[Felieton TS] Paweł Janowski: Imię Czuchnowskiego. Dobre :)
![[Felieton TS] Paweł Janowski: Imię Czuchnowskiego. Dobre :)](https://tysol.pl/storage/files/2026/3/1/2833d528-2ad4-4b92-a45a-deced8bb2844/49292.jpg?p=article_hero_mobile)
Jak zacząłem, tak skończyć nie potrafię. Coś pięknego. Co takiego? Przez świat mediów przeszła kilkanaście dni temu fala tsunami. Fala przytulania i śmiechów pokątnych, szczerych od ucha do przedwczoraj. Co było powodem? Proszę Państwa, „Gazeta Wyborcza” zagrzmiała swym donośnym głosem, wołając: „Będziemy bronić dobrego imienia naszego kolegi”. Dobre sobie.
Ich kolega to oficer dziennikarski, kolega po fachu, pan Czuchnowski. Od lat znany jest jako rzetelne źródło źródeł, mistrz hologramów i smakosz prawdy. Tłem, które pozwoliło ujrzeć jego talent w całej okazałości, były następujące wydarzenia. Klient Giertych, zwany dla niepoznaki mecenasem, a przez złośliwych wrogów "koniem", poczuł się oszukany przez swojego pełnomocnika. To znaczy czuł się dni temu kilka. Obecnie nie gwarantuję podobnego czucia. Wszystko przez to, że miało dojść do ujawnienia tajemnicy śledztwa. Portal wPolityce.pl poinformował o sprawie Okręgową Radę Adwokacką w Warszawie, która winna czy niewinna, ale powinna wszcząć w sprawie Romana postępowanie wyjaśniające.
Pan Łukasz G. podobno uwierzył Romanowi Giertychowi. Proszę się nie śmiać, nie każdy zna mecenasa tak jak my. A więc pan Łukasz uwierzył, że wspomniany Roman wyciągnie go z problemów po nieudanej transakcji "maseczkowej" z ministerstwem zdrowia. Resort miał poinformować prokuraturę, że zakupione maseczki od Łukasza nie posiadają stosownych atestów. Ten zaś w tej sytuacji spotkał się z mecenasem, a temu spotkaniu historycznemu towarzyszył Wojciech Czuchnowski z "Gazety Wyborczej". Czujecie, Państwo, historyczność chwili. Ja usiedzieć nie mogę.
Dodajmy, że informacje przekazane przez pana G. stanowiły tajemnicę adwokacką. Teoretycznie niewypływalną i niepoznawalną przez nikogo. Teoretycznie, wszak mamy do czynienia z mecenasem Romanem. Informacje "wypłynęły" w publikacjach Czuchnowskiego. Portal tvp. info dotarł do pełnej żalu korespondencji Łukasza G. z Romanem Giertychem. Pan Łukasz powiedział: "Kontaktował się ze mną dziennikarz (Wojciech Czuchnowski), z którym się spotkałem u pana w kancelarii, i wskazuje, że chce publikować informacje przekazane w trakcie spotkania u Pana w kancelarii, które miały być objęte tajemnicą adwokacką. Nie znam się na kruczkach prawnych, w mojej ocenie dziennikarz przez pana zaproszony był tak jak i pan objęty obowiązkiem zachowania poufności, tak jak wszyscy Pana współpracownicy, o czym wszyscy mnie zapewnialiście, że nic, co powiem w tej kancelarii, nie wyjdzie poza mury kancelarii". I zaczęła się historia, która jeszcze się nie skończyła.
Mecenas miał namówić klienta do tego, żeby udzielić informacji prasie. Informacja miała nie wyjść poza ściany gabinetu. Miała. Dziś pan Łukasz cierpi z tego powodu. A w redakcji przy ul. Czerskiej zapanowała radość odmienna. Towarzysz naczelny Jarosław Kurski podobno chodzi po ulicach i straszy przechodniów, opowiadając baśnie z "mchu i paproci", bo świat naruszył "bezpodstawnie dobre imię" Czuchnowskiego Wojciecha. Jestem poruszony. Tak bardzo, że usiedzieć nie mogę spokojnie i literki mi się mylą. Jestem poruszony do głębi i mój duch gołębi na parapecie usiedzieć nie może. Zacząłem spontanicznie zbierać podpisy pod petycją w obronie dobrego imienia Wojciecha. Bo cóż on winien, że ma takie imię. Będę go bronił do granic wytrzymałości i możliwości mojego skromnego konta. W tym miejscu apeluję do wszystkich zatroskanych o dobre imię, o naszą ukochaną "Gazetę Wyborczą" - nie ustawajcie w obronie, nie chowajcie swoich kredek, w proteście nie malujcie paznokci u nóg i wszędzie indziej w proteście o dobre imię. Ta walka jest naszą walką. To imię jest naszym imieniem. Proletariusze wszystkich redakcji - "Łączmy się!".
Paweł Janowski
Tekst ukazał się w najnowszym numerze "Tygodnika Solidarność"

Pan Łukasz G. podobno uwierzył Romanowi Giertychowi. Proszę się nie śmiać, nie każdy zna mecenasa tak jak my. A więc pan Łukasz uwierzył, że wspomniany Roman wyciągnie go z problemów po nieudanej transakcji "maseczkowej" z ministerstwem zdrowia. Resort miał poinformować prokuraturę, że zakupione maseczki od Łukasza nie posiadają stosownych atestów. Ten zaś w tej sytuacji spotkał się z mecenasem, a temu spotkaniu historycznemu towarzyszył Wojciech Czuchnowski z "Gazety Wyborczej". Czujecie, Państwo, historyczność chwili. Ja usiedzieć nie mogę.
Dodajmy, że informacje przekazane przez pana G. stanowiły tajemnicę adwokacką. Teoretycznie niewypływalną i niepoznawalną przez nikogo. Teoretycznie, wszak mamy do czynienia z mecenasem Romanem. Informacje "wypłynęły" w publikacjach Czuchnowskiego. Portal tvp. info dotarł do pełnej żalu korespondencji Łukasza G. z Romanem Giertychem. Pan Łukasz powiedział: "Kontaktował się ze mną dziennikarz (Wojciech Czuchnowski), z którym się spotkałem u pana w kancelarii, i wskazuje, że chce publikować informacje przekazane w trakcie spotkania u Pana w kancelarii, które miały być objęte tajemnicą adwokacką. Nie znam się na kruczkach prawnych, w mojej ocenie dziennikarz przez pana zaproszony był tak jak i pan objęty obowiązkiem zachowania poufności, tak jak wszyscy Pana współpracownicy, o czym wszyscy mnie zapewnialiście, że nic, co powiem w tej kancelarii, nie wyjdzie poza mury kancelarii". I zaczęła się historia, która jeszcze się nie skończyła.
Mecenas miał namówić klienta do tego, żeby udzielić informacji prasie. Informacja miała nie wyjść poza ściany gabinetu. Miała. Dziś pan Łukasz cierpi z tego powodu. A w redakcji przy ul. Czerskiej zapanowała radość odmienna. Towarzysz naczelny Jarosław Kurski podobno chodzi po ulicach i straszy przechodniów, opowiadając baśnie z "mchu i paproci", bo świat naruszył "bezpodstawnie dobre imię" Czuchnowskiego Wojciecha. Jestem poruszony. Tak bardzo, że usiedzieć nie mogę spokojnie i literki mi się mylą. Jestem poruszony do głębi i mój duch gołębi na parapecie usiedzieć nie może. Zacząłem spontanicznie zbierać podpisy pod petycją w obronie dobrego imienia Wojciecha. Bo cóż on winien, że ma takie imię. Będę go bronił do granic wytrzymałości i możliwości mojego skromnego konta. W tym miejscu apeluję do wszystkich zatroskanych o dobre imię, o naszą ukochaną "Gazetę Wyborczą" - nie ustawajcie w obronie, nie chowajcie swoich kredek, w proteście nie malujcie paznokci u nóg i wszędzie indziej w proteście o dobre imię. Ta walka jest naszą walką. To imię jest naszym imieniem. Proletariusze wszystkich redakcji - "Łączmy się!".
Paweł Janowski
Tekst ukazał się w najnowszym numerze "Tygodnika Solidarność"


Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 12.06.2020 00:41
Komentarze
Ludzie pod łapą zwierząt. Nowy numer "Tygodnika Solidarność"
11.05.2026 19:00

Komentarzy: 0
Czy prawa zwierząt zaczynają dominować nad prawami człowieka? Czy współczesna kultura i polityka przesuwają granice między światem ludzi i zwierząt? Na te pytania odpowiada najnowszy „Tygodnik Solidarność” nr 19/2026, którego tematem numeru jest coraz bardziej gorący społeczny i cywilizacyjny spór o miejsce zwierząt we współczesnym świecie. W nowym wydaniu nie brakuje także mocnych analiz politycznych, tekstów społecznych, tematów związkowych oraz szerokiego przeglądu felietonów i komentarzy.
Czytaj więcej
Mapa polskiego bezrobocia – nowy numer „Tygodnika Solidarność”
04.05.2026 19:00

Komentarzy: 0
Rosnące bezrobocie, zwolnienia grupowe i niepokojące zmiany na rynku pracy – to główny temat najnowszego wydania „Tygodnika Solidarność” nr 18/2026. Redakcja przygląda się zjawisku, które jeszcze niedawno wydawało się w Polsce marginalne, a dziś ponownie staje się jednym z kluczowych problemów społeczno-gospodarczych. W numerze nie brakuje także mocnych komentarzy, analiz politycznych oraz szerokiego wachlarza felietonów.
Czytaj więcej
Człowiek na pierwszym miejscu. Nowy numer Tygodnika Solidarność
27.04.2026 19:52
Jarosław Kaczyński w epoce fałszywej konieczności
15.04.2026 10:45

Komentarzy: 0
Przez kilkanaście miesięcy, na przełomie 1989 i 1990 roku, Jarosław Kaczyński był redaktorem naczelnym „Tygodnika Solidarność” – pisma, które w samym środku transformacji mówiło coś odmiennego niż to, co ówczesne elity uważały za oczywiste. W redakcyjnych sporach i tekstach odrzucających język „konieczności” krystalizowała się wizja, która później powróci jako realna siła polityczna.
Czytaj więcej
Kłócimy się o Trumpa. Nowy numer "Tygodnika Solidarność"
13.04.2026 19:00

Komentarzy: 0
Nasza redakcja kłóci się o Donalda Trumpa na łamach "Tygodnika Solidarność". Gorąca dyskusja dziennikarzy na temat działań i zachowania Prezydenta USA przelała się na papier, dając nam iście pluralistyczny numer "TySola". Debata wokół Donalda Trumpa i jego polityki to konflikt, który wykracza daleko poza Stany Zjednoczone i dotyka także polskiej opinii publicznej. Autorzy "TS" analizują nie tylko samą postać byłego prezydenta USA, ale także mechanizmy medialne, ideologiczne i geopolityczne, które stoją za globalnym sporem.
Czytaj więcej
