[Iść czy nie iść - recenzja] "Richard Jewell", czyli walka jednostki z systemem
![[Iść czy nie iść - recenzja] "Richard Jewell", czyli walka jednostki z systemem](https://tysol.pl/storage/files/2026/3/1/a93ec1e2-0737-49d0-a0ff-268444e6fed0/42647.jpg?p=article_hero_mobile)
\nJesteśmy jednostką, która chce naprawiać świat. Staramy się ze wszystkich sił walczyć z obojętnością i ignorancją, która spotyka nas na każdym kroku. Chcemy przestrzegać zasad i okazywać pomoc. Gdy nadchodzi dzień, w którym mierzymy się z systemem, który depcze naszą godność i wartości. Nie wiemy, co myśleć. Jestem zszokowani i wk…
"Richard Jewell" to film nakręcony na podstawie prawdziwej historii o Richarda Jewella, pracownika ochrony, kiedy ten zgłosił znalezienie ładunku wybuchowego podczas Igrzysk Olimpijskich w Atlancie w 1996 roku.
Clint Eastwood przedstawił widzom, co media potrafią zrobić człowiekowi. Jednego dnia Jewell był bohaterem, drugiego wrogiem publicznym numer jeden. Nie od dziś wiadomo że media są czwartą władzą i jak obiorą sobie kogoś za cel, to nie ma zmiłuj.
Życie Jewella(Paul Walter Hauser) staje się koszmarem. Jego matka(Kathy Bates) przeżywa huśtawkę nastrojów oglądając telewizję i to co z jej domem zrobiły media. Można zwariować, gdy twój ulubiony prezenter chwali twojego syna, po czym po niedługim czasie chce dla niego kary śmierci. Trzeba mieć naprawdę mocne nerwy.
Ochroniarz zwraca się o pomoc do Watsona Bryanta(Sam Rockwell), adwokata, z którym miał przyjemność współpracować zanim został ochroniarzem. Bryant od samego początku dostrzegł błysk w oku Jewella. Traktował go na równie ze sobą, chociaż Richard był osobą odpowiedzialną za dostarczenie artykułów biurowych. To Bryant jako jedyny zauważył w pracowniku ochrony, to czego inni nie zauważali. Ludzie widzieli tylko bardzo grubego dorosłego faceta mieszkającego z matką.
Jewell wie, że jest niewinny, chciał pomóc i stanowczo obstaje przy swojej niewinności w rozmowie z adwokatem. Bryant, próbując odzyskać dobre imie Richarda, szybko uświadamia, że walka z FBI, policją miejską i mediami jest syzyfową pracą. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że Jewell podchodzi zbyt ufnie do służb, które chcą wykorzystać do swoich gierek. Podkreślając, że on też jest stróżem prawa i zapewne kierują się takimi samymi zasadami jak on. Nie kierują się. Bardzo mi się podobało wymierzanie ciosów ze strony Eastwooda w kierunku mediów, którzy żywią się niepotwierdzonymi informacji, słysząc od służb błędne poszlaki. Wszystko po to, żeby robić ludziom wodę z mózgu i nakręcać ich jak katarynki.
Co mi się podobało? Gra aktorska. Każdy z aktorów w doskonały sposób przedstawił sytuację, która rozgrywała się w 1996 roku. Emocje płynęły strumieniem z ekranu. Akcja, akcja, akcja. Film jest niesamowicie wciągający. Z minuty na minutę chcesz sam wymierzyć sprawiedliwość FBI, służbom i mediom, że niszczą Bogu ducha winnego człowieka, który chciał dobrze, a wyszło nie najlepiej.
Co mi się nie podobało? Zbyt mała liczba nominacji do Oscara. "Richard Jewell" otrzymał tylko jedną nominację za drugoplanową rolę w wykonaniu Kathy Bates. W tym przypadku Akademia dała ciała.
Iść czy nie iść. Iść...jeżeli jesteś aktywnym odbiorcą mediów klasycznych i mediów społecznościowych to jest film dla ciebie. Iść… jeżeli lubisz oglądać, jak instytucje niszczą jednostkę, której bardzo ciężko jest walczyć o dobre imię, mając naprzeciwko siebie całą machinę medialno-propagandową. Nie iść… jak lubisz komedie romantyczne i poszukujesz w kinie beztroskiej rozrywki.
Clint Eastwood jak wino, im starszy tym lepszy. Mając na pokładzie producenckim m.in. Leonardo DiCaprio i Jonah Hill zrobili kawał dobrego kina, które zostaje długo po seansie. Polecam. Musicie to zobaczyć.
Film w kinach od 24 stycznia. Dystrybutor: Warner Bros.
Bartosz Boruciak
Clint Eastwood przedstawił widzom, co media potrafią zrobić człowiekowi. Jednego dnia Jewell był bohaterem, drugiego wrogiem publicznym numer jeden. Nie od dziś wiadomo że media są czwartą władzą i jak obiorą sobie kogoś za cel, to nie ma zmiłuj.
Życie Jewella(Paul Walter Hauser) staje się koszmarem. Jego matka(Kathy Bates) przeżywa huśtawkę nastrojów oglądając telewizję i to co z jej domem zrobiły media. Można zwariować, gdy twój ulubiony prezenter chwali twojego syna, po czym po niedługim czasie chce dla niego kary śmierci. Trzeba mieć naprawdę mocne nerwy.
Ochroniarz zwraca się o pomoc do Watsona Bryanta(Sam Rockwell), adwokata, z którym miał przyjemność współpracować zanim został ochroniarzem. Bryant od samego początku dostrzegł błysk w oku Jewella. Traktował go na równie ze sobą, chociaż Richard był osobą odpowiedzialną za dostarczenie artykułów biurowych. To Bryant jako jedyny zauważył w pracowniku ochrony, to czego inni nie zauważali. Ludzie widzieli tylko bardzo grubego dorosłego faceta mieszkającego z matką.
Jewell wie, że jest niewinny, chciał pomóc i stanowczo obstaje przy swojej niewinności w rozmowie z adwokatem. Bryant, próbując odzyskać dobre imie Richarda, szybko uświadamia, że walka z FBI, policją miejską i mediami jest syzyfową pracą. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że Jewell podchodzi zbyt ufnie do służb, które chcą wykorzystać do swoich gierek. Podkreślając, że on też jest stróżem prawa i zapewne kierują się takimi samymi zasadami jak on. Nie kierują się. Bardzo mi się podobało wymierzanie ciosów ze strony Eastwooda w kierunku mediów, którzy żywią się niepotwierdzonymi informacji, słysząc od służb błędne poszlaki. Wszystko po to, żeby robić ludziom wodę z mózgu i nakręcać ich jak katarynki.
Co mi się podobało? Gra aktorska. Każdy z aktorów w doskonały sposób przedstawił sytuację, która rozgrywała się w 1996 roku. Emocje płynęły strumieniem z ekranu. Akcja, akcja, akcja. Film jest niesamowicie wciągający. Z minuty na minutę chcesz sam wymierzyć sprawiedliwość FBI, służbom i mediom, że niszczą Bogu ducha winnego człowieka, który chciał dobrze, a wyszło nie najlepiej.
Co mi się nie podobało? Zbyt mała liczba nominacji do Oscara. "Richard Jewell" otrzymał tylko jedną nominację za drugoplanową rolę w wykonaniu Kathy Bates. W tym przypadku Akademia dała ciała.
Iść czy nie iść. Iść...jeżeli jesteś aktywnym odbiorcą mediów klasycznych i mediów społecznościowych to jest film dla ciebie. Iść… jeżeli lubisz oglądać, jak instytucje niszczą jednostkę, której bardzo ciężko jest walczyć o dobre imię, mając naprzeciwko siebie całą machinę medialno-propagandową. Nie iść… jak lubisz komedie romantyczne i poszukujesz w kinie beztroskiej rozrywki.
Clint Eastwood jak wino, im starszy tym lepszy. Mając na pokładzie producenckim m.in. Leonardo DiCaprio i Jonah Hill zrobili kawał dobrego kina, które zostaje długo po seansie. Polecam. Musicie to zobaczyć.
Film w kinach od 24 stycznia. Dystrybutor: Warner Bros.
Bartosz Boruciak

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 23.01.2020 17:33
Komentarze
Bóg w komiksie. Recenzja „Biblii” Sergia Cariella i Douga Maussa
10.06.2026 13:18

Komentarzy: 0
Gdy parę lat temu ukazało się anime „Frieren. U kresu drogi”, internetowe środowiska chrześcijańskie w Polsce wręcz rzuciły się na nie, promując je w sposób niemal misyjny. Świadczy to o głodzie dobrej popkultury wśród osób religijnych – takiej, która rezonowałaby z ich przekonaniami. Nie jest tajemnicą, że od dziesiątków lat twórcy chrześcijańscy próbujący wejść na to terytorium popełniają nieustannie ten sam grzech: przekonani o wzniosłości idei ewangelizacji uważają, że ona sama uczyni z miernoty coś godnego uwagi. To jednak tak nie działa. Choć twórcy chrześcijańskich „produkcyjniaków” zbiorą aplauz w swoim środowisku i zaliczą serię zaproszeń od parafii, poza własną wieżą z kości słoniowej uznania raczej nie uświadczą. I nie dlatego, że świat jest dziś nieprzychylny chrześcijaństwu (to zawsze wygodna wymówka), ale dlatego, że tworzą rzeczy ckliwe, siermiężne i wtórne.
Czytaj więcej
Nie żyje legenda muzyki filmowej
03.06.2026 16:00

Komentarzy: 0
W wieku 75 lat zmarł we wtorek piosenkarz Peabo Bryson, znany m.in. z wykonania utworów do filmów Disneya. Informację o jego śmierci przekazała rodzina artysty w oświadczeniu cytowanym przez portal stacji CNN. Artysta był dwukrotnym laureatem nagród Grammy oraz Oscarów.
Czytaj więcej
Nie żyje legendarny aktor
20.04.2026 17:56
Jak giganci streamingu uczą nas kochać inwigilację. Recenzja nowej „Wojny światów"
18.04.2026 09:56

Komentarzy: 0
Stwierdzenie, że giganci streamingowi wykorzystują swoje produkcje do kształtowania naszego światopoglądu, to zwykły truizm. To, że czasem próbują nas też w ten sposób uczynić rzecznikami własnego korporacyjnego interesu, nie jest już niestety tak oczywiste. Nowa adaptacja klasycznej powieści Herberta George’a Wellsa pt. „Wojna światów” próbuje nas przekonać, że co dobre dla Amazona, dobre jest dla całego świata.
Czytaj więcej
Netflix ma nowy hit. Ten film bije rekordy
16.04.2026 12:42

