Szukaj
Konto

[Tylko u nas] Waldemar Biniecki: „Geopolityka, głupcze”

[Tylko u nas] Waldemar Biniecki: „Geopolityka, głupcze”
Źródło: pixabay.com
Nie ukrywam, że jestem zwolennikiem Jacka Bartosiaka, George’a Friedmana i koncepcji propolskiej geopolityki, która oparta jest na wiedzy, poważnych analizach, a nie wróżeniu z fusów lub poszukiwaniu paliwa politycznego dla osiągania swoich doraźnych celów politycznych. 
Polska w końcu znalazła się w pierwszej lidze graczy, po zdefiniowaniu roli Stanów Zjednoczonych w nowej rozgrywce o światową dominację w handlu i pozycję najważniejszego mocarstwa. Stało się jasne, że aby zagwarantować silną pozycję Stanów Zjednoczonych w Europie, ważne jest niedopuszczenie do strategicznego partnerstwa Niemcy - Rosja i stworzenie nowego bufora w Europie Centralnej i Wschodniej. Tak więc w sferze wojskowej w ramach NATO i stosunków bilateralnych rozwijana jest wschodnia flanka NATO w oparciu o Polskę i Rumunię. W sferze ekonomicznej zaś rozwijana jest idea Trójmorza w oparciu o rozwój infrastruktury na linii północ-południe. Do tej infrastruktury niewątpliwie można zaliczyć: Via Carpatia, system hubów paliwowych, CPK (Centralny Port Komunikacyjny) w Polsce i trochę mniejszy w Transylwanii. Część z tych projektów wyszło już poza strategiczne biura i są w trakcie realizacji. Są to działania przy dużym poparciu establishmentu amerykańskiego, które można zdefiniować jako znacznie szerszą reprezentację niż tylko administracja Donalda Trumpa. Istotne jest więc zrozumienie tego, co się dzieje wokół nas i zaangażowanie propolskich elit do wspólnego działania. W Polsce wiedza ta jest ciągle mało spopularyzowana, gdyż w debacie publicznej dominuje wojna polsko-polska. Za granicą polska emigracja powoli wybudza się z pogoni za gadżetami i zaczyna się organizować. Po mojej rozmowie z Krzysztofem Gajdą z Polish American Council of Texas, zdecydowałem, aby przedstawić jego pomysł na temat, jak Polonia może profesjonalnie promować idee, o których piszę w tym felietonie. Prawdą jest, że nikt nie lobbuje za Polską w Waszyngtonie, a spontaniczne akcje Polonii na ogół kończą się spotkaniami ze "staffersami" w Kongresie i w Senacie. Gdzie są ci Kongresmeni i Senatorowie? Otóż są oni wtedy w swoich stanowych biurach. Logiczny pomysł Krzysztofa polega na odwróceniu roli petenta, dobijającego się do biur w Waszyngtonie, do roli gospodarza w stanowych okręgach wyborczych. Chodzi mianowicie o to, aby amerykańscy politycy byli zapraszani na spotkania polskich organizacji, które są gospodarzami na swoim terenie. Magia tłumaczenia się polityków swoim wyborcom w USA jest olbrzymia. Wymaga to jednak profesjonalizmu polskich organizacji, które słabo wypadają w skali USA, ale mają ambitne organizacje stanowe. Zainteresowanie polskich Amerykanów polityką jest kolejnym ważnym aspektem, którym Polonia amerykańska powinna się jak najszybciej zająć, zwłaszcza w tzw. swing states, czyli Wisconsin, Michigan, Ohio, Pensylwanii, na Florydzie oraz w Teksasie i Kalifornii, gdzie podpisano kontrakty w trakcie wizyty Andrzeja Dudy. Kontrakty te trzeba umieć propagować i wysyłać sygnały do amerykańskich biznesów, że istnieje propolski lobbing, który dba o ich realizację i ma wpływ na amerykański establishment. Już tej jesieni wprowadzam się do mojego domu w Milwaukee, a wiosną zacząłem pisać i konsultować strategię dla Wisconsin, która może być powielona na inne stany.

Napisz do mnie, jeśli Cię to interesuje: [email protected]

Waldemar Biniecki



Komentarzy: 0
Data publikacji: 10.07.2019 23:26