W Łodzi może dojść do referendum. Chodzi o odwołanie prezydent Hanny Zdanowskiej

W Łódź pojawiła się inicjatywa referendum w sprawie odwołania prezydent miasta Hanna Zdanowska oraz Rady Miejskiej. Część mieszkańców i środowisk społecznych zapowiada zbiórkę podpisów, wskazując na narastające problemy miasta i kontrowersje wokół decyzji władz samorządowych.
Prezydent Łodzi Hanna Zdanowska
Prezydent Łodzi Hanna Zdanowska / Wikipedia CC BY 2,0 Belgium24.eu

Co musisz wiedzieć:

  • W Łódź pojawiła się inicjatywa przeprowadzenia referendum w sprawie odwołania prezydent miasta Hanna Zdanowska oraz Rady Miejskiej. Aby doszło do głosowania, organizatorzy muszą zebrać kilkadziesiąt tysięcy podpisów mieszkańców.
  • Zwolennicy referendum zarzucają władzom miasta m.in. rosnące zadłużenie, problemy z infrastrukturą drogową, kontrowersje wokół planów zagospodarowania terenów zielonych oraz styl zarządzania magistratem.
  • W przeszłości próby przeprowadzenia referendum w Łodzi już się pojawiały, jednak nie udało się zebrać wymaganej liczby podpisów. Tym razem inicjatorzy liczą, że rosnące niezadowolenie części mieszkańców zwiększy szanse na powodzenie inicjatywy.

 

„Ekipa” to najczęściej stosowane określenie na to, że w Łodzi rządzi po prostu Platforma Obywatelska (Koalicja Obywatelska). Dlaczego „ekipa”? Jak opowiadają zwolennicy i przeciwnicy, oraz zaciekli wrogowie Zdanowskiej wymyślono, że taka narracja częściowo usprawiedliwi prezydent przed ewentualnymi rozliczeniami jej rządów.

 

Zarzuty zwolenników referendum

Wśród zarzutów zwolenników referendum, oprócz urządzenia na terenie Ogrodu Botanicznego komercyjnego parku, czyli „miejskiej dżungli, są niezmiennie:

  1. Katastrofalny stan łódzkich dróg i lekceważenie tego przez miasto;
  2. Zadłużenie miasta;
  3. Brak pomysłu na budownictwo miejskie;
  4. Wzrost cen mieszkań należących do deweloperów budujących bez przeszkód kolejne „apartamentowce”;
  5. Polityka informacyjna odbierana jako propaganda miejskiej PO; zbudowana jako filar „informacji” miejskich, lokalna gazetka w dużym nakładzie wydawana przez bibliotekę miejską finansowaną przez urząd – propaganda powstająca konsekwentnie dzięki zwerbowaniu do magistratu za duże pieniądze byłych dziennikarzy GW, TVP oraz innych mediów;
  6. Arogancja władzy od szeregowego urzędnika poprzez dyrektorów do wiceprezydentów i prezydenta;
  7. Skrajne upolitycznienie Łodzi przez PO/KO.

Czy ten katalog wymaga uzupełnień? Na pewno tak. Za punkt dla zabiegających o plebiscyt można uznać punkt 7., czyli lekceważenie przeciwnika. Bo to, co naprawdę wybija się w ostatnich dwóch kadencjach na plan pierwszy to właśnie arogancja władzy. I zastraszanie obywateli – dodają niektórzy.

To drugie trudniej udowodnić, bo przecież – jak mówią komentatorzy przychylni miastu: „nie wiadomo, kto w mediach społecznościowych grozi krytykującym urząd dziennikarzom i wysuwa pod ich adresem zarzuty z kosmosu”. Tak opisano rzekomy – w opinii miasta – atak na piszącego te słowa. Atak z profilu przewodniczącego łódzkiej Rady Miejskiej Bartosza Domaszewicza. Sam szef samorządu nie ukrywa zresztą, że to on pisał wieczorem pod moim adresem. 

 

Od budowy do magistratu

Hanna Zdanowska ma teraz 67 lat. Jest absolwentką prestiżowego łódzkiego XXVI LO i Politechniki Łódzkiej (inżynieria środowiska – jak podają oficjalne źródła). Młoda Hanna została majstrem na budowie. Po pracy na budowie miała firmę odzieżową, co w mieście włókniarzy nie jest jakimś wyjątkiem. Była też dyrektorem biura Izby Przemysłowo-Handlowej w Łodzi. Zdanowska lubi się też bawić. To podczas biznesowych podróży po Chinach zrobiono jej zdjęcie tańczącej na stole w dyskotece w Kantonie. Jej partnerem w tym dalekowschodnim tańcu był ówczesny senator PO Marek Trzciński ze Zduńskiej Woli. Potwierdził on prawdziwość zdjęcia. I w rozmowie z portalem naszemiasto.pl przekazał:

- Chętnie zresztą przekażę jeszcze ostrzejsze fotki. Na przykład na ostatniej imprezie sylwestrowej szalałem w stroju Gucia. Miałem długie czułki

– powiedział były senator PO prawie 20 lat temu.

Publikowano zdjęcia "zmęczonej" prezydent Łodzi. „Ale kto o 8 rano wygląda dobrze” – mówi poseł KO, który chce zachować anonimowość.

 

Od Kropiwnickiego do KO

Zanim Zdanowska dostała się do parlamentu była przez rok zastępcą prawicowego prezydenta Łodzi w latach 2002-2010 Jerzego Kropiwnickiego. Mówiło się wtedy wiele w mieście o zbliżeniu Zdanowskiej do partii konserwatywnych, wskazywano, że była wśród sympatyków Ruchu Odbudowy Polski. Widywano ją nawet z liderem ROP śp. premierem Janem Olszewskim, kiedy ten gościł w Łodzi. Prezydent nigdy tego oficjalnie nie potwierdziła.

Od 2006 roku obecna prezydent Łodzi nadal pełni funkcję liderki PO w mieście. Już jako działaczka KO, najpierw koalicji a teraz partii. Nie przestała być prominentnym politykiem ugrupowania. Do władzy obecna ekipa doszła w styczniu 2010 roku, kiedy to odwołano konserwatywnego prezydenta, jednego z dawnych liderów ZChN i ministra w rządzie premierów Olszewskiego i Suchockiej. Zdaniem Kropiwnickiego była to zmowa łódzkiego SLD - wówczas rządził regionem postkomunistycznej partii dzisiejszy frontmen i śledczy KO, europoseł Dariusz Joński

Były prezydent Jerzy Kropiwnicki po referendum, w którym go odwołano dodawał też, że wezwany do pozostania w domach jego elektorat, został manipulowany przez PO, bo wyborcy Platformy na referendum poszli obniżając próg frekwencyjny, zatem pozostanie w domach zwolenników Kropiwnickiego nic nie dało. 
Po prawie 8 latach prawicowego samorządu, poprzez 10 miesięcy administrowania przez młodych polityków SLD i PO z tzw. domowego przedszkola, droga do prezydentury dla Zdanowskiej została otwarta. 

 

Zwolennicy referendum wolą pozostać anonimowi

Raczej pewne jest, że ideę referendum wesprą kręgi ogólnopolskiej i łódzkiej opozycji, czyli radni i posłowie PiS z liderką tej partii w Łodzi Agnieszką Wojciechowską van Heukelom. Nie wiadomo jeszcze jak zachowa się Konfederacja, która tak jak w kraju, tak w Łodzi drze koty i z rządzącymi i z opozycją. 

Nie jest łatwo uzyskać wypowiedź, kogoś ze zwolenników referendum w sprawie odwołania władz Łodzi. Czy się boją? Podkreślają, że nie, ale nie chcą na razie zdradzać szczegółów, taktyki, strategii. A to – ich zdaniem – mogłoby spowodować ujawnienie ich imion i nazwisk. Dotarłem do wielu tzw. społeczników, którzy chcą odwołania władz Łodzi. Tylko jeden z nich zgodził się na ujawnienie personaliów. Po kilku godzinach wycofał się z tego. „Jeszcze za wcześnie” – akcentował. Pytany, czy się boi zaprzeczył. „No co Pan, oni w urzędzie i tak wiedzą, bo mają dobry >>wywiad<<, ale teraz, oficjalnie, jeszcze się nie ujawnię” – mówił działacz ruchu miejskiego. 

Pretensje do urzędników

Z opowieści ze spotkania z władzami miasta wyłania się rzeczywisty i niezbyt radosny kształt łódzkiej demokracji bezpośredniej. „Na spotkaniu było chyba czterech społeczników. Natychmiast pojawiło się dwa razy więcej radnych PO i prominentnych urzędników. Atmosfera nie sprzyjała rozmowom” – mówiła osoba, która na spotkaniu też nie znalazła się przypadkowo. „Po prostu urzędnicy Zdanowskiej są tak zadufani w sobie i niegrzeczni, że jakakolwiek rozmowa, chociażby o łódzkim Ogrodzie Botanicznym jest niemożliwa” – uważa jeden z obserwatorów spotkania. Osoba będąca autorytetem w łódzkim środowisku naukowym przekonuje, że na razie organizacje pozarządowe, wybierając „apolityczne instrumenty protestu”, przygotowują się do prawdziwej walki z urzędnikami - „Na plan pierwszy trzeba wysunąć skomplikowaną sprawę Ogrodu Botanicznego. Skomplikowaną, ale chodzi o przyszłość zielonej Łodzi i dostępu do terenów, z które władza chce zrobić komercyjny park z dżunglą a przecież jest także biletowane łódzkie Orientarium” – mówi naukowiec prosząc o zachowanie anonimowości.

 

Rozgrywki frakcyjne

W Dzień Kobiet 2026 roku prezydent Łodzi uzyskała jeden z najgorszych wyników w wyborach na lidera struktur partii w dużych miastach, bo jak nieprecyzyjnie podają prorządowe media, Zdanowska zdobyła „prawie” 80 proc. głosów w wyborach na szefa łódzkiej KO. Wyniki „prawie” 100 proc. głosów, jak za Bieruta, Gomułki, Gierka i Jaruzelskiego uzyskali w Łódzkiem: premier Donald Tuska – na szefa partii i poseł KO z Sieradza Cezary Tomczyk, wiceszef MON, który oprócz swojego ministerialnego pryncypała z PSL, od lat dogląda w imieniu Tuska, jak radzi sobie Zdanowska w łódzkim magistracie.

Jest tajemnicą poliszynela, że prezydent miasta od dawna toczy polityczne, wewnętrzne bitwy z wieloletnim posłem i regionalnym liderem PO oraz ministrem w rządach PO-PSL Cezarym Grabarczykiem, którego nie ma teraz w parlamencie, oficjalnie – jak mówił Grabarczyk w 2023 roku – z powodu „wady prawnej” a chodziło o zatajenie przez byłego ministra sprawiedliwości szczegółów wydania pozwolenia na broń.

 

Szansa na referendum

Dlaczego kłopoty Zdanowskiej i problemy KO w Łodzi są takie ważne? Bo to one spowodowały, że po raz pierwszy od 15 lat, od kiedy władze zdominowane przez KO, przy symbolicznym udziale Lewicy, pojawiła się szansa na referendum. W obliczu plebiscytu można realnie planować odwołanie prezydent miasta i Rady Miejskiej w Łodzi.

Przeciwnicy Zdanowskiej podejmowali już takie próby. Ostatnią kilka lat temu zdominowała łódzka społeczniczka Agnieszka Wojciechowska van Heukleom. Do referendum nie doszło, bo nie udało się zebrać wymaganej liczby podpisów, wówczas ok. 60 tys. Ta sama Wojciechowska van Heukelom, już jako posłanka PiS startowała w ostatnich wyborach samorządowych. Już w pierwszej turze Hanna Zdanowska wygrała zdobywając ponad 59 proc. głosów, a posłankę opozycji poparło ponad 22 proc. łodzian.

Dwa lata temu wynik Zdanowskiej był gorszy (59 proc.) niż w wyborach 2018 roku (70 proc.). Czy to trend? Tak uznali zwolennicy referendum. I wysuwają na plan pierwszy próbę – ich zdaniem – sprzedaży Ogrodu Botanicznego, czyli przejęcia terenów zielonych na zachodzie Łodzi przez zarządzany przez miasto i jego zaufanych urzędników. Zwolennicy plebiscytu uważają, że teraz próba zebrania odpowiedniej ilości głosów pod wnioskiem o referendum, może się zakończyć powodzeniem.

 

"Najsłabsze władze w historii"

Jednym z nielicznych udzielających wypowiedzi mediom zwolenników referendum jest przedstawiciel ugrupowania „Energia dla Łodzi” doktor ekonomii Janusz Wdzięczak, który kandydował, bez sukcesu, w wyborach na prezydenta miasta w 2024 roku. Sympatyzujący z czeską Partią Piratów Wdzięczak wymienia kilka negatywnych cech obecnej władzy. I potwierdza, że poparcie dla Zdanowskiej w mieście maleje. „Wielu moich znajomych głosowałoby teraz zarówno za odwołaniem prezydent Hanny Zdanowskiej, jak i za odwołaniem Rady Miejskiej w Łodzi” – podkreślił ekonomista. 

„Pierwsza kadencja obecnej prezydent wyglądała jeszcze w miarę sensownie (lata 2010 – 2014 – red.). Kolejne jednak były już pasmem porażek, niedotrzymanych obietnic. Myślę, że wiele osób głosowałoby również za odwołaniem rady miasta, bo – formalnie – nie prezydent te podwyżki uchwala, tylko radni” – mówi Wdzięczak.

- Nie da się ukryć, że w historii łódzkiego samorządu to obecni radni są najsłabszą jakościowo radą miejską

– podsumowuje polityczny aspekt ewentualnego referendum.

 

Polityka informacyjna magistratu

Co jeszcze uwiera zwolenników referendum? „To byli dziennikarze łódzkich mediów publicznych i lokalnego dodatku Gazety Wyborczej. Propagandowe ramię Hani – jak mówią w urzędzie” – mówi o miejskim biurze prasowym wolontariuszka jednej z fundacji, której nie sprzyja magistrat, organizacja jest powiązana z Kościołem katolickim. Działaczka również nie podaje nazwiska, chociaż i jej fundacja i ona sama nie są w Łodzi anonimowi - „To ekipa grająca na niskich uczuciach, proszę zobaczyć, jak niekiedy prostackie i sprzyjające tylko klikalności są wpisy na fejsbukowym profilu miasta” – zachęca, aby potwierdzić swą tezę.

Posty na fanpejdżach miasta irytują mieszkańców. Oto notka z 10 marca z profilu Łódź, który – wg. danych z portalu – obserwuje pół miliona ludzi. „Czy wiedzieliście, że z dworca Łódź Fabryczna pociągiem lub autobusem dojedziecie do ponad 70 miejsc w Polsce i w Europie?” – to wpis, na który, tak ja na inne posty, coraz częściej łodzianie reagują nerwowo. „Super, ale ja bym chciał tunelem na Kaliski dojechać, bo muszę dy**ć przez Andrzejów” – odpisał jeden z internautów niezadowolony, że ślimaczy się budowa podziemnej kolei miejskiej i drogi przez Łódź do wstrzymanego przez PO Centralnego Portu Komunikacyjnego.

„To są tylko wpisy mające wzburzyć łodzian i zapewnić profilowi klikalność. Z tym pół miliona obserwujących to pewnie taka sama ściema, jak w ubiegłym roku 5 milionów turystów w Łodzi” – mówi informatyk z firmy współpracującej z urzędem miasta. „Propagandyści z Piotrkowskiej 104 (siedziba władz Łodzi – red) policzyli chyba logowania komórek na autostradzie, ale na pewno nie tylko w wakacje” – mówi sceptyczny pracownik firmy komputerowej - jeszcze dwa lata temu mówił mi gorsze rzeczy o ekipie Zdanowskiej pod nazwiskiem, chociaż wówczas z tego nie skorzystałem…

 

Dziennikarze w magistracie

W ogóle w „ekipie” Zdanowskiej są młodzi ludzie, no, teraz trochę starsi niż 15 lat temu.  Przed drugą kadencją Hanny Zdanowskiej zaczęto masowo zatrudniać w urzędzie dziennikarzy. Podsuwano im – jak mówią mi nieoficjalnie urzędnicy Zdanowskiej, którzy pozostali jeszcze po administracji Kropiwnickiego – tematy, niby przez opozycyjną wówczas Lewicę, ale jednak te tematy krążyły. Nie wiadomo, czy dziennikarze o tym wiedzieli. Ale być może wielu z nich chciało się kilkanaście lat temu ustatkować, a w mediach, zresztą do tej pory – wiadomo – śmieciowe umowy, brak ubezpieczenia, no i zarobki, czasem, takie sobie.

Przez kilkanaście lat widziałem wielu młodych adeptów dziennikarstwa, niektórzy byli nawet zdolni, ale lądowali w łódzkim ośrodku władzy i przy okazji ekspozyturze PO, czyli przy ówczesnej i dzisiejszej władzy ogólnopolskiej. 

 

Z biura prasowego do zoo

Przykładem kariery dziennikarza jest dawny dziennikarz TVP w Łodzi Łukasz Goss. W TVP Łódź mówiono, że był „denerwujący, ale raczej lubiany”. Łukasz Goss jako „oficer prasowy” Zdanowskiej miał i ma doskonałe relacje z większością dziennikarzy. To on ma być – jak piszą łódzkie media - aktywny w sprawie przejęcia Ogrodu Botanicznego przez Holding Łódź. Jednocześnie wielu pamięta go z pracy w telewizji publicznej, jako „zaciekłego prawicowca”.

Może to skutek opinii ludzi, którzy dali się nabrać na nazwisko. Bowiem Janina Goss przez lata była jedną z ważniejszych osób w łódzkim PiS. Nie tylko zresztą łódzkim, bo od lat przyjaźni się z prezesem partii Jarosławem Kaczyńskim. Sam Goss, jeszcze jako dziennikarz telewizyjny podchodził do tego z dystansem.

Nogi na stole

Według relacji lokalnej Wyborczej, kiedy poseł Wojciechowska i radna Izabela Kaczmarska były z kontrolą poselską w łódzkim zoo Orientarium, gdzie Goss wtedy był prezesem, bez skrępowania miał trzymać nogi na biurku. A wizyta nie była kurtuazyjna, bo chodziło o umowy, które zawarła miejska spółka z radnymi z obozu prezydent Hanny Zdanowskiej. Podczas następnej wizyty poseł i radnej prezes Goss miał żuć gumę, potem podciągać sobie bezceremonialne spodnie – i podobno tym razem wiedział, że jest filmowany.

Według relacji dziennikarzy, arogancją wykazywali się również były rzecznik prasowy Zdanowskiej Marcin Masłowski i pracownica biura prasowego Aleksandra Hac. Oboje pracowali w łódzkim dodatku do Gazety Wyborczej. Trudne są też kontakty z wiceprezydentem Tomaszem Piotrkowskim, a wiceprezydent Adam Pustelnik ma być od stycznia „zajęty umieszczaniem w Internecie krótkich filmików, gdzie przekonuje o swoich kompetencjach, ale mówi najczęściej o polityce krajowej lub międzynarodowej”.

 

"Łodzianie są śledzeni"

Zdaniem Janusza Wdzięczaka, który od lat obserwuje ekipę Zdanowskiej nie tylko jako ekonomista, czas, kiedy prezydent Łodzi rządziła poprzez biuro prasowe, dobiega końca. „Ta propaganda się powoli wyczerpuje” – twierdzi ekonomista - „Nawet w mediach prorządowych coraz częściej krytykują ekipę Zdanowskiej”.

W internetowym wydaniu lokalnej Gazety Wyborczej 6 marca br. ukazał się artykuł: „Setki tysięcy Łodzian śledzonych na ogromną skalę. Reklamowe kombinacje ŁOT”. 

- „Mam 30 stron twardych dowodów na to, że Łodzianie są śledzeni na skalę, której nie powstydziłyby się światowe korporacje - mówi Maciej Lesiak, informatyk”

– czytamy w artykule Piotra Brzóski i Alicji Zboińskiej. 

Dane z Karty Łodzianina dla ŁOT

Jest tam też opisany mechanizm przekazywania danych mieszkańców z danych umieszczonych m.in. w Karcie Łodzianina. Związki z tym mają – zdaniem GW – m.in. Łódzka Organizacja Turystyczna i… Łukasz Goss. Prezes spółki Holding Łódź nie odbiera już żadnego z moich telefonów (może ma dużo aparatów), biuro prasowe od lat nie odpowiada na moje maile, ale udało mi się znaleźć wypowiedź Gossa. Nie zgadniecie, gdzie? W Gazecie Wyborczej, która zaatakowała teraz ekipę Zdanowskiej sprzyjając jej przez 15 lat.

Goss tłumaczy najnowszą aferę w otoczeniu Zdanowskiej w taki sposób: „Tworząc Kartę, nie chcieliśmy wydawać pieniędzy Łodzian. Nie ma tu więc żadnego transferu z budżetu, ale w zamian przychody marketingowe są po stronie ŁOT. Bo oni muszą pracować nad tym, żeby zrównoważyć koszty systemu, które są bardzo duże”.

 

Co dalej?

Nie wiadomo, czy obecne kłopoty Hanny Zdanowskiej w jej partii, czy propagandowa bańka, jaką otacza się przy pomocy byłych dziennikarzy będą miały znaczenie w ewentualnym zorganizowaniu referendum. Sprawa z referendum w Krakowie na pewno budzi jednocześnie nadzieje zwolenników referendum w Łodzi i obawy łódzkich urzędników, ale czy plan wypali?

W Łodzi powszechna jest opinia, że miasto nie było po 89 roku w tak trudnym położeniu.
 


 

POLECANE
Napięcie na Bliskim Wschodzie. USA apelują o otwarcie cieśniny Ormuz Wiadomości
Napięcie na Bliskim Wschodzie. USA apelują o otwarcie cieśniny Ormuz

Ambasador USA przy ONZ Michael Waltz oświadczył w niedzielę, że Stany Zjednoczone „zachęcają, a nawet żądają” udziału innych państw w otwarciu cieśniny Ormuz, której blokada przez Iran skutkuje gwałtownym wzrostem cen paliw na świecie. Z podobnym apelem wystąpił w sobotę prezydent USA Donald Trump.

Serial „Klan” zaskoczy widzów. Nowe wyzwania dla głównej postaci Wiadomości
Serial „Klan” zaskoczy widzów. Nowe wyzwania dla głównej postaci

W najnowszym odcinku serialu „Klan” bohaterowie zmierzą się z kilkoma trudnymi sytuacjami. Bożenka nadal jest zła na Tomka po zdarzeniu przed kinem. Chłopak nie chciał pomóc potrzebującemu i od razu uznał go za oszusta. Dodatkowo tłumaczył się swoimi „zasadami”, co jeszcze bardziej zdenerwowało Bożenkę. Kamila uważa jednak, że jej siostra reaguje zbyt ostro.

Grafzero: Book Haul zima 2026 z ostatniej chwili
Grafzero: Book Haul zima 2026

Co trafiło na półkę Grafzero vlog literacki zimą 2026 roku - są książki o kotach, są stare powieści historyczne, dwie książki naukowe i trochę literackich nowości. Nie mogło zabraknąć też noblisty!

Niepokojące wieści dla kadry. Polski bramkarz z urazem Wiadomości
Niepokojące wieści dla kadry. Polski bramkarz z urazem

Podstawowy bramkarz piłkarskiej reprezentacji Polski Łukasz Skorupski doznał kolejnej kontuzji. W wyjazdowym meczu 29. kolejki włoskiej ekstraklasy z Sassuolo (1:0) miał w końcówce problem z mięśniem uda, ale nie mógł zejść z boiska, bo jego zespół wykorzystał już limit zmian.

Poruszające wyznanie przed występem w „Tańcu z gwiazdami” Wiadomości
Poruszające wyznanie przed występem w „Tańcu z gwiazdami”

Przygotowania do kolejnego odcinka programu „Taniec z gwiazdami” przyniosły nie tylko taneczne wyzwania, ale też bardzo osobiste wyznania. Paulina Gałązka, która w show występuje z Michałem Bartkiewiczem, podczas treningów wróciła pamięcią do trudnego momentu ze swojej młodości.

Konkurs w Oslo kończy się po pierwszej serii. Polacy poza czołówką Wiadomości
Konkurs w Oslo kończy się po pierwszej serii. Polacy poza czołówką

Paweł Wąsek zajął 21. miejsce, Kacper Tomasiak 24., Kamil Stoch 28., a Maciej Kot 29. w jednoseryjnym konkursie Pucharu Świata w skokach narciarskich w Oslo. Wygrał Japończyk Tomofumi Naito. Drugą serię odwołano z powodu zbyt silnego wiatru.

Nie żyje były piłkarz i trener Wiadomości
Nie żyje były piłkarz i trener

Smutna informacja pojawiła się w mediach społecznościowych klubu Włókniarz Konstantynów Łódzki. Zmarł jego były zawodnik Tomasz Smakowski. Piłkarz miał 43 lata. W ostatnim czasie zmagał się z ciężką chorobą.

Utrudnienia po wypadku na niestrzeżonym przejeździe kolejowym Wiadomości
Utrudnienia po wypadku na niestrzeżonym przejeździe kolejowym

Jedna osoba zginęła, a jedna została ranna i trafiła do szpitala, po tym jak w niedzielę na niestrzeżonym przejeździe kolejowym w miejscowości Ogorzelice pod szynobus wjechało BMW. Trasa w miejscu wypadku jest zablokowana. Utrudnienia w ruchu samochodowym i pociągów mogą potrwać do wieczora.

Protest przed Pałacem Prezydenckim. Dwa lata po wyborach skandują... precz z Kaczorem z ostatniej chwili
Protest przed Pałacem Prezydenckim. Dwa lata po wyborach skandują... "precz z Kaczorem"

W niedzielę przed Pałacem Prezydenckim odbył się protest przeciwko decyzji prezydenta Karola Nawrockiego ws. unijnej pożyczki SAFE. Demonstranci skandowali... "precz z Kaczorem". "Oni dalej wierzą, że rządzi" – piszą z ironią internauci.

Pogoda nagle zaskoczy. Nadchodzą chłodniejsze dni z ostatniej chwili
Pogoda nagle zaskoczy. Nadchodzą chłodniejsze dni

Początek marca był wyjątkowo ciepły i słoneczny. Jednak ta aura szybko się kończy i w kolejnych tygodniach wkrótce odczujemy znaczną zmianę. Zamiast rosnących temperatur i rozkwitu wiosny, w ciągu dnia temperatura często spadnie poniżej 10 st. C, a nocami może być ujemna.

REKLAMA

W Łodzi może dojść do referendum. Chodzi o odwołanie prezydent Hanny Zdanowskiej

W Łódź pojawiła się inicjatywa referendum w sprawie odwołania prezydent miasta Hanna Zdanowska oraz Rady Miejskiej. Część mieszkańców i środowisk społecznych zapowiada zbiórkę podpisów, wskazując na narastające problemy miasta i kontrowersje wokół decyzji władz samorządowych.
Prezydent Łodzi Hanna Zdanowska
Prezydent Łodzi Hanna Zdanowska / Wikipedia CC BY 2,0 Belgium24.eu

Co musisz wiedzieć:

  • W Łódź pojawiła się inicjatywa przeprowadzenia referendum w sprawie odwołania prezydent miasta Hanna Zdanowska oraz Rady Miejskiej. Aby doszło do głosowania, organizatorzy muszą zebrać kilkadziesiąt tysięcy podpisów mieszkańców.
  • Zwolennicy referendum zarzucają władzom miasta m.in. rosnące zadłużenie, problemy z infrastrukturą drogową, kontrowersje wokół planów zagospodarowania terenów zielonych oraz styl zarządzania magistratem.
  • W przeszłości próby przeprowadzenia referendum w Łodzi już się pojawiały, jednak nie udało się zebrać wymaganej liczby podpisów. Tym razem inicjatorzy liczą, że rosnące niezadowolenie części mieszkańców zwiększy szanse na powodzenie inicjatywy.

 

„Ekipa” to najczęściej stosowane określenie na to, że w Łodzi rządzi po prostu Platforma Obywatelska (Koalicja Obywatelska). Dlaczego „ekipa”? Jak opowiadają zwolennicy i przeciwnicy, oraz zaciekli wrogowie Zdanowskiej wymyślono, że taka narracja częściowo usprawiedliwi prezydent przed ewentualnymi rozliczeniami jej rządów.

 

Zarzuty zwolenników referendum

Wśród zarzutów zwolenników referendum, oprócz urządzenia na terenie Ogrodu Botanicznego komercyjnego parku, czyli „miejskiej dżungli, są niezmiennie:

  1. Katastrofalny stan łódzkich dróg i lekceważenie tego przez miasto;
  2. Zadłużenie miasta;
  3. Brak pomysłu na budownictwo miejskie;
  4. Wzrost cen mieszkań należących do deweloperów budujących bez przeszkód kolejne „apartamentowce”;
  5. Polityka informacyjna odbierana jako propaganda miejskiej PO; zbudowana jako filar „informacji” miejskich, lokalna gazetka w dużym nakładzie wydawana przez bibliotekę miejską finansowaną przez urząd – propaganda powstająca konsekwentnie dzięki zwerbowaniu do magistratu za duże pieniądze byłych dziennikarzy GW, TVP oraz innych mediów;
  6. Arogancja władzy od szeregowego urzędnika poprzez dyrektorów do wiceprezydentów i prezydenta;
  7. Skrajne upolitycznienie Łodzi przez PO/KO.

Czy ten katalog wymaga uzupełnień? Na pewno tak. Za punkt dla zabiegających o plebiscyt można uznać punkt 7., czyli lekceważenie przeciwnika. Bo to, co naprawdę wybija się w ostatnich dwóch kadencjach na plan pierwszy to właśnie arogancja władzy. I zastraszanie obywateli – dodają niektórzy.

To drugie trudniej udowodnić, bo przecież – jak mówią komentatorzy przychylni miastu: „nie wiadomo, kto w mediach społecznościowych grozi krytykującym urząd dziennikarzom i wysuwa pod ich adresem zarzuty z kosmosu”. Tak opisano rzekomy – w opinii miasta – atak na piszącego te słowa. Atak z profilu przewodniczącego łódzkiej Rady Miejskiej Bartosza Domaszewicza. Sam szef samorządu nie ukrywa zresztą, że to on pisał wieczorem pod moim adresem. 

 

Od budowy do magistratu

Hanna Zdanowska ma teraz 67 lat. Jest absolwentką prestiżowego łódzkiego XXVI LO i Politechniki Łódzkiej (inżynieria środowiska – jak podają oficjalne źródła). Młoda Hanna została majstrem na budowie. Po pracy na budowie miała firmę odzieżową, co w mieście włókniarzy nie jest jakimś wyjątkiem. Była też dyrektorem biura Izby Przemysłowo-Handlowej w Łodzi. Zdanowska lubi się też bawić. To podczas biznesowych podróży po Chinach zrobiono jej zdjęcie tańczącej na stole w dyskotece w Kantonie. Jej partnerem w tym dalekowschodnim tańcu był ówczesny senator PO Marek Trzciński ze Zduńskiej Woli. Potwierdził on prawdziwość zdjęcia. I w rozmowie z portalem naszemiasto.pl przekazał:

- Chętnie zresztą przekażę jeszcze ostrzejsze fotki. Na przykład na ostatniej imprezie sylwestrowej szalałem w stroju Gucia. Miałem długie czułki

– powiedział były senator PO prawie 20 lat temu.

Publikowano zdjęcia "zmęczonej" prezydent Łodzi. „Ale kto o 8 rano wygląda dobrze” – mówi poseł KO, który chce zachować anonimowość.

 

Od Kropiwnickiego do KO

Zanim Zdanowska dostała się do parlamentu była przez rok zastępcą prawicowego prezydenta Łodzi w latach 2002-2010 Jerzego Kropiwnickiego. Mówiło się wtedy wiele w mieście o zbliżeniu Zdanowskiej do partii konserwatywnych, wskazywano, że była wśród sympatyków Ruchu Odbudowy Polski. Widywano ją nawet z liderem ROP śp. premierem Janem Olszewskim, kiedy ten gościł w Łodzi. Prezydent nigdy tego oficjalnie nie potwierdziła.

Od 2006 roku obecna prezydent Łodzi nadal pełni funkcję liderki PO w mieście. Już jako działaczka KO, najpierw koalicji a teraz partii. Nie przestała być prominentnym politykiem ugrupowania. Do władzy obecna ekipa doszła w styczniu 2010 roku, kiedy to odwołano konserwatywnego prezydenta, jednego z dawnych liderów ZChN i ministra w rządzie premierów Olszewskiego i Suchockiej. Zdaniem Kropiwnickiego była to zmowa łódzkiego SLD - wówczas rządził regionem postkomunistycznej partii dzisiejszy frontmen i śledczy KO, europoseł Dariusz Joński

Były prezydent Jerzy Kropiwnicki po referendum, w którym go odwołano dodawał też, że wezwany do pozostania w domach jego elektorat, został manipulowany przez PO, bo wyborcy Platformy na referendum poszli obniżając próg frekwencyjny, zatem pozostanie w domach zwolenników Kropiwnickiego nic nie dało. 
Po prawie 8 latach prawicowego samorządu, poprzez 10 miesięcy administrowania przez młodych polityków SLD i PO z tzw. domowego przedszkola, droga do prezydentury dla Zdanowskiej została otwarta. 

 

Zwolennicy referendum wolą pozostać anonimowi

Raczej pewne jest, że ideę referendum wesprą kręgi ogólnopolskiej i łódzkiej opozycji, czyli radni i posłowie PiS z liderką tej partii w Łodzi Agnieszką Wojciechowską van Heukelom. Nie wiadomo jeszcze jak zachowa się Konfederacja, która tak jak w kraju, tak w Łodzi drze koty i z rządzącymi i z opozycją. 

Nie jest łatwo uzyskać wypowiedź, kogoś ze zwolenników referendum w sprawie odwołania władz Łodzi. Czy się boją? Podkreślają, że nie, ale nie chcą na razie zdradzać szczegółów, taktyki, strategii. A to – ich zdaniem – mogłoby spowodować ujawnienie ich imion i nazwisk. Dotarłem do wielu tzw. społeczników, którzy chcą odwołania władz Łodzi. Tylko jeden z nich zgodził się na ujawnienie personaliów. Po kilku godzinach wycofał się z tego. „Jeszcze za wcześnie” – akcentował. Pytany, czy się boi zaprzeczył. „No co Pan, oni w urzędzie i tak wiedzą, bo mają dobry >>wywiad<<, ale teraz, oficjalnie, jeszcze się nie ujawnię” – mówił działacz ruchu miejskiego. 

Pretensje do urzędników

Z opowieści ze spotkania z władzami miasta wyłania się rzeczywisty i niezbyt radosny kształt łódzkiej demokracji bezpośredniej. „Na spotkaniu było chyba czterech społeczników. Natychmiast pojawiło się dwa razy więcej radnych PO i prominentnych urzędników. Atmosfera nie sprzyjała rozmowom” – mówiła osoba, która na spotkaniu też nie znalazła się przypadkowo. „Po prostu urzędnicy Zdanowskiej są tak zadufani w sobie i niegrzeczni, że jakakolwiek rozmowa, chociażby o łódzkim Ogrodzie Botanicznym jest niemożliwa” – uważa jeden z obserwatorów spotkania. Osoba będąca autorytetem w łódzkim środowisku naukowym przekonuje, że na razie organizacje pozarządowe, wybierając „apolityczne instrumenty protestu”, przygotowują się do prawdziwej walki z urzędnikami - „Na plan pierwszy trzeba wysunąć skomplikowaną sprawę Ogrodu Botanicznego. Skomplikowaną, ale chodzi o przyszłość zielonej Łodzi i dostępu do terenów, z które władza chce zrobić komercyjny park z dżunglą a przecież jest także biletowane łódzkie Orientarium” – mówi naukowiec prosząc o zachowanie anonimowości.

 

Rozgrywki frakcyjne

W Dzień Kobiet 2026 roku prezydent Łodzi uzyskała jeden z najgorszych wyników w wyborach na lidera struktur partii w dużych miastach, bo jak nieprecyzyjnie podają prorządowe media, Zdanowska zdobyła „prawie” 80 proc. głosów w wyborach na szefa łódzkiej KO. Wyniki „prawie” 100 proc. głosów, jak za Bieruta, Gomułki, Gierka i Jaruzelskiego uzyskali w Łódzkiem: premier Donald Tuska – na szefa partii i poseł KO z Sieradza Cezary Tomczyk, wiceszef MON, który oprócz swojego ministerialnego pryncypała z PSL, od lat dogląda w imieniu Tuska, jak radzi sobie Zdanowska w łódzkim magistracie.

Jest tajemnicą poliszynela, że prezydent miasta od dawna toczy polityczne, wewnętrzne bitwy z wieloletnim posłem i regionalnym liderem PO oraz ministrem w rządach PO-PSL Cezarym Grabarczykiem, którego nie ma teraz w parlamencie, oficjalnie – jak mówił Grabarczyk w 2023 roku – z powodu „wady prawnej” a chodziło o zatajenie przez byłego ministra sprawiedliwości szczegółów wydania pozwolenia na broń.

 

Szansa na referendum

Dlaczego kłopoty Zdanowskiej i problemy KO w Łodzi są takie ważne? Bo to one spowodowały, że po raz pierwszy od 15 lat, od kiedy władze zdominowane przez KO, przy symbolicznym udziale Lewicy, pojawiła się szansa na referendum. W obliczu plebiscytu można realnie planować odwołanie prezydent miasta i Rady Miejskiej w Łodzi.

Przeciwnicy Zdanowskiej podejmowali już takie próby. Ostatnią kilka lat temu zdominowała łódzka społeczniczka Agnieszka Wojciechowska van Heukleom. Do referendum nie doszło, bo nie udało się zebrać wymaganej liczby podpisów, wówczas ok. 60 tys. Ta sama Wojciechowska van Heukelom, już jako posłanka PiS startowała w ostatnich wyborach samorządowych. Już w pierwszej turze Hanna Zdanowska wygrała zdobywając ponad 59 proc. głosów, a posłankę opozycji poparło ponad 22 proc. łodzian.

Dwa lata temu wynik Zdanowskiej był gorszy (59 proc.) niż w wyborach 2018 roku (70 proc.). Czy to trend? Tak uznali zwolennicy referendum. I wysuwają na plan pierwszy próbę – ich zdaniem – sprzedaży Ogrodu Botanicznego, czyli przejęcia terenów zielonych na zachodzie Łodzi przez zarządzany przez miasto i jego zaufanych urzędników. Zwolennicy plebiscytu uważają, że teraz próba zebrania odpowiedniej ilości głosów pod wnioskiem o referendum, może się zakończyć powodzeniem.

 

"Najsłabsze władze w historii"

Jednym z nielicznych udzielających wypowiedzi mediom zwolenników referendum jest przedstawiciel ugrupowania „Energia dla Łodzi” doktor ekonomii Janusz Wdzięczak, który kandydował, bez sukcesu, w wyborach na prezydenta miasta w 2024 roku. Sympatyzujący z czeską Partią Piratów Wdzięczak wymienia kilka negatywnych cech obecnej władzy. I potwierdza, że poparcie dla Zdanowskiej w mieście maleje. „Wielu moich znajomych głosowałoby teraz zarówno za odwołaniem prezydent Hanny Zdanowskiej, jak i za odwołaniem Rady Miejskiej w Łodzi” – podkreślił ekonomista. 

„Pierwsza kadencja obecnej prezydent wyglądała jeszcze w miarę sensownie (lata 2010 – 2014 – red.). Kolejne jednak były już pasmem porażek, niedotrzymanych obietnic. Myślę, że wiele osób głosowałoby również za odwołaniem rady miasta, bo – formalnie – nie prezydent te podwyżki uchwala, tylko radni” – mówi Wdzięczak.

- Nie da się ukryć, że w historii łódzkiego samorządu to obecni radni są najsłabszą jakościowo radą miejską

– podsumowuje polityczny aspekt ewentualnego referendum.

 

Polityka informacyjna magistratu

Co jeszcze uwiera zwolenników referendum? „To byli dziennikarze łódzkich mediów publicznych i lokalnego dodatku Gazety Wyborczej. Propagandowe ramię Hani – jak mówią w urzędzie” – mówi o miejskim biurze prasowym wolontariuszka jednej z fundacji, której nie sprzyja magistrat, organizacja jest powiązana z Kościołem katolickim. Działaczka również nie podaje nazwiska, chociaż i jej fundacja i ona sama nie są w Łodzi anonimowi - „To ekipa grająca na niskich uczuciach, proszę zobaczyć, jak niekiedy prostackie i sprzyjające tylko klikalności są wpisy na fejsbukowym profilu miasta” – zachęca, aby potwierdzić swą tezę.

Posty na fanpejdżach miasta irytują mieszkańców. Oto notka z 10 marca z profilu Łódź, który – wg. danych z portalu – obserwuje pół miliona ludzi. „Czy wiedzieliście, że z dworca Łódź Fabryczna pociągiem lub autobusem dojedziecie do ponad 70 miejsc w Polsce i w Europie?” – to wpis, na który, tak ja na inne posty, coraz częściej łodzianie reagują nerwowo. „Super, ale ja bym chciał tunelem na Kaliski dojechać, bo muszę dy**ć przez Andrzejów” – odpisał jeden z internautów niezadowolony, że ślimaczy się budowa podziemnej kolei miejskiej i drogi przez Łódź do wstrzymanego przez PO Centralnego Portu Komunikacyjnego.

„To są tylko wpisy mające wzburzyć łodzian i zapewnić profilowi klikalność. Z tym pół miliona obserwujących to pewnie taka sama ściema, jak w ubiegłym roku 5 milionów turystów w Łodzi” – mówi informatyk z firmy współpracującej z urzędem miasta. „Propagandyści z Piotrkowskiej 104 (siedziba władz Łodzi – red) policzyli chyba logowania komórek na autostradzie, ale na pewno nie tylko w wakacje” – mówi sceptyczny pracownik firmy komputerowej - jeszcze dwa lata temu mówił mi gorsze rzeczy o ekipie Zdanowskiej pod nazwiskiem, chociaż wówczas z tego nie skorzystałem…

 

Dziennikarze w magistracie

W ogóle w „ekipie” Zdanowskiej są młodzi ludzie, no, teraz trochę starsi niż 15 lat temu.  Przed drugą kadencją Hanny Zdanowskiej zaczęto masowo zatrudniać w urzędzie dziennikarzy. Podsuwano im – jak mówią mi nieoficjalnie urzędnicy Zdanowskiej, którzy pozostali jeszcze po administracji Kropiwnickiego – tematy, niby przez opozycyjną wówczas Lewicę, ale jednak te tematy krążyły. Nie wiadomo, czy dziennikarze o tym wiedzieli. Ale być może wielu z nich chciało się kilkanaście lat temu ustatkować, a w mediach, zresztą do tej pory – wiadomo – śmieciowe umowy, brak ubezpieczenia, no i zarobki, czasem, takie sobie.

Przez kilkanaście lat widziałem wielu młodych adeptów dziennikarstwa, niektórzy byli nawet zdolni, ale lądowali w łódzkim ośrodku władzy i przy okazji ekspozyturze PO, czyli przy ówczesnej i dzisiejszej władzy ogólnopolskiej. 

 

Z biura prasowego do zoo

Przykładem kariery dziennikarza jest dawny dziennikarz TVP w Łodzi Łukasz Goss. W TVP Łódź mówiono, że był „denerwujący, ale raczej lubiany”. Łukasz Goss jako „oficer prasowy” Zdanowskiej miał i ma doskonałe relacje z większością dziennikarzy. To on ma być – jak piszą łódzkie media - aktywny w sprawie przejęcia Ogrodu Botanicznego przez Holding Łódź. Jednocześnie wielu pamięta go z pracy w telewizji publicznej, jako „zaciekłego prawicowca”.

Może to skutek opinii ludzi, którzy dali się nabrać na nazwisko. Bowiem Janina Goss przez lata była jedną z ważniejszych osób w łódzkim PiS. Nie tylko zresztą łódzkim, bo od lat przyjaźni się z prezesem partii Jarosławem Kaczyńskim. Sam Goss, jeszcze jako dziennikarz telewizyjny podchodził do tego z dystansem.

Nogi na stole

Według relacji lokalnej Wyborczej, kiedy poseł Wojciechowska i radna Izabela Kaczmarska były z kontrolą poselską w łódzkim zoo Orientarium, gdzie Goss wtedy był prezesem, bez skrępowania miał trzymać nogi na biurku. A wizyta nie była kurtuazyjna, bo chodziło o umowy, które zawarła miejska spółka z radnymi z obozu prezydent Hanny Zdanowskiej. Podczas następnej wizyty poseł i radnej prezes Goss miał żuć gumę, potem podciągać sobie bezceremonialne spodnie – i podobno tym razem wiedział, że jest filmowany.

Według relacji dziennikarzy, arogancją wykazywali się również były rzecznik prasowy Zdanowskiej Marcin Masłowski i pracownica biura prasowego Aleksandra Hac. Oboje pracowali w łódzkim dodatku do Gazety Wyborczej. Trudne są też kontakty z wiceprezydentem Tomaszem Piotrkowskim, a wiceprezydent Adam Pustelnik ma być od stycznia „zajęty umieszczaniem w Internecie krótkich filmików, gdzie przekonuje o swoich kompetencjach, ale mówi najczęściej o polityce krajowej lub międzynarodowej”.

 

"Łodzianie są śledzeni"

Zdaniem Janusza Wdzięczaka, który od lat obserwuje ekipę Zdanowskiej nie tylko jako ekonomista, czas, kiedy prezydent Łodzi rządziła poprzez biuro prasowe, dobiega końca. „Ta propaganda się powoli wyczerpuje” – twierdzi ekonomista - „Nawet w mediach prorządowych coraz częściej krytykują ekipę Zdanowskiej”.

W internetowym wydaniu lokalnej Gazety Wyborczej 6 marca br. ukazał się artykuł: „Setki tysięcy Łodzian śledzonych na ogromną skalę. Reklamowe kombinacje ŁOT”. 

- „Mam 30 stron twardych dowodów na to, że Łodzianie są śledzeni na skalę, której nie powstydziłyby się światowe korporacje - mówi Maciej Lesiak, informatyk”

– czytamy w artykule Piotra Brzóski i Alicji Zboińskiej. 

Dane z Karty Łodzianina dla ŁOT

Jest tam też opisany mechanizm przekazywania danych mieszkańców z danych umieszczonych m.in. w Karcie Łodzianina. Związki z tym mają – zdaniem GW – m.in. Łódzka Organizacja Turystyczna i… Łukasz Goss. Prezes spółki Holding Łódź nie odbiera już żadnego z moich telefonów (może ma dużo aparatów), biuro prasowe od lat nie odpowiada na moje maile, ale udało mi się znaleźć wypowiedź Gossa. Nie zgadniecie, gdzie? W Gazecie Wyborczej, która zaatakowała teraz ekipę Zdanowskiej sprzyjając jej przez 15 lat.

Goss tłumaczy najnowszą aferę w otoczeniu Zdanowskiej w taki sposób: „Tworząc Kartę, nie chcieliśmy wydawać pieniędzy Łodzian. Nie ma tu więc żadnego transferu z budżetu, ale w zamian przychody marketingowe są po stronie ŁOT. Bo oni muszą pracować nad tym, żeby zrównoważyć koszty systemu, które są bardzo duże”.

 

Co dalej?

Nie wiadomo, czy obecne kłopoty Hanny Zdanowskiej w jej partii, czy propagandowa bańka, jaką otacza się przy pomocy byłych dziennikarzy będą miały znaczenie w ewentualnym zorganizowaniu referendum. Sprawa z referendum w Krakowie na pewno budzi jednocześnie nadzieje zwolenników referendum w Łodzi i obawy łódzkich urzędników, ale czy plan wypali?

W Łodzi powszechna jest opinia, że miasto nie było po 89 roku w tak trudnym położeniu.
 



 

Polecane