Szukaj
Konto

[Felieton "TS"] Paweł Janowski: Przebudzenie Włoch. Salvini

23.01.2019 21:50
[Felieton "TS"] Paweł Janowski: Przebudzenie Włoch. Salvini
Źródło: screen YouTube
Komentarzy: 0
Po kolejnej fali fałszywych imigrantów, po kolejnych zbrodniach na zwykłych obywatelach, Włosi przekierowali polityczne sympatie w stronę przedstawicieli zdrowego rozsądku. Italia wybudziła się z letargu. Najlepszym tego przykładem jest osoba wicepremiera i szefa MSW Matteo Salviniego. On w końcu wprost powiedział, że zagrożeniem dla Europy są fałszywi imigranci, islamscy terroryści. W Polsce już większość z nas to rozumie, ale w Europie Zachodniej takie stwierdzenie wymaga odwagi. Najwyższy czas na „obronę granic, tradycji i bezpieczeństwa”.
Ten włoski polityk, mediolańczyk, cieszy się coraz większą popularnością w swojej ojczyźnie. I bardzo dobrze. Z takimi ludźmi jak Salvini wraca nadzieja dla otumanionych społeczeństw. Zdrowy rozsądek powoli przebija się do głównego nurtu mediów i polityki. Politycy skorumpowani przez Sorosa i jego pomagierów zaczynają trząść portkami. Bo nikt nie mówi, żeby w ogóle nie przyjmować imigrantów, ale tylu, ilu jest w stanie przyjąć dane państwo, tylu, ilu chce przyjąć dany naród. Salvini przypomina, że "integracja imigrantów jest możliwa tylko przy ich ograniczonej liczbie. Według Kościoła katolickiego należy przyjmować imigrantów w granicach możliwości. Takie stanowisko prezentuje Kościół lokalny, parafie, Kościół żyjący prawdziwymi problemami". I ma rację.
Włoskie porty na mocy decyzji Salviniego są zamknięte dla jednostek NGO z migrantami. Koniec z przemytem ludzi na masową skalę, koniec z niszczeniem kraju. "Ci, którzy uciekają przed wojną, przybywają do Włoch samolotem, a nie łodzią" - powtarza minister. "Możemy wysłać na pokład łodzi i statków leki, żywność i ubrania, ale koniec z szantażami". I Włosi to doceniają. Bo mają już dość dyktatu berlińsko-brukselskiego. Dzięki Salviniemu w 2018 r. przybyło już tylko 23 tys. imigrantów, czyli pięć razy mniej niż rok wcześniej!

Kilkanaście dni temu Matteo Salvini przybył do Polski, której już w 2015 r. dziękował za zwycięstwo partii zdrowego rozsądku: "Dziękuję, Polsko. Wolny wybór Polaków jest zwycięstwem tych, którym marzy się inna Europa, bardziej troszcząca się o pracę, a mniej o interesy banków i wielkich koncernów". Jego życiorys polityczny jest krótki. W 1990 r. wstąpił do Ligi Północnej, głoszącej ideę wolnej Padanii (krainy nad rzeką Pad). W wieku 20 lat został radnym w Mediolanie, a kilka lat później pracował jako dziennikarz najpierw w gazecie Ligi "La Padania", a potem w rozgłośni Radio Padania Libera, której został dyrektorem. W latach 2004-2006 był eurodeputowanym Ligi. W 2008 r. został wybrany do Izby Deputowanych, następnie powrócił do PE. W 2013 r. stanął na czele Ligi Północnej, wygrawszy prawybory z jej założycielem Umberto Bossim. Już wtedy mówił o konieczności "zniszczenia euro" oraz wielkiej przebudowy Unii.

45-letni Salvini jest politykiem nowego typu. Bardzo aktywny i ofensywny, preferuje bezpośredni kontakt z wyborcami. Latem wchodził na dach ministerstwa spraw wewnętrznych i tam smartfonem nagrywał wypowiedzi, które następnie zamieszczał na swoich profilach. "Przeprowadzamy we Włoszech pokojową, ale zdecydowaną i konkretną rewolucję. Dzień 26 maja może całej Europie przynieść rewolucję zmian, uśmiechu i obywateli. Za pięć miesięcy rozegrany zostanie mecz meczów, jedna z takich batalii, jakie zdarzają się raz na 100 lat". We Włochów wstąpiła nadzieja na odwrócenie lewackiego trendu, który kierował ich ojczyznę ku samozniszczeniu.

Dlatego panika i strach zajrzała w oczy brukselistów, genderystów, postkomunistów i przeróżnych odcieni merkelistów. Boją się bardzo. Boją się utraty przywilejów, boją się sprawiedliwości. W maju może wiele się zmienić. Oby się zmieniło dla dobra Europy, dla dobra Italii i dla dobra Polski. Dla przyszłych pokoleń ludzi normalnych i pragnących normalności.
Komentarzy: 0
Data publikacji: 23.01.2019 21:50