loading
Proszę czekać...
[Felieton "TS"] Karol Gac: Ciepła woda 2.0.
Opublikowano dnia 11.12.2018 20:16
Mija rok od zaprzysiężenia przez prezydenta Andrzeja Dudę rządu premiera Mateusza Morawieckiego. W minionym tygodniu wszystkie ministerstwa podsumowały ostatnie trzy lata – czas rządów Prawa i Sprawiedliwości. Jakie były?

Fot. Krystian Maj / Adam Guz / KPRM
W ubiegłą sobotę, na konferencji podsumowującej rządy PiS, premier wprost przyznał, że czas wielkich reform się skończył. To wyraźna zapowiedź zmiany, ale i skręt ku politycznemu centrum. Ogłoszenie końca „remontu” Polski i obietnica stabilizacji to bowiem nic innego, jak zastosowanie manewru Donalda Tuska sprzed lat z „ciepłą wodą w kranie”. Mateusz Morawiecki wyczuł, że Polacy są zmęczeni wszechobecnym sporem politycznym i zaoferował im coś innego – spokój. Jednak, czy to wystarczy?

Szef rządu stwierdził, że Polacy i rozwój Polski potrzebują dziś dwóch rzeczy – bezpieczeństwa i spokoju. Przekaz jest zatem bardzo prosty: może i ostatnie lata były burzliwe, ale to już za nami, bo od dzisiaj będzie już tylko lepiej. Wszak teraz to już „można w spokoju zamieszkiwać wspólne domostwo”, a „kolejne zmiany są spokojniejsze i zaczyna się normalne, lepsze życie”. Brzmi pięknie. Tylko nie wiadomo, czy prawdziwie.

Ruch Mateusza Morawieckiego jest zrozumiały pod kątem politycznym. Permanentny konflikt nie służy nikomu, a zwrot ku wyborcom centrowym wymaga poświęceń. Ostatnie trzy lata były bez wątpienia burzliwe. Jednak skoro wszystkie najważniejsze reformy już za nami, to jaki jest ich bilans?
Z punktu widzenia pracownika największe zmiany to oczywiście obniżenie wieku emerytalnego (podwyższonego przez rząd PO-PSL przy ogromnych protestach), wzrost płacy minimalnej (od 2019 roku będzie to 2250 zł brutto, a minimalna stawka godzinowa wyniesie 14,70 zł) czy ograniczenie handlu w niedziele.

Obóz Zjednoczonej Prawicy do swoich sukcesów może niewątpliwie zaliczyć również program „500 plus”, uszczelnienie systemu podatkowego VAT oraz doskonałe wskaźniki ekonomiczne: rekordowo niskie bezrobocie, wysoki wzrost PKB czy dobrą sytuację budżetową.

Jednak rząd ma na swoim koncie także porażki. Takie, które widzi przeciętny Polak. Reformę sądownictwa wciąż trudno uznać za zakończoną (z politycznego, jak i „praktycznego” punktu widzenia). Nie zdecydowano się też na głębokie zmiany w służbie zdrowia (w efekcie kolejki jak były, tak są). Miliona elektrycznych samochodów na razie nie widać (o ile w ogóle kiedykolwiek je zobaczymy), ale za to PKP bije rekordy opóźnień. Realizacja programu „Mieszkanie plus” również pozostawia wiele do życzenia. Podobnie, jak „Cela+”, czyli potoczna nazwa rozliczenia winnych afer rządów PO-PSL.  

W związku z powyższym powstaje pytanie, czy wyborcy zaakceptują nowy kierunek rządu. Jak widać, wciąż są obszary, w których pozostało wiele do zrobienia. I bez tego może być ciężko budować „Polish Dream”, o którym mówił premier.

Karol Gac

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (50/2018) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Konferencja "Układy zbiorowe droga do społecznej gospodarki rynkowej" - Debata publicystów
Blogi
avatar
Marek
Budzisz

Marek Budzisz: Wystąpienie Putina – od militaryzmu do narodowego socjalizmu.
Władimir Władimirowicz, już po raz 15-ty, wystąpił dzisiaj z przesłaniem do narody rosyjskiego, przemawiając przed Zgromadzeniem Federalnym. W tym roku jego wystąpienie było mniej technicznie zaawansowane niźli w ubiegłym, kiedy zgromadzeni rosyjscy notable mogli oglądać animacje ukazujące to w jaki sposób rosyjskie rakiety dosięgają Florydy. Teraz tego nie było. Oczywiście na dwóch wielkich ekranach wyświetlano różne wykresy i zdjęcia, ale nie było animacji, filmów, technicznego show. Mimo, że rosyjski prezydent sporo mówił o konieczności wkroczenia rosyjskiej gospodarki w rewolucję przemysłową, kładł nacisk na rozwój rosyjskiej nauki, badań kosmicznych, sztucznej inteligencji, najbardziej zaawansowanych technologii, to samo wystąpienie, patrząc na to z tego punktu widzenia było dość staroświeckie. Tylko on, publiczność i od czasu do czasu wyświetlane przezrocza.
avatar
Ryszard
Czarnecki

Ryszard Czarnecki: M jak Merkel, May, Macron, Modi, Morawiecki…
Francją rządzi pan M. czyli Macron. Jak mam wybierać, to znacznie bardziej wolę Merkel, mimo całego mojego krytycyzmu odnośnie jej polityki imigracyjnej, Nord Streamu, Jugendamtów i braku statusu mniejszości narodowej dla Polaków w RFN – od Macrona. Z kolei od Merkel wolę May, która jest przykładem, że stanowisko szefa MSW może być prawdziwą trampoliną. Czy wie o tym Joachim Brudziński? Albo Mariusz Błaszczak?
avatar
Jerzy
Bukowski

Czym cepry wkurzają górali?
Redakcja „Gazety Krakowskiej” pokusiła się o zestawienie 10 zachowań, które najbardziej denerwują górali u masowo odwiedzających Podhale turystów.

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.