loading
Proszę czekać...
[Tylko u nas] S. Cenckiewicz: Chciałbym, by dziedzictwo "S" podniesiono z pewnego rodzaju fałszerstwa
Opublikowano dnia 20.11.2019 14:22
– Wierzę, że Instytut będzie działał na rzecz jakiegoś wspólnego dobra, jakim jest dziedzictwo Solidarności. Chciałbym, by to dziedzictwo zostało podniesione trochę z niebytu, albo z pewnego rodzaju fałszerstwa, które tę pamięć o Solidarności dotknęło – mówi w rozmowie z Tysol.pl zasiadający w Radzie IDS dyrektor Wojskowego Biura Historycznego dr hab. Sławomir Cenckiewicz. Rozmawiał Robert Wąsik.

fot. Robert Wąsik, Tygodnik Solidarność
W listopadzie w historycznej Sali BHP Stoczni Gdańskiej odbyła się uroczystość wręczenia powołań członkom Rady Instytutu Dziedzictwa Solidarności. Powołania wręczyli wiceminister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Jarosław Sellin i przewodniczący NSZZ Solidarność Piotr Duda. 

Czytaj więcej: "Żeby Instytut dobrze działał potrzebne jest doradztwo". Powołano Radę Instytutu Dziedzictwa Solidarności

Tysol.pl: W niektórych mediach dominuje narracja, że Instytut Dziedzictwa Solidarności powstał w kontrze do ECS-u. Czy pan podziela te opinie?

Sławomir Cenckiewicz: Trudno mi się wypowiadać, bo nie ja jestem inicjatorem powstania Instytutu. Oczywiście popieram powołanie każdej nowej instytucji zajmującej się dziedzictwem Solidarności i to bez względu na to, z którą stroną sympatyzuje. Myślę, że obecnie to pamięć o Solidarności gdzieś nam umyka, a jest to przecież doświadczenie pokolenia, które nie tylko wolną Polskę wywalczyło, ale wciąż jest aktywne w życiu społecznym. 

ECS nie wywiązuje się dobrze ze swojej roli?
Jestem krytykiem ECS, ale nie wszystko w tej instytucji jest złe. Oczywiście jest to byt całkowicie polityczny, a nawet zideologizowany, ale jeśli idzie o archiwalia czy niektóre publikacje naukowe oceniam go jednak pozytywnie. W każdym razie chciałbym mówić o uzupełnianiu się obu instytucji, czy rywalizacji, ale nie walce. 

Innymi słowy pragnąłbym tego, by różne nurty Solidarności zostały dostrzeżone, i wielu działaczy związkowych doczekało się biografii. Nie tylko Lech Wałęsa, i Anna Walentynowicz, ale i Andrzej Rozpłochowski, Andrzej Słowik, Marian Jurczyk… i wielu, wielu innych. Chciałbym, by to dziedzictwo Solidarności zostało podniesione trochę z niebytu, albo z pewnego rodzaju fałszerstwa, które tę pamięć o Solidarności dotknęło. Wielu z nas, gdy myśli „Solidarność”, to nie wyobraża sobie tego, że był to ruch wielu milionów Polaków. Znają kilka nazwisk, a czasem sprowadzają Solidarność do jednego elektryka z Gdańska. 

Jak pan widzi swoją rolę w Instytucie Dziedzictwa „S”?
Moja rola jest zawsze w tego typu gremiach trochę niewdzięczna. Z jednej strony to rola trochę krytykanta, ale z drugiej strony kogoś, kto będzie się upominał o pełnię tego dziedzictwa. O pełnię, to znaczy bez wymazywania gumką kogokolwiek. Ważne jest też ukazanie realności politycznej związku, bez legend – ani tej o niepokalanej pannie S, ani o tej, która miała być marionetką w rękach SB. Chciałbym, żeby powstawały w Polsce prace nt. Solidarności różnych szczebli, struktur, mikrostudia, bardziej regionalne. Ja wiem, że w jakimś stopniu to wszystko się dzieje i tutaj palma pierwszeństwa spoczywa na Instytucie Pamięci Narodowej, który bardzo dużo dla tego dziedzictwa Solidarności zrobił. Niemniej jednak to jest tak ważne dziedzictwo, że jedna instytucja nie jest w stanie dźwigać tej pamięci samotnie. 

Czym dokładnie powinien zająć się Instytut?
Myślę, że powinien znaleźć przestrzeń między tym co robi ECS i IPN, bo powielanie doświadczeń obu tych instytucji nie ma sensu. I na tym polegać będzie pewna trudność IDS, ale i wielka szansa. 

Zmieńmy temat. Chciałem zapytać o odkrywane w ciągu ostatnich miesięcy szczątki żołnierzy poległych na Westerplatte. Pamiętamy oburzenie władz Gdańska, gdy Sejm przyjmował specustawę ws. Westerplatte – pani prezydent Dulkiewicz twierdziła, że miasto przecież dobrze dba o te tereny, a działania rządu określała jako siłowe i nieuzasadnione… 
W świetle informacji które pojawiają się w mediach na temat odnajdywanych szczątków żołnierzy Wojska Polskiego z Westerplatte wynika jednoznacznie, że władze miasta niestety niewiele zrobiły dla tego miejsca. Należy godnie to pole bitwy upamiętnić i oddać społeczeństwu, by mogło to miejsce zwiedzać i cieszyć się jakąś poważną, stałą ekspozycją, a nie taką, która była jakimś dziedzictwem z okresu PRL-u. To bardzo przykre, że tyle lat po wojnie i tyle lat po odzyskaniu przez Polskę niepodległości te wydawałoby się elementarne prace dopiero zostały zrealizowane. Jest to możliwe tylko dlatego, bo to miejsce zostało przejęte przez Muzeum II Wojny Światowej. Lepiej późno niż wcale i jest to owoc wielkiego wysiłku Muzeum. Gdyby nie zmiany, które tam zaszły myślę, że nigdy byśmy do takiego momentu, w gruncie rzeczy pozytywnego, nie doczekali. 

 

Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo "Konstytucja dla obywateli, nie dla elit". Wywiad z Ewą Tomaszewską
Blogi
avatar
Jerzy
Bukowski

NIK powinna skontrolować SOP
Niepokoi mnie duża liczba kolizji, w których ostatnio uczestniczą rządowe limuzyny.
avatar
Jacek
Matysiak

Trump, konserwatywne radio, Żydzi i Ukraina
Przypomnijmy, że Demokraci przeprowadzający impeachment Trumpa w niższej Izbie Reprezentantów Kongresu postawili mu dwa zarzuty: nadużycie władzy (abuse of power) i utrudnianie dochodzeniowej pracy Kongresu (obstruction of Congress). Jakoś szybko zrezygnowali z głośno zapowiadanych zarzutów zdrady i przekupstwa? Uderzającym jest to, że postawiono mu zarzut o utrudnianie prac Kongresu, a przecież Kongres ma też izbę wyższą, Senat, kontrolowany przez Republikanów, więc chodzi tylko o pół Kongresu? Dodajmy, że komisja Nadlera (biedaczek pozbył się chirurgicznie 100 własnych funtów, teraz też staci jego komisja zakończyła swoją działalność związaną z impeachmentem), przegłosował (po liniach partyjnych) przesłanie artykułów impeachmentu z komisji do pełnej Izby Reprezentantów. Głosowanie nad impeachmentem odbędzie się pewnie w nadchodzącym tygodniu przed świętami.
avatar
Ryszard
Czarnecki

Kontrowersyjny „Nobel” i ciężki los „Ossich”
O literaturze Herr Handke nie wspomnę jednak, bom nie krytyk, ale co mnie zafrapowało to fakt, że laureat Handke nie tylko wyraża swoje poglądy polityczne (do czego ma prawo), ale robi to w sposób dość hardkorowy. Oto bowiem przed ćwierćwieczem ,podczas wojen wszystkich ze wszystkimi na Bałkanach ów pisarz poparł... serbskiego zbrodniarza wojennego Slobodana Miloszewicza. Gdyby pan pisarz nie był Austriakiem, tylko Polakiem, a do tego jeszcze sympatykiem PiS, to dopiero byłaby wobec niego jazda bez trzymanki i modelowa nagonka.

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.