[Tylko u nas] Marek Jan Chodakiewicz: My i LGBT
23.05.2019 22:17
![[Tylko u nas] Marek Jan Chodakiewicz: My i LGBT](https://tysol.pl/storage/files/2026/3/1/4d77f162-e8d9-44b4-80c2-58458051fe69/32691.jpg?p=article_hero_mobile)
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Co robić z homoseksualistami? Nic, Takich stworzył ich Bóg. Mają wolny wybór, co ze sobą zrobić. My co najwyżej możemy kibicować tym, którzy wybierają celibat zamiast grzechu. Jak pisał św. Augustyn: kochaj grzesznika, nienawidź grzechu. Stąd musimy rozróżniać homoseksualistów, którzy pozostają w sferze prywatności, i wesołków (gays), którzy rozpanoszyli się rewolucyjnie w sferze publicznej.
Co robić z LGBT, czyli z ideologią wesołkowatości (gejostwem)? Lepiej spytać: a co LGBT chce zrobić nam? Najkrócej ujął to Michael Brown, a uzupełnił w swej pracy Stephen Baskerville (The New Politics of Sex: The Sexual Revolution, Civil Liberties, and the Growth of Governmental Power). LGBT chce władzy nad nami. Pragnie, abyśmy podporządkowali się wesołkowatej rewolucji. W tym celu strategicznie wykonuje następujące kroki: wesołkowaci aktywiści wychodzą z ukrycia w sferze prywatnej i ujawniają się publicznie; następnie domagają się swych "praw"; żądają, aby wszyscy uznali te "prawa"; chcą jednak zabrać prawa tym, którzy im się sprzeciwiają; pragną zepchnąć swych oponentów do sfery prywatnej; mają zamiar penalizować prawnie swych przeciwników aż do aresztu i uwięzienia.
Jak widać, gejostwo to bolszewicka ideologia, której celem jest radykalna przebudowa naszego życia, aby służyć sprawie LGBT. To ideologia promująca rewolucję seksualną, aby rozwalić normalne społeczeństwo. Chodzi o postawienie świata do góry nogami. Wcale nie chodzi o tolerancję, a o aprobatę oraz o uległość w stosunku do wesołkowatych pomysłów inżynierii społecznej.
Co robić? W odniesieniu do LGBT oznacza to, że tworzymy swoje nazewnictwo; stąd wesołek zamiast gej, autosamica zamiast feministka czy odwrotek zamiast transgendered. Odrzucić należy oskarżenia o "homofobię", a kontrować, że to my - heteronormalni - jesteśmy ofiarami "heterofobii". Bo wesołkowie i ich feministyczne autosamice mają "heterowstręt." Nienawidzą normalności, a nie tylko heteroseksualnych mężczyzn. Nie ma u nas "homofobii", bo my nie boimy się niczego i nikogo, oprócz Boga. W związku z tym nie mamy żadnego strachu w stosunku do ludzi, a po prostu bronimy się przeciw starającym się narzucić nam system, który urąga naturze. Homoseksualizmu nie boimy się.
Wiemy bowiem, że jest w naturze, bo stworzył go Bóg, ale nie jest naturalny, bowiem stosunki między osobnikami "homoi" ("taki sam" - po grecku) są ślepym zaułkiem, dlatego że nie wiodą do rozmnażania gatunku.
Następnie, po stworzeniu i stosowaniu własnego nazewnictwa trzeba natychmiast odrzucić nachalnie promowany przez wesołków kontekst prawny i kulturowy. Nie pozwalamy na zmianę paradygmatu społeczeństwa polskiego z tradycjonalistycznego na rewolucyjny. Popieramy normalność, a nie zgadzamy się na normalizację ekscentryczności. Notabene to bardzo ważne, aby wyrażać nasze postulaty w sposób pozytywny.
Przede wszystkim musimy uparcie trwać przy tym, że kwestia homoseksualizmu promowanego jako ideologia urąga moralności. To nie jakieś abstrakcyjne "prawa" kierują nami, a tylko właśnie moralność dyktuje nasze podejście do tej lewackiej ofensywy LGBT. Nasza chrześcijańska moralność dyktuje naturalnie miłosierdzie (caritas) w stosunku do osób "homoi", tak przez Boga stworzonych, a w tym tych wśród nich, którzy cierpią, choćby na AIDS czy problemy psychiczne. Pomoc dla nich z naszej strony to żadne "prawa", a wprost przeciwnie: obowiązek. I jak nakazał Pan Jezus, musimy ich miłować. Ale nie oznacza to zgody na seks analny serwowany jako ideologia tolerancjonizmu i jako rzekome "prawa". Wprost przeciwnie.
Skąd pojawiła się ideologia "praw"? Z rewolucji we Francji. Obecnie jest ideologią Unii Europejskiej, która narzuciła ją odgórnie na wszystkie kraje członkowskie. Było to warunkiem akcesji do Unii. Okazuje się, że "standardy europejskie" w rubryce ochrony mniejszości oznaczały promowanie niemoralności w rewolucyjny sposób. Jak temu zaradzić? Najłatwiej zneutralizować ofensywę "praw" LGBT poprzez wystąpienie Polski z UE. Następny krok to wprowadzenie opcji autorytarnej, a wraz z nią takich regulacji jak zakaz "propagandy homoseksualnej", co zrobił z efektywnym skutkiem Władimir Putin. Zorganizowany ruch wesołków prawie zupełnie zniknął w Rosji. Ale prześladowanie aktywne urąga polskiemu etosowi wolności, jak również spowodowałoby to traktowanie Polski jak międzynarodowego pariasa. Co gorsza, wymusiłoby ponadto radykalne przetasowanie geopolityczne: porzucenie UE i USA na rzecz Rosji. Dla wielu Polaków wyjście z Unii i zwrot autorytarny byłyby więc wylaniem dziecka z kąpielą. Uważają, że warto ścierpieć ofensywę LGBT dla korzyści płynących z członkostwa w Unii.
W takim razie najlepszym krokiem będzie totalne wygranie wyborów parlamentarnych przez konserwatystów oraz centro-prawicowców. W polskim układzie sił oznacza to konieczność absolutnego zwycięstwa Prawa i Sprawiedliwości. Jeśli PiS wygra wybory parlamentarne i pokaże taką wolę, ofensywa LGBT w Polsce padnie. Nie będzie konieczności wyjścia z UE. Należy przedsięwziąć całą gamę ruchów niezbędnych do zwycięstwa naszej kontrofensywy, znaleźć podobnie myślących na całym świecie, a szczególnie na Zachodzie. W USA, na przykład, tamtejsze organizacje nie tylko mają środki, ale również doświadczenie, jak się bronić, oraz chętnie pomagają, choćby w Rumunii, gdzie głównie amerykańscy konserwatywni chrześcijanie potrafili doprowadzić do zatrzymania finansowanej przez Brukselę i Georga Sorosa oraz jemu podobnych rewolucji LGBT.
Trzeba zaplanować i wykonać wielowątkową kontrofensywę cywilizacji życia przeciw cywilizacji śmierci. Kluczem będzie tu odcięcie czy zwolnienie przepływu strumienia złota ze źródeł zagranicznych do seksualnych rewolucjonistów w Polsce. Ponadto naciskajmy na polityków, aby odciąć pieniądze państwowe na wszelkie inicjatywy rewolucji seksualnej. Rejestrujmy, monitorujmy i nagłaśniajmy w mediach źródła funduszy zagranicznych płynących do polskich skarbnic LGBT: z Brukseli, ambasad czy fundacji prywatnych. Przygotowujmy raporty o pedofilii i innych patologiach we wszystkich sferach oraz ich źródłach. Naszym hasłem powinno być: "chcemy normalności".
Jednocześnie trzeba permanentnie wyjść na ulicę i tam zostać. Stała obecność w sferze publicznej jest podstawą obrony normalności, obrony rodziny. Organizujmy parady heteronormalnej Dumy Rodzinnej. Maszerujmy przeciw pedofilii oraz przeciw pornofikacji i seksualizacji naszych dzieci. Pikietujmy ministerstwa i urzędy, a w tym szkoły, przedszkola i biblioteki, które promują LGBT i inne patologie z tą orientacją związane. Trzeba odprawiać publiczne modły za nawrócenie się LGBT, jak również za oczyszczenie Kościoła z grzechu pedofilii, aktywnego homoseksualizmu i innych patologii rewolucji seksualnej. Można z taką procesją przemieszczać się od biur i centrów autosamic i wesołków do pałaców Episkopatu.
Nie bać się konfrontacji z wesołkowatymi aktywistami i ich sojusznikami. I nie chodzi tutaj tylko o konfrontacje uliczne, ale i umiejętną taktykę "dziel i rządź". Należy doprowadzić do antagonizmów w szeregach ruchu rewolucyjnego. Po pierwsze, należy skłócić wszystkich ze wszystkimi za pomocą rozmaitych operacji otwartych i tajnych. Należy rozdzielić autosamice od LGBT.
Naturalnie lesbijki będą stawiały opór. Należy wykazywać różnice ideowe i różnice interesów między normalnymi działaczkami kobiecymi a autosamicami lesbijskimi. Ponadto należy podkręcać antagonizmy między męskimi wesołkami a lesbijkami; między feministkami a odwrotkami transgenderowymi. Zachęcać ich w rozmaity sposób do powrotu do sfery prywatności.
Ważna jest kontrpropaganda. To wszystko powinno znaleźć swoje prawne odzwierciedlenie nie tylko w Sejmie i Senacie RP, ale również w Parlamencie Europejskim. Do tego potrzeba nie tylko nacisku wyborców, aktywistów ulicznych, oraz heteronormalnych lobbystów i prawników, ale również amunicji intelektualnej dla nich na wielu poziomach. Twórzmy własne raporty o zaburzeniach tożsamości wśród genderowych odwrotków, o przemocy domowej u lesbijek, o pedofilii wśród wesołków.
Na koniec trzeba pamiętać, że nasz rewolucyjny przeciwnik to nie zastęp chrześcijańskich rycerzy i dam takich jak my. To horda mongolska. I tak ich trzeba traktować. A homoseksualistów zostawić w spokoju.
Marek Jan Chodakiewicz
Waszyngton, DC, 5 maja 2019
www.iwp.edu
Intel z DC
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (21/2019) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.
Jak widać, gejostwo to bolszewicka ideologia, której celem jest radykalna przebudowa naszego życia, aby służyć sprawie LGBT. To ideologia promująca rewolucję seksualną, aby rozwalić normalne społeczeństwo. Chodzi o postawienie świata do góry nogami. Wcale nie chodzi o tolerancję, a o aprobatę oraz o uległość w stosunku do wesołkowatych pomysłów inżynierii społecznej.
Co robić? W odniesieniu do LGBT oznacza to, że tworzymy swoje nazewnictwo; stąd wesołek zamiast gej, autosamica zamiast feministka czy odwrotek zamiast transgendered. Odrzucić należy oskarżenia o "homofobię", a kontrować, że to my - heteronormalni - jesteśmy ofiarami "heterofobii". Bo wesołkowie i ich feministyczne autosamice mają "heterowstręt." Nienawidzą normalności, a nie tylko heteroseksualnych mężczyzn. Nie ma u nas "homofobii", bo my nie boimy się niczego i nikogo, oprócz Boga. W związku z tym nie mamy żadnego strachu w stosunku do ludzi, a po prostu bronimy się przeciw starającym się narzucić nam system, który urąga naturze. Homoseksualizmu nie boimy się.
Wiemy bowiem, że jest w naturze, bo stworzył go Bóg, ale nie jest naturalny, bowiem stosunki między osobnikami "homoi" ("taki sam" - po grecku) są ślepym zaułkiem, dlatego że nie wiodą do rozmnażania gatunku.
Następnie, po stworzeniu i stosowaniu własnego nazewnictwa trzeba natychmiast odrzucić nachalnie promowany przez wesołków kontekst prawny i kulturowy. Nie pozwalamy na zmianę paradygmatu społeczeństwa polskiego z tradycjonalistycznego na rewolucyjny. Popieramy normalność, a nie zgadzamy się na normalizację ekscentryczności. Notabene to bardzo ważne, aby wyrażać nasze postulaty w sposób pozytywny.
Przede wszystkim musimy uparcie trwać przy tym, że kwestia homoseksualizmu promowanego jako ideologia urąga moralności. To nie jakieś abstrakcyjne "prawa" kierują nami, a tylko właśnie moralność dyktuje nasze podejście do tej lewackiej ofensywy LGBT. Nasza chrześcijańska moralność dyktuje naturalnie miłosierdzie (caritas) w stosunku do osób "homoi", tak przez Boga stworzonych, a w tym tych wśród nich, którzy cierpią, choćby na AIDS czy problemy psychiczne. Pomoc dla nich z naszej strony to żadne "prawa", a wprost przeciwnie: obowiązek. I jak nakazał Pan Jezus, musimy ich miłować. Ale nie oznacza to zgody na seks analny serwowany jako ideologia tolerancjonizmu i jako rzekome "prawa". Wprost przeciwnie.
Skąd pojawiła się ideologia "praw"? Z rewolucji we Francji. Obecnie jest ideologią Unii Europejskiej, która narzuciła ją odgórnie na wszystkie kraje członkowskie. Było to warunkiem akcesji do Unii. Okazuje się, że "standardy europejskie" w rubryce ochrony mniejszości oznaczały promowanie niemoralności w rewolucyjny sposób. Jak temu zaradzić? Najłatwiej zneutralizować ofensywę "praw" LGBT poprzez wystąpienie Polski z UE. Następny krok to wprowadzenie opcji autorytarnej, a wraz z nią takich regulacji jak zakaz "propagandy homoseksualnej", co zrobił z efektywnym skutkiem Władimir Putin. Zorganizowany ruch wesołków prawie zupełnie zniknął w Rosji. Ale prześladowanie aktywne urąga polskiemu etosowi wolności, jak również spowodowałoby to traktowanie Polski jak międzynarodowego pariasa. Co gorsza, wymusiłoby ponadto radykalne przetasowanie geopolityczne: porzucenie UE i USA na rzecz Rosji. Dla wielu Polaków wyjście z Unii i zwrot autorytarny byłyby więc wylaniem dziecka z kąpielą. Uważają, że warto ścierpieć ofensywę LGBT dla korzyści płynących z członkostwa w Unii.
W takim razie najlepszym krokiem będzie totalne wygranie wyborów parlamentarnych przez konserwatystów oraz centro-prawicowców. W polskim układzie sił oznacza to konieczność absolutnego zwycięstwa Prawa i Sprawiedliwości. Jeśli PiS wygra wybory parlamentarne i pokaże taką wolę, ofensywa LGBT w Polsce padnie. Nie będzie konieczności wyjścia z UE. Należy przedsięwziąć całą gamę ruchów niezbędnych do zwycięstwa naszej kontrofensywy, znaleźć podobnie myślących na całym świecie, a szczególnie na Zachodzie. W USA, na przykład, tamtejsze organizacje nie tylko mają środki, ale również doświadczenie, jak się bronić, oraz chętnie pomagają, choćby w Rumunii, gdzie głównie amerykańscy konserwatywni chrześcijanie potrafili doprowadzić do zatrzymania finansowanej przez Brukselę i Georga Sorosa oraz jemu podobnych rewolucji LGBT.
Trzeba zaplanować i wykonać wielowątkową kontrofensywę cywilizacji życia przeciw cywilizacji śmierci. Kluczem będzie tu odcięcie czy zwolnienie przepływu strumienia złota ze źródeł zagranicznych do seksualnych rewolucjonistów w Polsce. Ponadto naciskajmy na polityków, aby odciąć pieniądze państwowe na wszelkie inicjatywy rewolucji seksualnej. Rejestrujmy, monitorujmy i nagłaśniajmy w mediach źródła funduszy zagranicznych płynących do polskich skarbnic LGBT: z Brukseli, ambasad czy fundacji prywatnych. Przygotowujmy raporty o pedofilii i innych patologiach we wszystkich sferach oraz ich źródłach. Naszym hasłem powinno być: "chcemy normalności".
Jednocześnie trzeba permanentnie wyjść na ulicę i tam zostać. Stała obecność w sferze publicznej jest podstawą obrony normalności, obrony rodziny. Organizujmy parady heteronormalnej Dumy Rodzinnej. Maszerujmy przeciw pedofilii oraz przeciw pornofikacji i seksualizacji naszych dzieci. Pikietujmy ministerstwa i urzędy, a w tym szkoły, przedszkola i biblioteki, które promują LGBT i inne patologie z tą orientacją związane. Trzeba odprawiać publiczne modły za nawrócenie się LGBT, jak również za oczyszczenie Kościoła z grzechu pedofilii, aktywnego homoseksualizmu i innych patologii rewolucji seksualnej. Można z taką procesją przemieszczać się od biur i centrów autosamic i wesołków do pałaców Episkopatu.
Nie bać się konfrontacji z wesołkowatymi aktywistami i ich sojusznikami. I nie chodzi tutaj tylko o konfrontacje uliczne, ale i umiejętną taktykę "dziel i rządź". Należy doprowadzić do antagonizmów w szeregach ruchu rewolucyjnego. Po pierwsze, należy skłócić wszystkich ze wszystkimi za pomocą rozmaitych operacji otwartych i tajnych. Należy rozdzielić autosamice od LGBT.
Naturalnie lesbijki będą stawiały opór. Należy wykazywać różnice ideowe i różnice interesów między normalnymi działaczkami kobiecymi a autosamicami lesbijskimi. Ponadto należy podkręcać antagonizmy między męskimi wesołkami a lesbijkami; między feministkami a odwrotkami transgenderowymi. Zachęcać ich w rozmaity sposób do powrotu do sfery prywatności.
Ważna jest kontrpropaganda. To wszystko powinno znaleźć swoje prawne odzwierciedlenie nie tylko w Sejmie i Senacie RP, ale również w Parlamencie Europejskim. Do tego potrzeba nie tylko nacisku wyborców, aktywistów ulicznych, oraz heteronormalnych lobbystów i prawników, ale również amunicji intelektualnej dla nich na wielu poziomach. Twórzmy własne raporty o zaburzeniach tożsamości wśród genderowych odwrotków, o przemocy domowej u lesbijek, o pedofilii wśród wesołków.
Na koniec trzeba pamiętać, że nasz rewolucyjny przeciwnik to nie zastęp chrześcijańskich rycerzy i dam takich jak my. To horda mongolska. I tak ich trzeba traktować. A homoseksualistów zostawić w spokoju.
Marek Jan Chodakiewicz
Waszyngton, DC, 5 maja 2019
www.iwp.edu
Intel z DC
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (21/2019) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 23.05.2019 22:17
„Urbanizacja Polski” – Jerzy Urban patronem dzisiejszych mediów? Sprawdź nowy numer „Tygodnika Solidarność”
09.02.2026 18:56

Komentarzy: 0
Propaganda, która miała odejść w niepamięć wraz z upadkiem systemu komunistycznego, przeżywa swój renesans. Redaktorzy „Tygodnika Solidarność” wskazują, że współczesne media i politycy coraz częściej sięgają po techniki wypracowane przed laty przez Jerzego Urbana – mistrza dezinformacji i cynizmu. Czy grozi nam „urbanizacja łbów”?
Czytaj więcej
Mercosur: Walka o przyszłość polskiego rolnictwa. Nowy numer „Tygodnika Solidarność”
26.01.2026 19:01

Komentarzy: 0
Czy umowa UE – Mercosur to wyrok na polskie gospodarstwa rodzinne? W najnowszym "Tygodniku Solidarność" nr 4/2026, poddajemy analizie jeden z najbardziej kontrowersyjnych projektów handlowych ostatnich dekad. Sprawdzamy, dlaczego rolnicy wyszli na ulice Strasburga, jakie zagrożenia zdrowotne niesie tania żywność z Ameryki Południowej i dlaczego prawnicy alarmują o naruszeniu polskiej Konstytucji.
Czytaj więcej
„Starość to wartość”. Nowy numer „Tygodnika Solidarność”
19.01.2026 19:01

Komentarzy: 0
W najnowszym numerze „Tygodnika Solidarność” (03/2026) pochylamy się nad jednym z najważniejszych wyzwań współczesnej Polski – starzeniem się społeczeństwa. Czy potrafimy dostrzec potencjał w jesieni życia? Oprócz tematu numeru w wydaniu znajdziemy m.in. kulisy sukcesu związkowców w MOWI, analizę czeskiego „nie” dla euro oraz recenzję głośnego serialu „Heweliusz”.
Czytaj więcej
Polska B - mniejsze nie znaczy gorsze. Nowy numer "Tygodnik Solidarność"
12.01.2026 19:01

Komentarzy: 0
W najnowszym numerze „Tygodnika Solidarność” bierzemy pod lupę sytuację tzw. Polski B. Czy mniejsze miejscowości po latach nadziei znów wracają na „równię pochyłą”? W numerze znajdziemy analizy wykluczenia komunikacyjnego, powracającego bezrobocia oraz ideologicznej wojny, jaką liberalne elity toczą z prowincją.
Czytaj więcej
Ponad 500 dni aresztu za odmowę używania zaimków? Sprawa Enocha Burke'a
11.01.2026 12:58

Komentarzy: 0
„Kiedy niesprawiedliwość staje się prawem, opór staje się obowiązkiem”. Słowa Thomasa Jeffersona brzmią słusznie. Problem polega jednak na tym, że za niesprawiedliwość każdy z nas może uznać co innego. Gdzie zatem przebiega granica między prawem a anarchią?
Czytaj więcej