loading
Proszę czekać...
[Fotorelacja] Joanna Płotnicka: 14 czerwca brałam udział w uroczystościach w KL Auschwitz...
Opublikowano dnia 17.06.2019 22:13
14 czerwca 2019r. w Narodowy Dzień Pamięci Polskich Ofiar Niemieckich Obozów brałam udział w dwóch uroczystościach na terenie byłego KL Auschwitz.

Roman Głowacki
Rano weszłam z delegacją Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Rodzin Oświęcimskich, którzy to święto wywalczyli i organizowali uroczystości na terenie byłego obozu przez lata (od 2016r. organizację uroczystości przejęło Muzeum KL Auschwitz). Dostali możliwość wejścia od godz. 9.00 - do 10.00 i musieli podać imienną listę, kto z nimi wchodzi. Pod eskortą ochrony weszliśmy pod Ścianę Straceń, aby złożyć wieniec. Oczywiście robiono nam zdjęcia. Ale tą grupką hymn pod Ścianą Śmierci -zaśpiewaliśmy, pomodliliśmy się wspólnie. To był jedyny raz gdy polski hymn pod Ścianą Śmierci tego dnia zabrzmiał. Zaszczytem było móc być tam z nimi. Z nostalgią myślałam, że przecież obchody 14 czerwca - I transportu mają długą i piękną tradycję. Była wówczas sprawowana Msza Św. na terenie obozu przy Bloku 11, hymn brzmiał  dumnie pod Ścianą Straceń grany co roku przez orkiestrę górniczą. Organizator - Chrześcijańskie Stowarzyszenie Rodzin Oświęcimskich zawsze dbało o zaproszenia dla byłych polskich wieźniów i Ich rodzin. Pamiętając tegoroczne starania byłej polskiej wieźniarki Barbary Wojnarowskiej – o zaproszenia i obchody godne 14 czerwca ze smutkiem nasuwała się refleksja: Gdzie to się wszystko podziało? Bo przecież Muzeum KL Auschwitz powstało dzięki byłym polskim więźniom. Presja jednak ma sens – nad Ścianą Śmierci łopotały 4 białoczerwone flagi, przed wejściem na teren muzeum była wystawa o I transporcie.

Gdy byłam na obchodach aby wesprzeć CHSRO wjechały na parking przy muzeum dwa samochody, które przywiozły specjalnie przygotowane na uroczystości białoczerwone kwiaty, wieńce, naklejki z literą P i wielką białoczerwoną flagę, która była marzeniem naszej wspaniałej polskiej więźniarki Barbary Wojnarowskiej, abyśmy ją nieśli wspólnie alejami obozowymi aż pod Ścianę Śmierci. Jeden samochód został zabrany lawetą,wezwano policję,zabrano kierowców na posterunek policji. Samochody miały naklejki „stop antypolonizmowi”, „Polska to nie Polin”, „niemieckie obozy koncentracyjne z przekreśloną swastyką”. Kwiaty, wieńce, naklejki z literą P-winkle na ten dzień specjalnie zaprojektowane-udało się odzyskać. Wielka białoczerwona flaga została zamknięta w samochodzie. Przyjechała tv real24 - więc opowiedzieliśmy co się dzieje na żywo, pojechaliśmy na posterunek, okazało się że kierowców przesłuchano i zwolniono. Wróciliśmy. Gromadzili się już  ludzie - umówiliśmy się wszak wszyscy na godz. 14.00 pod Ścianą Śmierci.

Ludzie przyszli na uroczystości z białoczerwonymi flagami. Tak jak przychodzi się na uroczystości państwowe w narodowy dzień pamięci oddać hołd ofiarom.I zaczęło się. Pomimo tłumaczeń że to Narodowy Dzień Pamięci pod Patronatem Prezydenta RP i Ministra Kultury- flagi albo zabierano - albo ściągano z drzewca. Ludzie zawsze reagowali - niektórzy się bronili. Wiele wycieczek zagranicznych filmowało te zajścia. Wejście na obchody zostało zakorkowane. Białoczerwona flaga utknęła. Okazało się, że kolejną zmiana planu o godz. 14.00 pod Ścianą Straceń był przeznaczony czas jedynie...na składanie zniczy.  Przemówił pan Setkiewicz z Muzeum KL Auschwitz, odegrano hymn z głośników - przed zamkniętą bramą na dziedziniec bloku 11. Smutny widok. Smutny bo przecież znając tradycję i historię tego miejsca tak być nie powinno.

Hymn pod Ścianą Śmierci brzmiał od 1945r. - aż do wprowadzenia w XII 2015r zarządzeniem dyrektora – właśnie tam gdzie ginęli Polacy z polskim hymnem na ustach - strefy ciszy.. Smutne, gdy zna się historię – że wieźniów przeznaczonych na „rozwałkę” zabierano na dziedziniec bloku 11, zamykano bramę – a na terenie obozu więźniowie słyszeli śpiewany przez skazańców polski hymn narodowy przed śmiercią.  Po hymnie otwarto bramę. Wcześniej jednak rozdaliśmy białoczerwone goździki grupce byłych więźniów (wśród których była nasza wspaniała dzielna Pani Barbara Wojnarowska)  i uczestnikom uroczystości, rozdawali młodzi ludzie, rozdawali także przygotowane na ten dzień winkle z literą P w czerwonym trójkącie i datą pierwszego transportu. Białoczerwone gożdziki ( około 300) to dar od Polonii Norweskiej dzięki staraniom Krzysztofa Adamka, winkiel pomysłu Jana Kulczyckiego – został wydrukowany na papierze samoprzylepnym i prawie 600 takich trójkątów zostało rozdanych! Jak więźniowie złożyli białóczerwone kwiaty otrzymane od nas i zapalili znicze, potem zapalili znicze goście oficjalni. Nie było niestety przedstawicieli najwyższych władz Polski ani polityków. Był Pan Kolarski z Kancelarii Prezydenta, Wojewoda Małopolski.
 
Gdy ogłoszono, że teraz może wejść reszta zgromadzonych - poszliśmy pod Ścianę Śmierci niosąc dwa wieńce od Rodaków, a wszyscy zebrani rozdane białoczerwone goździki. Nasze kwiaty były jedynymi kwiatami tego dnia - pod Ścianą Śmierci zrobiło się białoczerwono. Goźdżików w ramach akcji było prawie 300. Pani Basia Wojnarowska - która tak walczyła o ten dzień -spytała – gdzie podziała się specjalnie na ten dzień załatwiana wielka białoczerwona  flaga? Niestety nie dotarła przed jej odejściem. Pani Basia była bardzo słaba i zmęczona. Upał był tego dnia okrutny. Pomyślałam wówczas – jakże można nie zadbać o naszych byłych polskich żyjących jeszcze więźniów. Po co od rana – organizator zmuszał Ich do przenoszenia się z miejsca na miejsce po terenie Oświęcimia – zamiast tradycyjnie jak to robiło CHSRO – przygotować możliwość odprawienia Mszy św. na terenie obozu przy Bloku 11 – a potem złożyć kwiaty pod Ścianą Straceń -śpiewając polski hymn narodowy? Po co te utrudnienia stwarzać starszym schorowanym ludziom? Dla których Msza Św. właśnie tam – była wartością ogromną i bezcenną?
 
Telewizja wRealu24 przeprowadzała wywiady z uczestnikami. Umęczona Pani Basia udzielić wywiadu – już sił nie miała. Opuściła teren muzeum z innymi byłymi więźniami. Uściskałam ją od nas wszystkich jak najcenniejszy najdelikatniejszy skarb. 

Wtedy dopiero dotarła polska Flaga - przez utrudnienia organizatorów, którzy nie pozwalali na wchodzenie z polskimi flagami na drzewcach...

Dotarli razem z nią ostatni uczestnicy uroczystości z Krzysztofem Adamkiem i Jackiem Międlarem, który powiedział kilka słów na zakończenie. Spóźnili się przez organizatorów, którzy odbierali polskie flagi. Nie widzieli tego, co działo się wcześniej niestety.

Gdyby nas było tysiące tego dnia ...nie dali by rady flag zabierać na bramkach. Podsumowując - nie było to zdecydowanie święto o randze państwowej, nie było najważniejszych władz ani polityków. Był wojewoda i przedstawiciele władz lokalnych. Choć myślę, że uroczystości wojewódzkie - to jednak mają większy zasięg i gromadzą więcej ludzi. Tu tego zabrakło. Nie było zaproszonych delegacji polskich szkół. Delegacje polskich szkół za to są obecne na Marszu Żywych – a nic nie wiedzą o Narodowym Dniu Pamięci i kim byli pierwsi więźniowie KL Auschwitz, przywiezieni 14 czerwca 1940 roku.

Nas wszystkich zebranych jednak było więcej niż w zeszłym roku. Byliśmy. Była liczna białoczerwona delegacja Stowarzyszenia Rodzin Polskich Ofiar Obozów Koncentracyjnych. Był z nami pan Jerzy Klistała. Był dr Adam Cyra. Był pan Ryszard Dubilis. Tylu spotkałam wspaniałych Patriotów z rodzin polskich więżniów niemieckich obozów. Niezapomniane wzruszające spotkania – będące zaszczytem. Wiele wzajemnej serdeczności i uścisków. Wielu młodych ludzi przyjechało na własną rękę i pomagali – ciesząc się tym. Zwłaszcza tym, co przyjechali z Warszawy z Tomaszem, Michałowi, Agniesi, Dianie z Krakowa. Przyjechali także Ci, którzy włączyli się w prace organizacyjne na prośbę Pani Barbary Wojnarowskiej, tworząc nieformalny społeczny komitet organizacji obchodów 14 czerwca i wspierając każdy na miarę swoich talentów i możliwości. Zwłaszcza skupionym wokół Reduty Polskiej na fb, szczególnie oddanym bez reszty Sprawie Lilce i Konradowi. Wielkie dzięki za obecność i zaangażowanie panu Piotrowi Szlachtowiczowi z telewizji Real24., Panu Cezaremu Krysztopie z http://tysol.pl , Pani dr Annie Mandreli i red. Michałowi Murgrabiemu z Mediów Narodowych i wszystkim, którzy jak mogli to wspierali Sprawę. Wszystkim za wszystko. Z nadzieją – że to tylko początek!

Smutne jednak, że spotkane wycieczki z polskich szkół – nie wiedziały w jak niezwykły dzień zwiedzają Muzeum KL Auschwitz. Nie wiedzieli tego także nawet niektórzy pracownicy muzeum. Choć jednocześnie pragnę podziękować uczniom ze szkoły podstawowej którzy z panią nauczycielką pomogli przenieść kwiaty i wieńce, i pomocnym, życzliwym Panom z ochrony Muzeum. Dzięki nim niczego zgubić nie mogłam – nawet upuszczoną komórkę zauważyli. I służyli bezinteresowną pomocą, za którą bardzo dziękuję!
Jak to podsumować?

Niewpuszczanie na teren byłego obozu Polaków z flagami narodowymi w narodowy dzień pamięci pod patronatem Prezydenta RP- jest niedopuszczalne. Tłumaczenie – że wpuszczanie z flagami na drzewcach grozi zniszczeniem eksponatów muzealnych – a muzeum nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa – to brak kompetencji organizatora. Widać potrzebna jest zewnętrzna ochrona i zgoda wojewody – aby godnie i w spokoju Polacy mogli oddać hołd Przodkom. Wzbudza to zrozumiały gniew społeczny i konieczne jest rozwiązanie tego problemu – podobnie jak jest to możliwe przy organizacji Marszu Żywych. To co się dzieje na bramkach – nie służy nikomu dobrze, nie służy obrazowi Polski wśród licznych filmujących to wycieczek zagranicznych. Do czego Państwo doprowadziliście swoim sztywnym regulaminem – działacie na szkodę Polski! Traktujecie Polaków z flagami na drzewcach – jak przestępców? A w zamian w tym roku rozdawaliście flagi jak przedszkolakom?

Widok zamęczonej obchodami Pani Barbary Wojnarowskiej, byłej polskiej więźniarki – to przecież konieczność kolejnej zmiany organizacyjnej – organizacji obchodów na terenie byłego obozu – bez niepotrzebnego męczenia tak poszkodowanych przez niemieckich  oprawców. To jest konieczność – chyba że organizator chce doczekać się jakiegoś nieszczęścia i dopiero wówczas zareaguje?  

Czas najwyższy także na przyzwoity gest  organizatora w kierunku wykluczonych przez nich z organizacji obchodów tych,którzy to święto wywalczyli i organizowali przez lata – Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Rodzin Oświęcimskich. Tą krzywdę i zamilczanie -czas naprawić. Nie udało się i nie uda tej sprawy zamilczeć na śmierć. 

Niezrozumiałe było także potraktowanie kierowców samochodów, które przywiozły nasze kwiaty, wieńce, flagę, winkle. Wzywanie policji, zabieranie samochodu na lawecie, przesłuchiwanie Ich jak przestępców na komendzie? Za naklejki na samochodach???  Na to idą pieniądze podatników? Coś niesamowitego zupełnie. I niepotrzebnego. Po co? Dlaczego? Trudno to zrozumieć.  A jednak to wydarzyło się naprawdę.
    
14 czerwca 2019r. Narodowy Dzień Pamięci Polskich Ofiar Niemieckich Obozów przeszedł do historii. Trudne to było doświadczenie.
 Kochani. Wszystkim za wszystko dziękuję. Wszystkim – bo boję się kogoś pominąć. Za każdy gest, za każdą pracę wykonaną dla Sprawy. Każda jest bezcenna. Bo jest świadectwem - że nam zależy. I to jest cenne.

Wracając myślałam.. że to nadal początek drogi. Za rok okrągła 80 rocznica. Wyzwanie - ale też jest motywacją - abyśmy działali dalej. Na koniec - przepraszam za wszystko w czym nie byłam dość dobra. I bądźmy razem nadal. Mottem naszej pracy niech będzie: „ Nic dla siebie, wszystko dla Ojczyzny”

Nazajutrz 15 czerwca dostałam wiadomość, że rano pod Ścianą Śmierci nie było już biało-czerwonych goździków...





Wieniec z flagą więżniarską i literą P - dar Polonii Norweskiej



Byli polscy więźniowie na uroczystościach 14 czerwca w byłym KL Auschwitz. Druga od prawej - Barbara Wojnarowska





Te flagi nie weszły





Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Agnieszka Romaszewska: Ukraina postawiła na Niemcy. I się na tym przejedzie
Blogi
avatar
Prawy
Sierpowy Mikroblog

Po osiemdziesięciu latach Westerplatte broni się nadal
Wojna propagandowa o Westerplatte
avatar
Graf
Zero

[Grafzero vlog] "Spektrum" Martyna Raduchowska | Recenzje
Czy cyberpunk się wyczerpał?
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Totalny blamaż totalnej opozycji
Trzy listy wyborcze zamiast jednej są logicznym następstwem niemożliwości dogadania się opozycji w jakiejkolwiek sprawie i wzajemnej nieufności polityków.

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.