M. Lewandowski: Każdy, kto choć trochę obserwuje życie publiczne widzi, kto pojawia się na pikietach KOD

Musicie Komitet Obrony Demokracji pytać, o co im chodzi. My z niczego się nie wycofujemy. KOD uważamy za zorganizowaną bojówkę, która wyspecjalizowała się w psuciu, zakłócaniu uroczystości i imprez innych organizacji, to nie ma nic wspólnego z demokracją. Nie wyobrażamy sobie możliwości, żeby to towarzystwo przeprosić, z nimi możemy spotykać się w sądzie, lub na ulicy
- powiedział rzecznik "S" w rozmowie z dziennikarzami.
Stwierdziliśmy to, co jest oczywiste. Każdy, kto chociaż troszeczkę obserwuje to, co dzieje się w przestrzeni publicznej sam widzi, kto pojawia się na manifestacjach KOD-u, kto tworzy to towarzystwo. Zresztą jest to bardzo wąska i bardzo zradykalizowana grupa. Ciągle te same twarze, pojawiające się w różnych miejscach w Polsce. Ten proces jest bardziej im potrzebny, by pokazać że jeszcze istnieją, niż żeby cokolwiek udowodnić, bo szczerze mówiąc tłumów tu nie porwali
- kontynuował.
"S" mało że się nie wycofuje, w zupełności podtrzymujemy nasze słowa i bez względu na przebieg procesu i wynik pozostaniemy przy swoim. Z tym towarzystwem nie chcemy mieć nic wspólnego
- dodał. Na pytanie co by było, gdyby wyrok był dla "S" niekorzystny, odparł:
Sąd zawsze jest zagadką, sędziowie są różni, tylko tyle
- podsumował.
raw

Łódzka Solidarność przeciwko narastającemu pogorszeniu warunków życia i pracy w Polsce

Spotkanie EPSU w Tbilisi. O wspólnych problemach pracowników służb publicznych

Solidarność w Grupie Azoty oburzona wypowiedziami prezesa Marcina Celejowskiego

Za nami Walne Zebranie Delegatów Regionu Warmińsko-Mazurskiego NSZZ "Solidarność"

Anita Gargas z II Nagrodą Watergate za reportaże o PKP Cargo i Grupie Azoty
