REKLAMA

[Tylko u nas] Dr Szarek: Troską JPII było, by wartości leżące u podstaw "S", zostały fundamentem Polski

M.in. o relacjach między Janem Pawłem II a Solidarnością, z dr. Jarosławem Szarkiem, prezesem Instytutu Pamięci Narodowej, rozmawiał Mateusz Kosiński.
 [Tylko u nas] Dr Szarek: Troską JPII było, by wartości leżące u podstaw "S", zostały fundamentem Polski
/ Dennis Jarvis - Wikimedia Commons
Tysol.pl: Panie Prezesie, Jan Paweł II podczas homilii wygłoszonej w 1979 r. na Placu Zwycięstwa mówił: „Stoimy tutaj w pobliżu Grobu Nieznanego Żołnierza. W dziejach Polski – dawnych i współczesnych – grób ten znajduje szczególne pokrycie. Szczególne uzasadnienie. Na ilu to miejscach ziemi ojczystej padał ten żołnierz. Na ilu to miejscach Europy i świata przemawiał swoją śmiercią, że nie może być Europy sprawiedliwej bez Polski niepodległej na jej mapie? Na ilu to polach walk świadczył o prawach człowieka wpisanych głęboko w nienaruszalne prawa narodu, ginąc za wolność naszą i waszą?” – czy można powiedzieć, że Jan Paweł II został wychowany w tradycyjnym modelu myślenia o ojczyźnie i niósł dziedzictwo polskiego patriotyzmu, które było duchową kontynuacją myśli niepodległościowej, insurekcyjnej?

Dr Jarosław Szarek, prezes Instytutu Pamięci Narodowej: Karol Wojtyła należał do pokolenia rówieśników odrodzonej Rzeczypospolitej, ukształtowanego przez rodziców oraz wymagającą, solidną szkołę i uniwersytet, które nie tylko rzetelnie uczyły, ale i wychowywały, przekazując młodzieży bogactwo kulturowe minionych wieków. Już w poemacie „Myśląc Ojczyzna” w 1974 roku przyszły papież pisał o tym dziedzictwie jako skarbie, który przez współczesnych powinien być zachowany i pomnożony. Myśl tę rozwijał wielokrotnie w swoich papieskich wystąpieniach dla rodaków. Podkreślał, że od zachowania tej spuścizny zależy przyszłość narodu. Wiedział, że zaborcy i okupanci, chcąc pozbawić Polskę niepodległości, zawsze uderzali w naszą tradycję. Wiedział, jaką cenę płaciły pokolenia w tych zmaganiach, i dlatego miał ogromny szacunek dla tradycji insurekcyjnej. Zaznaczał, że była to również droga do świętości m.in.: św. Rafała Kalinowskiego, św. Brata Alberta czy bł. Michała Czartoryskiego i bł. Józefa Stanka. Ale jeszcze większą rolę Karol Wojtyła przypisywał kulturze, dzięki której naród zachował swą tożsamość, a w czasie rozbiorów okazała się ona potęgą większą od militarnej siły sąsiadów. Zatem na dzieje ojczyzny – „wszystkiego co Polskę stanowi” – składała się praca pokoleń pozostawiających trwały ślad, od Chrztu Polski po współczesność. Jakże często zaznaczał, że jest dłużnikiem tego dziedzictwa, a rodaków prosił, aby z tą tradycją nie zrywali.

Czy dla Jana Pawła II kontynuacją owej wielowiekowej myśli niepodległościowej, patriotycznej była Solidarność?

Zawsze podkreślał, by koniecznie pamiętać o drodze pokojowych zmagań „Solidarności”, która przywiodła nas do wolnej Polski. Oddawał hołd wszystkim, którzy dla niej poświęcili życie. Jakże wymowne były słowa wypowiedziane o ks. Jerzym Popiełuszce jako patronie naszej obecności w Europie. Jego największą troską było, aby te wartości, które leżały u podstaw działań „Solidarności” w zmaganiach z komunizmem, były fundamentem niepodległej Polski. Podkreślał, że w przemianach rozpoczętych w Sierpniu ’80, gdy robotnicy upomnieli się o swe prawa z Ewangelią w ręku, chodziło przede wszystkim o ład moralny związany z pracą ludzką. Nadało to temu ruchowi niezwykły kształt i jednocześnie siłę. Chciał, aby doświadczenie Sierpnia ’80, kiedy – jak mówił – dał się słyszeć głos sumień ludzkich, w większym stopniu kształtowało nas dzisiaj.

Jan Paweł II był blisko związany ze światem pracy, dostrzegając paradoks, że w kraju rzekomo rządzonym przez partię robotniczą podczas wszelkich protestów, również w marcu ’68, to właśnie robotnicy są przeciwko niej. Z czego wynikała ta więź między prostymi robotnikami a Janem Pawłem II i ogólnie Kościołem Katolickim?

Kościół szybko rozpoznał niebezpieczeństwo niesione przez rewolucyjne ruchy i nie pozostawił robotników samych wobec tego zagrożenia. Encyklika Rerum Novarum Ojca Świętego Leona XIII wskazuje już w końcu XIX wieku sposób rozwiązania tej kwestii. W Polsce odrodzonej nie zabrakło ludzi Kościoła wprowadzających te wskazania w życie. Liczba inicjatyw syna ziemi śląskiej – pierwszego biskupa katowickiego – prymasa Augusta Hlonda, podejmowanych na rzecz świata pracy jest znacząca. W tym czasie w chrześcijański ruch związkowy zaangażował się późniejszy prymas Stefan Wyszyński. Dlatego gdy po 1944 roku komuniści wkraczali do Polski z robotniczymi hasłami, polski Kościół miał już duże doświadczenie i dobrze sobie radził z nowymi zagrożeniami. Przykładem niech będzie zaangażowanie młodego biskupa krakowskiego Karola Wojtyły w Nowej Hucie, który już w 1960 roku stanął zdecydowanie po stronie obrońców krzyża. Potem był z nimi przez wszystkie lata, wspierając budowę kościołów, co wyrażało się m.in. jego coroczną obecnością na pasterkach pod gołym niebem w miejscach budowy nowohuckich świątyń. Jednocześnie co roku pielgrzymował na Górny Śląsk, aby głosić kazania na majowej pielgrzymce mężczyzn do Piekar Śląskich, która gromadziła świat pracy Górnego Śląska i Zagłębia. Doskonale więc znał kwestię robotniczą, a świadczą o tym słowa wypowiedziane w 1979 roku w Nowej Hucie i na Jasnej Górze, kiedy mówił, że nie można oddzielić pracy ludzkiej od krzyża, co znalazło swe pełne odbicie w encyklice Laborem exercens.

Czy samo pojęcie solidarności międzyludzkiej może być uznane za kluczowe pojęcie dla społecznej nauki Kościoła Katolickiego, dla której tak ważną postacią był Jan Paweł II?

Mówił o tym Jan Paweł II w Gdyni, w mieście, gdzie już w sierpniu 1980 roku pojęciu solidarności nadano realny wymiar. Podkreślił wtedy, że „należy ono do stałego przesłania społecznej nauki Kościoła” i „stąd zrodziły się encykliki społeczne ostatniego stulecia”. Jeżeli zastanawiamy się nad polskim wkładem w dzieje XX wieku, znajdzie się w nim idea solidarności, a także miłosierdzie. Oba pojęcia tak nierozerwalnie związane z Polską i Janem Pawłem II.

Komuniści dostrzegali w Janie Pawle II zagrożenie?

Od pierwszego dnia po wyborze na Stolicę Piotrową. Dlatego nie chcieli, aby przyjechał do Polski, a gdy okazało się to niemożliwe, ograniczali trasę jego pielgrzymek i czynili wszystko, aby zmniejszyć jego oddziaływanie. O skali tych działań możemy się przekonać z przygotowanego przez Instytut Pamięci Narodowej portalu poświęconego papieskim pielgrzymkom w PRL. Przedsięwzięcia te okazały się bezsilne wobec siły papieskiego słowa i świadectwa. A Jan Paweł II bardzo szybko wykroczył w swoim nauczaniu poza granice PRL, udzielając wyraźnego wsparcia Kościołowi w krajach zniewolonych przez Sowiety. To już nie był Kościół milczący, bo Jan Paweł II stał się jego głosem. Dowiodła tego pielgrzymka do Polski w 1979 roku, gdy w Gnieźnie zwrócił się do pielgrzymów z Czech, że ich nie zapomni, przypomniał chrześcijańskie dziedzictwo narodów słowiańskich, mówił o jedności Europy tworzonej przez tradycje Zachodu i Wschodu, czyli dwa płuca kontynentu.

A Moskwa? Towarzysze sowieccy uznawali Jana Pawła II za postać, która może stanowić problem dla całego bloku wschodniego?

Dla nich był to efekt międzynarodowego spisku wymierzonego w komunizm. Doskonale zdawali sobie sprawę z konsekwencji trwania tego pontyfikatu, a po pierwszej pielgrzymce do Polski, po powstaniu „Solidarności”, było już jasne, jak wielki jest wpływ Jana Pawła II na dzieje. I stąd zamach 13 maja 1981 roku. Nie znamy dotąd jeszcze wszystkich okoliczności, ale nie ulega wątpliwości w czyim interesie na wiosnę 1981 roku – w apogeum solidarnościowej odnowy w Polsce – leżało zgładzenie Papieża z Polski.

Dlaczego komunistom, mimo prób, nie udało się osłabić w Polakach wiary?

Ponieważ na czele polskiego Kościoła byli tacy ludzie jak Prymas Wyszyński, czy metropolita krakowski Karol Wojtyła. Wierni Ewangelii, dający osobiste świadectwo tej wierności nawet za cenę uwięzienia, represji, szkalowania w mediach. W takich hierarchach wierni czuli oparcie. Kościół wypracował konkretny program duszpasterski: Jasnogórskie Śluby Narodu, Wielką Nowennę, uroczystości milenijne, peregrynację Obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej. W tym trudnym czasie Kościół był z narodem, mówił jednym głosem, upominał się o jego łamane prawa, przypominał o swojej tysiącletniej obecności…

W okresie transformacji Solidarność była atakowana, obrzydzana, jako współwinna gospodarczej i społecznej zapaści. Czy Papież nigdy nie wyrzekł się Solidarności?

Bez Jana Pawła II i jego pierwszej pielgrzymki do ojczyzny w 1979 roku, nie byłoby „Solidarności”. Nigdy nie przestał jej wspierać. Nawet gdy w połowie lat 80. XX wieku wielu pogodziło się z tym, iż NSZZ „Solidarność” to już przeszłość ‒ a byli tacy i na szczytach polskiego Kościoła. Jan Paweł II nadal pokładał w niej nadzieję. Bez tego nie przetrwałaby lat 80. XX wieku ‒ bez jego słów nadziei i otuchy wypowiedzianych w stanie wojennym w 1983 roku. I tych z gdańskiej Zaspy z 1987 roku, kiedy mówił „o was i za was”, tłumacząc, czym jest międzyludzka solidarność i czyniąc z niej uniwersalną ideę.



Dr Jarosław Szarek, prezes IPN-u                                                                                                            fot. Robert Wąsik, Tygodnik Solidarność

Ankieta
Czy Polska powinna budować mur na granicy?

 

POLECANE
Wydarzenia

Związek

Ankieta
Czy Polska powinna budować mur na granicy?
Tygodnik

Opinie

Popkultura