loading
Proszę czekać...
Dr Piotr Łysakowski: Obserwacje
Opublikowano dnia 05.09.2019 22:53
Piszę więc tak jak piszę bo nie jest tak (przynajmniej w moim świecie), że jednym wolno wszystko, a innym nic.

morguefile.com
Obserwuję życie polityczne (sam po części staram się w nim też jakoś uczestniczyć).
„Bywam” na Twitterze i Facebooku.
Mam swoje bardzo wyraźne poglądy, nie usiłuję w otwartej dyskusji (ba nie odważyłbym się) dyskredytować kogokolwiek za postawy polityczne – czasami się wygłupiam co i tak nie wszyscy rozumieją – ale to nie mój problem.
Zabawa się jednak kończy, gdy pojawia się chamstwo, nieuzasadniona wyższość i miast argumentów agresja.
Zauważmy na marginesie powyższego, że w naszej (pożal się Boże) polityce znalazło się sporo osób, które w sposób wyraźny minęły się z rozumem, albo nie załapały się do kolejki wtedy, kiedy Pan Bóg go rozdawał.
Są też i cwaniaczkowie, którzy uważają (po części zresztą słusznie), że frajerzy kupią wszystko (nawet nie zawsze dobrze opakowane i niekoniecznie pierwszej jakości) – o tych jednak niżej, albo później w innym tekście – zobaczymy jak wyjdzie. 
Pojawiają się więc jak grzyby po deszczu nowe „talenty polityczne” – ich podstawowym atutem jest kompletny brak jakiejkolwiek wiedzy (nawet tej podstawowej) o czymkolwiek.
O Panu Ryszardzie, który stał się „memiczny”, nie będę wspominał i przez litość połączoną z pewnego rodzaju tęsknotą, i choćby dlatego, że kreowany na polskiego JFK w swojej głębokiej „mądrości” nie bywał ani chamski ani agresywny.
Problem w tym, że wraz z nim (w rzeczywistości stało się to wcześniej) przywędrowała do polskiego życia politycznego spora grupa indywiduów nie tylko głupich, ale i właśnie po prostu najnormalniej (nazwijmy to eufemistycznie) słabo wychowanych, korzystających przy okazji z tego, że dokonali (na przykład - co teraz modne) „comming outu” – innych przymiotów (raczej) brak.
Są to (na ogół) „egzemplarze” przekonane o swojej głębokiej inteligencji wynikającej z tego, że kiedyś ktoś gdzieś ich wybrał albo, jak już zauważyłem, przyznali się, że … .
Wybór (do czegoś tam), „comming out” stały się więc niejako automatycznie potwierdzeniem (pewnego rodzaju legitymacją) wiedzy wszelakiej (oprócz tego, że jest ona „wszelaka”, to de facto nie istnieje) i immunizowania braku dobrego wychowania.
Jest w tych przypadkach także i zgubna rola zdemokratyzowanej przestrzeni dyskusji, jaka pojawiła się w świecie mediów elektronicznych nazywanych też społecznościowymi.
Gość zagląda sobie gdzieś tam, czyta coś tam, i już wie, i to wie lepiej, a jeszcze lepiej najlepiej. No to jak wie, to i pisze, i podejmuje dyskusję z każdym – kto mądremu zabroni !?
Nie ma w niej (wiedzy wspomnianej) jakiejkolwiek analizy tego, co się przeczytało, próby konfrontowania z innymi źródłami (niż to najłatwiejsze do zrozumienia) każdy może napisać, powiedzieć wszystko.
Nie są ważne realne wiadomości, nie są potrzebne studia - ważne, kto głośniej wrzaśnie i napluje na rozmówcę.
Widzę to na co dzień – sam do tej pory nie byłem jeszcze (tylko) pedofilem (z czego zresztą jestem niezmiernie rad), ale „Katol”, „głupek”, „troll” i jeszcze gorzej to standard i to tylko dlatego, że mam swoje zdanie na jakiś temat.
Ot proszę przykład pierwszy z brzegu potwierdzający to co napisałem wyżej – naraziłem się  (27.08.19) jakiemuś demokracie bo napisałem to co napisałem o dziennikarce ze stacji co to serwuje Nam „…całą prawdę całą dobę…” (o meritum kilka słów pod koniec tekstu) – pierwszy mój tweet, a potem pełna empatii i sensu heurystycznego odpowiedź mojego polemisty o świadczącym o głębokiej jak Rów Mariański inteligencji nicku „BleBle”:
„…Daliście (znaczy się Pani Werner) kapitalny pokaz skrajnego chamstwa i braku szacunku do Państwa Polskiego niezależnie od tego przez kogo jest Ono rządzone - przejedziecie się na tym mocno…” – to „ja”, a Pan anonim (przypominam BleBle) napisał tylko jedno słowo (uzasadnione niewątpliwie dobrym wychowaniem). Słowo to brzmiało „Debil.”.
Nie, nie skarżę się bo mi “...koło kolan lata...” to co napisze anonimowy półgłówek – egzemplifikuję tylko.
Jedźmy więc dalej – chcecie więcej przykładów?Proszzzzz: jeden młodzian nie wie, jak nazywali się władcy (przynajmniej jeden z Nich), co to „narodzonemu” przynieśli mirrę, kadzidło i … tego zresztą też pewno by nie wiedział – dzisiaj jest trybunem demokracji.Drugi błyskotliwie lokuje Powstanie Warszawskie gdzieś w okolicy 1989 roku, stan wojenny zaś (chyba) rok później (albo odwrotnie – generalnie przy takim marginesie błędu nie ma to i tak jakiegokolwiek znaczenia) – ostatnio wystawiał cenzurki „z mądrości i fachowości” innym.Kolejny, tym razem starszy, ma kłopoty ze zdefiniowaniem, kto to Katarzyna II – przy okazji podpowiem: z domu była Anhalt Zerbst, co jak myślę, też nic Mu nie powie, a na pewno nic nie ułatwi!„Rozwichrzony” facecik (podobno socjolog i coś tam jeszcze, no i oczywiście zwolennik demokracji „przymiotnikowej” co to chce „…kupywać…” różne rzeczy i skarżyć dziennikarzy w procesach karnych) publikuje na swoim TT znak Polski Walczącej na tle „tęczy” i przestraszony reakcjami na to chuligaństwo umysłowe wycofuje się, by potem znowu wygadywać jakieś kompletne głupoty, że w zasadzie to miał rację ale hejt i te rzeczy … . Słabiak (moi Koledzy, z którymi grałem w piłkę – grałem, nie haratałem co bezustannie podkreślam  – mówili o takich „miękka faja” – uwaga użyłem eufemizmu !).Z tej samej paczki (nic mi do tego ale chamstwa i góralskiej … nie przepraszam nie góralskiej tę uwielbiam, innej… muzyki nie znoszę).Kolejny „gościówa” - podobno pracownik naukowy („Profesor” od czegoś tam – gdzie ci prawdziwi Profesorowie !?) mojej byłej „Alma Mater”, czyli UW, pisze o chłopaku, który usiłował zablokować marsz (chyba w Płocku, a może gdzie indziej) „równości” (czy jakoś tak – sorry ale się nie znam) per „…pojeb z krzyżem…”.Potem, jak ten „rozwichrzony bohater” opisany wyżej, płacze, że go za jedno słowo (były akurat dwa) hejtują i dalej pluje na wszystkich, którzy myślą inaczej niż On, krzycząc o braku tolerancji. Nie bój się misiaczku, „keine Angst” skoro to było tylko „…jedno słowo…” to ja też jedno do Szanownego Pana Profesora, a właściwie imię – a brzmi ono Guy (tak, tak to imię pewnego znanego i niekoniecznie sympatycznego Belga). „Pan Profesor” miotany w sposób widoczny jakimiś (niewytłumaczalnymi) wewnętrznym emocjami w kolejnych postach stwierdza, że jest też Magistrem. Zna ktoś taki wic Profesor – Magistrem (nie odwrotnie !)  i chwali się tym – zna ktoś coś podobnego !? Cios był nokautujący i takim oto sposobem „naukowiec” obezwładnia swoich polemistów. Wszyscy leżą i kwiczą – On tryumfuje.W przestrzeni publicznej pojawia się też i inny „Profesor” co to grozi córce swojego polemisty – rzecz nie do pomyślenia „na Zachodzie”, do którego często się dowołuje jako do wzorca dla rodzimych „faszystów”.
Kolejny „rzyga miłością do bliźnich” i chce wsadzać do „gett” zwolenników PiS/u. Przewiduje też oszustwa w nadchodzących wyborach parlamentarnych.
Są jak widać wyraźnie dwie miary dla siebie i „wroga” – jakie to odległe od naukowego wzorca obiektywizmu.Dziwi kogoś jeszcze to, że polskie Uniwersytety są gdzieś na końcu świata (albo i dalej) w rankingach !?Bo mnie nie !Dziennikarz (!?) naigrywa się z człowieka, który mówi o Matce Boskiej Częstochowskiej „…moja Matka…” obrażając przy okazji innych wierzących – zadowolony z siebie bardzo (jest). Cham, chuligan umysłowy, frajer dęty czy … no kto to jest właśnie !?  Dla porządku dodajmy, że w chwilę potem (jak zwykle w takich wypadkach) bredzi coś o równości i „języku nienawiści” pod swoim adresem, a także standardowo broni zagrożonej demokracji (oczywiście w Polsce).Trudno znaleźć odpowiednio ostre i równocześnie właściwe określenie nie daję rady (głupi jestem, rozłożony wcześniej na łopatki przez Profesora - Magistra).Poczucie bezsilności bywa mocno frustrujące.
Inny fachowiec od komunikowania się ze społeczeństwem pracujący elektronicznym portalu  nie potrafi zrozumieć (a może nie chce !? – obie wersje zresztą są dla Niego kompletnie kompromitujące) tego co napisał na Twitterze Zdzisław Krasnodębski rozróżniając „homoseksualistów” i „gejów” i daje przyczynek do ataku na Profesora – pisząc, że nie zasługuje na tytuł (ten wymieniony wyżej Profesor – Magister niewątpliwie zasługuje – prawda !?).
Nie zacytuję tu twittów pod tym wpisem – czysta nienawiść (czystszej nie znajdziecie).
Dziś ten mistrz intelektu i słowa pisze, że „…Nikt w Polsce nie może czuć się bezpiecznie…” (pewno ma na myśli Marka Rosiaka, albo tego człowieka, co to Go zarżnięto na ulicy w Warszawie bo miał inne zdanie na temat rocznic smoleńskich niż przechodzący opodal  uzbrojony w nóż dla obrony przed „pisiorami” demokrata).
No to ja jeszcze dodam od siebie, że akurat czuję się bezpieczniej niż kilka lat temu. Zgadnij misiu dlaczego !?
Jakaś paniusia faktycznie wysyła „starszych” na cmentarz, bo tworzą zatory kolejkowe u lekarzy pierwszego kontaktu, inna wrzeszczy podczas demonstracji przeciwko dominacji kobiet „precz z dyktaturą!” tychże i jest szczęśliwa. Obie nie mają jakichkolwiek problemów i obciążeń.
Mają być za to (wg siebie oczywiście) atrakcyjne politycznie – zaś starzy i pieski do schronisk - już nie są potrzebni (e).
Babeczka, która w 1968 roku wysyłała „…Syjonistów do Syjamu…” (nie przepraszam Żydów do Izraela – na to pierwsze była chyba zbyt inteligentna) teraz gromi brak demokracji w RP – odmienne stany świadomości !?
Przepraszam (najmocniej zresztą), że pytam.
Gość jeżdżący pod prąd niemiecką autostradą (przygód z samochodami ma zresztą dużo więcej na swoim koncie i nie tylko tych) migający się potem od odpowiedzialności przy pomocy dyplomatycznego paszportu grzebie później w rzeczach kolegów z Sejmu (twierdząc wbrew ujęciom z kamer telewizji przemysłowej, że wcale nie grzebał) i wystawia innym cenzurki z kultury osobistej – chamstwo level hard czy może kolejny przykład odmiennych stanów świadomości wynikające z nadużywania czegoś, a może jakaś niezdefiniowana trauma z młodości ?Inny „mocarz” co to ubrał Marzannę w sutannę (rym nieplanowany) i utopił w Wiśle pierwszego dnia wiosny (kilka lat temu) walczy teraz o demokrację i broni zdrajcę Berlinga. Przez chwilę bidulkowi przez główeczkę nie przejdzie, że jest prostą kontynuacją (jeśli tak można napisać) tych towarzyszy co to „…kamulki do nóg…” i do Wisły „czarnego”, a może przeszło jednak bo On z tej formacji co to… .Facecik (bo inaczej nazwać Go nie można) z korzeniami tego samego ugrupowania ufajdany współpracą z SB wymyśla rządzącym od „…ruskich poputczyków…”. Ktoś coś o jakimś psychiatrze może (przypadkowo) gdzieś słyszał w okolicy !?No i teraz żeby było równouprawnienie wracamy, raz jeszcze, do pięknych Pań (co do urody tej konkretnej nie będę zabierał głosu – de gustibus). Ta z kolei twierdzi, że „…dzieci nie należą do rodziców…” (albo może nie zawsze należą) tak doniosły media. Akurat zupełnie przypadkowo przeglądałem papiery Bund Deutscher Mädel (Pani, o której właśnie piszę oczywiście będzie wiedziała co to „za” i z jakiego czasu organizacja) tam też „stoi jak byk” „…nasze dzieci należą do Ciebie…” (zgadnijcie, więc do kogo nie należą nim zgadniecie do kogo należały wcześniej i do kogo należeć mają – proszę o odrobinę wysiłku !!!).Podobne !? Strach się bać – nie można spać spokojnie (tym bardziej, że zabieranie prawa do wychowania własnych dzieci narusza polską Konstytucję „wdowa” po zabitym przez siepaczy PIS aktywiście to akurat powinna wiedzieć – ale czy wie !?) – prawda !?.
 
I co? I nic (nie napiszę „jajco”) - dalej wszyscy hasają sobie w mediach, tabloidach. Hasają, wrzeszcząc o braku demokracji (i nadciągającym faszyzmie) dodajmy, za nasze ciężko zarobione „piniondze”, których podobno nie ma i nie będzie (nawet w Bydgoszczu).W normalnym państwie, w normalnych warunkach po tych „egzemplarzach szczególnej troski” nie byłoby śladu i nie to żebym był od nich szczególnie mądrzejszy, ładniejszy czy może bardziej ujmujący – nie  - wqu…..a mnie po prostu, że, tu w Polsce są objęci (z jakichś niezdefiniowanych względów) szczególną ochroną. Nie dość tego jeden w nagrodę zostaje „dyrektorem jeziora” (przepraszam basenu), drugi pałacu im. Józefa Stalina, kolejna urzędnikiem decydującym o kulturze w wielkim mieście, jeszcze ktoś inny w nagrodę za swój bełkot zostanie „jedynką” na którejś liście wyborczej i jest git (a nawet jeszcze bardziej niż git – teraz mówi się suuuper).Wytłumaczy ktoś prostemu żuczkowi dlaczego!?Śmiać się czy płakać?Do tego dochodzą jeszcze gadający od rzeczy, wręcz bredzący celebryci (ci przynajmniej w części robią to za własne).I to wszystko (i jedni i drudzy) polszczyzną taką, że aż zęby bolą. Nie wierzą państwo, oto próbka z Twittera: „...W przeciwieństwie niby do Pana Prezydenta????? Czyli Andrzej „ja cały czas się uczę” Duda jest niby tą alfą i omegą, żeby o sprawach państwowych decydować??????...”. No właśnie „…kompromitacja…” tyle, że piszący o „…kompromitacji…” sam nie wie, że bełkocze – bo skąd ma niby to wiedzieć !?Zresztą może to się będzie komuś podobać, mnie się nie podoba.Dom wariatów po prostu. Tęsknię za normalnością !No i jeszcze jedno, zapyta ktoś dlaczego ani słowa o „... Kuchcińskim…”, „…Arcybiskupie…”, „…Piebiaku…” i generalnie „…podłym Kaczorze…” !?Odpowiem tak - dopóki nie zająkniecie się (wiecie do kogo piszę !?) o tym co się działo wcześniej, dopóki nie uderzycie się w piersi za to co działo się wcześniej, dopóty nie będzie o wspomnianych wyżej ani słowa.Życie na ulicy (& na boisku) nauczyło mnie bowiem jednego – jeśli kradłeś nie wrzeszcz, że „…to inni…”, jeśli oszukiwałeś nie wrzeszcz, że „…to inni…”, jeśli chcesz rozliczać bądź czysty.I gdybyście przestrzegali tej zasady (być może) mielibyście „…moją kreskę…” (ciekawe zresztą jak „to” zrozumiecie !?)  bo w kwestiach życia społecznego starałem się zawsze mówić „…tak, tak, nie, nie..” – nie, przepraszam, skłamałem - mojej „kreski” nie będziecie mieć nigdy.I niech mi nikt nie opowiada, że „…nie wypada oszukiwać…” i że „…obiecywano co innego…” (bo to oczywiste !!!) kiedy sam w celu osiągnięcia korzyści (czytaj wygranej politycznej) łże po prostu jak „bura suka”, a to i tak delikatne określenie.Oddanie wygranej oszustowi / szulerowi (tak było w wyborach 2007) to, najmocniej przepraszam, najnormalniejsze frajerstwo (chociaż przesłanki były szlachetne), tyle że przeciwnik tego nie docenił i kpił później z uczciwości cynicznie przedstawiając ją jako nieuczciwość właśnie.Dodajmy do powyższego tweet (podobno dziennikarza z grupy tych co to „…nie jest im wszystko jedno…”) cytowany przez „W Polityce” (25.08.16), który brzmi tak:” „…Śniło mi się, że abp. od tęczowej zarazy, zawsze zapominam jak on się nazywa, wezwał do postawienia na Giewoncie lasu krzyży metalowych, i do zorganizowania tam masowej pielgrzymki Rodziny Radia Maryja, Klubów Gazety Polskiej, polityków Prawa i Sprawiedliwości i Konfederacji a także Młodzieży Wszechpolskiej, Organizacji Narodowo-Radykalnej i innych zrzeszeń tego typu. Ogłosił, że pielgrzymka ma się odbyć podczas burzy z piorunami, żeby udowodnić, że Jezus kocha Polskę i nie skrzywdzi swoich owieczek. I że wszyscy mają się trzymać za ręce….”. W pakiecie mamy też wspominane wyżej wywiady (26 i 27.08.19) Pani Werner (kolejno) z Patrykiem Jakim i Premierem Mateuszem Morawieckim.Piszę więc tak jak piszę bo nie jest tak (przynajmniej w moim świecie), że jednym wolno wszystko, a innym nic.
PS. miało być jeszcze o „cwaniaczkach” ale tych po obserwacji jednego z nich co to nagle znalazł się po latach niebytu „na jedynce” w Krakowie (drugi gagatek – niedawno jeszcze maturzysta - w Rzeszowie) opiszemy następnym razem – mam nadzieję, że nikt się nie obrazi.

 
 
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Agnieszka Romaszewska: Ukraina postawiła na Niemcy. I się na tym przejedzie
Blogi
avatar
Ryszard
Czarnecki

Nord Stream 2 czyli von der Leyen kontra von der Leyen
Proponuję lekturę wywiadu, jakiego udzieliłem dla portalu wpolityce.pl. Rozmowę ze mną przeprowadził red. Tomasz Plaskota.
avatar
Jerzy
Bukowski

Degrengolada opozycji
Zamiast twórczo przeciwstawiać się obecnemu obozowi rządzącemu, opozycja popada w jałowe spory, które odstręczają od niej kolejnych wyborców.
avatar
Marcin
Królik

Marcin Królik: Vega opluskwiacz
Patryk Vega, podobnie jak Jerzy Urban i Janusz Palikot, wychodzi z założenia, że każdego da się zdemaskować jako łajdaka. W efekcie tworzy najzwyklejszy paszkwil.

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.