REKLAMA

Trafił Kosa na dr. Rydlińskiego [po wizycie Heiko Maasa]: Tu USA, tam Niemcy a Polska liderem regionu

- Wczoraj wizytę w Polsce odbył Heiko Maas, nowy szef MSZ Niemiec. Z kolei już w poniedziałek w Warszawie pojawi się Kanclerz Niemiec. – Angela Merkel swoimi wizytami wyznacza pewien symboliczny gest względem chęci ożywienia Trójkąta Weimarskiego. Tak samo postąpił minister spraw zagranicznych – najpierw Paryż, później Warszawa. To oczywiście ważny gest pokazujący, że pomimo różnic, które dzielą rządy w Berlinie i Warszawie Niemcom zależy na ścisłych relacjach z Polską – ocenia w rozmowie z Mateuszem Kosińskim dr Bartosz Rydliński z UKSW
 Trafił Kosa na dr. Rydlińskiego [po wizycie Heiko Maasa]: Tu USA, tam Niemcy a Polska liderem regionu
/ Jakub Szymczuk KPRP
Mateusz Kosiński: Część elit bliskich obozowi „dobrej zmiany” odetchnęła z ulgą, że w nowym rządzie Niemiec i na czele SPD nie ma już Martina Schulza. Czy to faktycznie była najbardziej krytyczna wobec Polski persona?

Dr Bartosz Rydliński: Martin Schulz niejednokrotnie mówił, że nie jest przeciwny Polsce, czy Polakom, ale patrzy krytycznie na rząd Prawa i Sprawiedliwości. Chyba jestem daleki od stwierdzenia, że dzisiejsi ministrowie z ramienia SPD wykazywali się sympatią wobec Prawa i Sprawiedliwości. Heiko Maas, niemiecki minister spraw zagranicznych, który wczoraj wizytował Warszawę wcześniej był ministrem sprawiedliwości i bardzo krytycznie wypowiadał się na temat reformy sądownictwa i wspierał Unię w rozpoczęciu procedury artykułu 7. Traktatu Lizbońskiego. Dopiero teraz będziemy mogli zobaczyć, jak poszczególni politycy CDU/CSU i SPD będą reagować na dalsze reformy rządu w Warszawie. 

Wizyta Angeli Merkel w Polsce będzie drugą, tuż po wizycie we Francji, po zaprzysiężeniu. Czy tego typu symbole odgrywają ważną role w stosunkach międzynarodowych? To może być sygnał w kierunku instytucji unijnych, że kurs wobec Polski jest zmieniony?

Angela Merkel swoimi wizytami wyznacza pewien symboliczny gest względem chęci ożywienia Trójkąta Weimarskiego. Tak samo postąpił minister spraw zagranicznych – najpierw Paryż, później Warszawa. To oczywiście symboliczny gest pokazujący, że pomimo różnic, które dzielą rządy w Berlinie i Warszawie Niemcom zależy na ścisłych relacjach z Polską, choćby z tego względu, że Unia boryka się szeregiem problemów i kryzysów. Polska może być dla Niemiec ważnym partnerem w reformach Unii Europejskiej. Warto jednak zaznaczyć, że wizje rozwoju Unii Emmanuela Macrona są sprzeczne z tym co mówi rząd Mateusza Morawieckiego. Zacieśnienie współpracy w ramach strefy euro, czy Europa wielu prędkości nie jest w interesie Warszawy. 

#REKLAMA_POZIOMA#
#NOWA_STRONA#

Niemcy, które są jednym z pionierów „otwartego społeczeństwa” tkwią na zupełnie innym biegunie ideologicznym niż zmierzająca w stronę konserwatyzmu Polska. Czy pragmatyzm geopolityczny i ekonomiczny w naszych relacjach przezwycięży różnice ideologiczne?

Kwestie ideologiczne są ważne, ale na rynku wewnętrznym, gdzie chodzi o głosy wyborców. W polityce zagranicznej ważne są interesy i ich realizacja oraz kwestie bezpieczeństwa. Tutaj mamy po drodze i nie po drodze z Niemcami. Po drodze mamy z Angelą Merkel jeśli chodzi o jej spojrzenie w kierunku wschodnim. Poczynania Władimira Putina, a to co się wydarzyło niedawno, czyli użycie broni chemicznej na terenie Wielkiej Brytanii, po raz kolejny jest dowodem, że Putin jest politykiem nieodpowiedzialnym, który nie zawaha się użyć wszelkich narzędzi, by realizować imperialną politykę zagraniczną. Natomiast kością niezgody, co mogliśmy usłyszeć w Berlinie, podczas wizyty Mateusza Morawieckiego, jest fundamentalnie inne spojrzenie na gazociąg Nord Stream II. Widzimy zatem, że Angela Merkel zarówno jest, jak i nie jest sojusznikiem Polski. 

Na ile Polska jest traktowana jako pewien element większej gry między Niemcami a USA.  Spotkałem się z tezą, że najbliższe lata mogą być toczone pod dyktando rywalizacji ekonomicznej między tymi państwami. 

Oczywiście tu jest pewien problem, który leży przed rządem „dobrej zmiany”. Stany Zjednoczone w większym niż Niemcy stopniu są gwarantem naszego bezpieczeństwa. Natomiast nie zapominajmy, że z Niemcami mamy lepszą wymianę handlową i tego, że jesteśmy z nimi w jednej organizacji pod nazwą Unia Europejska, a nasze gospodarki są ze sobą niemal zlutowane. Przed rządem Mateusza Morawieckiego nie lada zadanie – jak wykonać ten geopolityczny trapez – być zarówno bliskim sojusznikiem Stanów Zjednoczonych, jak i Niemiec. Ku temu trzeba kierować się nie tylko poprzez bycie ważnym graczem w relacjach bilateralnych, ale starać się być liderem regionalnym. Polska będzie tyle znaczyć w relacjach międzynarodowych, o ile będzie liderem Europy Środkowej. Tego życzę wszystkim elitom politycznym – również tym z opozycji. 

#REKLAMA_POZIOMA#
#NOWA_STRONA#

Angeli Merkel dużo łatwiej przylecieć do Polski, w której premierem jest Mateusz Morawiecki a nie Beata Szydło? W końcu gdy Morawiecki przejmował stery to mówiło się o nowym otwarciu na Europę…

Były takie komentarze publicystyczne, ale proszę zwrócić uwagę na to, że awantura wokół nowelizacji ustawy o IPN bardzo szybko zweryfikowała tę tezę. Mateusz Morawiecki może odgrywać bardziej pragmatyczną, technokratyczną rolę w Unii Europejskiej jeżeli troszkę nauczy się grać w „unijną grę”. Dobrze była odczytywana w Brukseli jego propozycja dotycząca uszczelnienia fiskalnego w Unii Europejskiej. Natomiast przed Mateuszem Morawieckim jeszcze dużo do zrobienia i dużo wizyt do odbycia – zarówno w Berlinie, Brukseli, jak i Waszyngtonie. Polska musi grać różnymi sojuszami. Bycie po trosze państwem „piwotalnym” w relacjach z Zachodem może stanowić dla nas walor. 

Jak możemy oceniać wzrost poparcia dla AfD? Czy mamy się czego obawiać, bo to skrajnie antypolska partia, o czym świadczą słowa pochwalne, dla żołnierzy Wermachtu? A może powinniśmy  traktować AfD jako straszak – jak możecie nam zarzucać „skręt w prawo” skoro to w Waszym kraju najsilniejszą opozycją jest partia niemal neonazistowska… 

Niemiecka elita polityczna ciągle nie otrząsnęła się po wrześniowym wyniku wyborczego AfD. Tym bardziej problemem tej kombinacji Bundestagu jest to, że AfD będzie najsilniejszą partią opozycyjną. Wielu posłów i wiele posłanek tej partii będzie miało dostęp do mównicy w Bundestagu i z tej mównicy będzie kierować głośny apel na rynek wewnętrzny niemiecki, jak i na arenę międzynarodową. Oczywiście AfD może w niedalekiej przyszłości zyskiwać, bo po czterech latach poprzedniej „wielkiej koalicji” zarówno chadecja, jak i socjaldemokracja uzyskały najgorsze wyniki w powojennej historii. Dużo będzie zależało zarówno od Angeli Merkel i SPD żeby ta sytuacja się nie powtórzyła i AfD za cztery lata nie okazała się drugą, najsilniejszą partią z wynikiem około 20 proc. Warto zauważyć, że wielu polityków AfD to nowicjusze, którzy na korytarzach parlamentu mogą się poślizgnąć, ale trzeba bacznie patrzeć na to co będzie działo się w Berlinie. 

#REKLAMA_POZIOMA#

Ankieta
Czy Polska powinna budować mur na granicy?

 

POLECANE
Wydarzenia

Związek

Ankieta
Czy Polska powinna budować mur na granicy?
Tygodnik

Opinie

Popkultura