loading
Proszę czekać...
[Z Niemiec dla Tysol.pl] Wojciech Osiński: Niemieckich publicystów Trójmorze przyprawia o paniczny strach
Opublikowano dnia 18.06.2019 20:04
Po ostatniej wizycie prezydenta Andrzeja Dudy w USA wielu niemieckich publicystów uparcie nadal trzyma się zapewnień, że pogróżki Donalda Trumpa wobec Berlina w końcu kiedyś ucichną. Pojawiają się jednak też pierwsze przejawy zdrowego rozsądku

Wikipedia CC BY SA 4,0 JayCoop
"A jednak dobrze jest, wszystko jest dobrze. Co - może nie? Dobrze jest, psiakrew, a kto powie, że nie, to go w mordę!" - pisał niegdyś nieodżałowany Stanisław Ignacy Witkiewicz w "Pożegnaniu jesieni". Te słowa często cisnęły mi się na usta, gdy w przeszłości przeglądałem niemiecką prasę, ośmielającą jej czytelników do lekceważenia polsko-amerykańskich inicjatyw.

Dotąd niemieccy dziennikarze pozwalali sobie na zignorowanie pogróżek Donalda Trumpa, założywszy, że zapowiadane przezeń przeniesienie 2 tys. amerykańskich żołnierzy z RFN do Polski okaże się pustym straszeniem bez możliwości wykonania. Niektórzy z nich dalej trzymają się zapewnień, że okrzyki prezydenta USA pod adresem Berlina w końcu kiedyś przycichną, choć pewnych przeczuć już uciszyć się nie da. Wszak po ostatniej wizycie Andrzeja Dudy w Waszyngtonie zapanowały we frontowych niemieckich redakcjach nieco inne emocje. Media poświęciły tym razem więcej miejsca deklaracjom głów państw Polski i USA.

"Polski rząd pobiera alimenty z UE, ale pod względem bezpieczeństwa łasi się do Trumpa. To nie jest dobry znak dla Europy. Zamiast bliżej współpracować z Berlinem, Paryżem i Moskwą, Warszawa daje się wykorzystać jako ostrze amerykańskiego oszczepu"


- czytamy na portalu dziennika "die tageszeitung".

Za niemieckimi lamentami, mającymi skruszyć "europejskie serca", kryje się jednak coś głębszego. Zamiar wycofania wojsk jest bowiem powtórzeniem znanych gróźb Trumpa z rozciągnięciem ich na kolejny obszar wojny handlowej z Niemcami. Mimo obowiązującej obecnie nad Sprewą antyamerykańskości znajdują się w RFN wciąż główne sztaby USA w Europie. Z Badenii kierowane są jednostki w Afryce, a w heskim Wiesbaden mieści się główna kwatera sił lądowych. Niemieckim sercem amerykańskiego lotnictwa jest zaś Bawaria, gdzie stacjonują śmigłowce typu Black Hawk i Apache, a wraz z nimi tysiące żołnierzy.

- Obecność US Army jest dla nas niezwykle istotna, zwłaszcza w regionach słabych ekonomicznie. Amerykanie wynajmują i kupują mieszkania, korzystają z ofert gastronomicznych i zostawiają pieniądze w sklepach spożywczych. Po zamknięciu baz wielu Niemców straci środki na chleb


- martwi się w przypływie szczerości "Süddeutsche Zeitung".

Niektórzy niemieccy publicyści zmienili także swoje zdanie na temat Trójmorza. Na odbywające się regularnie szczyty tej inicjatywy niemieckie media reagowały dotąd festiwalem podszytego lekceważeniem oburzenia, uparcie podtrzymując fikcję jej nieistnienia lub rozpisując się zgryźliwie o Warszawie jako nieskutecznym "koniu trojańskim" Waszyngtonu. Dziś zauważają, że obecna ekipa w Białym Domu traktuje silną Polskę jako ważki element na geopolitycznej szachownicy, nawet jeżeli nadal uparcie maskują swoje obawy "troską" o UE.

- Trump rozdziera Unię i wbija klin między 'starą' a 'nową' Europę


- twierdzi znana niemiecka ekonomistka Claudia Kemfert.

Tak jakby Niemcy z tymże "rozdarciem" nie mieli nic wspólnego. Otóż w relacjach z USA niemieccy rządzący znaleźli się w potrzasku, nawet jeśli są jeszcze przypuszczalnie na tyle silni, że stać ich na zainkasowanie serii kolejnych ciosów. A jednak ulegając ongiś modom polityki klimatycznej oraz rezygnując tym samym z energetyki atomowej i węglowej, Niemcy uzależniły się na dobre od rosyjskich surowców, całkowicie nie licząc się z naszym regionem. I jest wysoce zdumiewające, że w ślad za niemieckimi mediami polska opozycja dalej brnie z samobójczym uporem w narrację, wedle której "Trump i PiS izolują Polskę w UE".

Tymczasem to Niemcy - przykładając obie ręce do rurociągów Nord Stream - podeptali jako pierwsi zasady europejskiej jedności, co jeszcze dziś pobrzmiewa w słowach byłego kanclerza RFN i gorliwego rusofila Gerharda Schrödera, który parę dni temu zażądał od pani Merkel, żeby zarzuciła resztki pozorów i uznała wreszcie aneksję Krymu. Niemiecka uległość energetyczna wobec Kremla oraz coroczne rekordowe nadwyżki eksportowe RFN (szczególnie wyraźne w kontekście jej sknerstwa w kwestii wydatków na obronność) irytują także gospodarza Białego Domu, przy czym rynek zbytu na tańszy amerykański gaz otworzył się szczęśliwym trafem w państwach naszego regionu, który nie chce być poddany petrochemicznemu dyktatowi Moskwy.

Toteż niektórych niemieckich publicystów perspektywa Trójmorza przyprawia niemalże o paniczny strach, któremu już wielokrotnie dawały wyraz wiodące media, odzwierciedlające punkt widzenia niereformowalnych "Russlandversteher".

- Intermarium ma być alternatywą dla UE w samym sercu UE. To jakiś polityczny paradoks, ale jeśli przybierze realny kształt, to będzie miał dla Niemiec fatalne skutki


- ostrzega autor magazynu "The European" Detmar Doering, który martwi się o przyszłość przyjaznych relacji z Moskwą.

- Jeśli ten polsko-amerykański scenariusz się ziści, Rosja będzie miała większe trudności w zaopatrzeniu Europy Zachodniej w swój gaz. Niewykluczone, że i Niemcy zaczną się wtedy uzależniać od surowców z drugiego brzegu Atlantyku


- dodaje.

Nie brakuje jednak też w Niemczech wyważonych opinii, odzielających się od krzykliwych podżegaczy kordonem sanitarnym zdrowego rozsądku. Berliński politolog Herfried Münkler nie dostrzega w Trójmorzu źródła dławiącego Unię zła, a raczej argumenty przemawiające za jego dalekowzrocznością.

- Niemcy weszły już piętnaście lat temu dobrowolnie na ścieżkę ustawicznego oddalania się od USA. Zarazem zlekceważyły nowe państwa członkowskie UE, które ich zdaniem wiecznie by miały pozostać uzależnione od kroplówek podłączonych w Brukseli i Moskwie. Zrozumiałe, że Polska zaczęła szukać partnerów gdzie indziej


- uważa Münkler.

Na tym tle gromkie tytuły i leady "Gazety Wyborczej", cytowane ochoczo przez zagraniczne gazety jak hamburski tygodnik "Die Zeit", tudzież powielane potem powtórnie przez polskie antyrządowe media, wywołują co najwyżej wzruszenie ramion. Podobnie jak pisarz Stanisław Strasburger, który na łamach portalu "Deutsche Welle" rysuje apokaliptyczne wizje związane z obecnością sił USA nad Wisłą oraz kolejnym zwycięstwem Zjednoczonej Prawicy ("W oparach Fort Trump"). Tyle tylko, że najwyższy diapazon propagandowej histerii jest niewspółmierny do znaczenia ostatnich osiągnięć prezydenta RP w USA. Albowiem wbrew lamentom podnoszonym przez naszych "totalsów" i wielu niemieckich publicystów, wśród których zapanowało dziwne zacietrzewienie, żeby nie dostrzegać geopolitycznej rzeczywistości, polsko-amerykańskie przybliżenie może się okazać spoiwem łączącym całą UE. Rosnące zainteresowanie Niemiec i Austrii projektem Trójmorza, który łączy interesy kilkunastu państw, świadczyć może o stopniowej świadomości popełnionych błędów. Zachodnie kraje UE przywykły traktować gospodarczą emancypację nowych państw członkowskich z pewną nonszalancją, lecz w tym przypadku jest to trochę jak z rosnącym we krwi poziomem trójglicerydów. Można go latami lekceważyć, zanim po raz pierwszy zaboli.

Wojciech Osiński
 
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Adam Andruszkiewicz [K'15]: Głosowałem w obronie ministra Macierewicza i już tłumaczę dlaczego
Blogi
avatar
Prawy
Sierpowy Mikroblog

Po osiemdziesięciu latach Westerplatte broni się nadal
Wojna propagandowa o Westerplatte
avatar
Graf
Zero

[Grafzero vlog] "Spektrum" Martyna Raduchowska | Recenzje
Czy cyberpunk się wyczerpał?
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Totalny blamaż totalnej opozycji
Trzy listy wyborcze zamiast jednej są logicznym następstwem niemożliwości dogadania się opozycji w jakiejkolwiek sprawie i wzajemnej nieufności polityków.

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.