Szukaj
Konto

Wojciech Kałuża (Sejmik Śląski): Nie umawiałem się na to, że Śląskiem będzie rządzić SLD

29.11.2018 13:52
Wojciech Kałuża (Sejmik Śląski): Nie umawiałem się na to, że Śląskiem będzie rządzić SLD
Źródło: zrzut z ekranu
Komentarzy: 0
Wojciech Kałuża, były działacz Nowoczesnej, który przystąpił do obozu Zjednoczonej Prawicy, tym samym pozwalając prawicy na przejęcie władzy w Sejmiku Śląskim udzielił pierwszego po swojej decyzji wywiadu. – Za to, że znalazłem się na „jedynce” listy do sejmiku z okręgu rybnickiego, nie ponosi odpowiedzialności Monika Rosa, (…) rozmawiałem głównie z ludźmi z Platformy Obywatelskiej, Nowoczesna była raczej wstrzemięźliwa. Główną rolę odegrali prominentni działacze Platformy Obywatelskiej, ja się od nich wywodziłem – zdradza w rozmowie z Niezależną Wojciech Kałuża.

Jak opowiada Wojciech Kałuża po wygranej PiS-u postała koalicja anty-PiS do której wyszła PO, Nowoczesna, SLD i PSL, która miała za zadanie zakonserwowanie układu. - A ja się na to z nikim nie umawiałem. A już na pewno nigdy się nie umawiałem na to, że województwem śląskim (…) będzie rządziło dwóch członków SLD! - dodaje radny, który podkreśla, że w pięcioosobowym zarządzie województwa miało znaleźć się aż dwóch członków SLD. - Ta sytuacja przelała czarę goryczy. Mówiło się o jednej rodzinie Platformy i Nowoczesnej, a gdy przyszło do rozmowy o sprawach programowych, także o tym, za co Nowoczesna bierze odpowiedzialność w województwie, to Nowoczesnej nigdzie nie ma. I tak ta koalicja nie miałaby prawa rządzić, z tak zachłannym Sojuszem Lewicy Demokratycznej. Nie, na to się nie godziłem - zakończył Wojciech Kałuża.

Dziennikarze Niezależnej dopytywali także o hejt, który spadł na Wojciecha Kałużę po jego decyzji. - Ten obrzydliwy hejt jest szczególnie dla mnie ciężki. To nie tylko na mnie się odbija, ale również na rodzinie. Jak się jest w polityce, to człowiek trochę się na pewne rzeczy uodpornia. Natomiast najbliżsi nie i oni cierpią, najbardziej to odczuwają. Rodzina przeżywa to najbardziej, bo jest mniej odporna. Bezpośrednio wobec najbliższych akty agresji nie są kierowane, ale smsy, telefony mniej lub bardziej "miłe" owszem.
Źródło: niezalezna.pl
kos

Komentarzy: 0
Data publikacji: 29.11.2018 13:52