loading
Proszę czekać...
Ryszard Czarnecki: Opozycja nie wierzy w Polskę ...
Opublikowano dnia 06.09.2019 13:08
Zapraszam do lektury radiowego wywiadu ze mną, który został wyemitowany na falach Katolickiego Radia „Rodzina” (Archidiecezja Dolnośląska). Rozmowę przeprowadziła red. Paulina Jenczmionka-Błędowska.

screen YT
Europoseł Ryszard Czarnecki w naszym studiu. Dzień dobry, witamy. 
- Witam Panią, witam Państwa w bardzo słoneczny dzień, ale to już taka tradycja. 
 Rada Ministrów zajęła się projektem budżetu i nie będzie deficytu budżetowego. To prawdziwa rewolucja. 
- Nie lubię słowa „rewolucja”, nawet nie znoszę. Powiem, że to historyczny dla Polski dzień. Wczoraj gościłem u ministra finansów Mariana Banasia, którego zresztą znam blisko 30 lat. Poznaliśmy się, uwaga, w Wilnie – ja przyjechałem z Polski, on wracał z Katynia i tak się poznaliśmy. Wtedy ja jeszcze nie byłem posłem, a on jeszcze nie pracował w NIK-u. 
Gratulowałem mu wczoraj, bo jest to rzeczywiście rzecz wiekopomna. Na naszych oczach dzieje się historia. Po raz pierwszy mamy budżet Państwa Polskiego tak zbilansowany, że my nie obciążamy kolejnych pokoleń długiem. A jest to tym bardziej godne podkreślenia, że olbrzymia większość państw na świecie po prostu roluje swoje długi i zaciąga kolejne. Tak się dzieje także w Ameryce, także w Europie Zachodniej. Polska jest więc tu jakimś wzorcowym przykładem, modelem, że nie jest to konieczne i to w sytuacji, kiedy starcza na wszystko: i na 500plus najpierw na drugie dziecko,a teraz na pierwsze i na trzynastą emeryturę i na wyprawkę szkolna i na różne programy prospołeczne, prosocjalne, a także prorozwojowe, bo tworzymy nowe miejsca pracy. Bezrobocie jest w tej chwili najniższe od 30 lat, a niedawno byłem w gminie Dobroszyce pod Wrocławiem, gdzie bezrobocie, jak mówił mi pan wójt jest na poziomie 1 procenta. Tak, to jest naprawdę duża rzecz, a tak przy okazji rozmawiałem z jednym z ministrów konstytucyjnych, który mówił mi, że jest to nie tylko budżet bez deficytu, ale także budżet, który realizuje w dużym stopniu sugestie, prośby, poszczególnych resortów.  Także rzeczywiście, udała się ta sztuka. 
Według standardów Eurostatu budżet Polski był na plusie ostatni raz w 1994 roku i dlatego Pan użył tego historycznego sformułowania, bo zgodnie ze sprawozdawczością finansową nadwyżki po upadku PRL-u nie było nigdy. 
- Ćwierć wieku temu. To może powiedzieć, że tutaj cały etap historii przeszliśmy: od budowania nowej Polski, nowego Państwa Polskiego na ruinach komunizmu, też jednak – choć ja nie lubię i tego słowa – transformacja ustrojowa nastąpiła. Ja powiem tak – teraz może nie zdajemy sobie sprawy z tego, ale po latach będą nasze dzieci, może nasze wnuki wspominać ten rok, kiedy po raz pierwszy Polska jest bez deficytu budżetowego, tak jak pokolenia naszych dziadków czy rodziców wspominały wymianę pieniądza w Polsce. 
Czy może dojść do nowelizacji po wyborach jesiennych? 
- To pytanie przed chwilą zadała mi dziennikarka TVN 24 . Powiem w ten sposób: budżety zazwyczaj są korygowane, mówię to uczciwie, ale to nie jest budżet wyborczy. To znaczy, że jeżeli nastąpi korekta budżetu, to nie będzie taka korekta, która spowoduje, że budżet z deficytem zerowym czyli bez deficytu będzie budżetem z deficytem. Czegoś takiego nie będzie. To mogę też w imieniu  naszej formacji Prawa i Sprawiedliwości obiecać. A że korekty będą- bo one zawsze są- to oczywiste . I sa w  każdym państwie, pod każdą szerokością geograficzną, ale na pewno nie będą to korekty zmieniające właśnie tę kwestię kluczową – czyli brak deficytu. 
Opozycja nie wierzy, że wpływy z podatków pozwolą utrzymać programy społeczne Prawa i Sprawiedliwości przy jednoznacznym braku deficytu. Może Pan Poseł odrzucić ten argument? 
- Opozycja w ogóle jest niewierząca w Polskę, w polskie społeczeństwo, polskich przedsiębiorców, którzy pracują na ten bochen chleba – to a propos dożynek – i jest on tak duży, że dla wszystkich starcza.  A przedtem nie starczało dla bardzo wielu ludzi. Opozycja, która jest niewiernym Tomaszem od lat wieści klęski rządu. Przypomnę nieszczęsnego pana Rzońcę, głównego ekonomistę PO, który mówił o jakichś gigantycznych 100 miliardach deficytu. Jakiś zupełny horror ekonomiczny, który miał Polskę spotkać pod rządami Prawa i Sprawiedliwości, tymczasem Polska stała się krajem mlekiem i miodem płynącym, bo wystarczy nie kraść, bo przykręcono te wszystkie wypływy pieniądza do spółek-matek zagranicą, do zorganizowanej przestępczości i okazało się, że pieniędzy starczy na wszystko, a Donald Tusk nie będzie się pytał, gdzie te pieniądze są zakopane? A tak pytał wtedy, kiedy Jarosław Kaczyński zgłaszał propozycję 500 plus od drugiego dziecka. Pytał :”gdzie są zakopane”. Dziś możemy mu odpowiedzieć, że one były zakopane na styku polityki i przestępczości. 
Panie Pośle, czy rolnictwo jest bardzo ważna, ale i wymagającą gałęzią polskiej, ale i europejskiej polityki? 
 - Tak.
Spytałam nieprzypadkowo. Krzysztof Szczerski rezygnuje z kandydowania na stanowisko komisarza w Unii Europejskiej. I kandydatem na dzień dzisiejszy jest Janusz Wojciechowski. 
- To świadczy naprawdę bardzo dobrze o profesorze Krzysztofie Szczerskim, ministrze Szczerskim, który miał poczucie, że na pewno by się świetnie nadawał, ja to podkreślam, na komisarza do spraw polityki zagranicznej i bezpieczeństwa Unii Europejskiej, byłby świetnym komisarzem do spraw rozszerzenia Unii, takie portfolio, taka teka też jest – no, ale to nie jest profesor od nauk rolnych, to nie jest specjalista od tego. Skoro polski rząd wystąpił, bo to jest propozycja polskiego rządu, to nie jest tak, że Ursula Gertrud von der Leyen narzuciła nam to rolnictwo, bo myśmy sami chcieli. Premier Morawiecki w imieniu polskiego rządu taki postulat przekazał – chcemy tekę dotyczącą rolnictwa. Pani Przewodnicząca von der Leyen spełniła tę prośbę, a Krzysztof Szczerski który był kandydatem zanim podjęliśmy decyzję, że chcemy rolnictwa, po prostu uznał – i słusznie – że nie jest specjalistą i ustępuje miejsca Januszowi Wojciechowskiemu, który – warto to podkreślić – był przez wiele lat wiceprzewodniczącym Komisji Rolnictwa Parlamentu Europejskiego. A jako były poseł i też członek władz ECA -European Court of Auditors– takiego europejski NIK-u, Europejski Trybunał Obrachunkowy można po polsku powiedzieć Janusz Wojciechowski jest osobą, która będzie miała spore szanse pozytywnego przejścia przesłuchania podczas tej procedury w europarlamencie, która nastąpi zapewne w październiku. 
Powiedzmy sobie szczerze, Panie Pośle, to nie jest łatwe stanowisko, bo w Europie jest bardzo wiele problemów związanych ze Wspólną Politykę Rolną, nie brakuje także konfliktów. Polska polityka będzie miała duże wyzwania. 
 - Tak. Zwracam też uwagę, że w tym nieszczęsnym projekcie budżetu UE ,przygotowanym przez Komisje Europejska na kolejne siedem lat (2021-2027) , który sygnowała pani komisarz Elżbieta Bieńkowska, niestety rolnictwo jest stratne na 5 procent, a na dopłaty dla rolników jest na minus 1 procent. I to też będzie wyzwanie dla Janusza Wojciechowskiego, komisarza z Polski – wierzę, że nim zostanie – żeby jednak skorygować na plus to, co określa się mianem CAP -Common Agriculture Policy. W interesie Polski, jako kraju numer dwa w Unii , gdy chodzi chociażby o procentowy udział osób zatrudnionych w rolnictwie wśród ogółu zatrudnionych – po Grecji jesteśmy na drugim miejscu – i w naszym interesie jest, żeby ten „tort” dla rolnictwa był jak największy. Bo przez to kawałek tego „tortu” dla Polski tez będzie większy. Będziemy o to walczyć. Jestem przekonany, że uda nam się skorygować ten projekt budżetu. Tutaj naszym sojusznikiem będzie, uwaga, europarlament, który zwykle chce jak największego budżetu, a Komisja Europejska ma największego węża w kieszeni. Rada Europejska wybiera tu zwykle kompromis pomiędzy europarlamentem będącym za bardzo dużym budżetem, a Komisją Europejską, która ten budżet chce ciąć. Zatem to też jest kwestia pewnego lobbingu, nie w sensie formalno-prawnym, ale faktycznym od strony Janusza Wojciechowskiego, komisarza Janusza Wojciechowskiego, żeby ten budżet na rolnictwo - ergo rolnictwo polskie - był jak największy. 
Rusza kampania wyborcza do jesiennych wyborów do parlamentu, a w tle zapominamy Panie Pośle o tym, że przed trzynastym dniem października, bo już we wrześniu, będziemy wybierać i zmieniać personalia w Brukseli i Strasburgu. Czy czeka nas polityczno-gospodarcze trzęsienie ziemi? 
- Dobre pytanie. Dobrze, że Pani o tym mówi. Rzeczywiście wybór w Unii Europejskiej 26 komisarzy - bo Niemcy maja już swoją przewodniczącą, a Wielka Brytania rezygnuje z posiadania swojego członka Komisji Europejskiej, bo jest Brexit - to jest zawsze takie trochę pewne trzęsienie ziemi, lekki stan sejsmiczny, bo europarlament zwykle jednego , dwóch kandydatów odrzuca. Junkcer cztery lata temu, wprawdzie nie publicznie, nie w świetle jupiterów, by nikogo nie upokorzyć, ale odrzucił czterech kandydatów do Komisji. A więc teraz może być podobnie. Pani von der Leyen zapowiedziała, że jeżeli jakiś rząd zgłosi kandydata, to nie oznacza, że on zostanie zaakceptowany . Oczywiście będzie zachowany parytet czyli „jeden kraj- jeden komisarz”. Nie oznacza to jednak, ze każdy kandydat zostanie zaakceptowany. Zatem po pierwsze tu jest gra o to. Decyzje w październiku, a druga sprawa to obsada struktur Parlamentu Europejskiego, które zajmują się kontaktami z krajami trzecimi czyli z państwami, które są poza Unią na różnych kontynentach, bądź z regionami, na których terytorium grupy państw funkcjonują. I te decyzje będą ogłoszone wcześniej, bo we wrześniu. 
Czego możemy spodziewać się we wrześniu podczas zaplanowanej wizyty prezydenta Donalda Trumpa w Polsce? 
- Potwierdzenie, ze Polska jest sojusznikiem USA  „numer jeden” w Unii Europejskiej. Przejęliśmy tę rolę po Wielkiej Brytanii i w związku z Brexitem i oczekujemy tego potwierdzenia, że Polska jest liderem w naszym regionie wśród tych krajów „nowej Unii”, a więc krajów, których jest trzynaście, a które weszły do Unii w ostatnich 15 latach. I wreszcie potwierdzenie tego, że będzie w Polsce więcej żołnierzy amerykańskich. 
Takie zapowiedzi już padają ze strony rządzących. 
- To prawda. Prezydent Trump, jak słyszę, też będzie o tym mówił.  Zwracam uwagę na liczbę żołnierzy, ale też na kwestię jakości – w tym sensie, że w Polsce maja być na przykład struktury wywiadu amerykańskiego, to oznacza, że Amerykanie w sposób szczególny będą zaineresowani obroną tychże jednostek. 
Czyli kwestie bezpieczeństwa, rozumiem. 
- Tak. Energetyka i bezpieczeństwo – to są dwa główne tematy, które są takim spoiwem w relacjach polsko-amerykańskich, ale oczywiście też kwestia współpracy regionalnej, której Polska jest liderem i takim pewnym ambasadorem krajów naszego regionu wobec USA i odwrotnie. 
A temat wiz wypłynie po raz kolejny? 
- Powinien. Oczywiście to nie jest decyzja prezydenta, o tym decyduje Kongres USA czyli parlament, ale skoro prezydent Trump  jeszcze jako kandydat Donald John Trump obiecywał przed wyborami na spotkaniach z amerykańskimi Polakami czy polskimi Amerykanami, że te wizy będą zniesione, to „słowo się rzekło, kobyłka u płotu”. Prezydent USA powinien podjąć takie działania, żeby te wizy znieść. To jest pewna asymetria – Amerykanie od bardzo wielu lat przyjeżdżają do Polski bez wiz i tak samo powinno być w drugą stronę. Tak samo Polacy powinien do USA lecieć bez wiz, zwłaszcza że już w tej chwili wszystkie kraje „starej” Unii Europejskiej mogą to czynić – Grecja była ostatnia, ale dostała od niedawna również taką możliwość. Tak więc czas najwyższy. 
Będzie Pan obecny na wydarzeniach z udziałem głowy Stanów Zjednoczonych w Polsce? 
 - Jest to prawdopodobne. 
 Powiedział na antenie Radia Rodzina europoseł Ryszard Czarnecki. Dziękuję bardzo. 
 - Dziękuję bardzo. 

 
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo gen. Komornicki: Rosjanie przygotowują się do wojny na dużą skalę
Blogi
avatar
Jerzy
Bukowski

Umarł "miś" z Krupówek
W wieku 83 lat zmarł Andrzej Worwa, który przez wiele lat pozował do zdjęć na zakopiańskich Krupówkach jako miś.
avatar
Ryszard
Czarnecki

Kaczyński locutus, causa finita
Tak, polecam lekturę mojego wywiadu udzielonego dla portalu dorzeczy.pl. Rozmowę przeprowadził red . Damian Cygan.
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Roślinna lekcja patriotyzmu
Rośliny z pól bitewnych, na których Tadeusz Kościuszko odniósł pamiętne zwycięstwo pod Racławicami w 1794 roku, zostaną zasadzone na zboczach jego kopca w Krakowie.

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.