REKLAMA

Premier Szydło: Dotrzymujemy słowa! [W związku z kłamstwami na jego temat publikujemy wywiad W CAŁOŚCI]

"Cezary Krysztopa: Rząd podjął działania zmierzające do repolonizacji polskiego sektora bankowego – i to cieszy. A co z repolonizacją polskich mediów. Czy jest możliwe legislacyjne ograniczenie zagranicznego kapitału w polskich mediach? - Beata Szydło: Analizy i przygotowania takich zmian podjął się klub parlamentarny PiS. Wiem, że w tej chwili ta sprawa jest badana i rozważana. Oczywiście, trzeba tu zachować wielką ostrożność, by nie ograniczyć wolności mediów..."– z premier RP Beatą Szydło rozmawiają Krzysztof Świątek i Cezary Krysztopa
Marcin Żegliński Premier Szydło: Dotrzymujemy słowa! [W związku z kłamstwami na jego temat publikujemy wywiad W CAŁOŚCI]
Marcin Żegliński / Marcin Żegliński
Czytaj również: "Histeria po naszym wywiadzie z Premier Szydło: "Żegnajcie #NGO.sy!". Czy ktoś ten wywiad czytał?"
Nasz wywiad z P. Premier poraził prof. Krzemińskiego. Czy poraziła go kontrola wydatków publicznych?

Wywiad ukazał się w Tygodniku Solidarność


Rozmawiali: Krzysztof Świątek, Cezary Krysztopa
Współpraca: Julian Werner, Anna Sztandur, Ilona Gosiewska, Anna Gajewicz, Czarny Owiec, Jacenty, Adam Troszok, Bogdan Wojciechowski, Ewa Macionga, Fundacja Pro - Prawo do Życia: Wolsztyn, Kaz Pokoski, Dhabei Kreto, Roman Szuszewicz, 
Romana Abramczyk-Altmajer, Roman Pyszczek, Anna Gajdzińska, Roman Wojciechowski, Andrzej Majkowski, Richar Ricco, Małgorzata Bednarczyk, Ewa Bednaruk, Elżbieta Ludwik, Wiesia Dubowska, Leszek Król, An Placzek, Peter Jacob, Piotr Malek, Halinka Jakoniuk,  Jadwiga Sobel-Vijn, Jacek Łuczak, Maria Kamińska-Mosio 

Krzysztof Świątek: Jak Pani ocenia zwycięstwo Donalda Trumpa, jakiego przywództwa spodziewa się Pani po nim w porównaniu z Barackiem Obamą?

Premier Beata Szydło: Przede wszystkim trzeba pogratulować Donaldowi Trumpowi zwycięstwa, zaś Amerykanom wyboru – i uszanować tę decyzję. Słyszę bowiem bardzo dużo głosów krytycznych, podobnych do tych, które pojawiały się w trakcie kampanii prezydenta Andrzeja Dudy. Okazało się jednak, że przez ten rok nic złego się nie wydarzyło. Sprawy polskie zaczęły iść w dobrym kierunku, a Polacy mogą z satysfakcją mówić o mijającym roku. Myślę, że podobnie będzie w Stanach Zjednoczonych. Na pewno będzie to inna prezydentura, ale też polityka na świecie zaczyna być inna.

Wyniki wyborów w kolejnym państwie pokazują coś bardzo ważnego, czego wielu polityków jeszcze nie dostrzega. Ludzie mówią, że mają już dosyć elit, które koncentrują się tylko na własnych sprawach. Chcą, by politycy zajęli się realnymi sprawami obywateli. Donald Trump w doskonały sposób potrafił skanalizować tę niechęć do establishmentu. I zwyciężył. A to, jakim prezydentem będzie w przyszłości i czy ma rzeczywistą wolę zmiany, pokażą już najbliższe miesiące. Myślę, że nie tylko Ameryka, ale też świat potrzebuje silnego przywództwa. Stany Zjednoczone zawsze były państwem stabilizującym sytuację.

KŚ: Czy sądzi Pani, że fala antyestablishmentowa za chwilę dobije do Francji, może do Niemiec? Czy wymiana polit-poprawnych elit jest potrzebna?

Oczywiście, sygnały płynące z krajów europejskich również pokazują, że dotychczasowa polityka elit się nie sprawdza. Najlepszym przykładem jest Wielka Brytania. Brexit jest przecież jednym wielkim „nie” dla elit, które rządziły do tej pory, niekoniecznie w Wielkiej Brytanii. Myślę że to była odpowiedź Brytyjczyków na ogólną sytuację w UE.

Jednak nie zawsze te ruchy czy partie, chcące przejąć władzę w poszczególnych państwach, a które w tej chwili stawiają się w kontrze do establishmentu, są partiami chcącymi coś budować, mającymi konstruktywne programy czy projekty. Są partie, które chcą tylko burzyć. To byłoby absolutnie niekorzystne, gdyby w państwach europejskich do głosu doszli przedstawiciele takich ugrupowań. Jednak politycy są od tego, by potrafili wyciągać wnioski z tego, co się dzieje, i oceniać sytuację.

Nie jesteśmy w stanie dzisiaj przewidzieć, w którym kierunku pójdzie prezydentura Donalda Trumpa. Możemy oceniać tylko to, co mówił w kampanii wyborczej. Myślę, że to budowanie napięć, czasem nawet wieszczenie ogromnego kryzysu, które w tej chwili widoczne jest również w polskich mediach, to jest tylko i wyłącznie wywoływanie strachu przez tych, którzy nie mogą pogodzić się z demokratycznym werdyktem wyborców.

KŚ: Profesor Marek Jan Chodakiewicz, geopolityk i historyk, który komentował dla „Tygodnika” wynik wyborów w USA, uważa, że Polska powinna również dla Stanów mieć ofertę. Powinna być nią stabilizacja w regionie, tu wraca do idei Międzymorza. Polska mogłaby wtedy oczekiwać wzmocnienia wschodniej flanki NATO, czy nawet elementów broni atomowej w Polsce. Jak Pani to ocenia?

Jeśli Polska chce być na arenie międzynarodowej podmiotem, jednym z głównych graczy, na pewno musi mieć ofertę opartą na różnego rodzaju konstruktywnych projektach. My przez ten rok budowaliśmy wokół Polski, czy może razem z Polską, sojusz państw tej części Europy po to, by pokazywać, że mamy wspólną wizję bezpieczeństwa, rozwoju gospodarczego i politycznego.

To jest oczywiście gra różnych interesów. Nie łudźmy się – nawet w Grupie Wyszehradzkiej w tej chwili najmocniej wskazywanym przykładem pozytywnej zmiany w relacjach między Polską a innymi państwami naszego regionu są różne interesy, mimo że ostatnio te relacje jeszcze bardziej się zacieśniły. Te cztery państwa mają przecież różne uwarunkowania gospodarcze i polityczne. Jednak wartością jest to, że my w zasadniczych kwestiach, ważnych i dla funkcjonowania UE, i dla rozwoju regionu, potrafimy znaleźć ze sobą płaszczyznę porozumienia. Zatem jeśli chodzi o Stany Zjednoczone, dla nas najistotniejsze jest, by dotrzymane i utrzymane zostały przede wszystkim postanowienia podjęte na szczycie NATO w Warszawie. Jeśli pokażemy, że chcemy być podmiotowo traktowani, przy dobrze prowadzonej polityce zagranicznej uda nam się zbudować relacje jeszcze lepsze, niż mieliśmy do tej pory. Dodam, że te zmiany zaczęły się już również w polskiej dyplomacji – zostanie powołany nowy ambasador w USA.

Cezary Krysztopa: PiS wygrało wybory, podnosząc hasło polskiej suwerenności. Natomiast umowa CETA zawiera zapisy, m.in. arbitraż, kóry poprzez instytucje będące poza demokratyczną kontrolą może mieć wpływ na polską legislację, co odbędzie się ze szkodą dla polskiej suwerenności. Dlaczego PiS nie wetuje tej umowy?

Bardzo dokładnie przeanalizowaliśmy tę umowę. Wiem, że z CETĄ wiązały się różne obawy, również te dotyczące GMO i arbitrażu. Mieliśmy do wyboru albo utrzymywanie obecnego stanu, który nie jest dobry i również nie daje równych szans polskim przedsiębiorcom przy dochodzeniu swoich praw w kontaktach z Kanadyjczykami, i są na to przykłady, albo zdecydować się na przyjęcie CETY, która w ocenie ekspertów daje większe i lepsze gwarancje.

Chciałabym, abyśmy jednak pamiętali, że CETA zostanie przyjęta przez Polskę tylko wtedy, gdy tak zdecyduje 2/3 parlamentarzystów – to nasze dodatkowe zabezpieczenie i gwarancja, iż umowa ta musi spełniać polskie oczekiwania. To jest także silny mandat. Gdyby umowa stworzyła jakiekolwiek zagrożenie, polski parlament może ją odrzucić.

Druga rzecz – dążymy do tego, aby przedstawiciel Polski zasiadał w sądzie arbitrażowym – rozmowy wciąż trwają. W naszej ocenie, po przeanalizowaniu wszelkich okoliczności, przyjęcie tej umowy, ale z bardzo mocnymi gwarancjami, jest korzystniejsze niż obecny stan.

#NOWA_STRONA#

KŚ: Dla „S” sprawą kluczowa była ustawa obniżająca wiek emerytalny do 65 lat dla mężczyzn, do 60 lat dla kobiet. Ta obietnica przedwyborcza została spełniona. Czy PiS przewiduje jednak przegląd ubezpieczeń społecznych? W obecnym systemie ubezpieczeń są lepsi płatnicy, głównie pracownicy etatowi, i tacy, którzy do wspólnego systemu się nie dokładają.

Deklarowaliśmy, że projekt ustawy obniżający wiek emerytalny to zobowiązanie, którego dotrzymamy w tym roku. I tak się stało. Ustawa zacznie obowiązywać od IV kwartału przyszłego roku, bo ustawa została już przyjęta przez sejm. To kolejne nasze ważne zobowiązanie, z którego wywiązaliśmy się. Chcemy, aby Polacy mieli wybór i mogli sami decydować, czy chcą przejść na emeryturę w wieku 60 (kobiety) lub 65 lat ( mężczyźni), czy będą pracowali dłużej. Nasi poprzednicy , koalicja PO-PSL nie potrafiła również i w tej sprawie wsłuchać się w głos ludzi... Dodatkowo chciałabym przypomnieć, iż zakończony został już przegląd emerytalny w ZUS-ie. Pani Prezes Gertruda Uścińska przedstawiła mi wstępne analizy. Przed nami jednak wciąż dyskusja na temat systemu emerytalnego jako całości. Chciałabym, aby w tym procesie uczestniczyli przedstawiciele Rady Dialogu Społecznego, związki zawodowe, parlamentarzyści, ale przede wszystkim eksperci i specjaliści, którzy pomogą nam w wypracowaniu dobrych rozwiązań na przyszłość. 

KŚ: Co chwilę wraca kwestia uposażeń pracowników byłego aparatu bezpieczeństwa PRL. Słyszymy, że np. morderca ks. Popiełuszki wciąż pobiera sowitą emeryturę. Czy ta sprawa zostanie w końcu rozwiązana?

Projekt ustawy jest w tej chwili w konsultacjach międzyresortowych. Został przygotowany przez pana ministra Mariusza Błaszczaka.

CK: Media społecznościowe stają się istotną częścią rynku medialnego, mają duży wpływ na opinię publiczną. Dwa najistotniejsze dla polskich mediów społecznościowych portale, czyli Facebook i Twitter, poniekąd stosują cenzurę prewencyjną, sekują treści konserwatywne i blokują profile konserwatywne. Czy polski rząd ma jakiś pomysł na to, w jaki sposób zmusić portale do przestrzegania polskiego prawa, w którym cenzura prewencyjna jest zakazana?

Media społecznościowe do tej pory były oazą wolności. Nie można godzić się na mowę nienawiści, agresję czy różnego rodzaju próby zastraszania innych osób w mediach społecznościowych, jednak stosowana ostatnio polityczna cenzura niektórych profili jest zdumiewająca. Jestem zwolenniczką wolności słowa również w internecie. W zaistniałej sytuacji minister cyfryzacji Anna Streżyńska podjęła się przygotować pewną propozycję. Na pewno musimy to bardzo dobrze przeanalizować, ale generalnie jestem zdania, aby państwo i politycy nie ingerowali w wolność słowa i wolność wypowiedzi, również tej w internecie.

#NOWA_STRONA#

KŚ: Kwestia ochrony zdrowia – jedna z najbardziej newralgicznych spraw dla pani rządu. Minister Radziwiłł nie zbiera dobrych opinii z różnych środowisk, w tym także związkowych. Czy Pani rząd planuje systemowe rozwiązania, które pozwoliłyby odczuć Polakom wyraźną poprawę w tej sferze życia?

Reforma służby zdrowia to jedna z najtrudniejszych reform. Wdrażając jakiekolwiek zmiany w służbie zdrowia, trzeba uwzględnić bowiem z jednej strony interes pacjentów, a z drugiej interesy różnych grup zawodowych pracujących w służbie zdrowia. Pacjenci oczekują lepszego dostępu do lekarzy, do tanich leków, z kolei lekarze chcą pracować w dobrych warunkach i być godnie wynagradzani. To wyzwanie, któremu w najbliższych latach będziemy chcieli sprostać.

Program zmian, który przygotował minister Radziwiłł, w mojej opinii jest dobrym programem i realizuje program PiS. W tej chwili trwa etap przygotowania koncepcji, część ustaw jest już po konsultacjach społecznych.

Naszym podstawowym założeniem była likwidacja NFZ. Nie po to, by go po prostu zlikwidować tylko, by pieniądze, które są kierowane do służby zdrowia, nie były marnotrawione.

Projekt przewiduje utworzenie sieci szpitali, wzmocnienie opieki zdrowotnej, a docelowo chcemy sprawić, by pacjenci mogli bez kolejek korzystać z usług medycznych.

Pierwsze kroki w tym kierunku minister Radziwiłł już zrobił, bo przecież przyjęliśmy ustawę o darmowych lekach dla seniorów. Podjęliśmy też decyzję, że będziemy finansować szczepionki na pneumokoki. Przed nami jest jednak zasadniczy trzon tej reformy. Mogę zapewnić, że na pewno będzie to reforma, której wszystkie ustawy będą szeroko konsultowane.

CK: Sytuacja międzynarodowa staje się coraz trudniejsza. Dla nas największym zagrożeniem jest oczywiście Rosja, wykonująca sporo ruchów, które moglibyśmy uznać za wrogie. W tej sytuacji konieczny jest plan modernizacji technicznej wojska. Kiedy będą poważne dostawy dużej ilości sprzętu do polskiej armii?

Przede wszystkim, kiedy przejęliśmy władzę, stanęliśmy przed koniecznością odbudowy polskiej armii. To jest plan, który postawił sobie minister Macierewicz. Zmniejszenie liczebości polskiego wojska za naszym poprzedników doprowadziło do tego, że Polska w pewnym momencie stała się właściwie bezbronna. Dzisiaj minister Macierewicz ma przed sobą ogromne wyzwanie i je konsekwentnie realizuje, co nie jest łatwe.

Przypominam sobie sytuację z poprzednich lat. Praktycznie co roku do budżetu państwa wracały niewydane przez armię pieniądze.To jest też kwestia zmiany ludzi odpowiedzialnych za przygotowywanie projektów i przeprowadzanie przetargów. Minister Macierewicz w naszej ostatniej rozmowie powiedział, że mogę być spokojna, jeżeli chodzi o wydatki na ten rok. Zapewnił, że te pieniądze zostaną wydane. Warto zwrócić uwagę, że Polska jako jeden z nielicznych krajów wypełnia zobowiązanie wynikające z członkostwa w NATO i przeznacza na armię 2% PKB wydatków z budżetu państwa.

Naszym ambitnym planem jest również to, aby zakupy sprzętu dla polskiego wojska – śmigłowców, okrętów i łodzi podwodnych – mogły być dokonywane w Polsce, ale zdajemy sobie sprawę z tego, że zakłady muszą być do tego przygotowane. W ostatnim czasie podjęliśmy jednak kilka dobrych decyzji – Stalowa Wola zaczęła pełnić teraz inną rolę.

W tej chwili realizujemy także ogromny projekt obrony terytorialnej. W przyszłym roku będą dostrzegalne jego pierwsze efekty. Wielkim wsparciem dla nas są decyzje, które zapadły na szczycie NATO w Warszawie.

CK: Opozycja podnosi, że zakupy sprzętu dla armii przesunięto ze względu na program Rodzina 500 plus.

Nie ma tu żadnego powiązania. 17 mld złotych na program 500 plus udało nam się znaleźć w budżecie, który przecież nie był przez nas przygotowany – bez ograniczenia wydatków na infrastrukturę, armię czy inne ważne cele. Jedynym powodem jest to, iż opozycja nie przygotowała żadnych projektów inwestycji dla armii. Zastaliśmy puste szuflady i musimy wszystko przygotowywać od początku.

#NOWA_STRONA#

KŚ: Jak ocenia Pani pierwszy rok funkcjonowania Rady Dialogu Społecznego, której pracami kierował szef „S” Piotr Duda?

Współpracę z RDS, jak również z panem przewodniczącym Dudą oceniam bardzo dobrze. Mogę jedynie uderzyć się w piersi i przyznać, że być może my, jako rząd, czasami nieco nadwyrężaliśmy cierpliwość RDS. Działo się tak dlatego, że albo dawaliśmy bardzo krótki czas na konsultacje, albo nie wszystkie projekty trafiały pod obrady RDS, a powinny były trafić. Na początku naszych prac były one przyjmowane trybem poselskim. Nie oznacza to jednak, że rząd nie chce rozmawiać. Przecież to my byliśmy partią, która w kampanii wyborczej zaznaczała wyraźnie, że Polska potrzebuje dialogu. Będziemy cały czas wierni tym zapewnieniom, tyle tylko, że niektóre ustawy musieliśmy przyjąć w bardzo szybkim tempie. Chcę jednak podkreślić, że nawet jeśli nie było szerokich konsultacji, to jesteśmy zawsze w kontakcie z Solidarnością, także z jej sekcjami branżowymi. RDS jest pomocną formą współpracy, bo jest płaszczyzną, na której mogą się ścierać różne poglądy różnych środowisk.

KŚ: Podczas przekazania kierowania Radą pani Henryce Bochniarz powiedziała Pani, że „teraz czas na przedsiębiorców”. Co oznaczały te słowa?

Przewodnictwo przejmuje pani Henryka Bochniarz, przedstawiciel pracodawców. Moje słowa miały zwrócić uwagę na to, że rząd w tej chwili przechodzi do drugiego etapu swojego funkcjonowania. W tym roku koncentrowaliśmy się głównie na projektach społecznych.
Już na początku powiedzieliśmy, że musimy przeprowadzić w Polsce zmiany, które dadzą ludziom godne życie, poprawią ich funkcjonowanie, zapewnią rodzinom wsparcie. Stąd program 500 plus, podniesienie minimalnej płacy do 2 tys. zł, minimalnej emerytury do 1 tys. zł czy wprowadzenie minimalnej stawki godzinowej. To wszystko było potrzebne, ponieważ przez ostatnich osiem lat, a nawet od momentu transformacji w Polsce, duże grupy ludzi były wypychane na margines. Działo się z to nie z ich winy, ale dlatego, że elity w Polsce były skoncentrowane na własnych interesach, a nie sprawach zwykłych Polaków. My powiedzieliśmy, że chcemy wspierać zwykłych obywateli i wprowadzać zmiany, by dać ludziom szansę na normalne funkcjonowanie i godne życie. Ważne jest też, by młodzi ludzie nie myśleli o tym, gdzie i kiedy kupić bilet do Londynu, lecz by chcieli tutaj zostawać. Jednak każdy projekt społeczny będzie zrealizowany wtedy, kiedy gospodarka będzie się rozwijała, kiedy będzie dobra koniunktura.

Przez rok został przygotowany plan Mateusza Morawieckiego, rządowy plan odpowiedzialnego rozwoju. Obecnie przychodzi czas na jego realizację. W tym gospodarczym planie rozwoju to właśnie przedsiębiorcom przypisano ogromną rolę. W najbliższych 12 miesiącach chcemy skoncentrować się na realizacji tego projektu.

CK: Kiedy nastąpi obiecane podwyższenie kwoty wolnej od podatku oraz obniżenie stawek VAT i CIT? 

W tej chwili rozważane jest wprowadzenie jednolitego podatku w Polsce. Jednak od razu chcę zaznaczyć, że nie jest ono przesądzone. Musimy przede wszystkim dokonać oceny, czy taka jednolita danina nie wpłynie negatywnie na funkcjonowanie przedsiębiorczości w Polsce. Jednolity podatek wprowadzimy tylko wtedy, jeśli uda się go skonstruować w taki sposób, żeby zwiększył szanse dla przedsiębiorców, dał im możliwość lepszego funkcjonowania niż do tej pory, a także nie obciążył Polaków dodatkowymi podatkami. Jeżeli okaże się natomiast, że taka konstrukcja jest w tej chwili niemożliwa, to prace nad tymi rozwiązaniami będą jeszcze trwały.

Jednolity podatek jest rozważany między innymi po to, by rozwiązać problem podniesienia kwoty wolnej od podatku. Przypomnę, że musimy tu też spełnić orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego. Dlatego też poprosiliśmy o przedłużenie terminu. Projekt ustawy już jest w sejmie.

Drugą rzeczą, która skłoniła nas do zastanawiania się nad tym, co zrobić z systemem podatkowym była konieczność uszczelnienia i uproszczenia go. Przez ten rok udało się wprowadzić zmiany, które już zaczęły przynosić efekty, dotyczące uszczelnienia systemu. Przede wszystkim chodzi tu o VAT. Z polskiego systemu podatkowego wypływa mnóstwo pieniędzy. To są miliardy złotych, które zamiast trafić do systemu, płyną do szarej strefy i pomniejszają nasze dochody. Prace, które już zostały przeprowadzone, przynoszą wprawdzie efekty, jednak to ciągle za mało. 

Natomiast o uproszczenie systemu podatkowego upominają się i przedsiębiorcy, i zwykli podatnicy. Uczciwie trzeba powiedzieć: pomimo tego, że niemalże każda partia zapowiadała przeprowadzenie tych zmian, nikt jeszcze tego nie zrobił

Jednak chcę podkreślić jeszcze raz – nie będzie wprowadzenia żadnych zmian, które byłyby niekorzystne dla podatników. Na zmiany w systemie zdecydujemy się tylko wtedy, jeśli będą one miały one pozytywne efekty w wymiarze budżetowym, ale też nie obciążą podatników. 
Jeżeli chodzi o zmniejszenie stawek podatku VAT, w tej chwili stawki zostały utrzymane na tym poziomie, jaki obecnie obowiązuje, czyli 23 proc. Oczywiście zastanawialiśmy się i analizowaliśmy, czy powrócić do poprzedniej stawki, czyli 22 proc. Jednak uznaliśmy, że jeszcze w przyszłym roku nie możemy sobie na to pozwolić ze względów budżetowych. Natomiast jeżeli okaże się, że koniunktura jest dobra, że, tak jak się spodziewamy, gospodarka ruszy, i że realizowany plan rozwoju da efekty, wtedy oczywiście obniżenie VAT-u będzie możliwe. 

#NOWA_STRONA#

KŚ: Co z ewentualnym przywróceniem trzeciego progu podatkowego dla osób bardzo dobrze sytuowanych? 

W ramach dyskusji o jednolitej daninie ten wątek również się pojawił. Na pewno projekty ustaw, dotyczące podatków i zmian dla przedsiębiorców, pracodawców czy pracowników, będą poddawane konsultacjom.

KŚ: Bezrobocie jest na rekordowo niskim poziomie 8,3 proc. Jednak problem emigracji pozostaje. Pani rząd realizuje już programy Rodzina 500 plus, a także Mieszkanie plus, ale czy ma Pani jeszcze jakieś pomysły, które sprawią, że pierwszą decyzją młodych po studiach nie będzie – tak jak Pani Premier powiedziała – zakup biletu do Londynu czy do Berlina?

To, że jest niskie bezrobocie, cieszy. Tyle że liczy się jeszcze jakość pracy. Jeśli młody człowiek chce zostać, budować swoją przyszłość w Polsce, musi mieć zagwarantowaną pracę, która da mu możliwość założenia rodziny i perspektywy rozwoju. W tej chwili ważne jest więc, jakie będą warunki zatrudnienia i płace. Świeżo ukształtowany rynek pracownika na pewno trochę tutaj zmieni na lepsze. Jednak mimo wszystko zarobki ciągle są dużo niższe niż na Zachodzie.

Myślę jednak, że poza wynagrodzeniami ważne jest, by ludzie mieli poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa. Program Mieszkanie plus to wielkie zobowiązanie, ale też wyzwanie. Jeśli damy ludziom szansę na własne mieszkanie, to będzie to bardzo dużą zachętą, by tutaj, nad Wisłą, budowali swoją przyszłość. Ważna jest przecież stabilizacja, poczucie, że szkoła, do której pójdą moje dzieci, jest bezpieczna, a także to, że nie ma w Polsce takich zjawisk czy kryzysów, jakie są w państwach Europy Zachodniej.

Spotkałam się wielokrotnie z opiniami polityków zagranicznych, ale też i Polonii – choć może nie wybrzmiewa to głośno na arenie międzynarodowej – że Polska jest postrzegana jako kraj bezpieczny, w którym w tej chwili warto mieszkać. Musimy jeszcze tylko rozwiązać problemy różnic między regionami, by każdy z nich miał szansę się rozwijać. Nie możemy dopuścić do tego, by ludzie przemieszczali się i żyli tylko w dużych miastach. Temu ma służyć m.in. plan odpowiedzialnego rozwoju.

KŚ: Czy nie jesteśmy postrzegani jako kraj bezpieczny głównie dlatego, że postawiliśmy tamę imigrantom? Ten problem w Europie nabrzmiewa. Jak Pani widzi rozwiązanie tej kwestii?

Myślę, że właśnie dlatego jesteśmy tak atakowani. Od pierwszej mojej wizyty w Brukseli czułam nacisk wywierany na Polskę, byśmy zaczęli przyjmować uchodźców. Ale wytrzymaliśmy. Nie daliśmy się złamać. Proszę zwrócić uwagę, że dzisiaj UE zaczyna mówić tym samym głosem, którym my mówiliśmy już dawniej. Tylko że pewne wcześniejsze decyzje już niestety spowodowały, że dzisiaj trzeba naprawiać to, co zostało źle przeprowadzone.

Jeśli chodzi o uchodźców z regionów objętych wojną, to czujemy się w obowiązku im pomagać w ramach programów pomocy humanitarnej. Jednak wpuszczenie do państw Europy Zachodniej czy Polski tysięcy czy wręcz milionów imigrantów ekonomicznych, którzy tak naprawdę nie uciekają przed wojną, nie jest żadnym rozwiązaniem.

KŚ: Myśli Pani, że Europa poradzi sobie z tym problemem, czy przestanie być bezpiecznym regionem?

Będzie to zależało w dużej mierze od tego, czy państwa Europy Środkowo-Wschodniej będą potrafiły utrzymać ten plan, który mamy obecnie, czy nie będzie tu chęci odejścia od planu europejskiego, polegającego na pomocy poza granicami UE.

Mamy umowę z Turcją. Ona nie jest łatwa, ponieważ Turcy też próbują rozgrywać tę sytuację na swoją korzyść, jednak nie mamy innego wyjścia.

W grudniu odbędzie się w Brukseli ważny szczyt, poświęcony m.in. sprawom imigracji. Wcześniej, bo 21 listopada, spotkają się ministrowie spraw wewnętrznych. Myślę, że będzie nacisk na to, by jednak złamać państwa Europy Środkowo-Wschodniej, jeśli chodzi o imigrantów. My jesteśmy jednak zdeterminowani. Na pewno nie zgodzę się na taką politykę imigracyjną, jaką próbują nam narzucić niektóre państwa europejskie. Tu musi być refleksja nad innymi rozwiązaniami. Przede wszystkim trzeba zwiększać pomoc humanitarną. My to robimy – w przyszłym roku w budżecie przeznaczymy na ten cel jeszcze więcej pieniędzy. Myślę, że UE też może to zrobić.

Natomiast błędem byłoby uleganie jakiejś presji tylko po to, by realizować cele polityczne państw stojących przed wyborami w następnym roku, ale mających też własne kłopoty.

#NOWA_STRONA#

CK: Ostatnie doniesienia medialne na temat fundacji finansowanych ze środków publicznych za poprzedniej władzy, które to fundacje w niemałej części konsumowały te środki na potrzeby własne, nadszarpnęły wizerunek sektora organizacji pozarządowych. Czy chroniąc interesy wszystkich tych organizacji, które uczciwie realizują swoje cele, rząd planuje jakieś ruchy legislacyjne, by sytuację z fundacjami uporządkować?

Ta sytuacja musi zostać uporządkowana, dlatego, że w tej chwili naprawdę bardzo dużo pieniędzy jest przeznaczanych na funkcjonowanie różnego rodzaju organizacji społecznych czy NGO-sów. Rząd jest ciągle oskarżany o to, że nie budujemy społeczeństwa obywatelskiego, a przecież na ten cel przeznaczane są miliardy złotych. Tyle że często okazuje się, iż są to fundacje, które były podporządowane politykom poprzedniego układu rzadzącego. 

W kancelarii premiera powstał Departament Społeczeństwa Obywatelskiego. Podlega on panu ministrowi Adamowi Lipińskiemu. Przygotowany już został projekt ustawy, która ma powołać Narodowe Centrum Społeczeństwa Obywatelskiego. Zajęłoby się ono przygotowywaniem projektów współpracy z NGO-sami i uporządkowaniem całej tej sfery. Oczywiście chodzi o to, żeby nie wylać dziecka z kąpielą. Po to mają działać fundacje i stowarzyszenia, żeby ludzie mogli dobrowolnie się zrzeszać. Nie może być to sterowane ani kontrolowane przez rząd czy polityków. Jednak okazuje się, że my musimy dopiero dojść do takiego momentu, w którym politycy nie będą chcieli kontrolować organizacji społecznych. Pracujemy więc nad tym projektem.

Centrum miałoby gromadzić wszystkie pieniądze, które są w tej chwili w różnych resortach i wydawane na różne cele. Zapewniłoby to większą transparentność funkcjonowania organizacji pozarządowych i wydawania tych pieniędzy. 

KŚ: Ponad 500 tys. Polaków podpisało się pod obywatelskim projektem ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele. Przewiduje on 45 wolnych od handlu niedziel w roku. Wiceminister pracy Stanisław Szwed w „Dzienniku Gazecie Prawnej” mówił, że należy się poważnie zastanowić nad tym, aby w proces zezwalania na handel w niedzielę włączyć samorządy. Tego w projekcie obywatelskim nie ma. Pani Premier na pewno zdaje sobie sprawę, że na samorządy może być wywierana presja – np. sieci handlowe mogą oferować im inwestycje. To może zupełnie rozmyć ten projekt.

My popieramy zniesienie handlu w niedziele. To również było w projekcie PiS i z naszej strony na pewno będzie pełna przychylność dla wprowadzenia tych regulacji. Oczywiście rzecz dotyczy tego, w jaki sposób to zrobić, czy powinno to być zrealizowane tak, jak proponuje Solidarność.

Natomiast w projekcie nie ma mowy o zakazie handlu w każdą niedzielę. Są tam różnego rodzaju wyłączenia. Poza tym projekt jest na etapie prac, zatem mamy jeszcze czas na rozmowy. Nie miałam okazji rozmawiać na ten temat z ministrem Stanisławem Szwedem, ale sądzę, że jego wypowiedź była bardziej dyktowana troską o to, by nie budzić kolejnego konfliktu. Nie uważam jednak, aby było koniecznym, by to samorządy decydowały o kwestii ograniczenia handlu.

#NOWA_STRONA#

CK: Rząd podjął działania zmierzające do repolonizacji polskiego sektora bankowego – i to cieszy. A co z repolonizacją polskich mediów. Czy jest możliwe legislacyjne ograniczenie zagranicznego kapitału w polskich mediach?

Analizy i przygotowania takich zmian podjął się klub parlamentarny PiS. Wiem, że w tej chwili ta sprawa jest badana i rozważana. Oczywiście, trzeba tu zachować wielką ostrożność, by nie ograniczyć wolności mediów.

KŚ: Tym akcentem zakończyli przedstawiciele medium ze 100-procentowym polskim kapitałem!
 

Ankieta
Czy Polska powinna budować mur na granicy?

 

POLECANE
Wydarzenia

Związek

Ankieta
Czy Polska powinna budować mur na granicy?
Tygodnik

Opinie

Popkultura