loading
Proszę czekać...
Maria Ochman: Po raz pierwszy w systemie ochrony zdrowia dostrzega się nie tylko lekarzy i pielęgniarki
Opublikowano dnia 18.10.2018 15:41
– Ta ustawa nie rozwiązuje wszystkich problemów. Nie jest też panaceum na zmniejszenie dysproporcji płac i roszczeń pracowniczych. Ale po raz pierwszy w systemie ochrony zdrowia dostrzega się nie tylko lekarzy i pielęgniarki – praca w szpitalu jest przecież dziełem zespołowym – mówi Maria Ochman, przewodnicząca Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ Solidarność, w rozmowie z Barbarą Michałowską. 

fot. Marcin Żegliński, Tygodnik Solidarność
Prezydent podpisał na początku października ustawę o zmianie ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego pracowników wykonujących zawody medyczne zatrudnionych w podmiotach leczniczych oraz ustawę o zmianie ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym oraz niektórych innych ustaw. To jeden z największych sukcesów Solidarności służby zdrowia od wielu lat.
 

Droga do uchwalenia i potem podpisania tej ustawy przez prezydenta w tej formie wcale nie była prosta. Od kilkudziesięciu lat sygnalizowany był brak systemowego rozwiązania płac w służbie zdrowia. W pewnym stopniu próbował temu zaradzić minister Zbigniew Religa, który chciał wprowadzić zaznaczenie kosztów pracy do kontraktów. Ale po dojściu do władzy rząd PO odszedł od tego rozwiązania


- mówi w rozmowie z "TS" Maria Ochman. Ponownie rozpoczęcie rozmów na temat usystematyzowania płac miało miejsce z obecnym rządem. 
 

Pierwszym istotnym aspektem była zgoda co do tego, że wynagrodzenia odnosimy nie do wynagrodzenia minimalnego, tylko do średniej płacy krajowej (po 2021 roku). Druga rzecz to ustalenie w miarę uczciwych wskaźników płac i postulat, żeby objąć tymi wskaźnikami jak największą liczbę osób. Choć dziś poziom wskaźników jest naszym zdaniem jeszcze zbyt niski, przyjmujemy, że to jest minimum. (...) Wskaźniki są po to, by zadbać o słabszych. A dla nas, dla Solidarności, bardzo ważne jest to, żeby godnie zarabiali nie tylko ci, którzy mają atrakcyjną specjalizację, pracują w bogatym szpitalu, w zamożnym, dużym mieście. Ale także pracownicy małych powiatowych szpitali, być może przekształconych w spółkę prawa handlowego, gdzie pracownik jest kosztem


- wskazuje przewodnicząca. Opowiedziała, jak powstała tzw. ustawa podwyżkowa.
 

Pierwsza cegła wyjęta z muru to było pojawienie się możliwości podniesienia wynagrodzenia pracowników zarówno publicznych, jak i niepublicznych szpitali. Potem została wyjęta druga cegła. Zaczęliśmy rozmawiać o płacy zasadniczej. Liczona jest ona bez takich dodatków, jak staż pracy czy wynagrodzenie za dyżury, które często stanowią sporą część pensji pracowników szpitali. Jeśli więc są liczone od większej podstawy, cała pensja zauważalnie rośnie. Ta ustawa jako rozwiązanie szczególne ma sens wtedy, kiedy proponuje coś więcej niż Kodeks pracy i ustawa o płacy minimalnej. 
Potem mur obojętności wobec najsłabiej zarabiających zaczął się chwiać. Próbowaliśmy tłumaczyć, że podwyższanie wynagrodzenia tylko pracownikom medycznym jest sprzeczne z równością i solidarnością społeczną. Szczególnie, że czasem nie do końca możemy określić, kto jest „medyczny”, a kto „niemedyczny”. Przecież umowę o kontrakt podpisuje szpital, a więc wszyscy, którzy są w nim zatrudnieni, współpracują przy wykonywaniu tego świadczenia. Zarówno lekarz, jak i ten pracownik, który np. dba o to, aby sprzęt był właściwie wysterylizowany, aby były butle do tlenu, i ci, którzy zajmują się statystyką, bo również bez ich pracy NFZ nie zapłaci za świadczenie. Szpital więc to zespół. W związku z tym trzecia cegła, którą chcieliśmy wyjąć, to rozszerzenie zakresu podmiotowego o innych pracowników. W zeszłym roku niestety nie udało się to


- czytamy. Od momentu podpisania ustawy Solidarność walczyła, by wskaźnikami płac objąć nie tylko lekarzy i pielęgniarki, ale także np. salowe, sanitariuszy czy rejestratorki medyczne.
 

Z ogromnym wsparciem Prezydium Komisji Krajowej i przewodniczącego Piotra Dudy udało nam się na przełomie 2017 i 2018 roku uzyskać decyzję na Radzie Dialogu Społecznego, że trzeba pracować nad tą ustawą dalej. W lutym zaś rząd zdecydował się, m.in. pod presją środowiska związkowego, aby wyrazić zgodę na jej nowelizację. Nasze bicie głową w mur, co prawda już wyszczerbiony, przyniosło kolejny sukces. Uzyskaliśmy zgodę na rozszerzenie zakresu podmiotowego ustawy, ale proponowane stawki były poniżej godności. Musieliśmy więc stoczyć kolejną batalię. 

Z jednej strony, wyjmując te cegły z muru, napotykaliśmy na potężny atak ze strony środowisk lekarskich i pielęgniarskich. Z drugiej, przyspieszenie prac nastąpiło po protestach po tym, jak ministerstwo podpisało porozumienie z pielęgniarkami. Okazało się bowiem, że w tym samym czasie, kiedy my prowadziliśmy usystematyzowany dialog, przez pół roku w tajemnicy toczyły się rozmowy ministra Łukasza Szumowskiego ze związkiem pielęgniarek i położnych. Cały czas byliśmy atakowani przez część środowiska medycznego, które prowadząc przez pół roku w tajemnicy rozmowy z ministerstwem, podpisało porozumienie korzystne tylko dla jednej grupy zawodowej. Oburzyło to całe środowisko i uruchomiło spiralę roszczeń. Uchwalenie tej ustawy, choć bardzo potrzebne, na pewno nie zaspokoi roszczeń pracowniczych powstałych na skutek decyzji ministra Szumowskiego


- wskazuje przewodnicząca i dodaje, że atakowanie Solidarności tylko utwierdza w przekonaniu, jak bardzo potrzebne i jak bardzo trudne jest negocjowanie i zawieranie porozumień systemowych. 
 

O wiele łatwiej jest być przedstawicielem związku jednej grupy zawodowej, walczącym o godne wynagrodzenie tylko dla swoich. Bycie w Solidarności zobowiązuje do dbania o wszystkich zatrudnionych, a w sposób szczególny o tych, którzy mają mniejszą siłę przebicia


- konkluduje Maria Ochman.



Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Tysol.pl Wywiad Cezarego Krysztopy z Tomaszem Szatkowskim
Blogi
avatar
Przemysław
Jarasz

Przemysław Jarasz: Wielkanocne koszyki dla rodaków na Kresach od strażników więziennych
Funkcjonariusze Zakładu Karnego w Zabrzu włączyli się w świąteczną akcję i przygotowali wielkanocne koszyki dla Polaków mieszkających na Ukrainie. Produkty żywnościowe oraz wyprawki szkolne trafią w szczególności do uczniów szkół sobotnio – niedzielnych oraz osób starszych, przewlekle chorych i samotnych.
avatar
prof. Romuald
Szeremietiew

Prof. Romuald Szeremietiew: Najpierw było Rapallo
16 kwietnia 1922 r. w Rapallo, kanclerz Joseph Wirth i minister spraw zagranicznych Walther Rathenau w imieniu Niemiec oraz Georgij Cziczerin sowiecki komisarz ludowy spraw zagranicznych, zawarli układ, którego część niejawna była wymierzona przeciwko Polsce.
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: "Raport Witolda" rozchodzi się po świecie
To bardzo dobrze, że ważny dokument sporządzony przez jednego z największych bohaterów najnowszej historii trafia do coraz większej liczby osób wpływowych w swoich krajach.

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.