loading
Proszę czekać...
Prof. Romuald Szeremietiew: Ci wstrętni Polacy…
Opublikowano dnia 23.03.2019 18:33
Historyk Jan Grabowski z Centrum Badań nad Zagładą Żydów Instytutu Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk twierdzi, że Polacy „zamordowali 200 tys. Żydów”. Socjolog Jan Tomasz Gross, odznaczony przez prezydenta Kwaśniewskiego Orderem Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej "odkrył", że Polacy w okupowanej przez Niemców Polsce czasie II wojny światowej zabili więcej Żydów niż Niemców.

pixabay.com

Polacy są przedstawiani jako wyjątkowo wstrętna, uczestnicząca ochotniczo w zbrodni Holokaustu nacja mordująca żydowskich „sąsiadów”. Zwłaszcza po zamieszaniu wokół ustawy o IPN, gdy władze RP postanowiły bronić dobrego imienia Polski okazało się, że w świecie wielu, zwłaszcza w środowiskach żydowskich uważa, że w latach II wojny Światowej Polacy zachowali się podle i byli aktywnymi uczestnikami zbrodni dokonywanych przez nazistów, o których zresztą nie mówi się, że to byli Niemcy.
 

Wiele wskazuje, że wkrótce uczniowie będą dowiadywali się z podręcznika historii coś takiego:
 

„Drugą wojnę światową wywołała Polska. Powstanie państwa polskiego w 1918 r., po zakończeniu I wojny światowej, naruszyło europejska równowagę sił. Państwo polskie najpierw zajęło siłą ziemie należące do Niemiec, Rosji i Austrii, a następnie rozpętało wojnę z Rosją chcąc jej odebrać Białoruś i Ukrainę, co częściowo udało się Polakom, którzy okupowali Zachodnią Białoruś i Zachodnią Ukrainę. Piłsudski starał się też związać się z Hitlerem, aby przy pomocy Niemiec odebrać Rosji ziemie, których nie zdołał zagrabić w 1920 r. Jednak Niemcy chcąc zachować pokój polskie starania odrzuciły wybierając sojusz z Rosją. Niemcy zdając sobie sprawę z awanturnictwa Polaków, chcieli ich powstrzymać przed wywołaniem katastrofy. W Berlinie uważano, że przyłączenie Wolnego Miasta Gdańska do Rzeszy i zbudowanie autostrady przez terytorium Polski do Prus Wschodnich otrzeźwi polskie władze. Niestety polski minister spraw zagranicznych Beck odrzucił umiarkowane postulaty Niemiec. Polska przeprowadziła mobilizację swoje armii. W obawie przed ofensywą polskiej kawalerii na Berlin Niemcy musiały podjąć działania prewencyjne wymuszające na wschodzie pokój. W tej operacji pokojowej Niemcom pomógł Z wiązek Sowiecki. We wrześniu 1939 r. w Berlinie i Moskwie sądzono, problem polski został rozwiązany. Niestety Polacy, genetyczni antysemici, którzy wysysali nienawiść do Żydów z mlekiem matki, swoją wściekłość po przegranej wyładowali na milionach bezbronnych Żydów. Wymordowali ich rabując też im mienie, a nawet okradając zwłoki zamordowanych. Następnie wykorzystując zamieszanie w stosunkach europejskich podstępnie zagarnęli niemieckie ziemie nad Odrą i Bałtykiem skąd wypędzili miliony Niemców. itd., itp. ...”
 

Czy w takim duchu będą pisane rozdziały poświęcone okresowi II wojny światowej w podręcznikach szkolnych Niemiec, Francji, Izraela, Rosji... ?
 

W czerwcu 2009 r. na stronie internetowej Ministerstwo Obrony Rosji pojawił się tekst "Wymysły i falsyfikacje w ocenie roli ZSRR w początkach drugiej wojny światowej", w którym autor, płk Siergiej Kowalow z ministerialnego Instytutu Historii Wojskowej dowodził, że wojna w 1939 r. wybuchła z winy Polski. Dziennik "Wremia Nowostiej" cytował Kowalowa: 
 

 

Wszyscy, którzy bez uprzedzeń studiowali historię drugiej wojny światowej, wiedzą, że ona zaczęła się od tego, że Polska nie chciała zaspokoić żądań ze strony Niemiec. Jednakowoż niewielu wie, czego konkretnie żądał od Warszawy A. Hitler. A przy tym żądania Niemiec były bardzo umiarkowane: - włączenie wolnego miasta Danzig (obecnie Gdańsk) do Trzeciej Rzeszy, zezwolenie na budowę eksterytorialnej drogi kolejowej i szosy , które połączyłyby Prusy Wschodnie z zasadniczą częścią Niemiec. Te żądania trudno nazwać nieuzasadnionymi".
 

Tak pisał "ekspert" od historii II wojny światowej rosyjskiego Ministerstwa Obrony.
 

Wspomnijmy jak w czasie defilady zwycięstwa w 60. rocznicę zakończenia wojny (2005 r.) prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin wymieniając państwa walczące z Niemcami podkreślił wielki wkład w pokonanie hitlerowskiej Rzeszy niemieckich i włoskich antyfaszystów. W tym samym przemówieniu prezydent Rosji nie wspomniał o Polsce, kraju, który pierwszy stawił Niemcom zbrojny opór, i o Polakach, walczących na wszystkich frontach z Niemcami. I to w sytuacji, gdy na trybunie siedział nie skażony przecież „rusofobią” ówczesny prezydent RP Aleksander Kwaśniewski, a w gronie zaproszonych gości był odznaczony orderem Lenina uczestnik II wojny światowej Wojciech Jaruzelski. Obaj oni zostali umieszczeni w dalszych rzędach, gdy najbliższe miejsca obok prezydenta Rosji zarezerwowano dla kanclerz Niemiec oraz premierów Japonii i Włoch. Siedzący w piekle Mołotow z Ribbentropem musieli mieć rzadką chwilę radości.
 

Jest ponurym żartem, gdy wpływowym politykiem z niemieckiej partii rządzącej, domagającym się zadośćuczynienie za krzywdy, których Niemcy doznali w następstwie wywołanej przez siebie wojny jest córka żołnierza, która przyszła na świat na polskiej ziemi bowiem jej tatuś tę ziemię okupował. A została „wypędzona”, gdyż nadciągała sowiecka armia wyzwolicieli. Rodzice małej Eriki nie chcieli być wyzwoleni przez Rosjan.
 

Warto też przypomnieć jak bardzo wypędzeni sami sobie zawdzięczali swój los. Spojrzymy na mapę poparcia dla NSDAP (wybory 1933 r.).
 

Wyniki świadczą o bardzo wysokim poparciu dla Hitlera - tylko w trzech okręgach (na trzydzieści pięć) NSDAP miała „mniej”, bo między 30-35% głosów, w większości pozostałych hitlerowcy uzyskali od 40 do 50% poparcia Były też okręgi, gdzie partia Hitlera przekroczyła 50%. W gronie „rekordzistów” plasowały się okręgi wyborcze Breslau i Liegnitz (Dolny Śląsk), natomiast liderami wyborów – wynik 55% i więcej – okazały się Ostpreussen (Warmia i Mazury), Franfurt/Oder (Ziemia Lubuska) i Pommeren (Pomorze Zachodnie). Tylko Opolszczyzna (Oppeln) wypadła trochę gorzej, 40-45% poparcia dla Hitlera, a to z racji dużej mniejszości polskiej, która na hitlerowców nie głosowała. Widzimy więc, że późniejsi „wypędzeni” bardzo starali się, aby Hitler wygrał. Zdaje się, że o tym dziś w Niemczech, i nie tylko tam, zapomniano.
 

Normą stała się opowieść, że zbrodnie popełnione w czasie II wojny światowej to sprawka jakichś anonimowych „nazistów”. A skoro coraz częściej świat słyszy o „polskich obozach koncentracyjnych”, to można wnosić, że tymi nazistami musieli być Polacy. Niemiecka gazeta "Saarbruecker Zeitung" pisząc na temat zbrodniarza wojennego Johna Demjaniuka użyła określenia: "Wachmann im polnischen SS-Vernichtungslager Sobibor". Czyli - był on strażnikiem w "polskim esesmańskim obozie zagłady". Według niemieckiej gazety esesmanami byli Polacy!
 

 

W 2005 r. ukazała się w Polsce książka Chrisa Bishopa „Zagraniczne formacje, zagraniczni ochonicy  w Waffen SS”. A utor w skondensowanej formie przedstawia skład narodowościowy kilkusettysięcznej ochotniczej armii Wafen SS. Formacja ta uchodząca za elitę armii Hitlera walczyła na froncie, ale jej jednostki dopuściły się także wielu zbrodni. Nie zapominajmy też, że oddziały wartownicze w obozach koncentracyjnych należały do „Waffen-SS”. Nic więc dziwnego, że Waffen SS po zakończeniu wojny została uznana za związek przestępczy.
 

Jednostkami SS przysięgającymi na wierność Adolfowi Hitlerowi dowodzili Niemcy, ale w Waffen SS byli nie tylko oni. Chris Bishop podaje, że były dwie holenderskie dywizje SS i dwie belgijskie. Francuzi, to osławiona dywizja Charlemagne i francuska brygada szturmowa SS. Byli Duńczycy, ponad 10 tys. esesmanów w dwu dywizjach Wiking i Nordland. W dywizji Wiking znalazło się też kilka tysięcy ochotników z Norwegii – Den Norske egion. W Waffen SS był pułk i batalion Finów – 3 tys. ludzi. A także 2 tys. esesmanów z Luksemburga.  Tysiąc ochotników z Hiszpanii służyło w  dywizji SS Walonien. Było po 300 ochotników z krajów neutralnych – Szwecja, Szwajcaria. Była ukraińska SS-Schutzen Division Galitzien, dwie rosyjskie dywizje grenadierów Waffen SS i kozacki korpus kawalerii SS oraz „legiony” Ormiański, Azerski, Gruziński, Północnokaukaski, Turkmeńsko – Muzułmański, Tatarski. Litwini nie utworzyli jednostek SS, ale ponad 50 tys. litewskich ochotników trafiło do Polizei-Bataillonen Schumas,które uczestniczyły w zbrodniach popełnianych przez esesmanów. (W wileńskiej AK uważano, że Sauguma, litewska służba bezpieczeństwa, była gorsza od niemieckiego Gestapo.) Łotwa dostarczyła ponad 80 tys. ochotników do dwu dywizji SS. Byli w Waffen SS Estończycy – jedna dywizja, Rumuni – dywizja kawalerii SS, Węgrzy, dywizje Hunyadi i Hungaria, Chorwaci – dywizje Handschar i Kama, Serbowie – Serbisches Freiwilligen Korps, Albańczycy dywizja górska SS Skanderbeg. Nawet Bułgarzy wystawili pułk grenadierów Waffen SS.
 

Prezentację narodów, które miały "swoich" esesmanów w książce kończą Polacy. Bishop napisał: 

POLSKA
Liczba ochotników:0
Główne jednostki, SS, w tym ochotnicze: Żadne.

 

Biorąc pod uwagę skład narodowościowy Waffen SS widzimy, że była to prawdziwie europejska armia. Była w niej przecież cała Europa, jak by powiedział gen. De Gaulle "Europa od Atlantyku po Ural". Tylko Polaków tam zabrakło. Może, więc dziś podawanie o istnieniu polskich esesmanów jest próbą naprawienia „błędu” ministra Becka, który nie chciał sojuszu z Hitlerem? Dziennikarze niemieccy być może chcą, aby Polacy, tak jak Holendrzy, Belgowie, Francuzi, Ukraińcy czy Rosjanie też mieli tradycje braterstwa broni z Niemcami.
 

Byle tylko w Moskwie nie poszli tym tropem. Mogą przecież nakręcić film, w którym "polscy esesmani" rozstrzeliwują niemieckich „antyfaszystów”. Główne role: np. zbrodniczy dowódca Polnisch SS-Schutzen Division Gruppenfuhrer Kibowski alias Obwisłowąsy (tak nazywał się polski hetman w antypolskim rosyjskim filmie „1612”– grał go Michał Żebrowski), a bohaterski przywódca niemieckich antyfaszystów Parteigenosse Max Otto Stirlitz (w serialu sowieckim "17 mgnień wiosny" grał go aktor Wiaczesław Tichonow). Na premierze filmu w pierwszych rzędzie mogliby zasiąść jacyś niemieccy wypędzeni przez polskich esesmanów i może paru zasłużonych w walce z polskim faszyzmem ukraińskich kombatantów spod znaku SS-Schutzen Division Galitzien. 
 

 

Kiedy spoglądamy w przeszłość Polski i porównamy ją z dziejami innych narodów, możemy być dumni. Pisał poeta:  

Wiem, że nie ucisk i chciwe podboje,

Lecz wolność ludów szła pod Twoim znakiem,

Ze nie ma dziejów piękniejszych niż Twoje

I większej chluby niźli być Polakiem.
 

Czas chyba najwyższy, aby różnym polonofobom powiedzieć: idźcie precz!

 

 

Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Prof. Romuald Szeremietiew: Polska może wrócić do pozycji mocarstwowej
Blogi
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Nie oceniajmy pochopnie Zełeńskiego
Nie należy formułować jakichkolwiek oczekiwań wobec niego, dopóki nie dowiemy się, co sądzi on o relacjach z naszym krajem.
avatar
Ryszard
Czarnecki

Jestem wdzięczny prezesowi Kaczyńskiemu za to wyzwanie: start do PE ze stolicy
(…) pani Bieńkowska przygotowała fatalny budżet, a pani Huebner fatalny podział mandatów. Choć z drugiej strony w Hiszpanii jest bardzo wielu migrantów i te dodatkowe mandaty, to chyba była nagroda za promigracyjną postawę. Osobiście wolę mieć mniej mandatów i nie mieć migrantów.
avatar
Marek
Budzisz

Marek Budzisz: Kto zrobił kampanię prezydentowi Zełenskiemu i co z tego może wynikać?
Ukraiński portal internetowy Bihus.info, ten sam, który opublikował serię artykułów o malwersacjach i podejrzanych transakcjach związanych z zaopatrzeniem w broń i uzbrojenie ukraińskiej armii, jakie przeprowadzał Gładkowski junior, syn bliskiego współpracownika Poroszenki (przed zmianą nazwiska Swiniarczuk), zajął się na dwa dni przed drugą turą wyborów sztabem Wołodymira Zełenskiego. Trudno w związku z tym uznać, że dziennikarze pracujący dla Bihus.info pracują na rzecz kampanii byłego już prezydenta, co jest ważne, bo na ukraińskim rynku medialnych tego rodzaju niezależna postawa nie jest wcale częsta. Tym bardziej warto zapoznać się z ich ustaleniami.

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.