Chłodny Żołw: Dyplomacja i konfitury
Arogancki list wysłany do premiera Mateusza Morawieckiego przez amerykańską ambasador w Polsce Georgette Mosbacher nie spodobał się nawet najbardziej entuzjastycznym wobec USA politykom. Ciche i ostrożne głosy krytyki wobec działań autorki listu wywołały jednak szybką reakcję postępowych komentatorów w postępowych mediach.
- Skąd pomysł, by teraz gremialnie i anonimowo narzekali do gazet wysocy oficjele na spotkania z panią ambasador, wcześniej zapewne wypiwszy w rezydencji kawusię, rączki ucałowawszy i skomplementowawszy rozmówczynię, a może nawet zjadłszy wspólny obiad? Jak teraz zamierzają prowadzić kolejne polskie sprawy w tak zdumiewający sposób, demonstrując polskie osławione „maniery i gościnność" – zapytał na łamach dziennika Rzeczpospolita Paweł Kowal - były europoseł i były wiceminister spraw zagranicznych (!) w rządzie Jarosława Kaczyńskiego.
Dobre maniery i gościnność dyplomatów powinny być normą. Ważniejsze jest jednak, aby politycy reprezentujący Polskę – podobnie jak ich koledzy po fachu z innych krajów – bronili interesów swojego państwa. Nawet jeśli wcześniej zagraniczni dyplomaci zaprosili ich do wspólnego spożycia kawy, ciasteczek, obiadu, czy jakichkolwiek konfitur.


![Złe wieści dla Waldemara Żurka. Tak Polacy oceniają wymiar sprawiedliwości po zmianie władzy [SONDAŻ]](https://www.tysol.pl/imgcache/360x250/c/uploads/news/153217/176975873183d4454fe33546918f9121.jpg)

