[Tylko u nas] Marek Jan Chodakiewicz: My i LGBT

Co robić z homoseksualistami? Nic, Takich stworzył ich Bóg. Mają wolny wybór, co ze sobą zrobić. My co najwyżej możemy kibicować tym, którzy wybierają celibat zamiast grzechu. Jak pisał św. Augustyn: kochaj grzesznika, nienawidź grzechu. Stąd musimy rozróżniać homoseksualistów, którzy pozostają w sferze prywatności, i wesołków (gays), którzy rozpanoszyli się rewolucyjnie w sferze publicznej.
/ pixabay.com
Co robić z LGBT, czyli z ideologią wesołkowatości (gejostwem)? Lepiej spytać: a co LGBT chce zrobić nam? Najkrócej ujął to Michael Brown, a uzupełnił w swej pracy Stephen Baskerville (The New Politics of Sex: The Sexual Revolution, Civil Liberties, and the Growth of Governmental Power). LGBT chce władzy nad nami. Pragnie, abyśmy podporządkowali się wesołkowatej rewolucji. W tym celu strategicznie wykonuje następujące kroki: wesołkowaci aktywiści wychodzą z ukrycia w sferze prywatnej i ujawniają się publicznie; następnie domagają się swych „praw”; żądają, aby wszyscy uznali te „prawa”; chcą jednak zabrać prawa tym, którzy im się sprzeciwiają; pragną zepchnąć swych oponentów do sfery prywatnej; mają zamiar penalizować prawnie swych przeciwników aż do aresztu i uwięzienia.

Jak widać, gejostwo to bolszewicka ideologia, której celem jest radykalna przebudowa naszego życia, aby służyć sprawie LGBT. To ideologia promująca rewolucję seksualną, aby rozwalić normalne społeczeństwo. Chodzi o postawienie świata do góry nogami. Wcale nie chodzi o tolerancję, a o aprobatę oraz o uległość w stosunku do wesołkowatych pomysłów inżynierii społecznej. 

Co robić? W odniesieniu do LGBT oznacza to, że tworzymy swoje nazewnictwo; stąd wesołek zamiast gej, autosamica zamiast feministka czy odwrotek zamiast transgendered. Odrzucić należy oskarżenia o „homofobię”, a kontrować, że to my – heteronormalni – jesteśmy ofiarami „heterofobii”. Bo wesołkowie i ich feministyczne autosamice mają „heterowstręt.” Nienawidzą normalności, a nie tylko heteroseksualnych mężczyzn. Nie ma u nas „homofobii”, bo my nie boimy się niczego i nikogo, oprócz Boga. W związku z tym nie mamy żadnego strachu w stosunku do ludzi, a po prostu bronimy się przeciw starającym się narzucić nam system, który urąga naturze. Homoseksualizmu nie boimy się.

Wiemy bowiem, że jest w naturze, bo stworzył go Bóg, ale nie jest naturalny, bowiem stosunki między osobnikami „homoi” („taki sam” – po grecku) są ślepym zaułkiem, dlatego że nie wiodą do rozmnażania gatunku. 

Następnie, po stworzeniu i stosowaniu własnego nazewnictwa trzeba natychmiast odrzucić nachalnie promowany przez wesołków kontekst prawny i kulturowy. Nie pozwalamy na zmianę paradygmatu społeczeństwa polskiego z tradycjonalistycznego na rewolucyjny. Popieramy normalność, a nie zgadzamy się na normalizację ekscentryczności. Notabene to bardzo ważne, aby wyrażać nasze postulaty w sposób pozytywny. 

Przede wszystkim musimy uparcie trwać przy tym, że kwestia homoseksualizmu promowanego jako ideologia urąga moralności. To nie jakieś abstrakcyjne „prawa” kierują nami, a tylko właśnie moralność dyktuje nasze podejście do tej lewackiej ofensywy LGBT. Nasza chrześcijańska moralność dyktuje naturalnie miłosierdzie (caritas) w stosunku do osób „homoi”, tak przez Boga stworzonych, a w tym tych wśród nich, którzy cierpią, choćby na AIDS czy problemy psychiczne. Pomoc dla nich z naszej strony to żadne „prawa”, a wprost przeciwnie: obowiązek. I jak nakazał Pan Jezus, musimy ich miłować. Ale nie oznacza to zgody na seks analny serwowany jako ideologia tolerancjonizmu i jako rzekome „prawa”. Wprost przeciwnie.

Skąd pojawiła się ideologia „praw”? Z rewolucji we Francji. Obecnie jest ideologią Unii Europejskiej,  która narzuciła ją odgórnie na wszystkie kraje członkowskie. Było to warunkiem akcesji do Unii. Okazuje się, że „standardy europejskie” w rubryce ochrony mniejszości oznaczały promowanie niemoralności w rewolucyjny sposób. Jak temu zaradzić? Najłatwiej zneutralizować ofensywę „praw” LGBT poprzez wystąpienie Polski z UE. Następny krok to wprowadzenie opcji autorytarnej, a wraz z nią takich regulacji jak zakaz „propagandy homoseksualnej”, co zrobił z efektywnym skutkiem Władimir Putin. Zorganizowany ruch wesołków prawie zupełnie zniknął w Rosji. Ale prześladowanie aktywne urąga polskiemu etosowi wolności, jak również spowodowałoby to traktowanie Polski jak międzynarodowego pariasa. Co gorsza, wymusiłoby ponadto radykalne przetasowanie geopolityczne: porzucenie UE i USA na rzecz Rosji. Dla wielu Polaków wyjście z Unii i zwrot autorytarny byłyby więc wylaniem dziecka z kąpielą. Uważają, że warto ścierpieć ofensywę LGBT dla korzyści płynących z członkostwa w Unii. 

W takim razie najlepszym krokiem będzie totalne wygranie wyborów parlamentarnych przez konserwatystów oraz centro-prawicowców. W polskim układzie sił oznacza to konieczność absolutnego zwycięstwa Prawa i Sprawiedliwości. Jeśli PiS wygra wybory parlamentarne i pokaże taką wolę, ofensywa LGBT w Polsce padnie. Nie będzie konieczności wyjścia z UE. Należy przedsięwziąć całą gamę ruchów niezbędnych do zwycięstwa naszej kontrofensywy, znaleźć podobnie myślących na całym świecie, a szczególnie na Zachodzie. W USA, na przykład, tamtejsze organizacje nie tylko mają środki, ale również doświadczenie, jak się bronić, oraz chętnie pomagają, choćby w Rumunii, gdzie głównie amerykańscy konserwatywni chrześcijanie potrafili doprowadzić do zatrzymania finansowanej przez Brukselę i Georga Sorosa oraz jemu podobnych rewolucji LGBT. 

Trzeba zaplanować i wykonać wielowątkową kontrofensywę cywilizacji życia przeciw cywilizacji śmierci. Kluczem będzie tu odcięcie czy zwolnienie przepływu strumienia złota ze źródeł zagranicznych do seksualnych rewolucjonistów w Polsce. Ponadto naciskajmy na polityków, aby odciąć pieniądze państwowe na wszelkie inicjatywy rewolucji seksualnej. Rejestrujmy, monitorujmy i nagłaśniajmy w mediach źródła funduszy zagranicznych płynących do polskich skarbnic LGBT: z Brukseli, ambasad czy fundacji prywatnych. Przygotowujmy raporty o pedofilii i innych patologiach we wszystkich sferach oraz ich źródłach. Naszym hasłem powinno być: „chcemy normalności”.

Jednocześnie trzeba permanentnie wyjść na ulicę i tam zostać. Stała obecność w sferze publicznej jest podstawą obrony normalności, obrony rodziny. Organizujmy parady heteronormalnej Dumy Rodzinnej. Maszerujmy przeciw pedofilii oraz przeciw pornofikacji i seksualizacji naszych dzieci. Pikietujmy ministerstwa i urzędy, a w tym szkoły, przedszkola i biblioteki, które promują LGBT i inne patologie z tą orientacją związane. Trzeba odprawiać publiczne modły za nawrócenie się LGBT, jak również za oczyszczenie Kościoła z grzechu pedofilii, aktywnego homoseksualizmu i innych patologii rewolucji seksualnej. Można z taką procesją przemieszczać się od biur i centrów autosamic i wesołków do pałaców Episkopatu. 

Nie bać się konfrontacji z wesołkowatymi aktywistami i ich sojusznikami. I nie chodzi tutaj tylko o konfrontacje uliczne, ale i umiejętną taktykę „dziel i rządź”. Należy doprowadzić do antagonizmów w szeregach ruchu rewolucyjnego. Po pierwsze, należy skłócić wszystkich ze wszystkimi za pomocą rozmaitych operacji otwartych i tajnych. Należy rozdzielić autosamice od LGBT. 

Naturalnie lesbijki będą stawiały opór. Należy wykazywać różnice ideowe i różnice interesów między normalnymi działaczkami kobiecymi a autosamicami lesbijskimi. Ponadto należy podkręcać antagonizmy między męskimi wesołkami a lesbijkami; między feministkami a odwrotkami transgenderowymi. Zachęcać ich w rozmaity sposób do powrotu do sfery prywatności. 

Ważna jest kontrpropaganda. To wszystko powinno znaleźć swoje prawne odzwierciedlenie nie tylko w Sejmie i Senacie RP, ale również w Parlamencie Europejskim.  Do tego potrzeba nie tylko nacisku wyborców, aktywistów ulicznych, oraz heteronormalnych lobbystów i prawników, ale również amunicji intelektualnej dla nich na wielu poziomach. Twórzmy własne raporty o zaburzeniach tożsamości wśród genderowych odwrotków, o przemocy domowej u lesbijek, o pedofilii wśród wesołków.

Na koniec trzeba pamiętać, że nasz rewolucyjny przeciwnik to nie zastęp chrześcijańskich rycerzy i dam takich jak my. To horda mongolska. I tak ich trzeba traktować. A homoseksualistów zostawić w spokoju.

Marek Jan Chodakiewicz
Waszyngton, DC, 5 maja 2019
www.iwp.edu
Intel z DC

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (21/2019) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.

 

POLECANE
TVN mnie zawiódł.... Burza po emisji popularnego programu TVN z ostatniej chwili
"TVN mnie zawiódł...". Burza po emisji popularnego programu TVN

Po jednym z ostatnich wydań "Dzień dobry TVN" w mediach społecznościowych zawrzało.

Włoski działacz humanitarny od ponad roku siedzi w wenezuelskim więzieniu. Jest szansa na uwolnienie? Wiadomości
Włoski działacz humanitarny od ponad roku siedzi w wenezuelskim więzieniu. Jest szansa na uwolnienie?

Po pojmaniu Nicolasa Maduro przez siły Stanów Zjednoczonych we Włoszech pojawiły się nadzieje na uwolnienie przetrzymywanego w Wenezueli włoskiego pracownika pomocy humanitarnej. Alberto Trentini od ponad roku przebywa w więzieniu pod Caracas.

Od stycznia KRUS wypłaci więcej. Komunikat dla rolników z ostatniej chwili
Od stycznia KRUS wypłaci więcej. Komunikat dla rolników

Od stycznia 2026 r. KRUS wypłaci wyższy zasiłek pogrzebowy. Sprawdź, jaki wniosek obowiązuje i co przygotować do złożenia.

Ropa tanieje mimo uderzenia USA w Wenezuelę, eksperci wyjaśniają Wiadomości
Ropa tanieje mimo uderzenia USA w Wenezuelę, eksperci wyjaśniają

Ceny ropy naftowej spadają, mimo że Stany Zjednoczone przeprowadziły szeroko zakrojoną operację wojskową przeciwko Wenezueli. Analitycy wskazują, że globalny rynek jest w stanie bez trudu zrekompensować ewentualne straty w produkcji.

Tragedia na Śląsku. Odnaleźli zwłoki w pogorzelisku z ostatniej chwili
Tragedia na Śląsku. Odnaleźli zwłoki w pogorzelisku

W poniedziałek rano w Raciborzu w woj. śląskim w pomieszczeniu gospodarczym strażacy odnaleźli nadpalone zwłoki 68-letniego mężczyzny – informuje RMF FM.

Chaos na torach od rana. Śnieg i wiatr zatrzymały pociągi w całym kraju pilne
Chaos na torach od rana. Śnieg i wiatr zatrzymały pociągi w całym kraju

Odwołane połączenia, wielogodzinne opóźnienia i chaos na torach – tak wygląda sytuacja na kolei w wielu regionach Polski. Trudne warunki pogodowe uderzyły w pasażerów od wczesnych godzin porannych.

Nie żyje znany muzyk. Miał tylko 37 lat z ostatniej chwili
Nie żyje znany muzyk. Miał tylko 37 lat

Joshua "Nassaru" Ward, perkusista i wokalista Voraath, zginął w wieku 37 lat w wypadku samochodowym. Zdarzenie miało miejsce w noc sylwestrową.

Musk na kolacji z Trumpem. Opublikował zdjęcie z ostatniej chwili
Musk na kolacji z Trumpem. Opublikował zdjęcie

Elon Musk, najbogatszy człowiek na świecie i właściciel m.in. SpaceX czy Tesli, opublikował na należącej do niego platformie X zdjęcie z prezydentem USA Donaldem Trumpem.

Ogromny spadek TVN24. Są wyniki oglądalności z ostatniej chwili
Ogromny spadek TVN24. Są wyniki oglądalności

Polsat utrzymał pozycję lidera oglądalności w grudniu 2025 roku. Duży spadek, bo aż o przeszło 18 proc. zanotowała stacja TVN24, którą wyprzedziła Telewizja Republika.

Kaczyński odpowiedział Tuskowi. Padły mocne słowa z ostatniej chwili
Kaczyński odpowiedział Tuskowi. Padły mocne słowa

"Wbrew temu, co próbują wmówić społeczeństwu niektórzy, my chcemy wygrać w uczciwych wyborach – i to uczynimy" – zapowiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński odnosząc się w ten sposób do wpisu premiera Donalda Tuska.

REKLAMA

[Tylko u nas] Marek Jan Chodakiewicz: My i LGBT

Co robić z homoseksualistami? Nic, Takich stworzył ich Bóg. Mają wolny wybór, co ze sobą zrobić. My co najwyżej możemy kibicować tym, którzy wybierają celibat zamiast grzechu. Jak pisał św. Augustyn: kochaj grzesznika, nienawidź grzechu. Stąd musimy rozróżniać homoseksualistów, którzy pozostają w sferze prywatności, i wesołków (gays), którzy rozpanoszyli się rewolucyjnie w sferze publicznej.
/ pixabay.com
Co robić z LGBT, czyli z ideologią wesołkowatości (gejostwem)? Lepiej spytać: a co LGBT chce zrobić nam? Najkrócej ujął to Michael Brown, a uzupełnił w swej pracy Stephen Baskerville (The New Politics of Sex: The Sexual Revolution, Civil Liberties, and the Growth of Governmental Power). LGBT chce władzy nad nami. Pragnie, abyśmy podporządkowali się wesołkowatej rewolucji. W tym celu strategicznie wykonuje następujące kroki: wesołkowaci aktywiści wychodzą z ukrycia w sferze prywatnej i ujawniają się publicznie; następnie domagają się swych „praw”; żądają, aby wszyscy uznali te „prawa”; chcą jednak zabrać prawa tym, którzy im się sprzeciwiają; pragną zepchnąć swych oponentów do sfery prywatnej; mają zamiar penalizować prawnie swych przeciwników aż do aresztu i uwięzienia.

Jak widać, gejostwo to bolszewicka ideologia, której celem jest radykalna przebudowa naszego życia, aby służyć sprawie LGBT. To ideologia promująca rewolucję seksualną, aby rozwalić normalne społeczeństwo. Chodzi o postawienie świata do góry nogami. Wcale nie chodzi o tolerancję, a o aprobatę oraz o uległość w stosunku do wesołkowatych pomysłów inżynierii społecznej. 

Co robić? W odniesieniu do LGBT oznacza to, że tworzymy swoje nazewnictwo; stąd wesołek zamiast gej, autosamica zamiast feministka czy odwrotek zamiast transgendered. Odrzucić należy oskarżenia o „homofobię”, a kontrować, że to my – heteronormalni – jesteśmy ofiarami „heterofobii”. Bo wesołkowie i ich feministyczne autosamice mają „heterowstręt.” Nienawidzą normalności, a nie tylko heteroseksualnych mężczyzn. Nie ma u nas „homofobii”, bo my nie boimy się niczego i nikogo, oprócz Boga. W związku z tym nie mamy żadnego strachu w stosunku do ludzi, a po prostu bronimy się przeciw starającym się narzucić nam system, który urąga naturze. Homoseksualizmu nie boimy się.

Wiemy bowiem, że jest w naturze, bo stworzył go Bóg, ale nie jest naturalny, bowiem stosunki między osobnikami „homoi” („taki sam” – po grecku) są ślepym zaułkiem, dlatego że nie wiodą do rozmnażania gatunku. 

Następnie, po stworzeniu i stosowaniu własnego nazewnictwa trzeba natychmiast odrzucić nachalnie promowany przez wesołków kontekst prawny i kulturowy. Nie pozwalamy na zmianę paradygmatu społeczeństwa polskiego z tradycjonalistycznego na rewolucyjny. Popieramy normalność, a nie zgadzamy się na normalizację ekscentryczności. Notabene to bardzo ważne, aby wyrażać nasze postulaty w sposób pozytywny. 

Przede wszystkim musimy uparcie trwać przy tym, że kwestia homoseksualizmu promowanego jako ideologia urąga moralności. To nie jakieś abstrakcyjne „prawa” kierują nami, a tylko właśnie moralność dyktuje nasze podejście do tej lewackiej ofensywy LGBT. Nasza chrześcijańska moralność dyktuje naturalnie miłosierdzie (caritas) w stosunku do osób „homoi”, tak przez Boga stworzonych, a w tym tych wśród nich, którzy cierpią, choćby na AIDS czy problemy psychiczne. Pomoc dla nich z naszej strony to żadne „prawa”, a wprost przeciwnie: obowiązek. I jak nakazał Pan Jezus, musimy ich miłować. Ale nie oznacza to zgody na seks analny serwowany jako ideologia tolerancjonizmu i jako rzekome „prawa”. Wprost przeciwnie.

Skąd pojawiła się ideologia „praw”? Z rewolucji we Francji. Obecnie jest ideologią Unii Europejskiej,  która narzuciła ją odgórnie na wszystkie kraje członkowskie. Było to warunkiem akcesji do Unii. Okazuje się, że „standardy europejskie” w rubryce ochrony mniejszości oznaczały promowanie niemoralności w rewolucyjny sposób. Jak temu zaradzić? Najłatwiej zneutralizować ofensywę „praw” LGBT poprzez wystąpienie Polski z UE. Następny krok to wprowadzenie opcji autorytarnej, a wraz z nią takich regulacji jak zakaz „propagandy homoseksualnej”, co zrobił z efektywnym skutkiem Władimir Putin. Zorganizowany ruch wesołków prawie zupełnie zniknął w Rosji. Ale prześladowanie aktywne urąga polskiemu etosowi wolności, jak również spowodowałoby to traktowanie Polski jak międzynarodowego pariasa. Co gorsza, wymusiłoby ponadto radykalne przetasowanie geopolityczne: porzucenie UE i USA na rzecz Rosji. Dla wielu Polaków wyjście z Unii i zwrot autorytarny byłyby więc wylaniem dziecka z kąpielą. Uważają, że warto ścierpieć ofensywę LGBT dla korzyści płynących z członkostwa w Unii. 

W takim razie najlepszym krokiem będzie totalne wygranie wyborów parlamentarnych przez konserwatystów oraz centro-prawicowców. W polskim układzie sił oznacza to konieczność absolutnego zwycięstwa Prawa i Sprawiedliwości. Jeśli PiS wygra wybory parlamentarne i pokaże taką wolę, ofensywa LGBT w Polsce padnie. Nie będzie konieczności wyjścia z UE. Należy przedsięwziąć całą gamę ruchów niezbędnych do zwycięstwa naszej kontrofensywy, znaleźć podobnie myślących na całym świecie, a szczególnie na Zachodzie. W USA, na przykład, tamtejsze organizacje nie tylko mają środki, ale również doświadczenie, jak się bronić, oraz chętnie pomagają, choćby w Rumunii, gdzie głównie amerykańscy konserwatywni chrześcijanie potrafili doprowadzić do zatrzymania finansowanej przez Brukselę i Georga Sorosa oraz jemu podobnych rewolucji LGBT. 

Trzeba zaplanować i wykonać wielowątkową kontrofensywę cywilizacji życia przeciw cywilizacji śmierci. Kluczem będzie tu odcięcie czy zwolnienie przepływu strumienia złota ze źródeł zagranicznych do seksualnych rewolucjonistów w Polsce. Ponadto naciskajmy na polityków, aby odciąć pieniądze państwowe na wszelkie inicjatywy rewolucji seksualnej. Rejestrujmy, monitorujmy i nagłaśniajmy w mediach źródła funduszy zagranicznych płynących do polskich skarbnic LGBT: z Brukseli, ambasad czy fundacji prywatnych. Przygotowujmy raporty o pedofilii i innych patologiach we wszystkich sferach oraz ich źródłach. Naszym hasłem powinno być: „chcemy normalności”.

Jednocześnie trzeba permanentnie wyjść na ulicę i tam zostać. Stała obecność w sferze publicznej jest podstawą obrony normalności, obrony rodziny. Organizujmy parady heteronormalnej Dumy Rodzinnej. Maszerujmy przeciw pedofilii oraz przeciw pornofikacji i seksualizacji naszych dzieci. Pikietujmy ministerstwa i urzędy, a w tym szkoły, przedszkola i biblioteki, które promują LGBT i inne patologie z tą orientacją związane. Trzeba odprawiać publiczne modły za nawrócenie się LGBT, jak również za oczyszczenie Kościoła z grzechu pedofilii, aktywnego homoseksualizmu i innych patologii rewolucji seksualnej. Można z taką procesją przemieszczać się od biur i centrów autosamic i wesołków do pałaców Episkopatu. 

Nie bać się konfrontacji z wesołkowatymi aktywistami i ich sojusznikami. I nie chodzi tutaj tylko o konfrontacje uliczne, ale i umiejętną taktykę „dziel i rządź”. Należy doprowadzić do antagonizmów w szeregach ruchu rewolucyjnego. Po pierwsze, należy skłócić wszystkich ze wszystkimi za pomocą rozmaitych operacji otwartych i tajnych. Należy rozdzielić autosamice od LGBT. 

Naturalnie lesbijki będą stawiały opór. Należy wykazywać różnice ideowe i różnice interesów między normalnymi działaczkami kobiecymi a autosamicami lesbijskimi. Ponadto należy podkręcać antagonizmy między męskimi wesołkami a lesbijkami; między feministkami a odwrotkami transgenderowymi. Zachęcać ich w rozmaity sposób do powrotu do sfery prywatności. 

Ważna jest kontrpropaganda. To wszystko powinno znaleźć swoje prawne odzwierciedlenie nie tylko w Sejmie i Senacie RP, ale również w Parlamencie Europejskim.  Do tego potrzeba nie tylko nacisku wyborców, aktywistów ulicznych, oraz heteronormalnych lobbystów i prawników, ale również amunicji intelektualnej dla nich na wielu poziomach. Twórzmy własne raporty o zaburzeniach tożsamości wśród genderowych odwrotków, o przemocy domowej u lesbijek, o pedofilii wśród wesołków.

Na koniec trzeba pamiętać, że nasz rewolucyjny przeciwnik to nie zastęp chrześcijańskich rycerzy i dam takich jak my. To horda mongolska. I tak ich trzeba traktować. A homoseksualistów zostawić w spokoju.

Marek Jan Chodakiewicz
Waszyngton, DC, 5 maja 2019
www.iwp.edu
Intel z DC

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (21/2019) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.


 

Polecane