Prof. Marek Jan Chodakiewicz dla "TS": Szkoda, że Trump łudzi się, że z Putinem można ubić dobry interes

Biały Dom powiesił na swojej witrynie internetowej plan działań. Znikła z niej wersja hiszpańskojęzyczna. Kto nie jest Amerykaninem, nie zrozumie, jak bardzo denerwuje tubylców konieczność odnoszenia się do dwujęzykowości. Szczególnie dotyczy to hiszpańskiego. Dzwonimy gdziekolwiek i słyszymy: „Naciśnij dwójkę, aby wysłuchać tego po hiszpańsku”. A może właśnie to się skończyło, na poziomie federalnym? To bardzo ważny symbol, że Ameryka nr 1!
W każdym razie nowy prezydent podpisał dyrektywę w sprawie budowania muru. Podpisał też inną, która podcięła tzw. reformę służby zdrowia, zwaną Obamacare. Przedsiębiorcy nie muszą się stosować do pewnych związanych z nią przepisów. Trudno stwierdzić, czy to wszystko jest na pokaz, czy też jest to preludium do nadchodzącego w Kongresie boju o odwrócenie lewackich ośmiu lat.
Z tzw. mediów głównego nurtu wylewają się na Trumpa steki pomyj i pomówień. Tak jak według swych przeciwników były prezydent Barack Obama to zakapturzony muzułmanin, tak według swoich wrogów Donald Trump jest agentem Moskwy. Liberałowie zapomnieli już wodospad miłości Obamy i Hillary Clinton do Putina, osławiony reset, który osłabił NATO, pozwolił na zabór Krymu i wschodniej Ukrainy, a miał kulminować się w Jałcie II.
Teraz Trump obiecuje manewr zbliżenia się z Moskwą, ale po swojemu - bez złudzeń. Jak każdy przedsiębiorca ma zamiar złożyć propozycję Kremlowi i przepychać się o najlepsze warunki dla USA. Jest to jak najbardziej uprawniona metoda, na tym polega dyplomacja. Szkoda tylko, że Trump łudzi się, że z Putinem można ubić dobry interes. Moskale biorą i nigdy im nie jest dość. Wątpliwe, że gdyby doszło do mini-Jałty II - czyli wchłonięcia Ukrainy i Białorusi - apetyt Moskwy skończyłby się. Strategicznym celem Putina jest przecież reintegracja imperium wewnętrznego i sprowadzenie sąsiadów do roli wasali.
Trump tego nie rozumie. Zgodnie z projektem generała Mike'a Flynna, szefa trumpowej Rady Bezpieczeństwa Narodowego, chce rosyjskimi rękoma rozwalać kalifatystycznych terrorystów. Ma też nadzieję, że sojusz Rosji z USA na Bliskim Wschodzie to szansa przekonania Moskwy do wspólnego manewru przeciwko Pekinowi. Ambitny zamiar, ale wątpliwe, aby się to powiodło. Zarówno Federacja Rosyjska, jak i ChRL uważają USA za głównego wroga. Wprawdzie Chińczycy i Rosjanie się nie kochają, ale bardziej niż siebie wzajemnie boją się hegemonii USA.
Jednak sprawy zagraniczne są teraz dla Trumpa wtórne. Liczy się przede wszystkim sytuacja wewnętrzna. Prezydent stosuje taktykę kija i marchewki, aby wymusić na przedsiębiorcach zagranicznych i tubylczych inwestowanie w Ameryce. W tym celu stara się zmienić podatek na wielkie firmy z 35% na 15% (zgodzi się na 20%). Amerykańskie konglomeraty z filiami zagranicznymi chomikują poza USA 3 biliony dolarów, aby nie płacić podatków. Trump obniży podatki dla tych, którzy chcą ściągnąć swoje oszczędności do USA i tu inwestować, budować fabryki, przywracać miejsca pracy, a podniesie podatki i cła na produkty tych firm, które odmówią. Klasyczny nacjonalizm gospodarczy. Uważa, że w taki sposób odtworzy miliony miejsc pracy, które globalizacja rozproszyła po świecie, a szczególnie wysłała do Chin.
Jeśli ten plan się powiedzie, Trump będzie mógł zająć się poważnie innymi reformami wewnętrznymi, w tym przede wszystkim odbiciem edukacji z rąk radykalnych lewicowców oraz przywróceniem prymatu kultury nad kontrkulturą. Jeśli jednak nowy prezydent sukcesu na froncie domowym nie odniesie, to zwróci się bardziej na zewnątrz. Będzie bawić się w politykę zagraniczną, bo tam ma dużo większe pole manewru.
I wtedy taki osłabiony domową klęską słabeusz może zacząć popełniać gafy. Na myśl przychodzą Richard Nixon i Gerald Ford oraz ich doradca Henry Kissinger. Najpierw nastąpił manewr zaprzyjaźnienia się z Chinami, a potem ze Związkiem Sowieckim. Ameryka poległa przede wszystkim na froncie wewnątrzkrajowym, gdzie lewacka rewolucja kontrkulturowa zatruła atmosferę do szczętu i odebrała narodowi wolę do stawiania oporu czerwonym. W rezultacie komuniści podbili Wietnam, Kambodżę i Laos. Co do okupowanej przez czerwonych Polski i okolic królowała tzw. doktryna Helmuta Sonnenfelda: im szybciej Polacy się zsowietyzują i zrusyfikują, tym lepiej dla nich, bo wtedy Moskwa stanie się dla Polaków miła, a tak tylko denerwują Kreml swą odrębnością i krnąbrnością. Fajnie, nie?
W międzyczasie w Ameryce szalała rewolucja kontrkulturowa. Popychała ją klaka radykalnych intelektualistów i liberalnych dziennikarzy. Na tzw. antywojennych demonstracjach skandowano prokomunistyczne hasła. I nawoływano do obalenia rządu słabego prezydenta Nixona. Tak jak teraz Trumpa.
Nowy prezydent musi przygotować się na te wyzwania. Na początku trzeba zająć się sytuacją wewnętrzną. Należy więc unikać zbytnich szaleństw zagranicznych, postawić na struktury już istniejące i wypróbowanych sojuszników, a więc NATO. W Międzymorzu swożniem wszystkiego jest Polska. Uzbrojona po zęby będzie mogła spokojnie pilnować zaplecza, gdy Ameryka się będzie reformować. A potem Polska i jej sąsiedzi będą grali rolę stabilizacyjną, podczas gdy USA zajmie się Bliskim Wschodem i Chinami. Waszyngton rozumie, że nie można otwierać zbyt wielu frontów na raz. Stąd potrzeba stabilności w Międzymorzu. I to Ameryka będzie popierać, nawet wtedy, kiedy Trump będzie się głaskać z Putinem.
Marek Jan Chodakiewicz
Washington, DC, 10 lutego 2017
www.iwp.edu
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (07/2017) dostępnego także w wersji cyfrowej tutaj
Z tzw. mediów głównego nurtu wylewają się na Trumpa steki pomyj i pomówień. Tak jak według swych przeciwników były prezydent Barack Obama to zakapturzony muzułmanin, tak według swoich wrogów Donald Trump jest agentem Moskwy. Liberałowie zapomnieli już wodospad miłości Obamy i Hillary Clinton do Putina, osławiony reset, który osłabił NATO, pozwolił na zabór Krymu i wschodniej Ukrainy, a miał kulminować się w Jałcie II.
Teraz Trump obiecuje manewr zbliżenia się z Moskwą, ale po swojemu - bez złudzeń. Jak każdy przedsiębiorca ma zamiar złożyć propozycję Kremlowi i przepychać się o najlepsze warunki dla USA. Jest to jak najbardziej uprawniona metoda, na tym polega dyplomacja. Szkoda tylko, że Trump łudzi się, że z Putinem można ubić dobry interes. Moskale biorą i nigdy im nie jest dość. Wątpliwe, że gdyby doszło do mini-Jałty II - czyli wchłonięcia Ukrainy i Białorusi - apetyt Moskwy skończyłby się. Strategicznym celem Putina jest przecież reintegracja imperium wewnętrznego i sprowadzenie sąsiadów do roli wasali.
Trump tego nie rozumie. Zgodnie z projektem generała Mike'a Flynna, szefa trumpowej Rady Bezpieczeństwa Narodowego, chce rosyjskimi rękoma rozwalać kalifatystycznych terrorystów. Ma też nadzieję, że sojusz Rosji z USA na Bliskim Wschodzie to szansa przekonania Moskwy do wspólnego manewru przeciwko Pekinowi. Ambitny zamiar, ale wątpliwe, aby się to powiodło. Zarówno Federacja Rosyjska, jak i ChRL uważają USA za głównego wroga. Wprawdzie Chińczycy i Rosjanie się nie kochają, ale bardziej niż siebie wzajemnie boją się hegemonii USA.
Jednak sprawy zagraniczne są teraz dla Trumpa wtórne. Liczy się przede wszystkim sytuacja wewnętrzna. Prezydent stosuje taktykę kija i marchewki, aby wymusić na przedsiębiorcach zagranicznych i tubylczych inwestowanie w Ameryce. W tym celu stara się zmienić podatek na wielkie firmy z 35% na 15% (zgodzi się na 20%). Amerykańskie konglomeraty z filiami zagranicznymi chomikują poza USA 3 biliony dolarów, aby nie płacić podatków. Trump obniży podatki dla tych, którzy chcą ściągnąć swoje oszczędności do USA i tu inwestować, budować fabryki, przywracać miejsca pracy, a podniesie podatki i cła na produkty tych firm, które odmówią. Klasyczny nacjonalizm gospodarczy. Uważa, że w taki sposób odtworzy miliony miejsc pracy, które globalizacja rozproszyła po świecie, a szczególnie wysłała do Chin.
Jeśli ten plan się powiedzie, Trump będzie mógł zająć się poważnie innymi reformami wewnętrznymi, w tym przede wszystkim odbiciem edukacji z rąk radykalnych lewicowców oraz przywróceniem prymatu kultury nad kontrkulturą. Jeśli jednak nowy prezydent sukcesu na froncie domowym nie odniesie, to zwróci się bardziej na zewnątrz. Będzie bawić się w politykę zagraniczną, bo tam ma dużo większe pole manewru.
I wtedy taki osłabiony domową klęską słabeusz może zacząć popełniać gafy. Na myśl przychodzą Richard Nixon i Gerald Ford oraz ich doradca Henry Kissinger. Najpierw nastąpił manewr zaprzyjaźnienia się z Chinami, a potem ze Związkiem Sowieckim. Ameryka poległa przede wszystkim na froncie wewnątrzkrajowym, gdzie lewacka rewolucja kontrkulturowa zatruła atmosferę do szczętu i odebrała narodowi wolę do stawiania oporu czerwonym. W rezultacie komuniści podbili Wietnam, Kambodżę i Laos. Co do okupowanej przez czerwonych Polski i okolic królowała tzw. doktryna Helmuta Sonnenfelda: im szybciej Polacy się zsowietyzują i zrusyfikują, tym lepiej dla nich, bo wtedy Moskwa stanie się dla Polaków miła, a tak tylko denerwują Kreml swą odrębnością i krnąbrnością. Fajnie, nie?
W międzyczasie w Ameryce szalała rewolucja kontrkulturowa. Popychała ją klaka radykalnych intelektualistów i liberalnych dziennikarzy. Na tzw. antywojennych demonstracjach skandowano prokomunistyczne hasła. I nawoływano do obalenia rządu słabego prezydenta Nixona. Tak jak teraz Trumpa.
Nowy prezydent musi przygotować się na te wyzwania. Na początku trzeba zająć się sytuacją wewnętrzną. Należy więc unikać zbytnich szaleństw zagranicznych, postawić na struktury już istniejące i wypróbowanych sojuszników, a więc NATO. W Międzymorzu swożniem wszystkiego jest Polska. Uzbrojona po zęby będzie mogła spokojnie pilnować zaplecza, gdy Ameryka się będzie reformować. A potem Polska i jej sąsiedzi będą grali rolę stabilizacyjną, podczas gdy USA zajmie się Bliskim Wschodem i Chinami. Waszyngton rozumie, że nie można otwierać zbyt wielu frontów na raz. Stąd potrzeba stabilności w Międzymorzu. I to Ameryka będzie popierać, nawet wtedy, kiedy Trump będzie się głaskać z Putinem.
Marek Jan Chodakiewicz
Washington, DC, 10 lutego 2017
www.iwp.edu
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (07/2017) dostępnego także w wersji cyfrowej tutaj

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 15.02.2017 09:44
Komentarze
Nowy plan Trumpa dla Ukrainy. Amerykańskie media ujawniają szczegóły
20.10.2026 15:54

Komentarzy: 0
Prezydent USA Donald Trump przekonuje Ukrainę, że może skorzystać finansowo na tym, że zgodzi się na porozumienie w sprawie zakończenia wojny, nawet jeśli będzie na warunkach Rosji - napisał we wtorek „New York Times”. Według dziennika takie ma być przesłanie USA podczas wtorkowych rozmów w Oslo.
Czytaj więcej
USA nie zatwierdziły przekazania pocisków do Patriotów Ukrainie
20.10.2026 07:23

Komentarzy: 0
Ukraina czeka na kolejne dostawy amerykańskich pocisków przechwytujących do systemów Patriot. Jak informuje „Washington Post”, administracja Donalda Trumpa nie zatwierdziła dotąd transferu części uzbrojenia, które mają przekazać Kijowowi państwa sojusznicze. Pentagon nie odrzucił formalnie wniosków, ale nie zakończył również procedury niezbędnej do realizacji dostaw.
Czytaj więcej
Trump chce odsunąć Zełenskiego? „Pora, by ktoś inny negocjował”
19.10.2026 21:48

Komentarzy: 0
Donald Trump nie zostawił suchej nitki na Wołodymyrze Zełenskim. Prezydent USA stwierdził, że Ukrainę w negocjacjach powinien reprezentować ktoś inny. – Daliśmy Ukrainie dużo. Oni nie dali nam niczego – oznajmił.
Czytaj więcej
Putin chce spotkania trzech mocarstw ws. Ukrainy. Padła propozycja dla Trumpa i Xi Jinpinga
19.10.2026 09:05

Komentarzy: 0
Prezydent Rosji Władimir Putin zaproponował, aby on, prezydent Trump i chiński przywódca Xi Jinping spotkali się w listopadzie, aby wynegocjować zakończenie czteroletniego konfliktu, które sprzyjałoby Moskwie - podał dziennik „Wall Street Journal” powołując się na wtajemniczone źródła. Putin ma nadzieję, że byłaby to „nowa Jałta”.
Czytaj więcej
Samochód wjechał na boisko podczas meczu. Nie żyją dwie osoby, w tym dziecko
18.10.2026 10:03

Komentarzy: 0
6-letni chłopiec i 35-letni mężczyzna zginęli, a 10 innych osób zostało rannych, gdy w sobotę po południu czasu lokalnego kierująca pickupem kobieta wjechała na boisko piłkarskie podczas meczu z udziałem dzieci w mieście Wichita w stanie Kansas - poinformowały miejscowe władze.
Czytaj więcej
