loading
Proszę czekać...
Maurycy Zawilski: Arcypolskie "Nad Zbruczem"
Opublikowano dnia 17.06.2019 16:52
Powieść Wiesława Helaka „Nad Zbruczem”, która niedawno zagościła na księgarskich półkach, zaskakuje swoim niepowtarzalnym stylem, głębią, a przede wszystkim wspaniałą kreacją odchodzącego do przeszłości świata polskiego ziemiaństwa.

screen YouTube
Powieść to wielowarstwowa, a wielość zagadnień czyni ją niezwykle bogatą. Dla czytelnika pierwszym zaskoczeniem będzie styl powieści, archaiczny, jakby z kroniki średniowiecznej. Z fragmentu recenzji Krzysztofa Masłonia zamieszczonej na okładce książki, dowiemy się, że to stylistyka wywodząca się od Jana Kochanowskiego oraz z Biblii Jakuba Wujka – pomnikowego dzieła, które przez setki lat kształtowało katolicką duszę polską. Jeśli ten zabieg, nieco utrudniający czytanie, nie zniechęci Czytelnika do dalszej lektury, odkryje on wagę i sens takiej narracji. Helak zrywając z konwencją klasycznej powieści, kondensuje tylko to co najważniejsze w opowiadanej historii, niejako sakralizując ją i uwznioślając.

Bohater powieści – Konstanty, przybywa ze szkół w Wiedniu do majątku swoich rodziców, położonego nad Zbruczem wpadającym do Dniestru. Jest to najdalszy zakątek Galicji Wschodniej. Konstanty rozkochany w sztuce i malarstwie, dusi się na prowincji i odcina się od tradycji wpajanej mu przez dumnego i mocnego charakterem ojca. Wybiera karierę na dworze wiedeńskim u boku cesarza Franciszka Józefa, jednak jest to dopiero początek jego długiej drogi i wewnętrznej przemiany.

Jest schyłek wieku XIX, zabór austriacki, a zaraz za granicznym Zbruczem widać patrole kozackie i starodawne polskie Podole we władaniu zaborcy rosyjskiego. W pobliżu słynne ruiny twierdzy – Okopy Świętej Trójcy tak dobrze znane z „Nie-Boskiej komedii” Zygmunta Krasińskiego, po których przechadza się główny bohater z Anastazją, niezwykłą kobietą, która odegra w jego życiu ogromnie ważną rolę. Niedaleko, choć już za kordonem legendarny Kamieniec Podolski. I zachwycające opisy krajobrazu, a szczególnie wielobarwnego jak dywan stepu.

W powieści zachwyca świat szlacheckiego dworku, ziemiańskiej tradycji, patriotyzmu i żywej wiary. Życie zakorzenione w Bogu, jest uświęcone, pełne porządku i harmonii. Dworek, grobowa kaplica przodków, rytuały polowania, czarne husarskie szable, polonez i mazur. „Harmonia i siła” – powtarza wielokrotnie ojciec głównego bohatera, powstaniec styczniowy, który utracił majątek na Ukrainie i przedostał się za kordon do Galicji, gdzie założył rodzinę. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że jednym z głównych bohaterów powieści są konie, ucieleśnienie szlachetności i wzniosłości, opisane przez autora z wielkim malarskim pietyzmem.
 
Jakże gęsta od znaczeń, symboli i nawiązań literackich to książka! „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej – tu aluzja oczywista wynikająca z tytułu. Walki ułańskie przywołują klimat Sienkiewiczowskiej Trylogii, postacie Anastazji i Żańci poświęcające się dla biednych to z kolei duch Żeromskiego, pogromy dworów przywołują „Pożogę” Zofii Kossak i „Konia na wzgórzu” Eugeniusza Małaczewskiego. „Nad Zbruczem” można też traktować jako dopełnienie obrazu kresowego życia, od Korczyna Elizy Orzeszkowej po Floriana Czarnyszewicza i jego „Nadberezyńców”. Helak przedstawia nam świat wschodniej Galicji, nieco mniej obecny w polskiej literaturze: oblepiony ropą naftową Borysów, pobliski uzdrowiskowy Truskawiec, kulturalny świat Lwowa, Chyrów słynny z jezuickiego gimnazjum. Tarnopol, Stanisławów i nieodległy od rodowego majątku, w dużej mierze żydowski Husiatyń, pełen drobnych nadgranicznych interesów.

„Nad Zbruczem” jest też refleksją o poszukiwaniu swojej tożsamości, o pokusie wyzbycia się tradycji i polskości, traktowanej jako prowincjonalnej, dla blichtru europejskich salonów, a także o pozornej tylko akceptacji przez ten salon tych, którzy tej polskości się wyzbyli. Jakże aktualny to temat dziś i jakże wiele podobieństw pomiędzy pokusą pozornie łagodnego zaborcy dającego autonomię, a współczesnym członkostwem naszego kraju w zachodnich wspólnotach, tę autonomię gwarantujących. Być po stronie silnych czy słabych? Zachować tożsamość czy rozpuścić się w europejskości? Dźwigać ciężar przeszłości czy wybrać lekką przyszłość? „Nad Zbruczem” jest jednak także opowieścią o trudnych rodzinnych relacjach, a wreszcie o poszukiwaniu prawdziwej miłości i pełni człowieczeństwa, której nie gwarantuje najpiękniejsza sztuka, ale autentyczna więź z Bogiem. Opisy nawrócenia głównego bohatera należą do najmocniejszych i najbardziej udanych w całej powieści. 

Helak ukazuje ciągłość polskich dziejów, której symbolem są szlachecki kontusz, napoleoński mundur szwoleżera, powstańcze wspomnienia roku 1863 oraz czyn I Brygady Legionów Piłsudskiego. Czy jednak historia ma swój dalszy ciąg? Wielka wojna burzy tą arkadyjska harmonię. Przychodzą wojska rosyjskie a z nimi rusyfikacja unickich Rusinów, żyjących dotychczas w pokoju z polskim ziemiaństwem. Potem piekło chłopskiej rewolty, palonych dworów i rabunku. Później wojska rumuńskie i hajdamackie rządy Zachodniej Ukrainy, przepędzone obrazowo na wschód za Zbrucz przez polskich ułanów. Dalsza część książki to swoista epopeja ułańska sięgająca dawnej granicy I Rzeczpospolitej. Szarże i pojedynki, ukraiński step, masy kawalerii, podjazdy, starcia, porażki i tryumfy nad bolszewikami.

Klucz do rodzinnego grobowca wrzucony do Zbrucza, gdy na niebie krążą już samoloty z czarnymi krzyżami a na rzeką słychać już pomruk sowieckich czołgów, jest symbolicznym zakończeniem dzieła.  „Zniknęli z powierzchni ziemi i wielkie milczenie jest po nich” – te słowa Zygmunta Krasińskiego  powtarzają się jak echo w powieści. Czy ten świat przepadł nam już bezpowrotnie?      

Zaiste, prawdę piszą recenzenci twierdzący, że arcykatolicka i arcypolska to książka.            
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Agnieszka Romaszewska: Ukraina postawiła na Niemcy. I się na tym przejedzie
Blogi
avatar
Ryszard
Czarnecki

Instynkt samozachowawczy: zwierzęta go mają - politycy nie zawsze...
Polecam lekturę zapisu telewizyjnego wywiadu, jakiego udzieliłem red. Emilii Pobłockiej z TV „Republika” - tuż po „dealu” między Londynem a Brukselą ws. warunków Brexitu, a przed jego odrzuceniem przez Izbę Gmin.
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Sadzenie lipy
Określenie „sadzić lipę” ma w naszym języku dosyć pejoratywne znaczenie.
avatar
Prawy
Sierpowy Mikroblog

Dramat powyborczy
Kiedy opozycja przerżnęła kolejne wybory do Sejmu bardzo się ucieszyła, że dzięki paktowi senackiemu może blokować Sejm.\nTymczasem zaistniało kilka okoliczności które zaczęły burzyć poczucie radości. Tak bardzo zburzyły że pewnemu politykowi pomyliła się rola parlamentarzysty z rolą ojca chrzestnego. A na dokładkę dziś zostały wniesione do sądu protesty wyborcze z kilku okręgów. Przedstawienie dopiero się rozpoczyna, aktorzy już trenują swe kwestie. Kurtyna w górę!

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.