[Tylko u nas] Marek Jan Chodakiewicz: Węgry idą jak burza!
28.02.2019 21:17
![[Tylko u nas] Marek Jan Chodakiewicz: Węgry idą jak burza!](https://tysol.pl/storage/files/2026/3/1/af6a4d51-e2ac-485e-81c2-1606dfc66177/29741.jpg?p=article_hero_mobile)
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Przyszedł do nas do uczelni ambasador węgierski Laszlo Szabo. Lekarz, przedsiębiorca, dyplomata. Opowiedział nam o stosunku swego rządu do Unii Europejskiej. Oraz o roli Węgier w Europie. Zacytuję, sparafrazuję i skomentuję.
Ojcowie Założyciele UE muszą się przewracać w grobie, bowiem ich pomysł na wspólną Europę został odwrócony do góry nogami. Ich założenie polegało na współpracy państw narodowych w kontekście wspólnej obrony i wolnego rynku. Zamiast tego dostaliśmy lewicowo-liberalne superpaństwo (powerhouse). I w ramach superpaństwa atakuje się z powodów politycznych szczególnie dwa kraje, które odstają: Węgry i Polskę. Jak do tego doszło?
Ambasador mówi: "Pod sowiecką okupacją nie czuliśmy się częścią Europy. Stąd bardzo chcieliśmy przystąpić do struktur europejskich. Ale dziś daje nam się odczuć, że jesteśmy nowo przybyłymi neptkami. Traktuje się nas, jakbyśmy tylko brali z Brukseli. Ale przecież Węgry dają do wspólnego garnka wiele. A w tym i gospodarcze korzyści". Ci, którzy w Brukseli krytykują Polskę i Węgry, nie wiedzą, o czym mówią. Twierdzą, że Madziarzy i Polacy nie chcą "Europy". Tak nie jest.
Spójrzmy na fakty: W Polsce i na Węgrzech ok. 80 proc. ludzi jest za UE. W Europie Zachodniej około 30 proc. obywateli popiera Brukselę. "Nie mamy zamiaru opuścić Unii Europejskiej. Działa dobrze. Jest dobra dla Węgier". Oskarża się Węgry, że są autokratyczne. Ponoć nie ma tam państwa prawa. Ale jaka jest definicja "rządów prawa"?
UE ma pewien sposób na uchybienia prawne ze strony państw członkowskich, które uznawane są za niegrzeczne według Brukseli. Najpierw następuje dochodzenie. W razie wykazania uchybienia i opisania winy UE sugeruje, a następnie wymusza korektę. Węgry jak Polska znajdują się w pierwszej dziesiątce krajów, które nie naruszają prawa unijnego. Grecja, Holandia czy Francja są trzy razy częściej odpowiedzialne za czyny sprzeczne z regulacjami brukselskimi. W 2018 r. w stosunku do Węgier Bruksela przywołała tzw. artykuł 260 dokładnie ZERO razy. Rządy prawa czy nie?
Weźmy kryzys migracyjny. Węgry miały być winne niewpuszczania emigrantów. Ale konwencja genewska stanowi, że jeśli ktoś ucieka, to musi dobić do miejsca bezpiecznego, aby tam ustanowić swój status jako uchodźca. A jeśli takie bezpieczne miejsce się opuszcza, to człowiek taki staje się nie uchodźcą, a migrantem.
W Niemczech mediom przykazano nie używać słowa "migrant", a tylko uchodźca. Tak nakazał rząd. W wolnym kraju. Było to w kontekście prób ustanowienia przymusowych kwot dla 2 milionów uchodźców, którzy mieli być rozdzieleni między różne kraje europejskie. Węgrom to się nie podobało. W 2015 r. 8000 migrantów dziennie maszerowało przez Węgry. Mieli w nosie węgierskie prawo; po prostu wkroczyli do kraju, aby dotrzeć do Niemiec czy Szwecji, gdzie zapomoga społeczna jest wyższa.
Dlatego Madziarzy stworzyli barierę, zbudowali płot. To było zgodne z traktatem w Schengen. Ale potępiono wtedy Budapeszt jako "faszystowski". Jednak Węgrzy nie zamknęli granicy. Zamknęli tylko możliwość nielegalnego wchodzenia do ich kraju. Przejścia graniczne pozostały otwarte.
W tym samym czasie, gdy wymyślano Węgrom, Szwecja sfinansowała wybudowanie muru między Bułgarią a Turcją. I wszystko było w porządku. Gdy Węgry to samo zrobiły, to "faszyzm". Hipokryzja. Władze austryjackie wykrzyknęły: "Węgry zachowują się jak w najczarniejszych dniach II wojny światowej". A potem Austria wybudowała swój własny płot wzdłuż granicy.
O co awantura? Traktat z Schengen i regulacje z Dublinu nakazują utrzymywanie kontroli nad granicą. Węgry to zrobiły. Ponadto Budapeszt popiera program w krajach Trzeciego Świata - budowę szkół, domów, szpitali - aby zniechęcić emigrację do Europy. I nie zapraszać migrantów.
"Węgry walczą o wolność od 1100 lat" - stwierdził ambasador Szabo. "A w naszej konstytucji zapisano, że jesteśmy krajem chrześcijańskim i takim chcemy pozostać".
Tymczasem przywódcy UE odsłonili pomnik twórcy komunizmu, Karola Marksa. "Nie zgadzamy się z tym. Mamy nadzieję, że następne wybory spowodują zmianę w składzie Parlamentu Europejskiego". I skończą się lewackie patologie.
W 2017 r. zaczęła się fala zwycięstw partii antysystemowych. Albo przynajmniej uzyskały one wysokie wyniki: w Holandii, Austrii, Niemczech, Czechach, Włoszech, Szwecji. Fala ta będzie rosnąć. W 2004, 2012 oraz 2018 FIDESZ i jego sojusznicy na Węgrzech osiągnęli absolutną większość przy jednym z największych poziomów udziału wyborców. Masowa mobilizacja daje nam zwycięstwo partii antyestablishmentu.
I partie te zgadzają się, że Unia Europejska powinna być związkiem interesów gospodarczych, a nie ciałem politycznym. Większość Europejczyków (70 proc.) wspiera swoje własne rządy w sprawie emigracji. Nie zgadzają się w Brukselą.
Co do madziarskiej polityki gospodarczej, to Węgry spłaciły prawie cały dług Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu. Grecja poprosiła o dalsze pożyczki. Ateny nadal są rozwalone gospodarczo, a Węgry uzdrowiły się. Znika bezrobocie, rośnie gospodarka. "W 2010 r. walczyliśmy, aby znaleźć pracę dla ludzi. Teraz wysilamy się, aby znaleźć ludzi do pracy".
Rząd węgierski podjął współpracę z wielkim przemysłem i szkołami, aby zabezpieczyć odpowiednie wyszkolenie oraz znaleźć pracę dla absolwentów. Budapeszt ustanowił system prac publicznych. Można zostać na bezrobociu przez 3 miesiące, ale następnie trzeba podjąć pracę tworzoną specjalnie w tym celu w sektorze publicznym. Oskarżano rząd Viktora Orbána, że tym sposobem tworzy sztuczne miejsca pracy. Ale gdy ludzie muszą podjąć pracę publiczną, to prywatni przedsiębiorcy chętniej przyjmują ich do pracy. W ten sposób redukcja etatów prac publicznych spadła o 70 proc.
Jest praca, istnieje również dobry klimat inwestycyjny. USA to drugi po UE inwestor na Węgrzech. Dochodzi do tego klimat prorodzinny. "Staramy się mnożyć. Reprodukcja ludności powinna zachodzić nie poprzez migracje z zagranicy, a poprzez organiczny wzrost liczby obywateli". Rząd wprowadził ulgi podatkowe w nagrodę za posiadanie dzieci. Podatnik wspiera program kredytów, aby kupić dom czy apartament dla młodych ludzi. Dzięki temu współczynnik rozmnażania wzrósł o 70 proc. Ilość małżeństw wzrosła o 20 proc., liczba rozwodów spadła o 20 proc. I aborcji też jest mniej o 20 proc.
Węgry utrzymują silny związek z NATO. Wysłały wojsko do Iraku, Afganistanu, Kosowa. Do 2024 r. uda im się wydawać na obronę 2 proc. GDP (PKB). "Chcielibyśmy mieć armię, która potrafi się obronić".
Węgry popierają amerykańską politykę wobec Izraela. Budapeszt wetuje rutynowo wszelkie antyizraelskie pomysły w ONZ. Rząd w Budapeszcie prowadzi politykę "zero tolerancji dla antysemityzmu".
Węgry są jedynym państwem na świecie, które otwarcie broni prześladowanych chrześcijan. Ustanowiono urząd sekretarza stanu, który się tym zajmuje. Chrześcijanie stanowią 4 z 5 osób prześladowanych za sprawy religijne. W latach dwudziestych około 40 proc. ludności na Bliskim Wschodzie to chrześcijanie. Teraz zostało 4 proc. Węgry starają się pomóc chrześcijanom. Budapeszt odbudował 30 kościołów w Libanie. A przy okazji odbudowuje infrastrukturę. W Iraku z kolei Węgrzy z gruzów odbudowują całe miasta, aby ludność mogła wrócić do domu.
Jasne, że są kłopoty. Na przykład Brexit uderzył w Węgry, bowiem Londyn był wielkim sojusznikiem Budapesztu przeciwko eurokratom. Są też problemy z zaszłościami postkomunizmu, a najbardziej z postępowym miliarderem Georgem Sorosem.
Rząd węgierski przeprowadził inspekcję 28 wyższych uczelni w kraju w sprawie niezgodności z prawem węgierskim i unijnym. 27 uniwersytetów skorygowało mankamenty. Tylko uniwersytet Sorosa odmówił. Odgraża się, że wyprowadzi się do Wiednia. Dlaczego? Dlatego, że według węgierskiego prawa, jeśli miejscowy uniwersytet jest filią zagranicznej uczelni, to ta uczelnia musi rzeczywiście istnieć. Tymczasem Sorosowy uniwersytet matka w Nowym Jorku to właściwie skrzynka pocztowa z napisem Central European University. Czyli coś, co nie istnieje fizycznie w USA, wydaje amerykańskie dyplomy na Węgrzech. To dowcip, operacja Mickey Mouse.
CEU obiecuje, że przenosi się do Wiednia. Uczelnia rekrutuje jednak studentów do kampusu w Budapeszcie. Jednocześnie mimo tego Soros głośno płacze o dyskryminacji. Ale to "nic nie ma wspólnego z wolnością akademicką".
Nie jest źle. Węgry gola!
Marek Jan Chodakiewicz
Waszyngton, DC, 19 lutego 2019
www.iwp.edu
Intel z DC
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (09/2019) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.
Ambasador mówi: "Pod sowiecką okupacją nie czuliśmy się częścią Europy. Stąd bardzo chcieliśmy przystąpić do struktur europejskich. Ale dziś daje nam się odczuć, że jesteśmy nowo przybyłymi neptkami. Traktuje się nas, jakbyśmy tylko brali z Brukseli. Ale przecież Węgry dają do wspólnego garnka wiele. A w tym i gospodarcze korzyści". Ci, którzy w Brukseli krytykują Polskę i Węgry, nie wiedzą, o czym mówią. Twierdzą, że Madziarzy i Polacy nie chcą "Europy". Tak nie jest.
Spójrzmy na fakty: W Polsce i na Węgrzech ok. 80 proc. ludzi jest za UE. W Europie Zachodniej około 30 proc. obywateli popiera Brukselę. "Nie mamy zamiaru opuścić Unii Europejskiej. Działa dobrze. Jest dobra dla Węgier". Oskarża się Węgry, że są autokratyczne. Ponoć nie ma tam państwa prawa. Ale jaka jest definicja "rządów prawa"?
UE ma pewien sposób na uchybienia prawne ze strony państw członkowskich, które uznawane są za niegrzeczne według Brukseli. Najpierw następuje dochodzenie. W razie wykazania uchybienia i opisania winy UE sugeruje, a następnie wymusza korektę. Węgry jak Polska znajdują się w pierwszej dziesiątce krajów, które nie naruszają prawa unijnego. Grecja, Holandia czy Francja są trzy razy częściej odpowiedzialne za czyny sprzeczne z regulacjami brukselskimi. W 2018 r. w stosunku do Węgier Bruksela przywołała tzw. artykuł 260 dokładnie ZERO razy. Rządy prawa czy nie?
Weźmy kryzys migracyjny. Węgry miały być winne niewpuszczania emigrantów. Ale konwencja genewska stanowi, że jeśli ktoś ucieka, to musi dobić do miejsca bezpiecznego, aby tam ustanowić swój status jako uchodźca. A jeśli takie bezpieczne miejsce się opuszcza, to człowiek taki staje się nie uchodźcą, a migrantem.
W Niemczech mediom przykazano nie używać słowa "migrant", a tylko uchodźca. Tak nakazał rząd. W wolnym kraju. Było to w kontekście prób ustanowienia przymusowych kwot dla 2 milionów uchodźców, którzy mieli być rozdzieleni między różne kraje europejskie. Węgrom to się nie podobało. W 2015 r. 8000 migrantów dziennie maszerowało przez Węgry. Mieli w nosie węgierskie prawo; po prostu wkroczyli do kraju, aby dotrzeć do Niemiec czy Szwecji, gdzie zapomoga społeczna jest wyższa.
Dlatego Madziarzy stworzyli barierę, zbudowali płot. To było zgodne z traktatem w Schengen. Ale potępiono wtedy Budapeszt jako "faszystowski". Jednak Węgrzy nie zamknęli granicy. Zamknęli tylko możliwość nielegalnego wchodzenia do ich kraju. Przejścia graniczne pozostały otwarte.
W tym samym czasie, gdy wymyślano Węgrom, Szwecja sfinansowała wybudowanie muru między Bułgarią a Turcją. I wszystko było w porządku. Gdy Węgry to samo zrobiły, to "faszyzm". Hipokryzja. Władze austryjackie wykrzyknęły: "Węgry zachowują się jak w najczarniejszych dniach II wojny światowej". A potem Austria wybudowała swój własny płot wzdłuż granicy.
O co awantura? Traktat z Schengen i regulacje z Dublinu nakazują utrzymywanie kontroli nad granicą. Węgry to zrobiły. Ponadto Budapeszt popiera program w krajach Trzeciego Świata - budowę szkół, domów, szpitali - aby zniechęcić emigrację do Europy. I nie zapraszać migrantów.
"Węgry walczą o wolność od 1100 lat" - stwierdził ambasador Szabo. "A w naszej konstytucji zapisano, że jesteśmy krajem chrześcijańskim i takim chcemy pozostać".
Tymczasem przywódcy UE odsłonili pomnik twórcy komunizmu, Karola Marksa. "Nie zgadzamy się z tym. Mamy nadzieję, że następne wybory spowodują zmianę w składzie Parlamentu Europejskiego". I skończą się lewackie patologie.
W 2017 r. zaczęła się fala zwycięstw partii antysystemowych. Albo przynajmniej uzyskały one wysokie wyniki: w Holandii, Austrii, Niemczech, Czechach, Włoszech, Szwecji. Fala ta będzie rosnąć. W 2004, 2012 oraz 2018 FIDESZ i jego sojusznicy na Węgrzech osiągnęli absolutną większość przy jednym z największych poziomów udziału wyborców. Masowa mobilizacja daje nam zwycięstwo partii antyestablishmentu.
I partie te zgadzają się, że Unia Europejska powinna być związkiem interesów gospodarczych, a nie ciałem politycznym. Większość Europejczyków (70 proc.) wspiera swoje własne rządy w sprawie emigracji. Nie zgadzają się w Brukselą.
Co do madziarskiej polityki gospodarczej, to Węgry spłaciły prawie cały dług Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu. Grecja poprosiła o dalsze pożyczki. Ateny nadal są rozwalone gospodarczo, a Węgry uzdrowiły się. Znika bezrobocie, rośnie gospodarka. "W 2010 r. walczyliśmy, aby znaleźć pracę dla ludzi. Teraz wysilamy się, aby znaleźć ludzi do pracy".
Rząd węgierski podjął współpracę z wielkim przemysłem i szkołami, aby zabezpieczyć odpowiednie wyszkolenie oraz znaleźć pracę dla absolwentów. Budapeszt ustanowił system prac publicznych. Można zostać na bezrobociu przez 3 miesiące, ale następnie trzeba podjąć pracę tworzoną specjalnie w tym celu w sektorze publicznym. Oskarżano rząd Viktora Orbána, że tym sposobem tworzy sztuczne miejsca pracy. Ale gdy ludzie muszą podjąć pracę publiczną, to prywatni przedsiębiorcy chętniej przyjmują ich do pracy. W ten sposób redukcja etatów prac publicznych spadła o 70 proc.
Jest praca, istnieje również dobry klimat inwestycyjny. USA to drugi po UE inwestor na Węgrzech. Dochodzi do tego klimat prorodzinny. "Staramy się mnożyć. Reprodukcja ludności powinna zachodzić nie poprzez migracje z zagranicy, a poprzez organiczny wzrost liczby obywateli". Rząd wprowadził ulgi podatkowe w nagrodę za posiadanie dzieci. Podatnik wspiera program kredytów, aby kupić dom czy apartament dla młodych ludzi. Dzięki temu współczynnik rozmnażania wzrósł o 70 proc. Ilość małżeństw wzrosła o 20 proc., liczba rozwodów spadła o 20 proc. I aborcji też jest mniej o 20 proc.
Węgry utrzymują silny związek z NATO. Wysłały wojsko do Iraku, Afganistanu, Kosowa. Do 2024 r. uda im się wydawać na obronę 2 proc. GDP (PKB). "Chcielibyśmy mieć armię, która potrafi się obronić".
Węgry popierają amerykańską politykę wobec Izraela. Budapeszt wetuje rutynowo wszelkie antyizraelskie pomysły w ONZ. Rząd w Budapeszcie prowadzi politykę "zero tolerancji dla antysemityzmu".
Węgry są jedynym państwem na świecie, które otwarcie broni prześladowanych chrześcijan. Ustanowiono urząd sekretarza stanu, który się tym zajmuje. Chrześcijanie stanowią 4 z 5 osób prześladowanych za sprawy religijne. W latach dwudziestych około 40 proc. ludności na Bliskim Wschodzie to chrześcijanie. Teraz zostało 4 proc. Węgry starają się pomóc chrześcijanom. Budapeszt odbudował 30 kościołów w Libanie. A przy okazji odbudowuje infrastrukturę. W Iraku z kolei Węgrzy z gruzów odbudowują całe miasta, aby ludność mogła wrócić do domu.
Jasne, że są kłopoty. Na przykład Brexit uderzył w Węgry, bowiem Londyn był wielkim sojusznikiem Budapesztu przeciwko eurokratom. Są też problemy z zaszłościami postkomunizmu, a najbardziej z postępowym miliarderem Georgem Sorosem.
Rząd węgierski przeprowadził inspekcję 28 wyższych uczelni w kraju w sprawie niezgodności z prawem węgierskim i unijnym. 27 uniwersytetów skorygowało mankamenty. Tylko uniwersytet Sorosa odmówił. Odgraża się, że wyprowadzi się do Wiednia. Dlaczego? Dlatego, że według węgierskiego prawa, jeśli miejscowy uniwersytet jest filią zagranicznej uczelni, to ta uczelnia musi rzeczywiście istnieć. Tymczasem Sorosowy uniwersytet matka w Nowym Jorku to właściwie skrzynka pocztowa z napisem Central European University. Czyli coś, co nie istnieje fizycznie w USA, wydaje amerykańskie dyplomy na Węgrzech. To dowcip, operacja Mickey Mouse.
CEU obiecuje, że przenosi się do Wiednia. Uczelnia rekrutuje jednak studentów do kampusu w Budapeszcie. Jednocześnie mimo tego Soros głośno płacze o dyskryminacji. Ale to "nic nie ma wspólnego z wolnością akademicką".
Nie jest źle. Węgry gola!
Marek Jan Chodakiewicz
Waszyngton, DC, 19 lutego 2019
www.iwp.edu
Intel z DC
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (09/2019) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 28.02.2019 21:17
Wybory na Węgrzech. Prof. Ryba: Ta bitwa została przez Brukselę wygrana
13.04.2026 13:24

Komentarzy: 0
– Zastosowano pewną metodę charakterystyczną dla Polski w 2023 roku, czyli sankcje finansowe, presja zewnętrzna po to, żeby wymienić ekipę władzy. I w Warszawie się to udało, i dzisiaj na Węgrzech – mówi portalowi Tysol.pl prof. Mieczysław Ryba, historyk i politolog KUL.
Czytaj więcej
Szefowa KE: Po wyborach na Węgrzech trzeba zrezygnować z jednomyślności w polityce zagranicznej UE
13.04.2026 12:43

Komentarzy: 0
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen oceniła w poniedziałek, że należy wykorzystać impet wynikający z wyniku wyborów parlamentarnych na Węgrzech i zastąpić głosowanie jednomyślne w unijnej polityce zagranicznej głosowaniem większością kwalifikowaną.
Czytaj więcej
Prof. Czarnek: Zapowiedzi, że wybory na Węgrzech będą sfałszowane, były funta kłaków warte
13.04.2026 09:42

Komentarzy: 0
– Zapowiedzi o tym, że będą wybory sfałszowane, że szykowana jest opcja siłowa, były funta kłaków warte. Demokracja na Węgrzech była i jest – mówi portalowi Tysol.pl prof. Przemysław Czarnek.
Czytaj więcej
„To przyspieszy upadek UE”. Kreml komentuje wybory na Węgrzech
13.04.2026 09:00

Komentarzy: 0
Wynik wyborów parlamentarnych na Węgrzech wywołał natychmiastowe reakcje na arenie międzynarodowej. Obok gratulacji pojawiły się też komentarze rosyjskich polityków, w których padają słowa o możliwym przyspieszeniu kryzysu w Unii Europejskiej.
Czytaj więcej
Podział mandatów w węgierskim parlamencie, Tisza z konstytucyjną większością
13.04.2026 06:15

Komentarzy: 0
Po podliczeniu głosów z 99 proc. komisji znany jest już pełny obraz nowego parlamentu na Węgrzech. Wyniki wyborów pokazują wyraźną zmianę układu sił i dają zwycięskiej partii możliwość samodzielnych rządów oraz wprowadzania kluczowych reform.
Czytaj więcej