loading
Proszę czekać...
[Tylko w "TS"]: Jan Parys o śp. Janie Olszewskim: Od początku był związany z NSZZ Solidarność
Opublikowano dnia 20.02.2019 19:37
O prawdziwych przyczynach odwołania rządu Jana Olszewskiego, kulisach magdalenkowych układów, procesie ws. zabójstwa ks. Popiełuszki i trudnych relacjach premiera z prezydentem Wałęsą – z dr. Janem Parysem, ministrem obrony w jego rządzie, rozmawia Jakub Pacan.

fot. Marcin Żegliński, Tygodnik Solidarność
W rozmowie z "TS" Jan Parys nie pozostawia wątpliwości, że dla młodych opozycjonistów Jan Olszewski był dużym autorytetem.
 

Rola obrońcy politycznego, jaką wziął na siebie, wymagała dużej odwagi cywilnej. PRL mimo pewnych gestów w stronę społeczeństwa był ustrojem totalitarnym, gdzie prokuratura, milicja i SB były przeznaczone do tego, by pacyfikować każda niezależną inicjatywę. Trzeba mieć świadomość, że każda obrona oskarżonych w procesach politycznych czyniła z obrońcy osobę niebezpieczną dla władzy


- opowiada w rozmowie z "TS". Wskazuje, że o ile polityczne obrony dawały Janowi Olszewskiemu sławę w środowisku opozycyjnym, o tyle utrudniały zdobywanie zwykłych klientów.
 

Klienci normalni, niepolityczni, bali się, że jego nazwisko może im zaszkodzić


- wskazał. W efekcie był adwokatem znanym, a z drugiej strony żył bardzo skromnie. Zdaniem Jana Parysa najtrudniejszą sprawą, którą wziął na siebie premier Olszewski była rola oskarżyciela posiłkowego ws. zabójstwa ks. Jerzego Popiełuszki w procesie przeciwko sprawcom zbrodni.
 

Zrobił to na prośbę Episkopatu, brał udział w oględzinach ciała ks. Popiełuszki, co było dla niego wielkim i wstrząsającym przeżyciem. Opowiadał mi o tym z wielkim przejęciem. To zmieniło jego życie


- twierdzi Jan Parys. - Jakim szefem był Jan Olszewski? - pyta red. Jakub Pacan.
 

Jako premier nie do końca czuł się dobrze w tej trudnej roli, ponieważ będąc całe życie adwokatem, pracował indywidualnie, nie miał doświadczenia w kierowaniu zespołami, w kierowaniu administracją. Zostając premierem, stanął nagle na czele machiny państwowej, którą trzeba było jakoś zarządzać. Rola premiera to nie jest tylko wizja, którą trzeba stworzyć, ale również ciężka praca z aparatem administracyjnym. Sądzę, że było to dla niego bardziej ciężarem niż przyjemnością


- odpowiada rozmówca. Rozmowa dotyczyła także sytuacji politycznej po Okrągłym Stole.
 

W 1992 roku okazało się, że przeciwnikiem rządu nie jest tylko środowisko postkomunistyczne, ale ujawnił się podział w obozie Solidarności. Część opozycji zawarła w Magdalence kompromisy, z których wynikało, że nie będzie lustracji, a Polska pozostanie w tym miejscu Europy, w którym jest, czyli pod kontrolą Moskwy. To nie przypadek, że wcześniej minister Janusz Onyszkiewicz z Unii Demokratycznej głosował za utrzymaniem Układu Warszawskiego. On wypełniał porozumienia Okrągłego Stołu. Na tym polegała cała koncepcja Okrągłego Stołu, że Polska pozostaje w rosyjskiej strefie wpływów


- informuje Jan Parys. Jan Olszewski tymczasem chciał odwrócić wektory i skierować Polskę w stronę świata euroatlantyckiego. To oznaczało jednak wyłamanie się z magdalenkowych porozumień. 
 

Tego samego dnia, kiedy w imieniu rządu przedstawiałem zamiar kooperacji z sojuszem w Głównej Kwaterze NATO, Lech Wałęsa w Bundestagu mówił zupełnie co innego. On tam proponował NATO-bis i EWG-bis, czyli porządek alternatywny wobec zachodniego ładu politycznego. To całkowicie odmienne koncepcje. Konstytucja mówi, że politykę zagraniczną w państwie polskim prowadzi rząd i premier, działania prezydenta mają być konsultowane i dokonywać się w porozumieniu z rządem. Te prorosyjskie pomysły Wałęsy nie były konsultowane z rządem i nie miały akceptacji rządu. Na Zachodzie powstało wrażenie, że w polskich ośrodkach władzy istnieje jakiś duopol wewnątrz obozu Solidarności. To był szok na świecie i był kłopot, jak to tłumaczyć


- opowiada polityk. Zanegował również opinię, że odwołanie rządu było wynikiem akcji lustracyjnej.
 

Otóż bardzo wyraźnie przypominam chronologię. Najpierw w prasie był przeciek o szyfrogramie, potem Unia Demokratyczna ogłosiła, że straciła zaufanie do rządu, po kolejnych dwóch dniach prezydent na piśmie zwrócił się do Sejmu, informując, że nie chce współpracować z rządem, a dopiero potem była uchwała lustracyjna Sejmu. Z tego wynika jasno, że powodem uderzenia w rząd Wałęsy i Unii Demokratycznej były odmienne koncepcje relacji z Rosją. Lustracja była tylko dodatkiem, który podniecał media i opinię publiczną


- podkreśla. A czy śp. premier był człowiekiem Solidarności?
 

Jan Olszewski od samego początku był związany z NSZZ Solidarność. Był doradcą związku, współautorem statutu. Ludzie Solidarności to byli dla niego przyjaciele. Wszyscy sobie zdawaliśmy sprawę, że powodem zmian politycznych w Polsce był ruch Solidarności i byłoby ogromną niewdzięcznością, gdybyśmy sprawowali władzę wbrew tym dziesięciu milionom ludzi pracy, którzy wywalczyli wolność


- podsumował Jan Parys.

A w dalszej części wywiadu:

Jan Parys zdradza kulisy negocjacji traktatu polsko-rosyjskiego, zawierającego zgodę na enklawy rosyjskie w Polsce. - Bylibyśmy de facto krajem, który znajduje się w jakiejś szarej strefie, który nie jest całkowicie suwerenny. Porozumienie o wycofaniu jednostek radzieckich z Polski było negocjowane długo. W tych negocjacjach brali udział ludzie Belwederu, czyli Lecha Wałęsy oraz dyplomaci. Okazało się, że negocjatorzy podczas ostatniej fazy rozmów nie są lojalni wobec nowego rządu i prowadzą własną grę (...) - opowiada tylko w "TS".

A także:

Jakim człowiekiem był Jan Olszewski? - Bardzo otwarty wobec ludzi i to zarówno wobec tych, których znał dłużej, np. mnie, jak i dla osób nowo poznanych. Był człowiekiem niezwykle serdecznym i wyrozumiałym, spokojnym. Niektórzy nawet mu zarzucali, że jest zbyt spokojny, za długo czeka z decyzjami. To się wiązało z jego rolą adwokata... 

- Wałęsa rozumiał, że eliminowanie wpływów Moskwy z RP oznacza, iż porozumienia z Magdalenki tracą rosyjskie gwarancje i stają się nieaktualne... - twierdzi Jan Parys.

- Reforma gospodarcza Balcerowicza była niezwykle brutalna, upadły setki przedsiębiorstw, nagle pojawiło się kilka milionów osób bezrobotnych. Jan Olszewski zgromadził w swoim rządzie czołówkę wybitnych polskich ekonomistów nie będących marksistami (...) jasno mówił, że gospodarka ma być prospołeczna, że to gospodarka ma być dla ludzi, a nie ludzie dla gospodarki (...) 



Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Prof. Romuald Szeremietiew: Polska może wrócić do pozycji mocarstwowej
Blogi
avatar
Waldemar
Żyszkiewicz

Waldemar Żyszkiewicz: Fanfary i fanfaronady
Zdegustowani błazenadą, oburzeni serią bezczelnych prowokacji tęczowych agitatorów Polacy otrząsnęli się z gnuśności i wyrazili zdecydowany protest wobec ataków na katolickie świętości oraz narodowe imponderabilia, wspierając aktywne już wcześniej środowiska prolajferów, niepodległościowców, wolnościowców, prawników z Ordo Iuris.
avatar
ks. Janusz
Chyła

ks. Janusz Chyła: Dlaczego homoseksualista nie powinien być księdzem
Czy to ma jakiekolwiek znaczenie, że ksiądz jest homoseksualistą, skoro i tak zobowiązany jest do życia w celibacie? Otóż ma i to bardzo duże. Celibat nie jest bowiem tylko stanem bezżenności i odpowiednim do niego życiem w czystości seksualnej. Jest realizacją miłości oblubieńczej wobec Kościoła i duchowym ojcostwem.
avatar
Jacek
Matysiak

Jacek Matysiak: Szermierka Trumpa: od Chin do Polski...
Wśród Demokratów na prowadzeniu jest były wiceprezydent (8 lat za B.H. Obamy) 76 letni Joe Biden, długoletni partyjny aparatczyk, były senator, uchodzący za przyzwoitego pierdołę plagiator, słynący z popełnianych gaf, niezręczny żigolo, którego syn zamieszany jest w tłuste afery z ukraińskimi oligarchami (tatuś mu pomagał). Za Bidenem (30,5%) plasuje się słynna 70 letnia Elizabeth Warren “Pocahontas”, (17%, niektóre sondaże plasują ją tuż za Bidenem) też senator, której kariera (naukowa i polityczna) doznała przyspieszenia od czasu podszycia się przez nią pod indiańskie dziedzictwo (z powodu wystających kości policzkowych!). W indiański kark improwizowanej profesor/senator Indianki dyszy wnuczek ziemi beskidzkiej, stary komuch i nierób (kariera polityk) 77 letni Bernie Sanders (16%), który jest swoistym wujaszkiem guru dla młodych wychowanych w komunizujących uczelniach Ameryki. Oto na dzisiaj raport super wyścigów w politycznej Ameryce…

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.