loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
Urban robi z siebie... ofiarę stanu wojennego. "Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy"
Opublikowano dnia 14.12.2019 12:15
Jerzy Urban, "Goebbels stanu wojennego", kpi z ofiar tego tragicznego okresu.

Screen Youtube - "Nie"
Urban we wspomnieniach z okresu stanu wojennego mówi:

Doznałem kontuzji ręki, nie mogłem prawą ręką ruszać. Nie dlatego, żeby ona tak się rwała do bicia "Solidarności", tylko dlatego, że ja musiałem podpisać 10 tys. kart identyfikacyjnych dla dziennikarzy. (...) Także byłem kontuzjowany w stanie wojennym i uważam się za jego ofiarę.


W nagraniu mówi również o "pępowinie" łączącej go z Jaruzelskim, o ">>bojówkach<< Solidarności" i piciu koniaku z Mieczysławem Rakowskim. O swojej roli propagandysty mówi cynicznie:

Nie musiałem pracować fizycznie, organizowałem konferencje prasowe, w których mówiłłem o tym, jak dobry jest stan wojenny i jak pożyteczne przynosi skutki


Wypowiedź Urbana skomentował historyk i publicysta Leszek Żebrowski:
 


Brak rozliczeń tamtych zbrodni skutkuje bezczelnymi kpinami i szyderstwem z ofiar, w tym śmiertelnych. Ale już niedługo. Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy. W przeciwieństwie do ludzi...


- napisał na swoim profilu na Facebooku.

cwp/"Nie", Facebook
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Agnieszka Romaszewska: Ukraina postawiła na Niemcy. I się na tym przejedzie
Blogi
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Czy PO jest aby na pewno partią demokratyczną?
Dlaczego aktualne władze partyjne zdecydowały utajnić debatę o tak ważnej dla przyszłości głównego ugrupowania opozycyjnego sprawie jej przywództwa i jakie były tego powody?
avatar
Ryszard
Czarnecki

Ryszard Czarnecki: Jak zostałem Japończykiem, czyli Radżastan i polska wódka
„Jest Pan Japończykiem, Sir?”- słyszę, ale nie mogę uwierzyć własnym uszom. Brali mnie już za Amerykanina, Anglika, Francuza, ba, Rosjanina - ale za Japończyka, na miły Bóg, nigdy! Nigdy ze względów oczywistych - na Australijczyka czy nawet mieszkańca Nowej Zelandii (choć nie autochtona!) to ja może i wyglądam – mimo, że w takim Auckland w życiu nie byłem - ale jako żywo skośnych oczu nie mam i innych akcesoriów typowych dla synów Kraju Kwitnącej Wiśni również.
avatar
Ryszard
Czarnecki

Ryszard Czarnecki: Zwierzęta jako symbole partii czyli zoologizacja polityki
Zwierzęta są obecne nie tylko jako element programów partii politycznych (na przykład dobrostan zwierząt lub też walka o zwiększenie pogłowia bydła, etc.), ale także bardzo często jako … symbole partii politycznych! Jest to widoczne i w Azji i w Afryce i w Ameryce, ale także, choć w mniejszym stopniu, w Europie.

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.