Dzień Piłkarza - zapomniane święto, które przypomina o najpiękniejszych dniach polskiej piłki nożnej
09.09.2016 13:24

Komentarzy: 0
Udostępnij:
10 września przypada Dzień Piłkarza – święto ustanowione czterdzieści cztery lata temu, obecnie nieczęsto przypominane. A szkoda, bo przypominać ono powinno o najpiękniejszych dniach polskiej piłki nożnej.
10 września 1972 roku nasza reprezentacja na stadionie w Monachium zmierzyła się z drużyną Węgier. Stawką starcia były złote medale olimpijskie - w owym czasie na igrzyskach turniej piłkarski był tak naprawdę mistrzostwami krajów bloku wschodniego, do gry na igrzyskach nie dopuszczano bowiem zawodowców, a sport w krajach "realnego socjalizmu" był przecież oficjalnie amatorski.
Kazimierz Górski mógł więc na olimpiadę zabrać zespół złożony z najlepszych polskich piłkarzy. Lecz nie był to dla naszych turniej łatwy. Ekipa, w której brylowali Kazimierz Deyna i Włodzimierz Lubański, dokonała jednak tego, co nie udało się wcześniej żadnej polskiej drużynie w grach zespołowych - przebiła się do finału. W decydującym meczu z początku Polakom się nie wiodło - tuż przed przerwą stracili bramkę. Ale druga połowa już należała do biało-czerwonych. Dwa gole Deyny dały naszym złoto, a samemu Deynie tytuł króla strzelców turnieju. Po końcowym gwizdku arbitra kibice skupieni przed telewizorami mogli usłyszeć szloch komentującego ten mecz Jana Ciszewskiego i słynne zdanie: "I cóż ja mam państwu powiedzieć? Czterdzieści lat na to czekałem…".
Monachijskie złoto otworzyło najwspanialszą dekadę w dziejach polskiego futbolu. Po nim przyszły dwa medale mistrzostw świata - w 1974 i 1982 roku i jeszcze jeden medal olimpijski - srebro w Montrealu. Po czterdziestu z hakiem latach wspomina się to niezwykle miło, lecz pojawia się pytanie - czy polską piłkę dziś stać na podobne sukcesy?
Z jednej strony wydaje się, że nasz futbol jest na fali wznoszącej. Reprezentacja pokazała się bardzo dobrze na ostatniej wielkiej imprezie - od półfinału mistrzostw Europy dzielił naszych zaledwie jeden celny strzał z rzutu karnego. Doczekaliśmy się po dwóch dekadach awansu naszego klubu do Ligi Mistrzów - nawet jeśli wywalczonego w kiepskim stylu. Jednak ogólny obraz naszej piłki kopanej wciąż daleki jest od doskonałości.
Szkolenie młodzieży - podstawa późniejszych sukcesów - nadal kuleje. Poziom rozgrywek ligowych, delikatnie mówiąc, nie zachwyca, choć w polski futbol pompowane są coraz większe pieniądze. Liczba kibiców na trybunach podczas spotkań ligowych daleka jest od tej sprzed lat trzydziestu, a przecież powstało w ostatnich dziesięciu latach wiele pięknych i nowoczesnych stadionów. Popularyzacja piłki i poprawa szkolenia najmłodszych adeptów futbolu - to powinno być zadanie dla najważniejszych działacz.
Leszek Masierak
Kazimierz Górski mógł więc na olimpiadę zabrać zespół złożony z najlepszych polskich piłkarzy. Lecz nie był to dla naszych turniej łatwy. Ekipa, w której brylowali Kazimierz Deyna i Włodzimierz Lubański, dokonała jednak tego, co nie udało się wcześniej żadnej polskiej drużynie w grach zespołowych - przebiła się do finału. W decydującym meczu z początku Polakom się nie wiodło - tuż przed przerwą stracili bramkę. Ale druga połowa już należała do biało-czerwonych. Dwa gole Deyny dały naszym złoto, a samemu Deynie tytuł króla strzelców turnieju. Po końcowym gwizdku arbitra kibice skupieni przed telewizorami mogli usłyszeć szloch komentującego ten mecz Jana Ciszewskiego i słynne zdanie: "I cóż ja mam państwu powiedzieć? Czterdzieści lat na to czekałem…".
Monachijskie złoto otworzyło najwspanialszą dekadę w dziejach polskiego futbolu. Po nim przyszły dwa medale mistrzostw świata - w 1974 i 1982 roku i jeszcze jeden medal olimpijski - srebro w Montrealu. Po czterdziestu z hakiem latach wspomina się to niezwykle miło, lecz pojawia się pytanie - czy polską piłkę dziś stać na podobne sukcesy?
Z jednej strony wydaje się, że nasz futbol jest na fali wznoszącej. Reprezentacja pokazała się bardzo dobrze na ostatniej wielkiej imprezie - od półfinału mistrzostw Europy dzielił naszych zaledwie jeden celny strzał z rzutu karnego. Doczekaliśmy się po dwóch dekadach awansu naszego klubu do Ligi Mistrzów - nawet jeśli wywalczonego w kiepskim stylu. Jednak ogólny obraz naszej piłki kopanej wciąż daleki jest od doskonałości.
Szkolenie młodzieży - podstawa późniejszych sukcesów - nadal kuleje. Poziom rozgrywek ligowych, delikatnie mówiąc, nie zachwyca, choć w polski futbol pompowane są coraz większe pieniądze. Liczba kibiców na trybunach podczas spotkań ligowych daleka jest od tej sprzed lat trzydziestu, a przecież powstało w ostatnich dziesięciu latach wiele pięknych i nowoczesnych stadionów. Popularyzacja piłki i poprawa szkolenia najmłodszych adeptów futbolu - to powinno być zadanie dla najważniejszych działacz.
Leszek Masierak

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 09.09.2016 13:24
Prezes PiS zapytany o "ślubowanie" sędziów TK. Nie przebierał w słowach
09.04.2026 14:58
Kompromitacja Czarzastego pytanego o podstawę prawną pseudoślubowania sędziów TK
09.04.2026 14:07
Pseudoślubowanie w Sejmie. Andrzej Duda zabrał głos
09.04.2026 13:26

Komentarzy: 0
W czwartek w Sejmie odbyło się pseudoślubowanie części nowo wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. „Jeśli Prezydent RP nie jest osobiście obecny przy czynności, to twierdzenie, że czynność odbywa się «wobec Prezydenta RP» jest oczywiście nieprawdziwe” – komentuje całą sprawę były prezydent Andrzej Duda.
Czytaj więcej
Pseudoślubowanie w Sejmie. Gorąco pod Trybunałem Konstytucyjnym
09.04.2026 13:18
Uwaga! IMGW wydał ostrzeżenia I stopnia dla całego kraju
09.04.2026 12:16



