"Nie ma co się cieszyć, że Schetyna położył koalicję z SLD. Lewica do Sejmu wejdzie z gorszym obliczem"

Niezależnie, czy wynik lewicy będzie jedno- czy dwucyfrowy, do nowego Sejmu Czarzasty, Biedroń i Zandberg wprowadzą działaczy mocno zideologizowanych, którzy zaostrzą wojnę kulturową w Polsce i dalszą brutalizację polityki. Wychodzi na to, że prawica nie ma się co cieszyć, że Schetynie nie wyszła koalicja z SLD, ponieważ lewica do Sejmu i tak wejdzie, ale już zupełnie z innym, gorszym obliczem.
/ Mat. Mateusz Wlodarczyk / FORUM
• Lewica wprowadzi do Sejmu działaczy mocno zideologizowanych, którzy zaostrzą wojnę kulturową w Polsce.
• Wyborcy SLD są antyklerykalni, ale nie interesują ich zagadnienia gender i LGBT. Oni nie są zainteresowani obroną mniejszości seksualnych.
• W antyklerykalizmie czy nawet otwartej niechęci do Kościoła Grzegorz Schetyna nie może się posunąć tak daleko jak lewica.
• Dopóki były wspólne marzenia o wielkiej koalicji, Schetyna i Czarzasty skupiali się raczej na tym, co ich łączy, nie szukali podziałów.


W cieniu walki dwóch gigantów, czyli PiS vs. PO, w polskiej polityce jest jeszcze drugi front, czyli walka na opozycji między Koalicją Obywatelską a zjednoczoną lewicą i jest to walka nie mniej dramatyczna dla opozycyjnych ugrupowań niż ta z PiS-em. Kolejne badania raczej potwierdzają, że lewica nie tylko wejdzie do Sejmu, ale uzyska wynik dwucyfrowy. Dlatego warto się przyjrzeć, co dziś dzieje się na lewej stronie sceny politycznej.

Drugi front
Badanie IBRiS dla „Rzeczpospolitej” z 10 sierpnia daje koalicji złożonej z SLD, Razem Adriana Zandberga i Wiosny Roberta Biedronia 11,6 proc., co przełożyłoby się na 45 mandatów. Wynik sondażowy IBRiS wcale nie musi być daleki od prawdy. Stęsknieni własnej reprezentacji w Sejmie wyborcy lewicy dają tej koalicji duży kredyt zaufania. Mimo wielu różnic między elektoratami, np. SLD a partią Wiosna, trzeba mieć świadomość, że są to ugrupowania wyrastające z jednego pnia politycznego i są genetycznie lewicowe. 

Konflikt między Platformą Obywatelską a lewicą trwale wpisał się w polityczne funkcjonowanie tych podmiotów w momencie, gdy paradoksalnie Grzegorz Schetyna zdecydował się na bliskie relacje z lewicą właśnie. Po ostrym skręcie PO w lewo w wyborach do Parlamentu Europejskiego i porzuceniu części centrowo-prawicowego elektoratu Platforma zaczęła wchodzić na tereny tradycyjnie zarezerwowane dla lewicy. Lewica z SLD na czele nie bardzo się na to krzywiła, bo dzięki Schetynie mogła znowu zaistnieć, posłać do Brukseli kilku starych działaczy i snuć wizje o wielkim powrocie do parlamentu pod skrzydłami silniejszej PO. Za tym oczywiście miałyby iść dotacje z budżetu państwa i jakieś szanse na odrodzenie.

Dopóki były wspólne marzenia o wielkiej koalicji, Schetyna i Czarzasty skupiali się raczej na tym, co ich łączy, nie szukali podziałów, a sprawy ewentualnego podbierania sobie wyborców i celowania w te same targety traktowali polubownie. W końcu i tak liderzy opozycji mieli zasiadać w ławach poselskich złączeni wspólną umową koalicyjną. 

Różnić się brzydko
Segmentacji i rozróżniania poszczególnych grup wyborców również dokonywali w porozumieniu, przećwiczyli to już w wyborach do PE i teraz mieli powtórzyć podobny manewr. Sytuacja zmieniła się jednak diametralnie po zerwaniu rozmów koalicyjnych. Oto się okazało, że SLD, Wiosna Roberta Biedronia i Razem Adriana Zandberga walczą niemal o te same segmenty elektoratu, co Platforma Obywatelska, chodzi przede wszystkim o wielkomiejski liberalny elektorat, lewicę obyczajową, niepełnosprawnych, mniejszości seksualne, inteligentów i wpływowe środowiska opiniotwórcze, a to wszystko z silną domieszką anty-PiS-u.

To bardzo niekomfortowa sytuacja dla partii idących w koalicjach wyborczych, ponieważ istota politycznego PR polega na precyzyjnym określeniu swojego miejsca na scenie politycznej i z tej pozycji wysłania dokładnie skrojonej oferty do wybranych grup wyborców. Tutaj nieco ponad dwa miesiące przed wyborami okazuje się, że partie się dublują, mają te same pomysły niezależnie od barw politycznych, a ich oferta programowa i strategia wyborcza stworzona została niemal pod tego samego wyborcę, różnice pojawiają się dopiero w szczegółach. Zamiast się wspólnie uzupełniać i pilnować swoich granic, dwa główne bloki opozycyjne muszą teraz walczyć o głosy tych samych wyborców. W zjednoczonej lewicy pojawił się problem, jak odróżnić się od PO. Jedynki list wyborczych lewicy dają na to odpowiedź.

„Paleokomuniści”
Włodzimierz Czarzasty ma otwierać listę lewicy w Sosnowcu, Joanna Senyszyn stanie na czele listy w Gdyni, Andrzej Rozenek, kandydat SLD na prezydenta Warszawy z ostatnich wyborów samorządowych, będzie jedynką w tzw. obwarzanku podwarszawskim, jedynką w Wałbrzychu ma być były sekretarz generalny SLD Marek Dyduch. Z rekomendacji Wiosny jedynki na listach Lewicy do Sejmu mają przypaść m.in. sekretarzowi generalnemu Wiosny Krzysztofowi Gawkowskiemu w Bydgoszczy, Maciejowi Gduli z Krytyki Politycznej w Krakowie oraz Krzysztofowi Śmiszkowi partnerowi Roberta Biedronia we Wrocławiu. 6 jedynek na listach Lewicy do Sejmu przypadnie partii Razem Adriana Zandberga, sam lider Razem dostał prestiżowe pierwsze miejsce w Warszawie.

Partie współtworzące komitet Lewicy ustaliły, że - poza zatwierdzonymi jedynkami i dwójkami - listy mają być tworzone lokalnie, a jedynki w poszczególnych okręgach będą odpowiedzialne za zapewnienie 50 proc. miejsc na listach, przedstawiciele pozostałych partii po 25 proc.

Szef sztabu wyborczego Lewicy Robert Biedroń stwierdził po ogłoszeniu jedynek, że listy będą mocne i różnorodne. – Ta różnorodność będzie chyba największą siłą lewicy, bo do tej pory szła ona do wyborów rozbita – na tradycyjną lewicę, na młodą lewicę bardzo socjalistyczną nawet czasami i taką, która szukała środka i centrum; dzisiaj, po raz pierwszy, wszyscy wyborcy lewicowi mają wybór, na jednej liście – tłumaczył w rozmowie z PAP.

Jednak jest pewna cecha wspólna w tej całej różnorodności, która dodatkowo wyróżnia ją na tle oferty programowej mocno od PO – to antyklerykalizm. W antyklerykalizmie czy nawet otwartej niechęci do Kościoła Grzegorz Schetyna nie może się posunąć tak daleko jak lewica. Przeglądając pierwsze miejsca list lewicy, nietrudno dostrzec, że dominują tam kandydaci od dekad otwarcie walczący z Kościołem i duchowieństwem katolickim. To jest to spoiwo, które jednoczy „starą” lewicę z „nową”, lewicowych liberałów z socjalistami, sieroty po PRL z działaczami gejowskimi. 

W obliczu tak krótkiego czasu na przygotowanie kampanii wyborczej nikt na lewicy nie ma czasu na szukanie nowych formuł czy narracji. Do gry wracają „peleokomuniści” z hasłami walki z Kościołem w postaci Marka Dyducha, których zadaniem jest mobilizacja dawnych funkcjonariuszy PRL na nadchodzące wybory. 

Powtórka z Palikota

– Stare ludowe przysłowie mówi, by nie wchodzić dwa razy do tej samej rzeki, natomiast widać tutaj kopię zjednoczonej lewicy, czyli de facto sojuszu SLD z dogorywającym już wtedy Ruchem Palikota, gdzie kampanię wyborczą rozpoczęto od eksponowania treści antyklerykalnych. Nie nastąpiło wtedy zsumowanie czy poszerzenie elektoratów, tylko SLD dużo stracił, a ugrupowanie Palikota przestało istnieć. Tradycyjny elektorat SLD to elektorat w większości kwestii bardzo umiarkowany. W zagadnieniach kulturowych to wyborcy oczywiście antyklerykalni, ale są poza typowo lewicową agendą we współczesnym świecie. Ich nie interesuje gender i LGBT, jeśli już to jest to antyklerykalizm polityczny związany z rolą Kościoła w życiu publicznym. Wchodzenie Włodzimierza Czarzastego w sojusz z podmiotami mocno antyklerykalnymi i momentami radykalnie lewicowymi i podarowanie im ponadstandardowych względem ich sił i możliwości pozycji na listach wyborczych może się znowu źle skończyć dla Sojuszu. Za cenę radykalnie antyklerykalnych haseł, które docierać będą do młodych i średnich wiekiem wyborców wielkich miast ryzykuje się dużą stratą poparcia tradycyjnych wyborców SLD


– mówi w rozmowie z nami politolog prof. Rafał Chwedoruk. 

Niezależnie, czy wynik lewicy będzie jedno- czy dwucyfrowy, do nowego Sejmu Czarzasty, Biedroń i Zandberg wprowadzą działaczy mocno zideologizowanych, którzy zaostrzą wojnę kulturową w Polsce i dalszą brutalizację polityki. Wychodzi na to, że prawica nie ma się co cieszyć, że Schetynie nie wyszła koalicja z SLD, ponieważ lewica do Sejmu i tak wejdzie, ale już zupełnie z innym, gorszym obliczem.

Jakub Pacan



#REKLAMA_POZIOMA#

 

POLECANE
Media: Akcja SKW w MON. Pracownik podejrzany o szpiegostwo z ostatniej chwili
Media: Akcja SKW w MON. Pracownik podejrzany o szpiegostwo

We wtorek po godz. 8 Służba Kontrwywiadu Wojskowego zatrzymała wieloletniego pracownika Ministerstwa Obrony Narodowej – ustalił nieoficjalnie serwis Onet. Mężczyzna ma być podejrzewany o szpiegostwo na rzecz Rosji.

Awaria w centrum Warszawy. Paraliż i ogromne korki pilne
Awaria w centrum Warszawy. Paraliż i ogromne korki

Poranny szczyt w Warszawie został sparaliżowany przez poważną awarię infrastruktury. Na Wisłostradzie zapadła się jezdnia, jeden z pasów został zamknięty, a kierowcy utknęli w długich korkach. Sytuację dodatkowo pogarsza silny mróz.

Znany dziennikarz odchodzi z TVN z ostatniej chwili
Znany dziennikarz odchodzi z TVN

Reporter programu "Uwaga!" TVN Marcin Jakóbczyk odchodzi. Był związany ze stacją przez 10 lat.

IMGW ostrzega. Oto co nas czeka w najbliższych dniach z ostatniej chwili
IMGW ostrzega. Oto co nas czeka w najbliższych dniach

IMGW utrzymuje ostrzeżenia przed silnym mrozem w wielu regionach.

Polski sport w żałobie. Nie żyje Marian Kasprzyk z ostatniej chwili
Polski sport w żałobie. Nie żyje Marian Kasprzyk

Smutne informacje z Bielska-Białej. W wieku 86 lat zmarł Marian Kasprzyk, jeden z najwybitniejszych polskich pięściarzy, dwukrotny medalista olimpijski.

Wielka awaria w Trójmieście. Jest nowy komunikat z ostatniej chwili
Wielka awaria w Trójmieście. Jest nowy komunikat

– Sytuacja po awarii w elektrociepłowni jest obecnie stabilna – przekazała we wtorek rzeczniczka prasowa Gdańskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej (GPEC) Jadwiga Grabowska. Podkreśliła, że spółka dokłada wszelkich starań, aby temperatura w mieszkaniach nie spadła poniżej 15 stopni Celsjusza.

Kaczyński w szpitalu. Nowe informacje o stanie zdrowia z ostatniej chwili
Kaczyński w szpitalu. Nowe informacje o stanie zdrowia

Stan zdrowia Jarosława Kaczyńskiego ma się wyraźnie poprawiać. Według relacji jednego z polityków PiS jest lepiej niż jeszcze kilka dni temu – informuje we wtorek "Super Express".

Wykoleił się pociąg towarowy pod Warszawą. Trwa akcja służb z ostatniej chwili
Wykoleił się pociąg towarowy pod Warszawą. Trwa akcja służb

"Dzisiejszej nocy doszło do wykolejenia się pociągu towarowego relacji Szczecin – Chełm przewożącego olej napędowy" – poinformowała we wtorek rano na platformie X Komenda Stołeczna Policji.

Draghi wezwał do utworzenia Stanów Zjednoczonych Europy z ostatniej chwili
Draghi wezwał do utworzenia Stanów Zjednoczonych Europy

Jak informuje włoski portal Eunews, autor raportu o konkurencyjności Mario Draghi wezwał do utworzenia Stanów Zjednoczonych Europy.

Robert Bąkiewicz: Skandaliczne działania policji ws. ataku koktajlami Mołotowa na działaczy ROG wideo
Robert Bąkiewicz: Skandaliczne działania policji ws. ataku koktajlami Mołotowa na działaczy ROG

Jak poinformował Robert Bąkiewicz (Ruch Obrony Granic) na antenie Telewizji Republika, policja wstępnie kwalifikuje nocny atak koktajlami Mołotowa na dom Beaty i Roberta Fijałkowskich jako… "zniszczenie mienia", a nie próbę zabójstwa.

REKLAMA

"Nie ma co się cieszyć, że Schetyna położył koalicję z SLD. Lewica do Sejmu wejdzie z gorszym obliczem"

Niezależnie, czy wynik lewicy będzie jedno- czy dwucyfrowy, do nowego Sejmu Czarzasty, Biedroń i Zandberg wprowadzą działaczy mocno zideologizowanych, którzy zaostrzą wojnę kulturową w Polsce i dalszą brutalizację polityki. Wychodzi na to, że prawica nie ma się co cieszyć, że Schetynie nie wyszła koalicja z SLD, ponieważ lewica do Sejmu i tak wejdzie, ale już zupełnie z innym, gorszym obliczem.
/ Mat. Mateusz Wlodarczyk / FORUM
• Lewica wprowadzi do Sejmu działaczy mocno zideologizowanych, którzy zaostrzą wojnę kulturową w Polsce.
• Wyborcy SLD są antyklerykalni, ale nie interesują ich zagadnienia gender i LGBT. Oni nie są zainteresowani obroną mniejszości seksualnych.
• W antyklerykalizmie czy nawet otwartej niechęci do Kościoła Grzegorz Schetyna nie może się posunąć tak daleko jak lewica.
• Dopóki były wspólne marzenia o wielkiej koalicji, Schetyna i Czarzasty skupiali się raczej na tym, co ich łączy, nie szukali podziałów.


W cieniu walki dwóch gigantów, czyli PiS vs. PO, w polskiej polityce jest jeszcze drugi front, czyli walka na opozycji między Koalicją Obywatelską a zjednoczoną lewicą i jest to walka nie mniej dramatyczna dla opozycyjnych ugrupowań niż ta z PiS-em. Kolejne badania raczej potwierdzają, że lewica nie tylko wejdzie do Sejmu, ale uzyska wynik dwucyfrowy. Dlatego warto się przyjrzeć, co dziś dzieje się na lewej stronie sceny politycznej.

Drugi front
Badanie IBRiS dla „Rzeczpospolitej” z 10 sierpnia daje koalicji złożonej z SLD, Razem Adriana Zandberga i Wiosny Roberta Biedronia 11,6 proc., co przełożyłoby się na 45 mandatów. Wynik sondażowy IBRiS wcale nie musi być daleki od prawdy. Stęsknieni własnej reprezentacji w Sejmie wyborcy lewicy dają tej koalicji duży kredyt zaufania. Mimo wielu różnic między elektoratami, np. SLD a partią Wiosna, trzeba mieć świadomość, że są to ugrupowania wyrastające z jednego pnia politycznego i są genetycznie lewicowe. 

Konflikt między Platformą Obywatelską a lewicą trwale wpisał się w polityczne funkcjonowanie tych podmiotów w momencie, gdy paradoksalnie Grzegorz Schetyna zdecydował się na bliskie relacje z lewicą właśnie. Po ostrym skręcie PO w lewo w wyborach do Parlamentu Europejskiego i porzuceniu części centrowo-prawicowego elektoratu Platforma zaczęła wchodzić na tereny tradycyjnie zarezerwowane dla lewicy. Lewica z SLD na czele nie bardzo się na to krzywiła, bo dzięki Schetynie mogła znowu zaistnieć, posłać do Brukseli kilku starych działaczy i snuć wizje o wielkim powrocie do parlamentu pod skrzydłami silniejszej PO. Za tym oczywiście miałyby iść dotacje z budżetu państwa i jakieś szanse na odrodzenie.

Dopóki były wspólne marzenia o wielkiej koalicji, Schetyna i Czarzasty skupiali się raczej na tym, co ich łączy, nie szukali podziałów, a sprawy ewentualnego podbierania sobie wyborców i celowania w te same targety traktowali polubownie. W końcu i tak liderzy opozycji mieli zasiadać w ławach poselskich złączeni wspólną umową koalicyjną. 

Różnić się brzydko
Segmentacji i rozróżniania poszczególnych grup wyborców również dokonywali w porozumieniu, przećwiczyli to już w wyborach do PE i teraz mieli powtórzyć podobny manewr. Sytuacja zmieniła się jednak diametralnie po zerwaniu rozmów koalicyjnych. Oto się okazało, że SLD, Wiosna Roberta Biedronia i Razem Adriana Zandberga walczą niemal o te same segmenty elektoratu, co Platforma Obywatelska, chodzi przede wszystkim o wielkomiejski liberalny elektorat, lewicę obyczajową, niepełnosprawnych, mniejszości seksualne, inteligentów i wpływowe środowiska opiniotwórcze, a to wszystko z silną domieszką anty-PiS-u.

To bardzo niekomfortowa sytuacja dla partii idących w koalicjach wyborczych, ponieważ istota politycznego PR polega na precyzyjnym określeniu swojego miejsca na scenie politycznej i z tej pozycji wysłania dokładnie skrojonej oferty do wybranych grup wyborców. Tutaj nieco ponad dwa miesiące przed wyborami okazuje się, że partie się dublują, mają te same pomysły niezależnie od barw politycznych, a ich oferta programowa i strategia wyborcza stworzona została niemal pod tego samego wyborcę, różnice pojawiają się dopiero w szczegółach. Zamiast się wspólnie uzupełniać i pilnować swoich granic, dwa główne bloki opozycyjne muszą teraz walczyć o głosy tych samych wyborców. W zjednoczonej lewicy pojawił się problem, jak odróżnić się od PO. Jedynki list wyborczych lewicy dają na to odpowiedź.

„Paleokomuniści”
Włodzimierz Czarzasty ma otwierać listę lewicy w Sosnowcu, Joanna Senyszyn stanie na czele listy w Gdyni, Andrzej Rozenek, kandydat SLD na prezydenta Warszawy z ostatnich wyborów samorządowych, będzie jedynką w tzw. obwarzanku podwarszawskim, jedynką w Wałbrzychu ma być były sekretarz generalny SLD Marek Dyduch. Z rekomendacji Wiosny jedynki na listach Lewicy do Sejmu mają przypaść m.in. sekretarzowi generalnemu Wiosny Krzysztofowi Gawkowskiemu w Bydgoszczy, Maciejowi Gduli z Krytyki Politycznej w Krakowie oraz Krzysztofowi Śmiszkowi partnerowi Roberta Biedronia we Wrocławiu. 6 jedynek na listach Lewicy do Sejmu przypadnie partii Razem Adriana Zandberga, sam lider Razem dostał prestiżowe pierwsze miejsce w Warszawie.

Partie współtworzące komitet Lewicy ustaliły, że - poza zatwierdzonymi jedynkami i dwójkami - listy mają być tworzone lokalnie, a jedynki w poszczególnych okręgach będą odpowiedzialne za zapewnienie 50 proc. miejsc na listach, przedstawiciele pozostałych partii po 25 proc.

Szef sztabu wyborczego Lewicy Robert Biedroń stwierdził po ogłoszeniu jedynek, że listy będą mocne i różnorodne. – Ta różnorodność będzie chyba największą siłą lewicy, bo do tej pory szła ona do wyborów rozbita – na tradycyjną lewicę, na młodą lewicę bardzo socjalistyczną nawet czasami i taką, która szukała środka i centrum; dzisiaj, po raz pierwszy, wszyscy wyborcy lewicowi mają wybór, na jednej liście – tłumaczył w rozmowie z PAP.

Jednak jest pewna cecha wspólna w tej całej różnorodności, która dodatkowo wyróżnia ją na tle oferty programowej mocno od PO – to antyklerykalizm. W antyklerykalizmie czy nawet otwartej niechęci do Kościoła Grzegorz Schetyna nie może się posunąć tak daleko jak lewica. Przeglądając pierwsze miejsca list lewicy, nietrudno dostrzec, że dominują tam kandydaci od dekad otwarcie walczący z Kościołem i duchowieństwem katolickim. To jest to spoiwo, które jednoczy „starą” lewicę z „nową”, lewicowych liberałów z socjalistami, sieroty po PRL z działaczami gejowskimi. 

W obliczu tak krótkiego czasu na przygotowanie kampanii wyborczej nikt na lewicy nie ma czasu na szukanie nowych formuł czy narracji. Do gry wracają „peleokomuniści” z hasłami walki z Kościołem w postaci Marka Dyducha, których zadaniem jest mobilizacja dawnych funkcjonariuszy PRL na nadchodzące wybory. 

Powtórka z Palikota

– Stare ludowe przysłowie mówi, by nie wchodzić dwa razy do tej samej rzeki, natomiast widać tutaj kopię zjednoczonej lewicy, czyli de facto sojuszu SLD z dogorywającym już wtedy Ruchem Palikota, gdzie kampanię wyborczą rozpoczęto od eksponowania treści antyklerykalnych. Nie nastąpiło wtedy zsumowanie czy poszerzenie elektoratów, tylko SLD dużo stracił, a ugrupowanie Palikota przestało istnieć. Tradycyjny elektorat SLD to elektorat w większości kwestii bardzo umiarkowany. W zagadnieniach kulturowych to wyborcy oczywiście antyklerykalni, ale są poza typowo lewicową agendą we współczesnym świecie. Ich nie interesuje gender i LGBT, jeśli już to jest to antyklerykalizm polityczny związany z rolą Kościoła w życiu publicznym. Wchodzenie Włodzimierza Czarzastego w sojusz z podmiotami mocno antyklerykalnymi i momentami radykalnie lewicowymi i podarowanie im ponadstandardowych względem ich sił i możliwości pozycji na listach wyborczych może się znowu źle skończyć dla Sojuszu. Za cenę radykalnie antyklerykalnych haseł, które docierać będą do młodych i średnich wiekiem wyborców wielkich miast ryzykuje się dużą stratą poparcia tradycyjnych wyborców SLD


– mówi w rozmowie z nami politolog prof. Rafał Chwedoruk. 

Niezależnie, czy wynik lewicy będzie jedno- czy dwucyfrowy, do nowego Sejmu Czarzasty, Biedroń i Zandberg wprowadzą działaczy mocno zideologizowanych, którzy zaostrzą wojnę kulturową w Polsce i dalszą brutalizację polityki. Wychodzi na to, że prawica nie ma się co cieszyć, że Schetynie nie wyszła koalicja z SLD, ponieważ lewica do Sejmu i tak wejdzie, ale już zupełnie z innym, gorszym obliczem.

Jakub Pacan



#REKLAMA_POZIOMA#


 

Polecane