[Felieton "TS"] Paweł Janowski: Pedofilski Berlin
01.07.2020 23:50
![[Felieton "TS"] Paweł Janowski: Pedofilski Berlin](https://tysol.pl/storage/files/2026/3/1/65f21d25-57b3-4ef9-a7e2-82fc8b1a9111/50131.jpg?p=article_hero_mobile)
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Towarzysze nowocześni jakoś cicho niepokoją się sytuacją w ich ukochanym mieście. Polskojęzyczne media niemieckie też nie rozdzierają szat nad losem dzieci. Dlaczego? Ponieważ towarzysze pedofile są niemieccy, tęczowi i perspektywiczni. Tak jak ich ukochana, wymarzona i tolerancyjna lewica berlińska. Kto spowodował wybuch milczenia i braku troski wśród zawsze oburzonych? Już mówię, to towarzysz pedagog wybitny Helmut Kentler, urodzony w 1928 r. w Kolonii. Niestety już nie żyje od 2008 r. i nie możemy dopytać o szczegóły jego koncepcji seksualności wybielającej i aprobującej pedofilię.
Przyjrzyjmy się przez chwilę jego karierze i pomysłom. Studiował psychologię, medycynę, pedagogikę i filozofię w szwajcarskim Freiburgu. Brał udział w wieloletnich badaniach nad pracującymi młodocianymi. W 1960 r. skończył studia dyplomem z zakresu psychologii. Widać, że chłopak był niegłupi. Po zakończeniu studiów kształcił młodocianych w luterańskiej Akademii Arnoldshain (sam też był luteraninem). Następnie został kierownikiem działu pedagogiki socjalnej i kształcenia dorosłych w pedagogicznym centrum w Berlinie, a w latach 1967-74 był dyrektorem działu. Rok później uzyskał tytuł doktora na uniwersytecie w Hanowerze. W 1976 powołano go na stanowisko wykładowcy dla studiujących pedagogikę specjalną i szkolnictwo zawodowe na uniwersytecie w Hanowerze, gdzie wykładał do swojej emerytury w 1996 r.
Kentler należał do zwolenników "emancypacyjnej" pracy młodocianych i był edukatorem seksualnym. Akcentował znaczenie harmonijnej współpracy pedagogów o różnych kompetencjach w ramach pedagogiki grupowej oraz wglądu w zależności psychosocjalne procesu nauki i emancypacji dla młodocianych oraz dorosłych. Brzmi bardzo mądrze i ładnie. Praktyka okazał się inna. Pod koniec lat 60. umieścił wielu zaniedbywanych nastolatków, których ocenił jako wtórnie niedorozwiniętych umysłowo, pod opieką pedofilów, aby dzięki ich opiece dokonać resocjalizacji. Z uwagi na powiązane z tym eksperymentem czyny karalne opublikował informacje o nim dopiero kilkanaście lat później, po przedawnieniu się kar. To, że pedofile będą zmuszać nieletnich do zabronionych czynów seksualnych, było dla Kentlera jasne. Sam mówił: "Ci ludzie przyjęli do siebie tych niepełnosprawnych umysłowo chłopców, ponieważ byli w nich zakochani i lubili ich". No geniusz po prostu. Co też ciekawe, ten chory pomysł był finansowany przez władze Berlina. Skandal był publicznie dyskutowany w 2013 r. już po jego śmierci. Sprawę badała Teresa Nentwig z Uniwersytetu w Getyndze.
O tzw. eksperymencie Kentlera pisała Olga Doleśniak-Harczuk dla portalu niezalezna.pl. Wielu współpracowników administracji senatu Berlina, jak i dzielnicowych Jugendamtów było uwikłanych w ten proceder. Nie tylko nie sprzeciwiały się zakładaniu tych jednostek opiekuńczych, ale je aprobowały. Dla przykładu - ktoś samowolnie zakładał rodzinę zastępczą, a potem tylko zgłaszał się po kwitek do Jugendamtu. Pedofil Fritz H. na początku nawet podawał, że będzie wychowywał chłopców wraz z partnerką życiową, co nie było prawdą, ale nikt tego nie weryfikował. Wszyscy głośno milczeli. Nikt nie krzyczał.
I dziś Niemcy też milczą. Dowodów nie ma. Wyparowały. Skąd my to znamy… I tak niemiecka demokracja i tolerancja ma się dobrze, aż tak dobrze, że niektórzy polscy politycy marzą o wcielaniu niemieckich rozwiązań w Polsce. Bo po co mamy myśleć w Polsce, skoro Wielki Mózg jest w Berlinie i czuwa nad naszym światem. Tak jak nad pedofilami.
Kentler należał do zwolenników "emancypacyjnej" pracy młodocianych i był edukatorem seksualnym. Akcentował znaczenie harmonijnej współpracy pedagogów o różnych kompetencjach w ramach pedagogiki grupowej oraz wglądu w zależności psychosocjalne procesu nauki i emancypacji dla młodocianych oraz dorosłych. Brzmi bardzo mądrze i ładnie. Praktyka okazał się inna. Pod koniec lat 60. umieścił wielu zaniedbywanych nastolatków, których ocenił jako wtórnie niedorozwiniętych umysłowo, pod opieką pedofilów, aby dzięki ich opiece dokonać resocjalizacji. Z uwagi na powiązane z tym eksperymentem czyny karalne opublikował informacje o nim dopiero kilkanaście lat później, po przedawnieniu się kar. To, że pedofile będą zmuszać nieletnich do zabronionych czynów seksualnych, było dla Kentlera jasne. Sam mówił: "Ci ludzie przyjęli do siebie tych niepełnosprawnych umysłowo chłopców, ponieważ byli w nich zakochani i lubili ich". No geniusz po prostu. Co też ciekawe, ten chory pomysł był finansowany przez władze Berlina. Skandal był publicznie dyskutowany w 2013 r. już po jego śmierci. Sprawę badała Teresa Nentwig z Uniwersytetu w Getyndze.
O tzw. eksperymencie Kentlera pisała Olga Doleśniak-Harczuk dla portalu niezalezna.pl. Wielu współpracowników administracji senatu Berlina, jak i dzielnicowych Jugendamtów było uwikłanych w ten proceder. Nie tylko nie sprzeciwiały się zakładaniu tych jednostek opiekuńczych, ale je aprobowały. Dla przykładu - ktoś samowolnie zakładał rodzinę zastępczą, a potem tylko zgłaszał się po kwitek do Jugendamtu. Pedofil Fritz H. na początku nawet podawał, że będzie wychowywał chłopców wraz z partnerką życiową, co nie było prawdą, ale nikt tego nie weryfikował. Wszyscy głośno milczeli. Nikt nie krzyczał.
I dziś Niemcy też milczą. Dowodów nie ma. Wyparowały. Skąd my to znamy… I tak niemiecka demokracja i tolerancja ma się dobrze, aż tak dobrze, że niektórzy polscy politycy marzą o wcielaniu niemieckich rozwiązań w Polsce. Bo po co mamy myśleć w Polsce, skoro Wielki Mózg jest w Berlinie i czuwa nad naszym światem. Tak jak nad pedofilami.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 01.07.2020 23:50
Najbardziej zakazane słowo w Polsce
07.04.2026 08:27

Komentarzy: 0
To, że Unia Europejska się rozpadnie, jest pewne. Nie wiemy, kiedy i jak, ale z grubsza znamy odpowiedź na pytanie: dlaczego. Z powodu nadmiaru regulacji, zbyt dużych wydatków, a przede wszystkim odbierania suwerenności mniejszym narodom. Zdradą nie jest więc przygotowywanie się na kres Unii, ale romantyczna wiara w wieczne jej trwanie.
Czytaj więcej
Szokujące znalezisko w Niemczech. "Polonium 210"
06.04.2026 06:36

Komentarzy: 0
W mieście Vaihingen an der Enz w pobliżu Stuttgartu dwaj mężczyźni, poszukujący w ogrodzie prezentów ukrytych przez wielkanocnego zajączka, znaleźli niewielką butelkę z etykietą „Polonium 210” - poinformowała w niedzielę wieczorem miejscowa policja. Na razie nie wiadomo, czy rzeczywiście zawiera radioaktywny polon-210.
Czytaj więcej
Kontrole na granicach z Niemcami i Litwą przedłużone do 1 października
05.04.2026 06:10
Niemcy szturmują polskie stacje przy granicy. Taniej nawet 2 zł na litrze
04.04.2026 15:02

Komentarzy: 0
Na stacjach paliw w Lubieszynie w powiecie polickim w Wielką Sobotę nadal ustawiają się kolejki pojazdów z niemieckimi tablicami rejestracyjnymi. Benzyna i olej napędowy są w Polsce tańsze nawet 50 eurocentów (2,14 zł) za litr niż po drugiej stronie granicy.
Czytaj więcej
Prof. Szeremietiew: Gdyby Niemcy zbudowały broń nuklearną, stanowiłyby zagrożenie
03.04.2026 12:54

Komentarzy: 0
„Gdyby w miarę szybko Niemcy zbudowały swoją broń nuklearną, to wtedy może się pojawić rzeczywiście zagrożenie niemieckie” - mówi w wywiadzie dla portalu Tysol.pl prof. Romuald Szeremietiew, ekspert ds. bezpieczeństwa.
Czytaj więcej
