[video] Dr Waldemar Kozioł dla Tysol.pl: Jesteśmy świadkami nie polonizacji, ale udomowienia banków

Jesteśmy świadkami czegoś co nazywa się procesem udomowienia. Nie polonizacji, bo tu jest pewien błąd aksjologiczny – wszystkie banki, które działają na rynku polskim w formie spółek akcyjnych to są polskie banki, bo podlegają polskiemu prawu. Mówimy o udomowieniu, czyli sytuacji, w których centra strategiczne i decyzje strategiczne co do polityki inwestycyjnej i kredytowej są przenoszone z poziomu banku – matki, w tym wypadku Włoch z Unicredit na poziom jednostki polskiej - mówi w rozmowie z Andrzejem Berezowskim dr Waldemar Kozioł z Wydziału Zarzadzania Uniwersytetu Warszawskiego
 [video] Dr Waldemar Kozioł dla Tysol.pl: Jesteśmy świadkami nie polonizacji, ale udomowienia banków
/ screen YouTube


Andrzej Berezowski: PZU kupiło cześć akcji Banku PKO SA. Co to znaczy i co to może spowodować na rynku?


Dr Waldemar Kozioł: Jesteśmy świadkami czegoś co nazywa się procesem udomowienia. Nie polonizacji, bo tu jest pewien błąd aksjologiczny – wszystkie banki, które działają na rynku polskim w formie spółek akcyjnych to są polskie banki, bo podlegają polskiemu prawu. Mówimy o udomowieniu, czyli sytuacji, w których centra strategiczne i decyzje strategiczne co do polityki inwestycyjnej i kredytowej są przenoszone z poziomu banku – matki, w tym wypadku Włoch z Unicredit na poziom jednostki polskiej. Oznacza to, że polski prezes banku ma pełną władzę i suwerenność podjęcia dowolnej decyzji, takiej jaką uważa za stosowną dla polityki banku i dla polityki swojego właściciela. Właścicielem jest już częściowo PZU, częściowo polski rząd, więc bank jest bardziej zainteresowany rynkiem lokalnym niż maksymalizacją zysku. A to ma bardzo daleko idące konsekwencje. Władze banku będą budowały nowa strategię w oparciu o wytyczne nowych właścicieli. Nowi właściciele będą zapewne chcieli, aby bank inwestował w rozwój rynku. Bank prawdopodobnie wystąpi z bogatszą ofertą produktową dostosowaną do potrzeb polskiego klienta. Bank może być bardziej zainteresowany budową nowych klientów, np. wsparciem powstających nowych przedsiębiorstw,co jest bardziej ryzykowne niż wspieranie wielkich transgranicznych korporacji, bo te małe przedsiębiorstwa w dużej mierze znikają. (…). 

Banki będąc zorientowane na rynki lokalne w większym stopniu będą wspierały lokalne podmioty gospodarcze w procesach rozwojowych. Nie będą nastawione na maksymalizacje zysku. To jest jedna rzecz. Druga to stabilizacja systemu finansowego. Mało osób zdaje sobie sprawę, ze bardzo łatwo jest w warunkach kryzysu wydrenować bank z gotówki. Na różnych rynkach zdarzało się, że bank matka mając problemy finansowe pożyczał sobie z banku operującego na rynku lokalnym dużą kwotę pieniędzy, tak dużą, że bank lokalny mógł utracić płynność finansową. Szczęśliwie u nas takie sytuacje o ile mi wiadomo nie miały miejsca.

A mogły mieć?

Mogły mieć miejsce, bo tak naprawdę nadzór ma tu bardzo ograniczone narzędzia. Może wejść bardzo ostro w momencie, kiedy bank traci płynność, czyli nie może wypłacać depozytów, ale to prowadzi do wybuchu kryzysu bankowego. Raczej takich rzeczy się nie robi jeśli się nie musi. (…). Taka pożyczka oznacza, ze na przykład polski oddział zagranicznego banku zamiast wydać 5 miliardów złotych na akcje kredytową w Polsce, przekazuje te pieniądze bankowi – matce (…).

Trzeba też pamiętać, ze banki zagraniczne wolały na polskim rynku dać kredyty konsumpcyjne, sprzedać karty kredytowe, dać kredyty hipoteczne niż finansować przedsiębiorstwa.

Może chciały tak robić, bo się na tym lepiej zarabia i obsługa takich kredytów jest prostsza?

Przy dużej akcji kredytowej dla klientów detalicznych jest z tego tytułu dodatkowy zysk, bo banki najwięcej zarabiają na prowizjach (…). Banki, które nie są odpowiedzialne za rynek lokalny drenują go. Stosują wyższe prowizje i ułatwienia w polityce kredytowej, bo skutków zbyt dużego zadłużenia gospodarstw na rynku lokalnym nie poniosą. Poniesie je rząd i gospodarka danego kraju.

#NOWA_STRONA#

Wiec mówisz, że udomowienie banku to pozytywne działanie?

To jest bardzo pozytywne działanie. Szczególnie w przypadku takiego banku jak PKO SA, ponieważ jest on bankiem systemowym. Od zdrowia banków systemowych zależy to jak działa system bankowy (…).

Jeżeli Bank PKO SA obniży koszty prowadzania rachunków bankowych, to proszę mi wierzyć, większość banków, żeby nie utracić klientów, będzie musiało zrobić to samo.

A jeżeli podwyższy koszty prowadzenia rachunków?

Wydaje się to w chwili obecnej mało prawdopodobne. 

Dlaczego?

Nowy współwłaściciel PZU jest instytucją, która działa w długiej perspektywie. Dla zwykłej firmy, czy funduszu inwestycyjnego horyzont inwestycyjny jest bardzo krótki: 3, 5 lat. W takim terminie podmioty te oczekują zwrotu z nakładów inwestycyjnych wraz z oczekiwanym zyskiem. Firmy ubezpieczeniowe, ponieważ mają długi horyzont inwestycyjny, są inwestorem długoterminowym. Mogą sobie spokojnie poczekać na znacząco wyższe profity w przyszłości dzięki temu, że zbudowały rynek, przejęły klientów. Nie stosują strategi skoku z kwiatka na kwiatek: wybieramy nektar i uciekamy. Tak też nie działa inwestor zorientowany lokalnie. Inwestor zorientowany lokalnie jest zainteresowany tym, aby tych kwiatów było jak najwięcej i żeby nektar w tych kwiatach był bardzo długo. 

Czyli to dobrze, że następuje udomowienie banków i jeszcze lepiej, że ma w tym swój udział PZU?

Tak

A czy do pilnowania poziomu nie wystarczyłby Bank Centralny, który jest nad bankami komercyjnymi i Komisja Nadzoru Finansowego, która jest obok i która wydaje określone regulacje, i ma narzędzia, żeby je wprowadzić w życie, i kontrolować ich wykonywanie?

Tak było do końca lat 90, kiedy większość banków miało centrale strategiczne w Polsce. Wtedy Bank Centralny i nadzór bankowy mógł kreować kształt sektora finansowego. Mógł powiedzieć tego inwestora akceptujemy, a tego nie. Teraz poniekąd też to może robić, ale proszę pamiętać, że pozycja polskiego nadzoru w relacji do takich inwestorów jak na przykład  Citibank, Deutsche Bank nie jest zbyt silna. Za tymi bankami zawsze będzie presja polityczna rządów tych krajów. Polska zbyt silnym krajem nie jest i może nie bezpośrednio ale zawsze w jakimś stopniu tej presji będzie ulegała. Z wielu powodów, o których moglibyśmy mówić bardzo długo. Nie są to powody polityczne. To są bardzo często powody ekonomiczne, takich których my na co dzień nie odczuwamy. 

#NOWA_STRONA#

Jakie na przykład?

Na przykład akceptowanie decyzji ekonomicznych polskiego rządu przez inwestorów zagranicznych (…).  

Ty i ja możemy mieć akcję Banku Pekao SA

Tak możemy

I dla nas jako akcjonariuszy już tak dobrze nie jest, bo bank realizując określone cele polityczne może nie zapewniać nam dywidendy  jaką mógłby wypracować zajmując się tylko zarabianiem pieniędzy. 

Odpowiedz na to pytanie jest stosunkowo prosta. Jeżeli kupujemy je teraz przy stosunkowo niskim kursie, to potencjał wzrostu jest spory. 

Dlaczego?

Jesteśmy w końcowym okresie kryzysu. Zwykle w tym okresie ceny akcji nie są zbyt wysokie. Polski rynek kapitałowy, polska giełda po praktycznej likwidacji OFE dwa lata temu, można powiedzieć dogrywa. To znaczy nie jesteśmy rynkiem atrakcyjnym dla inwestorów zagranicznych 
Jest ich mniej, obroty spółek są mniejsze, w związku z tym i wyceny spółek są niższe. Wycena PKO w tym momencie jest dosyć atrakcyjna. W perspektywie, jak zacznie wracać koniunktura, to jest szansa na wzrost cen akcji. Bank PKO płaci wysoką dywidendę. Jest bankiem bardzo dochodowym. Jako właściciel akcji możemy spodziewać się co roku, ze bank się podzieli z nami swoim zyskiem. 

Chyba, że bank wpakuje się w inwestycje, które przyniosą mu duże straty.  

Od tego mamy zarząd. Zarząd realizując politykę właściciela nie może powodować zwiększenia zagrożenia dla depozytów. To jest taki ogranicznik. 

#NOWA_STRONA#

A czy nie zachodzi obawa, ze nowy zarząd realizując politykę wyznaczaną przez państwo, czyli przez rząd będzie realizował określone zadania kosztem m. in zwiększonego ryzyka dla depozytów, czy kosztem zmniejszenia dywidendy?

Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Bank to instytucja zaufania publicznego i jako taki musi prowadzić bardzo bezpieczna i stabilną politykę. To się nazywa rękojmia właściwego prowadzenia spraw banku. Czy bank jest prywatny, czy państwowy każdego zarządu banku ta regulacja dotyczy. Jeżeli współwłaścicielem banku jest państwo mamy do czynienia z pewną nieformalną gwarancją. Jeżeli taki bank wpada w problemy to państwo szybciej i mniej formalnie mu pomaga niż innym banką. 

Pomaga Twoimi i moimi pieniędzmi.

Państwo swoich pieniędzy generalnie nie ma. Ma to, co otrzymuje z podatków. Ale z drugiej strony reagując wcześnie można niskim kosztem zatrzymać przyszłe poważne problemy, które generowały by znacznie większe koszty w przyszłości dla podatnika (…). 

Rząd zresztą w przypadku kryzysu pomaga i państwowym i prywatnym bankom. Pomaga jednak na późniejszych etapach kryzysu co często jest dużo droższe. Państwo nawet na banki prywatne ma bardzo duży wpływ poprzez nadzór i narzędzia polityki gospodarczej.  Państwo pewne działania na bankach wymusi.

Powiedziałeś, że państwo ma narzędzia i nadzór, czy nie zaprzeczyłeś własnym słowom. Przed chwilą mówiłeś, że jak banki są  w rękach międzynarodowych korporacji, to ten nadzór jest mniejszy?

Nie zaprzeczyłem sobie.

Nie rozumiem.

Bank amerykański podlega nadzorowi amerykańskiemu, niemiecki niemieckiemu, nie podlegają te banki nadzorowi polskiemu. W ich przypadku to inny rząd ma narzędzia wpływu na ich działanie.   

W ich przypadku polski rząd te narzędzia ma bardzo niewielkie. Na przykład może odmówić zgody członkom zarządu polskiej fili banku.   

#NOWA_STRONA#

Na nominacje, bo polski nadzór musi zaakceptować wybór na człona zarządu banku.

Tak. Ale chociażby bardzo trudno w fili zagranicznego banku wprowadzić zarząd komisaryczny (…). Z kolei na polski bank nawet w stu procentach prywatny, gdzie państwo nie ma nawet jednej akcji (…), rząd może różnymi sposobami, w różnych momentach wpływać.  Zawsze instytucje finansowe, nawet jeżeli są w stu procentach prywatne, raczej starają się być spolegliwe wobec własnych, podkreślam wobec własnych rządów (…).

Czyli idąc Twoim tokiem myślenia, optymalna sytuacja to taka, w której większość banków była by z przewagą kapitału polskiego?

Powiem inaczej. Chodzi o to, żeby sektor bankowy potrafił zmieścić  banki z dominującym kapitałem polskim, jak również banki z dominującym kapitałem zagranicznym. Skąd pochodzi kapitał, nie musi nam przeszkadzać, ważne, żeby decyzje strategiczne zapadały tutaj. To jest nie możliwe w przypadku banków, których pakiet kontrolny mają inne banki. Wtedy decyzje zapadają na zewnątrz.

Dziękuje za rozmowę.

Dziękuje.   

Tekst jest stenogramem nagrania z jedynie podstawową redakcją
 

Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?
Udostępnij:

 

POLECANE
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?
Udostępnij:
Koronawirus
Vademecum Pracownika
Emerytury
Stażowe