Szukaj
Konto

Ryszard Czarnecki: "15" strzela do "5" czyli Europa Zachodnia kontra nasz region

14.01.2019 09:35
Ryszard Czarnecki: "15" strzela do "5" czyli Europa Zachodnia kontra nasz region
Źródło: youtube.com
Komentarzy: 0
Charakterystyczne, że z tych pięciu krajów tylko w jednym (Słowacja) obowiązuje euro. Inne jakoś na to dobrodziejstwo się nie zdecydowały. I chyba nie żałują… Znamienne też, że z tej środkowo-wschodnioeuropejskiej „Piątki” 80% nie dało się złamać i nie poparło na szczycie UE w Brukseli we wrześniu 2015 roku przymusowych „kwot dla imigrantów” (głównie muzułmańskich), co forsowała Unia i kraje prowadzące politykę multi-kulti. Wówczas to Budapeszt, Bratysława i Praga głosowały przeciw, a Bukareszt wstrzymał się od głosu. Warszawa – czyli Ewa Kopacz – mimo, że obiecała poparcie sąsiadom z V4 to w ostatniej chwili zdradziła. Nowy rząd RP nie tylko doszlusował do tego „imigracyjnosceptyczneo” kręgu, ale stał się wręcz jego liderem twardo i konsekwentnie broniącym prawa weta wobec unijnego bezceremonialnego ingerowania w wewnętrzne sprawy krajów członkowskich UE - i to w obszarze, w którym traktatowo kraje UE miały zadeklarowaną pełną swobodę.

Cóż, możecie mnie nazywać prorokiem Ryszardem, bo tydzień temu na łamach mojej stałej rubryki "Widziane z Brukseli" opublikowałem tekst "Pani Hipokryzja", który odnosił się do hipokryzji unijnych elit. Felieton jeszcze się nie ukazał, dopiero zawieźli go do drukarni, a Parlament Europejski potwierdził, że miałem rację odrzucając zgłoszony przeze mnie w imieniu europejskich konserwatystów wniosek o debatę na temat Francji. Na to w Strasburgu czasu nie znaleziono - ale znaleziono, a jakże, czas i miejsce, aby porozmawiać o … Czechach. To dopełnia obraz swoistego zachodnioeuropejskiego "polowania z nagonką" na kraje naszego regionu. Ta decyzja w sprawie naszego południowego sąsiada oznacza, że Republika Czeska będzie już piątym krajem z Europy Środkowo-Wschodniej "na cenzurowanym". Zaczęło się od Polski (przy dziesiątej debacie na temat RP straciłem rachubę , ile ich było), potem przyszedł czas na Węgry, Słowację i Rumunię. A teraz czeska wisienka na torcie (albo "truskawka na torcie" - jakby to powiedział Tomasz Hajto). Jeżeli ktoś myśli, że atak na Polskę wynika z tego, że w wyniku demokratycznych wyborów do władzy doszedł Jarosław Kaczyński oraz PiS i dlatego strzelają do nas, niczym, za przeproszeniem, do kaczek - to jest w błędzie . Oto bowiem Rumunia rządzona jest przez socjalistów, Słowacja takoż przez lewicę, Czechy przez liberałów, a u braci Madziarów kolejną kadencję u władzy jest partia, która jest z PO i PSL w jednej rodzinie politycznej czyli Europejskiej Partii Ludowej. Oznacza to, że ta obława Brukseli (i "starej Unii") nie odnosi się do prawicy - choć może wobec prawicy jest szczególnie spektakularna- tylko do krajów naszego regionu Starego Kontynentu. Nie ma cudów - i przypadków. Atakowane są przez Komisję Europejską i unijne instytucje piąte i szóste (po Brexicie!), co do wielkości państwa UE czyli Polska i Rumunia ,a także mające silną gospodarkę i rozwinięty handel międzynarodowy Czechy oraz dwa inne kraje tworzące Grupę Wyszehradzką czyli Słowacja i Węgry.

Charakterystyczne, że z tych pięciu krajów tylko w jednym (Słowacja) obowiązuje euro. Inne jakoś na to dobrodziejstwo się nie zdecydowały. I chyba nie żałują… Znamienne też, że z tej środkowo-wschodnioeuropejskiej "Piątki" 80% nie dało się złamać i nie poparło na szczycie UE w Brukseli we wrześniu 2015 roku przymusowych "kwot dla imigrantów" (głównie muzułmańskich), co forsowała Unia i kraje prowadzące politykę multi-kulti. Wówczas to Budapeszt, Bratysława i Praga głosowały przeciw, a Bukareszt wstrzymał się od głosu. Warszawa - czyli Ewa Kopacz - mimo, że obiecała poparcie sąsiadom z V4 to w ostatniej chwili zdradziła. Nowy rząd RP nie tylko doszlusował do tego "imigracyjnosceptyczneo" kręgu, ale stał się wręcz jego liderem twardo i konsekwentnie broniącym prawa weta wobec unijnego bezceremonialnego ingerowania w wewnętrzne sprawy krajów członkowskich UE - i to w obszarze, w którym traktatowo kraje UE miały zadeklarowaną pełną swobodę.

Dlatego też prawdziwe czy rzekome przewiny rządów naszej "Piątki" są tylko pretekstem do stawiania nas pod brukselskim pręgierzem.

*tekst ukazał się w "Gazecie Polskiej" (19.12.2018)

Komentarzy: 0
Data publikacji: 14.01.2019 09:35