loading
Proszę czekać...
Marcin Królik: Ziemowit Szczerek mówi, jak jest... no, prawie
Opublikowano dnia 10.05.2019 23:51
W dzisiejszym zidiociałym i coraz bardziej histerycznym świecie każdy apel o opamiętanie się i cofnięcie się o krok należy witać z radością. Choć też bez wielkich złudzeń.

Pixabay.com

Na portalu „Krytyki Politycznej” ukazał się ciekawy tekst Ziemowita Szczerka pt. „Europa będzie oświecona albo będzie bezludna”, który wywołał spory oddźwięk na kilku obserwowanych przeze mnie profilach. Znaczącym dla treści niniejszego wywodu jest to, że natrafiłem nań tuż po lekturze artykułu informującego, że Microsoft ma wprowadzić w najnowszej wersji Worda ulepszenia, które uczynią go bardziej poprawnym politycznie. Od teraz, jeśli, dajmy na to, napiszecie „listonosz”, to edytor zasugeruje zastąpienie go „osobą dostarczającą pocztę”. Swoją drogą ciekawe, czym zastąpi frajera. Osobą, która dała się zrobić w ciula?

I oto, już niezwykle pozytywnie nastawiony do świata tym doniesieniem, czytam na KryPolu, że – uwaga – lewica powinna... skończyć z polityczną poprawnością. Dokładnie tak, drodzy państwo – nic mniej, nic więcej. A dlaczego? Ano dlatego – wyłuszcza autor – że to narzędzie już niczego w zasadzie nie opisuje, bo – dawniej żywe i sensowne – zeschło i dławi nas w ustach niczym umarły język. Dalej jest jeszcze lepiej. Szczerek zauważa: „Jesteśmy śmieszni, jeśli nam się wydaje, że cokolwiek osiągniemy tupaniem nogami, obrażaniem się na ludzi, że są za głupi, żeby nas zrozumieć, nakazywaniem szacunku dla czegokolwiek i kogokolwiek, nie mając pozycji siły...”

Może ciut przesadzę, ale wydaje mi się, że od czasu eseju Żiżka, opublikowanego cztery lata temu na tym samym KryPolu, w którym wyśmiał on moralne nabzdyczenie zachodnich liberalnych elit na punkcie imigrantów, nie czytałem nic równie ożywczego na lewo od równika. Chyba zresztą nie przypadkiem jeden z komentujących wywąchał u Szczerka pewną wtórność wobec myśli właśnie Żiżka, tudzież innych – jak się wyraził – paleomarksistów. A może tak naprawdę markso-realistów? Oczywiście na tyle, na ile jakikolwiek realizm jest po tej stronie barykady możliwy. A że jednak jest możliwy, to felieton Szczerka udowadnia.

Bo jednak trzeba mieć jaja, a przynajmniej jajunie, by w lewicowej banieczce pchnąć stwierdzenia w stylu „trzeba uruchomić dyskusję tam, gdzie ludzie, potencjalni wyborcy, uważają, że lewica ma im dziś do powiedzenia tylko <tak jest, bo my tak mówimy>.” Przyznam, że aż tak wysoki poziom autokrytycznej refleksji u kogokolwiek po tamtej stronie to dla mnie lekki szok. Słuszne w związku z tym musiały więc być obawy autora, że mu się za to oberwie. No i się oberwało – może nie aż tak, jak się spodziewał, ale jednak trochę. Lewica, która wzywa do otwartej debaty i konfrontowania się z lękami, zamiast je zakrzykiwać? Nie no, kurde, trzymajcie mnie!

Jeśli sprawy dalej potoczą się w tym kierunku, to może nawet doczekamy się chwili, gdy lewicowe aktywistki zaczną rozklejać na meczetach utęczowione wizerunki Proroka w proteście przeciwko przemocowemu traktowaniu gejów w islamie. Ba, może nawet na muzułmańskie nabożeństwa się z jakimiś flagami czy transparentami wedrą. A skoro już się tak postępowcy rozpędzą, to – o, kto wie, kto wie – niewykluczone, że zaczną postponować pomysły karania za mowę nienawiści jako równie totalitarne jak paragraf o obrazie uczuć religijnych. A może wywalanie z bibliotek „rasistowskich” i „seksistowskich” książek też napiętnują? Święci pańscy, co to będzie za dzień!

No cóż, marzenia ściętej głowy. Oczywiście nic takiego nie nastąpi. Lewicowość i wolność to sfery, które nijak się nie miziają. A gdyby nagle zaczęły, to strażnicy tożsamościowej ortodoksji by takich nieodpowiedzialnych reformatorów raz-dwa odpowiednio usadzili. Niemniej Szczerek trafił tutaj w punkt. Celnie zdiagnozował powody, dla których lewica czołga się w ogonie poparcia we wszelkich sondażach, zaś ci, których teoretycznie powinna reprezentować, uważają ją za bandę zdziwaczałych i w gruncie rzeczy niebezpiecznych kretynów z dyktatorskimi zapędami. Oczywiście lewica inna być nie potrafi, ale należy przyznawać punkt za każdy rozbłysk samoświadomości.

Okej, trochę niepotrzebnie się wyzłośliwiam. Fakty są takie, że w dzisiejszym zidiociałym i coraz bardziej histerycznym świecie każdy apel o opamiętanie się i cofnięcie się o krok należy witać z radością. Nie potrafimy się już po prostu nie zgadzać, wypracowywać kompromisy, wymieniać się uczciwie obawami i zastrzeżeniami. Potrafimy jedynie urządzać polowania na czarownice, a racje – słuszne czy nie – wbijać sztachetą. Tak jak już pisałem: za chwilę nie będzie tu czym oddychać, a z roku na rok robi się, mam wrażenie, coraz gorzej. Pamiętacie, kiedy ostatnio się z kimś spieraliście i rozstawaliście się we wzajemnym szacunku?

Oczywiście wezwanie do wciśnięcia hamulca nie stanowi sedna wywodu Szczerka. Jest to jedynie przygotowanie gruntu pod przekaz właściwy. A mianowicie, że powinno się walczyć z wszelkimi religiami, ponieważ minął już czas, gdy miały ludziom cokolwiek do zaoferowania, i dziś można je traktować wyłącznie jako kulturową bazę – tak jak na przykład mitologię grecką. Nie należy tego jednak robić pałką, lecz – w przeciwieństwie do bolszewików urządzających w kościołach muzea ateizmu i magazyny – siłą argumentu. I należy przy tym zamieść wszystkie religie po równo, bez faworyzowania.

Optyka ta była mi kiedyś nawet dość bliska. Też wierzyłem w świecki humanizm jako nieuniknioną logiczną konsekwencję rozwoju historii. Też uważałem, że religie kiedyś po prostu samorzutnie się zdezaktualizują. I też – podobnie jak Szczerek w swoim tekście – byłem zdania, że nie należy tego procesu stymulować gwałtem, bo nie godzi się ludzi siłą wyrywać z ich imaginarium. Potem mi się lekko zmieniło. Głównie dlatego, że dostrzegłem, iż głoszący te hasła progresywizm sam jest swego rodzaju quasi-religią. Niemniej zachowałem dla owego stylu myślenia pewien sentyment i zapewne dlatego w trakcie czytania nie skoczyło mi ciśnienie.

Może też dlatego nie dostrzegłem w opinii Szczerka ataku na bliskie mi wartości, który trzeba w te pędy odeprzeć. Zobaczyłem coś, z czym mogę się fundamentalnie nie zgadzać, coś pełnego dziur i wewnętrznych kontradykcji, ale też coś, o czym mógłbym spokojnie podyskutować, nie bojąc się, iż w pewnym momencie interlokutor nazwie mnie brunatnym ciemnogrodzianinem i kopniakiem przewróci stolik. Choć też nie żywię wielkich złudzeń – ten festiwal otwartości zakończyłby się w chwili, gdy lewica dostrzegłaby, że sprawy nie idą po jej myśli.

Marcin Królik

 

Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo gen. Komornicki: Rosjanie przygotowują się do wojny na dużą skalę
Blogi
avatar
ks. Janusz
Chyła

ks. Janusz Chyła: Dlaczego homoseksualista nie powinien być księdzem
Czy to ma jakiekolwiek znaczenie, że ksiądz jest homoseksualistą, skoro i tak zobowiązany jest do życia w celibacie? Otóż ma i to bardzo duże. Celibat nie jest bowiem tylko stanem bezżenności i odpowiednim do niego życiem w czystości seksualnej. Jest realizacją miłości oblubieńczej wobec Kościoła i duchowym ojcostwem.
avatar
Jacek
Matysiak

Jacek Matysiak: Szermierka Trumpa: od Chin do Polski...
Wśród Demokratów na prowadzeniu jest były wiceprezydent (8 lat za B.H. Obamy) 76 letni Joe Biden, długoletni partyjny aparatczyk, były senator, uchodzący za przyzwoitego pierdołę plagiator, słynący z popełnianych gaf, niezręczny żigolo, którego syn zamieszany jest w tłuste afery z ukraińskimi oligarchami (tatuś mu pomagał). Za Bidenem (30,5%) plasuje się słynna 70 letnia Elizabeth Warren “Pocahontas”, (17%, niektóre sondaże plasują ją tuż za Bidenem) też senator, której kariera (naukowa i polityczna) doznała przyspieszenia od czasu podszycia się przez nią pod indiańskie dziedzictwo (z powodu wystających kości policzkowych!). W indiański kark improwizowanej profesor/senator Indianki dyszy wnuczek ziemi beskidzkiej, stary komuch i nierób (kariera polityk) 77 letni Bernie Sanders (16%), który jest swoistym wujaszkiem guru dla młodych wychowanych w komunizujących uczelniach Ameryki. Oto na dzisiaj raport super wyścigów w politycznej Ameryce…
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Tania wyprzedaż ideałów
Zdrada zawsze była w Polsce piętnowana i jestem przekonany, iż podobnie będzie również przy okazji jesiennych wyborów.

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.