loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
Michał Ossowski, red. naczelny "TS": Pogoń Polaków za Europą
Opublikowano dnia 02.04.2018 18:20
Od blisko dwudziestu dziewięciu lat marzeniem Polaków jest osiągnięcie poziomu zarobków porównywalnego z zarobkami europejskimi. Wydawało się, że przystąpienie Polski do Unii Europejskiej w 2004 roku przyspieszy ten proces i tylko kwestią czasu będzie zrównanie płac polskich pracowników ze średnią unijną. Czy tak jest rzeczywiście, czy doganiamy Zachód, jeśli chodzi o wysokość zarobków?  

pixabay.com
O tym piszemy najnowszym wydaniu „Tygodnika Solidarność”. W 1995 roku pensje Polaków stanowiły średnio 13,7 proc. wynagrodzenia Niemców, w 2008 r. 33 proc., a w 2015 r. już tylko 29 proc. – wynika z raportu Beli Galgócziego przytoczonego przez Barbarę Michałowską.

Oznacza to, że w ciągu siedmiu lat różnice w zarobkach Polaków i Niemców wzrosły o 4 proc. Na przyczyny takiego stanu rzeczy wskazuje prof. Elżbieta Mączyńska w rozmowie z Robertem Wąsikiem. Jako jedną z głównych podaje oparcie długofalowego modelu gospodarczego na niskich w porównaniu do zachodnich płacach. Taka rola została nam narzucona w międzynarodowym procesie pracy. Przynosi to co prawda wymierne efekty, ale są one krótkotrwałe. Konieczny jest zatem stały rozwój technologiczny gwarantujący skorelowanie wzrostu płac ze wzrostem produktywności, a  ta w ciągu ostatnich lat jest jedną z najwyższych na świecie. W innym przypadku  Polska w dalszym ciągu będzie skazana na rolę „montowni Europy”, a płace polskich pracowników będą rosły wolniej niż zachodnich. 

Michał Ossowski

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (13/2018) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Konferencja "Układy zbiorowe drogą do społecznej gospodarki rynkowej" - Piotr Duda
Blogi
avatar
Elżbieta
Połomska

Połomska: Moloch, któremu smakują dzieci
  Sprawa zabijania dzieci nienarodzonych i dzieci takich jak mały Alfi ma jeszcze wiele den. Jednym z nich jest proceder pobierania ich narządów do przeszczepów co, jak informują media, na masową skalę dokonuje się w szpitalu w Liverpoolu, ale przecież nie tylko tam.\nInnym – używanie ciał zabitych dzieci nienarodzonych do hodowli szczepionek…
avatar
Jerzy
Bukowski

Dziwaczny bunt studentek
Czy określenie „najmilsza” można uznać za politycznie niepoprawne?
avatar
Przemysław
Jarasz

Były prominentny polityk śląskiej lewicy jest zbyt chory na więzienie, ale miał siły na rozrywkę
Być może to już jutro Sąd Rejonowy w Zabrzu zdecyduje ostatecznie o losach byłego wiceprezydenta Zabrza Jerzego W., prawomocnie skazanego na karę więzienia za udział w aferze korupcyjnej. Ten były samorządowiec i wpływowy onegdaj działacz lewicy na Śląsku w zasadzie powinien był już trafić za kraty, lecz próbuje od pewnego czasu udowodnić przed zabrzańskim sądem, iż po orzeczeniu wyroku tak poważnie podupadł na zdrowiu, że nie może trafić do więzienia. Tymczasem jak ustalił lokalny Głos Zabrza i Rudy Śl., Jerzy W. jeszcze do późnej jesieni ub.r., a nawet wiosną br. pojawiał się na meczach Górnika Zabrze i to pomimo tęgiego chłodu i zimowych wręcz warunków atmosferycznych. Zaś po nastaniu nowego roku brał udział nie tylko w opłatku środowisk biznesowych Zabrza, ale wręcz uczestniczył w zabawie karnawałowej. Jest też i inna kluczowa wątpliwość – czy Jerzy W. powinien być opiniowany przez miejscowych biegłych lekarzy sądowych m.in. pod kątem zaburzeń sercowych, skoro zarówno on, jak i jego małżonka – Anna powszechnie znani są ze ścisłych kontaktów ze światem śląskiej kardiologii medycznej?
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.