieci.

„Tusk broni Huty Stalowa Wola? Grabarz tego zakładu występuje teraz w roli adwokata. Za jego rządów znaczna część zakładu została sprzedana Chińczykom i masowo zwalniano pracowników”

– pisał kilka dni wcześniej na X były szef MON Mariusz Błaszczak, zauważając, że zamówienia, które Tusk zapowiada w HSW, są jedynie kroplą w morzu potrzeb, a co gorsza – mogą zablokować wyprodukowanie pozostałych Borsuków dla polskiej armii. Z kolei prezydent Lucjusz Nadbereżny podczas poświęconej obronności i przyszłości HSW konferencji z udziałem polityków PiS wspominał czasy poprzednich rządów Tuska jako moment kontynuacji fatalnych dla huty działań ekipy Leszka Millera.

„Rok 2008, 2009, 2010 – przypomina Nadbereżny – w każdym tym roku możemy wrócić do nagłówków gazet, 1000 ludzi na bruk, kolejna spółka Huty Stalowa Wola upada, 600 pracowników na bruk, trzy kolejne spółki, praca na 4/5 etatu, brak jakichkolwiek perspektyw, bezrobocie w Stalowej Woli wynoszące ponad 16%, w sąsiednim bratnim powiecie niżańskim 26%. To czas, kiedy moje pokolenie młodych ludzi zostało wygnanych ze Stalowej Woli, bo nie mieli tutaj żadnej perspektywy”.

Młody samorządowiec zaznacza, że to właśnie ówczesne rozczarowanie rządami PO pozwoliło mu wygrać wybory w mieście. Prezydent nie widzi w nowych propozycjach szansy ani dla miasta, ani dla przemysłu obronnego i puentuje:

„Stalowa Wola nie oczekuje łaski. Oczekuje stabilnych zamówień, jasnych decyzji i konsekwentnej polityki wzmacniania krajowego przemysłu. Udowodniliśmy już, że potrafimy realizować wielkie projekty. I będziemy to robić dalej – w imię bezpieczeństwa i suwerenności Polski”.


 

POLECANE
Zełenski wzywa Europę, aby opracowała „Plan B“ finansowania Ukrainy z ostatniej chwili
Zełenski wzywa Europę, aby opracowała „Plan B“ finansowania Ukrainy

W obliczu blokady przez Węgry obiecanej pożyczki w wysokości 90 miliardów euro prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski wzywa Europę do znalezienia alternatywnego rozwiązania.

Ursula von der Leyen: Potrzebujemy ETS z ostatniej chwili
Ursula von der Leyen: Potrzebujemy ETS

„Potrzebujemy więc ETS, ale musimy go zmodernizować. Z niecierpliwością czekam na kontynuację tej debaty z Państwem tutaj, w Parlamencie Europejskim” - powiedziała przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen podczas sesji plenarnej w Parlamencie Europejskim.

SAFE. Z ziemi tuskiej do Polski tylko u nas
SAFE. Z ziemi tuskiej do Polski

Nie ustaje spór o SAFE. Czy ten unijny, czy ten prezydencki. Argumentów padło wiele, ale wymowne jest to, że nikt nie jest w stanie podać konkretnej wysokości należnych odsetek. Dlaczego? Bo to niemożliwe.

Zamach PE na suwerenność państw UE. „Autonomia Europy zaczyna się od jednolitego rynku obronnego” z ostatniej chwili
Zamach PE na suwerenność państw UE. „Autonomia Europy zaczyna się od jednolitego rynku obronnego”

Posłowie do Parlamentu Europejskiego przyjęli propozycje mające na celu utworzenie wspólnego rynku obronnego i podjęcie działań w sprawie sztandarowych projektów obronnych Unii Europejskiej.

Młodzi muzułmanie w Niemczech się radykalizują z ostatniej chwili
Młodzi muzułmanie w Niemczech się radykalizują

Jak poinformował portal European Conservative, obawy dotyczące radykalizacji wśród muzułmanów w Niemczech — szczególnie wśród młodszego pokolenia — wzrosły po opublikowaniu badań finansowanych przez trzy ministerstwa federalne.

Ekspert: Pierwsza wypłata zysków NBP przeznaczonych na zbrojenia mogłaby nastąpić dopiero za 1,5 roku z ostatniej chwili
Ekspert: Pierwsza wypłata zysków NBP przeznaczonych na zbrojenia mogłaby nastąpić dopiero za 1,5 roku

Pomysł sfinansowania zbrojeń z zysków NBP uzyskanych ze sprzedaży części złota oznaczałby, że pierwsze wpływy nastąpiłyby za półtora roku, tymczasem potrzeby wojska trzeba zaspokoić jak najszybciej – wskazał w rozmowie z PAP analityk Santander Bank Polska Piotr Bielski.

Wraz z wetem prezydenta ws. SAFE posypie się plan KE rabunku i neutralizacji Polski tylko u nas
Wraz z wetem prezydenta ws. SAFE posypie się plan KE rabunku i neutralizacji Polski

Komisja Europejska nieoficjalnie wyraża „poważne zaniepokojenie” sytuacją wokół polskiego programu SAFE. Chodzi o spór między rządem a Pałacem Prezydenckim, który według informacji z Brukseli wprowadza „niepewność co do realizacji projektu”. Niepokój Ursuli von der Leyen jest o tyle zrozumiały, że wraz z zawetowaniem przez Karola Nawrockiego ustawy ws. SAFE, o ile takie by nastąpiło, posypie się misterny plan rabunku i neutralizacji Polski.

Raport: Niemcy nie nadążają deportować migrantów tylko u nas
Raport: Niemcy nie nadążają deportować migrantów

W Niemczech rośnie liczba migrantów zobowiązanych do opuszczenia kraju. Z rządowego raportu wynika, że w połowie 2025 roku było ich ponad 226 tys., a skuteczność deportacji wynosi zaledwie ok. 5 proc. Problem pogłębia brak dokumentów, bariery prawne i niewydolność systemu dublińskiego.

Trwa debata w Sejmie. Siemoniak przekonuje: Po likwidacji CBA żadna sprawa nie zginie z ostatniej chwili
Trwa debata w Sejmie. Siemoniak przekonuje: "Po likwidacji CBA żadna sprawa nie zginie"

W Sejmie trwa spór o projekt likwidacji Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Rządowa koalicja chce zakończyć działalność CBA jeszcze w tym roku, a minister Tomasz Siemoniak przekonuje, że wszystkie prowadzone sprawy zostaną przejęte przez inne służby.

Przez masowe legalizacje Hiszpania staje się magnesem dla nielegalnej migracji z ostatniej chwili
Przez masowe legalizacje Hiszpania staje się magnesem dla nielegalnej migracji

Jak informuje portal tichyseinblick.de, legalizacja przez władze Hiszpanii pół miliona migrantów, którzy nielegalnie przedostali się do kraju, ma wpływ na ruch migracyjny. Nie tylko w Ceucie na granicach czekają nowi pretendenci do stania się Europejczykami. Mieszkańcy Afryki Północnej lecą do Stambułu i przejeżdżają przez Pireneje. Sytuacja wymyka się rządowi Pedro Sáncheza spod kontroli.

REKLAMA

Stalowa Wola w centrum sporu o zbrojenia

O Stalowej Woli głośno jest dziś głównie w kontekście politycznej przepychanki, jaką wokół programu SAFE funduje nam premier Donald Tusk. Huta Stalowa Wola według słów premiera miałaby być jednym z głównych beneficjentów, choć bardziej na miejscu byłoby słowo „pożyczkobiorców”, tego programu. Politycy różnych opcji przypisują sobie zasługi dla miasta i lokalnego przemysłu. O Stalowej Woli nie było aż tak głośno, gdy w kwietniu ubiegłego roku świętowała stulecie uzyskania praw miejskich.
Czołg
Czołg / Wikipedia

Co musisz wiedzieć:

  • Stalowa Wola jako robotnicze miasto odegrało ważną rolę w historii protestów robotniczych i ruchu NSZZ Solidarność.
  • Po 1989 roku huta przeszła restrukturyzację, częściową prywatyzację i ostatecznie została włączona do Polskiej Grupy Zbrojeniowej, koncentrując się dziś głównie na produkcji sprzętu wojskowego.
  • Unijny program SAFE, według rządu Donalda Tuska ma przynieść wielkie zamówienia dla huty, a według krytyków grozi uzależnieniem finansowym od UE i wspieraniem firm powiązanych z władzą.

 

Stalowa Wola, stalowy gniew

Stalowa Wola nie ma w Polsce najlepszego PR-u, ba, właściwie poza doniesieniami o kwestiach związanych z hutą rzadko jest obecna w przekazach największych mediów. Może dlatego, że bywa niepoprawna politycznie, może dlatego, że jest miastem robotniczym, położonym w regionie, który w niepodległej Polsce startował z pozycji mocno zapóźnionych, na co lekarstwem miał być Centralny Okręg Przemysłowy? Może też dlatego, że po upadku PRL potężna huta, stanowiąca uzasadnienie istnienia miasta, była czymś wymykającym się pomysłom neoliberałów na Polskę jako kraj usług, a nie produkcji?

Wreszcie i dlatego, że od 1990 roku niemal każdy prezydent tego miasta wywodził się ze środowisk prawicowych i konserwatywnych, a ostatnich dwóch prezydentów należało do Prawa i Sprawiedliwości, przy czym rządzący miastem w latach 2002–2024 Andrzej Szlęzak po uzyskaniu fotela z PiS wystąpił, a później jego drogi z tą partią definitywnie się rozeszły, natomiast Lucjusz Nadbereżny wybrany w roku 2014 w PiS nie tylko pozostał, ale dziś wymieniany jest jako jeden z potencjalnych kandydatów tej partii na przyszłego premiera. I trudno się temu dziwić, zważywszy na solidarnościowe tradycje tego robotniczego miasta.

 

Miasto stali i buntu

Nim do nich przejdziemy, cofnijmy się do początków historii miasta. Zostało ono zaprojektowane w ramach budowy COP w latach 30. ubiegłego wieku w okolicy dawnej wsi Pławów. Tradycja tamtego miejsca zachowana jest w nazwie jednego z osiedli – osiedla Flisaków. Na początku nazwa Stalowa Wola odnosiła się do osiedli budowanych wokół tzw. Zakładu Południowego, a pochodziła od słów:

„[Centralny Okręg Przemysłowy] jest to stalowa wola narodu polskiego wybicia się na nowoczesność”,

wypowiedzianych przez gen. Tadeusza Kasprzyckiego, ówczesnego ministra spraw wojskowych.

W czasie wojny miejscowość była punktem polskiego oporu, a jej mieszkańcy padali ofiarą najpierw niemieckich, a następnie sowieckich represji. W 1945 roku Stalowa Wola zyskała prawa miejskie, a trzy lata później Zakłady Południowe stały się Hutą Stalowa Wola. Huta wraz z kooperującymi zakładami w innych miastach tworzyła kombinat dający pracę ponad 30 tysiącom ludzi. Drugim kluczowym dla miasta zakładem pracy była elektrownia, również wybudowana w ramach COP.

Robotnicy Stalowej Woli protestowali przeciwko podwyżkom w 1976 roku, jednak ich protest był krótszy i mający mniejszy zasięg od znanych strajków w Radomiu i Ursusie. Miasto stanęło również latem 1980 roku, a rok później Solidarność była w nim naprawdę znaczącą siłą, posiadając 22 tys. członków (przy liczbie mieszkańców ok. 55 tys.). Końcówka karnawału Solidarności przyniosła potężny strajk całego regionu Ziemi Sandomierskiej, w którym masowo brali udział pracownicy ze Stalowej Woli. Strajk został zakończony w listopadzie na wniosek Lecha Wałęsy, po czym doszło do zawarcia z władzami porozumienia, które nigdy nie zostało przez nie zrealizowane. W stanie wojennym huta poddana była wyjątkowym restrykcjom jako obiekt istotny dla wojska. Wreszcie, w roku 1988, HSW stanęła aż trzy razy: w kwietniu, lipcu i pod koniec sierpnia. Strajk 22 VIII – 1 IX 1988 był przez źródła lokalne i ogólnopolskie opisywany jako wyjątkowy także w skali kraju (m.in. jako największy strajk sierpnia 1988, a w publicystyce – jako „bastion Solidarności” i jedyny tak długi protest w zakładzie zbrojeniowym).

 

Miasto "jak oblężona twierdza"

Kalendarium Encyklopedii Solidarności podaje, że jedynym postulatem była legalizacja Związku; miasto wyglądało „jak oblężona twierdza” (obecność wojska, transporterów, nisko krążących śmigłowców, sił MO i ZOMO, i agentów). W pożegnalnym oświadczeniu komitetu strajkowego podkreślano zakończenie akcji bez formalnych gwarancji bezpieczeństwa, ale z poczuciem „moralnego zwycięstwa”.

„Tamte lata już się skończyły/ Moje miasto na zawsze odmieniły/ Wtedy czasy były bardzo ciężkie/ Kolejki pod sklepami i zamieszki miejskie”

– śpiewał kilkanaście lat później związany ze Stalową Wolą punkowy zespół Fiut126P w piosence malującej raczej ponury obraz miasta, którą do dziś można znaleźć na YouTubie.

Po wielu latach, 3 czerwca 2023 roku, to w HSW przewodniczący „S” Piotr Duda podpisze porozumienie z premierem Mateuszem Morawieckim i prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim dotyczące m.in. podwyżek w sferze finansów publicznych, wsparcia dla przedsiębiorstw energochłonnych, odmrożenia odpisu na Zakładowy Fundusz Świadczeń Socjalnych czy emerytur pomostowych.

 

Rozkaz „spocznij”

Jak w przypadku olbrzymiej większości polskich zakładów moralne zwycięstwo roku ’88 przyniosło wymarzoną wolność, ale i niespodziewane problemy. W 1991 roku HSW stała się spółką akcyjną. W kolejnych latach trwała restrukturyzacja z udziałem ARP, której ostatnim akordem była kolejna zmiana charakteru zakładu. W 2006 roku wyodrębniono walcownię i zakład hutniczy, które stały się częścią grupy Złomrex. W 2012 roku cywilna część HSW, skoncentrowana na produkcji maszyn budowlanych, została sprzedana chińskiemu koncernowi LiuGong, który włączył ją na 10 lat w swoją strukturę międzynarodową. Tym samym w głównym przedsiębiorstwie pozostała jedynie produkcja wojskowa, poszerzona o produkującą podwozia wojskowe spółkę Jelcz.

W 2014 roku HSW weszła w skład Polskiej Grupy Zbrojeniowej, a 9 lat później odkupiła swoją dawną część cywilną. W latach dwutysięcznych zmianom towarzyszyły protesty, a pracownicy domagali się rezygnacji z planów zwolnień, gwarancji socjalnych czy wypłat zaległych wynagrodzeń. Oczywiście protesty nie ograniczały się do dawnego kombinatu. Od lat w stalowowolskim szpitalu trwa pogotowie strajkowe, przez miasto w 2021 roku przetoczyły się protesty proaborcyjne, a kilka lat temu szkoły brały udział w strajku nauczycieli, co jednak leży poza naszym obszarem zainteresowań.

 

Goździki, Kraby, Borsuki

Już w fazie projektowania huta w Stalowej Woli planowana była jako zakład o przeznaczeniu militarnym. Przed wojną rozpoczęły się testy i montaż haubicy 100 mm. Po wojnie HSW rozwinęła produkcję artyleryjską (m.in. Armata D-10, haubica Goździk) i podwozi gąsienicowych. Wiele produktów powstawało w oparciu o radzieckie licencje. Po 1989 roku spadła liczba zamówień wojskowych, a wzrosło znaczenie produkcji maszyn budowlanych.

Po roku 2006, nim jeszcze sprywatyzowano produkcję cywilną, ponownie wzrosło znaczenie produkcji na użytek wojska. W Stalowej Woli powstawały między innymi AHS Krab, haubica zgodna ze standardami NATO, przechodząca z kalibru sowieckiego (122 mm) na zachodni (155 mm) wraz z wozami dowodzenia i logistyką. Po wejściu w skład PGZ produkcja objęła również moździerze samobieżne rak i wozy wsparcia. Po pełnowymiarowej agresji Rosji na Ukrainę i wzroście wydatków na uzbrojenie nastąpił wzrost produkcji Krabów, wozów wsparcia, ruszyła też produkcja nowych bojowych wozów piechoty Borsuk. I tu właśnie wkracza bieżąca polityka i wspomniany już spór o SAFE.

 

Wielka szansa czy wielkie oszustwo?

Jak wiemy, rząd przedstawia ten unijny program pożyczkowy jako niezbędny dla naszych możliwości obronnych. W oficjalnych przekazach pomija się fakt, że podobnie jak w przypadku KPO mamy do czynienia z pożyczką, której wypłata warunkowana będzie humorami unijnych urzędników, a więc stanowić może element politycznych nacisków na Polskę. Co więcej, choć jesteśmy zapewniani, że beneficjentami SAFE będą głównie polscy producenci, już wiemy, że definicja „polskości” będzie w tym przypadku bardzo elastyczna i obejmie również zagraniczne podmioty, które rozpoczną produkcję w naszym kraju. Lista beneficjentów została utajniona, wiadomo jednak, że jednym z nich ma być należąca do byłego posła PO Pawła Poncyljusza firma nieposiadająca stosownego zaplecza. Budzi to obawy, że podobnie jak w przypadku KPO dojdzie nie tylko do uzależnienia politycznego od Unii, lecz również finansowania powiązanych z rządzącymi firm na etapie przyznawania środków.

Program może też utrudnić współpracę z dotychczasowymi partnerami, a więc USA i Koreą, równocześnie zwiększając patchworkową, nie zawsze kompatybilną ze sobą strukturę polskiego uzbrojenia. Przeciwko umowie jest dziś cała opozycja, a choć otoczenie prezydenta wciąż nie ujawniło, jaką podejmie on decyzję, Karol Nawrocki również formułuje wobec ustawy przyjmującej ten program wiele uwag dotyczących zarówno kwestii suwerenności państwa, jak i wątpliwości co do efektywności polityki finansowej rządu Tuska.

– My dzisiaj żyjemy w przekonaniu, że bez SAFE nie da się zbudować polskiej odporności

– mówił Nawrocki podczas spotkania z samorządowcami w Mikołajkach.

– To jest tak głęboka inżynieria polityczna obecnie rządzących, że cały naród żyje w takich emocjach, że Polski nie da się obronić bez programu SAFE. Zadaję więc sobie pytanie, jak to było, że udawało się kupować południowokoreańskie czołgi K2, Himarsy, udawało się zbroić Rzeczpospolitą Polską bez programu SAFE?

 

Zakute łby z dobrą pamięcią

W ramach przekonywania Polaków i prezydenta do przyjęcia SAFE premier Tusk odwiedza kolejne zakłady zbrojeniowe, którym obiecuje złote góry z unijnej pożyczki. 23 lutego dotarł również do Stalowej Woli, gdzie obiecał zakładowi zamówienia z SAFE opiewające na kwotę 20 miliardów złotych. To właśnie tam, przechadzając się wśród maszyn, nagrał filmik, w którym swoich oponentów nazywa „zakutymi łbami”.

„⁠Jesteśmy w Stalowej Woli, o której ostatnio było tak głośno. Nazwozili tu partyjniaków, podnosili wrzask, protestowali przeciwko wielkim pieniądzom, jakie mają trafić do tej Huty. Podobnie jak do innych zakładów pracy przemysłu zbrojeniowego w Polsce. Ten krzyk, że pieniądze dla Niemców. Postaram się to wytłumaczyć najprościej, jak potrafię. Patrzcie mi na usta: 20 miliardów, tylko dla tej Huty, Stalowa Wola, Podkarpacie Polska. Dotarło, zakute łby?”.

Agresywna retoryka ma zapewne podnieść temperaturę dyskusji i odwrócić uwagę od znanych już faktów. Na słowa Tuska odpowiedzi padły bowiem już wcześniej, zanim prowokacyjne nagranie szefa rządu pojawiło się w sieci.

„Tusk broni Huty Stalowa Wola? Grabarz tego zakładu występuje teraz w roli adwokata. Za jego rządów znaczna część zakładu została sprzedana Chińczykom i masowo zwalniano pracowników”

– pisał kilka dni wcześniej na X były szef MON Mariusz Błaszczak, zauważając, że zamówienia, które Tusk zapowiada w HSW, są jedynie kroplą w morzu potrzeb, a co gorsza – mogą zablokować wyprodukowanie pozostałych Borsuków dla polskiej armii. Z kolei prezydent Lucjusz Nadbereżny podczas poświęconej obronności i przyszłości HSW konferencji z udziałem polityków PiS wspominał czasy poprzednich rządów Tuska jako moment kontynuacji fatalnych dla huty działań ekipy Leszka Millera.

„Rok 2008, 2009, 2010 – przypomina Nadbereżny – w każdym tym roku możemy wrócić do nagłówków gazet, 1000 ludzi na bruk, kolejna spółka Huty Stalowa Wola upada, 600 pracowników na bruk, trzy kolejne spółki, praca na 4/5 etatu, brak jakichkolwiek perspektyw, bezrobocie w Stalowej Woli wynoszące ponad 16%, w sąsiednim bratnim powiecie niżańskim 26%. To czas, kiedy moje pokolenie młodych ludzi zostało wygnanych ze Stalowej Woli, bo nie mieli tutaj żadnej perspektywy”.

Młody samorządowiec zaznacza, że to właśnie ówczesne rozczarowanie rządami PO pozwoliło mu wygrać wybory w mieście. Prezydent nie widzi w nowych propozycjach szansy ani dla miasta, ani dla przemysłu obronnego i puentuje:

„Stalowa Wola nie oczekuje łaski. Oczekuje stabilnych zamówień, jasnych decyzji i konsekwentnej polityki wzmacniania krajowego przemysłu. Udowodniliśmy już, że potrafimy realizować wielkie projekty. I będziemy to robić dalej – w imię bezpieczeństwa i suwerenności Polski”.



 

Polecane